Tomb Raider

Nowa jakość Lary

Autor: Mirosław 'angel21' Poręba

Tomb Raider
Moje doświadczenie z grami rozpoczęło się od serii Tomb Raider. Na wieść o kolejnych odsłonach śliniłem się jak psiak na widok dorodnej kości. To zasługa nie tylko pięknej arystokratki, ale przede wszystkim świetnej grywalności. Restartu marki oczekiwałem z pewnym dystansem – i chyba niepotrzebnie.
____________________________


Lara Croft, jako jedna ze zdolniejszych studentek, wyrusza na wyprawę ze znanym archeologiem. Doskonała okazja nabycia praktycznych umiejętności u boku swojego mentora zamieni życie bohaterki w koszmar. Znajdujący się na wschód od Japonii Smoczy Trójkąt[ okazuje się być zdradliwym miejscem dla załogi statku Endurance, który w jednej chwili tonie w głębokich odmętach wody. Dziewczyna i kilka innych osób ledwo uchodzą z życiem. Niestety, ten dramat pociąga za sobą kolejny. Lara trafia w ręce niekoniecznie przyjaźnie nastawionych mieszkańców wyspy, by później, zawinięta w kokon, próbować wydostać się z jaskini.

Tak przedstawia się początek gry, a dalej jest znacznie lepiej. Czasami pojawiają się absurdalne sytuacje – przypalanie grotu strzały zapalniczką czy histeria dziewczyny, która i tak zaraz będzie siać spustoszenie wśród wrogów – jednak można na to przymknąć oko. Fabuła jest niezwykle intrygująca i hipnotyzuje filmowością. Jestem zwolennikiem klimatów Indiany Jonesa i szeroko pojętej przygody w dziczy, dlatego też każdy sekret, który odkrywałem, niezmiernie mnie bawił. A tych jest cała masa: od notatek po szereg artefaktów, które możemy obejrzeć z każdej strony i które często skrywają dodatkowe tajemnice. Przejście całości zajmuje co najmniej piętnaście godzin, co daje całkiem przyzwoity wynik.


Wkrocz w mroki wyspy

Jedną z nowości w serii jest sandboksowy schemat, chociaż daje on raczej złudzenie wolności niż realną swobodę gry. Wyspa podzielona jest na kilka mniejszych obszarów, które po kolei odwiedzamy, aczkolwiek na większych połaciach da się swobodnie pobiegać. W dowolnej chwili można powrócić do odkrytego terenu – pieszo czy też za pomocą ognisk umożliwiających szybką podróż – by skompletować ukryte przedmioty lub popodziwiać przepiękne widoki. Jednak, mimo wszystko, jesteśmy raczej prowadzeni za rączkę z góry wyznaczoną ścieżką.


Szkoła przetrwania

Grywalność produkcji to jeden z mocniejszych atutów i powoduje, że ani przez moment się nie nudzimy. Walka z najemnikami czy później starożytnymi wojownikami jest całkiem przyjemna. Sztuczna inteligencja może nie należy do najbardziej dopracowanych elementów, ale pchanie się do przodu podczas starć nie jest dobrym posunięciem. Jedni wrogowie chowają się za osłonami i rzucają koktajlami Mołotowa tudzież laskami dynamitu, inni szarżują na nas z zamiarem zanurzenia ostrza w ciało Lary. Mając do dyspozycji łuk myśliwski, pistolet, karabin oraz strzelbę, jakoś sobie poradzimy w nieprzyjaznym środowisku. Z czasem znajdujemy części do poszczególnych broni oraz surowce pełniące rolę waluty i modyfikujemy nasz osprzęt, zwiększając pojemność magazynków, szybkostrzelność czy siłę rażenia. Znajdzie się też coś dla wielbicieli cichej eliminacji wrogów.

Oczywiście panna Croft również może rozwijać swoje zdolności, co odbywa się w trzech różnych kierunkach – rozbitka, łowcy i awanturnika. Punkty doświadczenia dostajemy za realizację wyznaczonych zadań, eksterminację oponentów, odnajdywanie sekretów czy oprawianie zwierząt. System rozwoju nie jest specjalnie bogaty i spokojnie moglibyśmy się bez niego obejść, podobnie jak w przypadku modyfikacji sprzętu. Jest to ciekawy dodatek, nie ukrywam, ale zyskałby na znaczeniu, gdyby został bardziej rozwinięty. Przyznam, że nie skupiałem się za bardzo nad tym, co wybieram.

Kolejny plus – choć mały – to aspekt platformowy, czyli flagowy element całej serii. Skaczemy, wspinamy się, poruszamy powolutku na skraju krawędzi. Wygląda to nieźle, aczkolwiek zabrakło mi możliwości nurkowania. Niestety, Lara to nie ryba i pływać nie potrafi. Za to mamy całe mnóstwo quick time eventów, czyli sekwencji sprawdzających nasz refleks. Czy to dobrze, czy źle – to już kwestia gustu.


Boso przez świat

Zachwyt budzi oprawa audiowizualna. W połączeniu z niesamowitym designem lokacji tworzy specyficzny, mroczny i ciężki klimat. Czujemy się wyobcowani i sami na tej przeklętej wyspie. W różnych miejscach autorzy próbują grać na naszych emocjach. W jednym z etapów Lara wpada w sztuczne bajorko utworzone przez krew zabitych ofiar – aż mi ciarki po plecach przeszły. Pomysłodawca tego projektu musi mieć chory umysł.

Całości dopełnia idealnie wkomponowana muzyka i dochodzące zewsząd dźwięki. Odgłos naciąganej cięciwy i świst strzały to poezja dla prawdziwego łowcy. Warto również wspomnieć o świetnym oryginalnym dubbingu w wykonaniu Camilli Luddington. Polska odpowiedniczka Lary, Karolina Gorczyca, również starała się jak najlepiej wypełnić swoje zadanie, lecz głosy obcojęzyczne bardziej przypadły mi do gustu.


Multi-chała

Jedyną niedorzeczną kwestią jest dla mnie tryb rozgrywki wieloosobowej. W zasadzie rozumiem, że trzeba iść z duchem czasu, ale ewidentnie widać, że twórcy nie przyłożyli się za bardzo do tego elementu. Wieje tu nudą, jest wiele błędów technicznych, takich jak kiepska animacja postaci, słaby balans broni czy nie do końca przemyślane projekty poziomów. Z początku wielu graczom zapewnie przypadnie do gustu opcja stawiania pułapek, bogaty rozwój postaci czy ogólnie możliwość grania po sieci, ale to tylko tymczasowa satysfakcja i ekscytacja.


Gra roku!

Restart gry Tomb Raider to wielkie wydarzenie. Zespół zajmujący się produkcją podołał zadaniu i może spokojnie zająć się kolejną odsłoną. Co prawda multi nie wyszło im za dobrze, ale to główna kampania jest motorem napędowym. Jak dla mnie – pozycja obowiązkowa, która powinna pretendować do miana gry roku.

Plusy: Minusy: