» Recenzje » Talisman: The Horus Heresy

Talisman: The Horus Heresy


wersja do druku

Elektroniczny Talisman kontra gracze

Autor: Redakcja: Łukasz 'Qrchac' Kowalski, Marcin 'Karriari' Martyniuk

Talisman: The Horus Heresy
Planszowy Talisman to tytuł, który złotymi zgłoskami zapisał się w historii gier planszowych, ciesząc się również niesłabnącą popularnością oraz sentymentem wśród tysięcy graczy nad Wisłą. Czy elektroniczna adaptacja nosząca tytuł Talisman: The Horus Heresy chociaż w części powtórzy sukces pierwowzoru?

Omawiana pozycja to nie pierwsza wariacja na temat wysłużonego Talismana, tytułu który swoją premierę miał w roku 1983. Ciekawostką niewątpliwie jest polski klon, czyli Magiczny miecz, aczkolwiek większe znaczenie mają dwie inne pozycje: planszowy Relic: Tajemnica Sektora Antian z roku 2013 oraz elektroniczna wersja "zwykłego" Talismana. Ten pierwszy tytuł przeniósł graczy w ponury świat 40 tysiąclecia, łącząc klasyczną mechanikę z rozwiązaniami oddającymi klimat Warhammera 40,000, zaś kolejno w lata 2012 oraz 2014 swoją premierę miały odpowiednio: Talisman: Prologue oraz Talisman Digital Edition opracowane z myślą o urządzenia mobilnych oraz pecetach. Obecnie posiadacze komputerów osobistych dostali do rąk Talisman: The Horus Heresy, czyli cyfrową grę korzystającą z mechaniki Talismana, lecz osadzoną w uniwersum Warhammera 40,000.

Uczta dla oka

Od strony audiowizualnej cyfrowa adaptacja gry prezentuje się przednio: przyjemna dla oka plansza – w układzie trzech dobrze znanych graczom krain – unosi się w przestrzeni kosmicznej, utożsamiając poszczególne pola z najodleglejszymi zakątkami galaktyki. Również grafiki nadają grze autentycznego posmaku Warhammera 40,000. Bohaterowie, wydarzenia, napotkani wrogowie i sprzymierzeńcy oraz poszczególne elementy zaprojektowane zostały z pietyzmem i szacunkiem należnym dla kultowego uniwersum. W tle przygrywa zaś może nieco zbyt pompatyczna, ale jednak podkreślająca klimat epickich starć, muzyka. Te elementy to zdecydowane atuty.

Od strony mechanicznej Horus Heresy, zgodnie z tym czego można było się spodziewać, to stary dobry Talisman z wieloma modyfikacjami. Plansza składa się z trzech krain, podzielonych na obszary przemierzane przez herosów stawiających czoła rozlicznym zagrożeniom, napotykających nieznajomych czy wzmacniających swój rynsztunek. A wszytko po to, aby finalnie sięgnąć po tytuł obrońcy (lub zdobywcy) galaktyki. Nawet faza ruchu symuluje pierwowzór: gracz klika ikonkę kostki, a ta wskazuje losową cyfrę w przedziale od 1 do 6 oraz potencjalne docelowe lokacje do których można przemieścić herosa. A tam czeka mnóstwo przygód: spotkań z wrogami albo potencjalnymi sprzymierzeńcami. 

 

Sprawdzian dla miecza

W klasycznym Talismanie można było eksplorować fantastyczne krainy jedną z wielu postaci. Tutaj ten pomysł całkiem ciekawie rozwinięto, dostępni bohaterowie podzieleni są na dwa zwalczające się ugrupowania: rojalistów oraz zdrajców, co ma olbrzymie znaczenie w trakcie zabawy. Również napotykane postacie niezależne oraz potencjalni wrogowie przynależą do jednej z frakcji i zależnie od tożsamości protagonisty mogą stać się sojusznikami bądź też zajadłymi wrogami. Zasada dotyczy również postaci reprezentujących pozostałych graczy, niezależnie czy zawiaduje nimi sztuczna inteligencja czy gracz fizyczny znajdujący się po drugiej stronie monitora lub czekający na swoją turę w trybie hot seat. Po spotkaniu sprzymierzeńca można wejść w interakcję, na przykład przekazując niezbędny sprzęt. W przypadku wroga dochodzi do starcia, w którym atakujący wybiera atrybut potyczki (walka wręcz lub strzelecka), po czym ponownie następuje symulacja rzutu kośćmi i porównanie wyniku. Pokonany traci wybrany przedmiot lub punkt życia.

Warto być odważnym, bo sukces bohatera oznacza jego rozwój, podobnie jak to miało miejsce w planszowym pierwowzorze. Atrybuty definiujące herosów to punkty życia, przeznaczenie konieczne do przerzucania kości, pieniądze, umiejętności walki wręcz i dystansowej, a także zmysł taktyczny wykorzystywany podczas wielu testów. Cechy ulegają rozlicznym modyfikacjom, co jest istotne zwłaszcza w kontekście zdolności bojowych, dających szanse na przetrwanie w skrajnie niebezpiecznym świecie.

 

Wyzwanie dla cierpliwości

Przebieg zabawy brzmi ciekawie, ale praktyka jest znacznie bardziej sroga. Przede wszystkim – z perspektywy zabawy z poziomu komputera osobistego – gra jest zwyczajnie nudna. Wykonywane naprzemiennie tury ciągną się w nieskończoność, zmuszając do tępego wpatrywania się w monitor, zwłaszcza w trakcie rozgrywki przeciwko sztucznej inteligencji. Minuty wloką się niemiłosiernie, nawet po drobnym przyśpieszeniu tempa gry. Z kolei zbytnie podkręcenie zegara skutkuje tym, iż ruchy rywali przewijają się zbyt szybko i gracz błyskawicznie traci kontrolę nad tym, co knują wrogowie. Ktoś coś zyska, ktoś coś straci, trudno wówczas mówić o pełnym czerpaniu frajdy z zabawy. Ale to nie ostatnia niedogodność.

Gra dostępna jest tylko w języku angielskim, co oczywiście będzie utrudnieniem dla szeregu graczy, jednakże największą bolączką jest słownictwo właściwe dla tego uniwersum, zazwyczaj nie do końca zrozumiałe dla osoby niebędącej jego fanem. W rezultacie albo można na spokojnie przeczytać wyświetlane informacje, co dodatkowo spowalnia przebieg zabawy, albo zignorować, ale to z kolei wypacza sens spędzania czasu przed komputerem, bo zbyt wiele rzeczy przelatuje przed oczyma bez należytego pochylenia się nad nimi. W rezultacie już po kilku godzinach tytuł przestaje bawić, a zaczyna nudzić.

Zauważalne są problemy ze sztuczną inteligencją. W okolicach dwudziestego poziomu rywale zamiast udać się po tytułowy talizman, a następnie podążyć ku Koronie Władzy, błądzą bez sensu na planszy, odpuszczając cel, jakim jest zdobycie dominacji nad galaktyką. To z kolei zdecydowanie obniża satysfakcję z osiągniętego triumfu. Na osłodę zostaje szereg możliwych do odblokowania osiągnięć, dostępnych na dwóch poziomach: w samej grze rozliczanych per bohater oraz per gracz oraz tych już zwyczajnych związanych z platformą Steam. Miłośnicy zdobywania trofeów na pewno się odnajdą, ale czy to wystarczająca przesłanka, aby spędzić 2-3 godziny (bo tyle zajmuje pojedyncza partia) przy komputerze?

Tak naprawdę Talisman: The Horus Heresy polecić można tylko i wyłącznie fanom uniwersum, bowiem tylko oni docenią walory gry. Osoby nie będące miłośnikami Warhammera 40,000 raczej nie odnajdą tutaj niczego dla siebie, bo nawet jeśli chodzi o przeniesienie Talismana na pole gier elektronicznych, lepiej sięgnąć po klasyczną edycję opracowaną z myślą o urządzeniach mobilnych i cieszyć się świetną zabawą choćby w środkach miejskiej lokomocji, a czas domowy poświęcić rzeczom bardziej interesującym. A najlepiej jest jednak spotkać się przy planszy i rozkoszować magią zapewnianą przez ten zasłużony tytuł.

Plusy:

  • świetna oprawa audiowizualna
  • bardzo dobrze oddany klimat Warhammera 40000
  • klasyczna planszówka w niecodziennej odsłonie

Minusy:

  • błyskawicznie zaczyna nudzić
  • dłużyzny podczas zabawy
  • możliwa bariera językowa
  • słaba sztuczna inteligencja
  • planszówka wypada po prostu znacznie lepiej
5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Talisman: The Horus Heresy
Producent: Nomad Games
Wydawca: Nomad Games
Dystrybutor polski: CDP.pl
Data premiery (świat): 22 lutego 2016
Data premiery (Polska): 28 czerwca 2016
Strona WWW: nomadgames.co.uk/talismanheresy/
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 89,99 zł



Czytaj również

Talisman: Magia i Miecz
Powrót klasyki
- recenzja
Konkurs Północno-Galaktyczny II
Midnightowy konkurs na scenariusz

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.