» Recenzje » State of Mind

State of Mind


wersja do druku

Przyszłość rysuje się w ponurych barwach

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska, Jan 'gower' Popieluch

State of Mind
Berlin 2048. Niedaleka przyszłość. Richard Nolan, dziennikarz “The Voice”, doznaje wypadku, w wyniku którego traci część wspomnień. Budząc się w szpitalu nie wie jednak, że amnezja to dopiero początek znacznie poważniejszych problemów.

Jego żona Tracy oraz syn John zaginęli, a kolejne osoby z którymi rozmawia tylko utwierdzają go w przekonaniu, że dzieje się coś, czego nie jest w stanie zrozumieć. Im bardziej stara się odnaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy, tym mocniej wszystko przekształca się w ciąg wydarzeń, który ostatecznie stawia go ponad prawem. Richard będzie musiał stawić czoło bezdusznym systemowi, aby odzyskać rodzinę, a także zachować życie.

State of Mind to przygodówka science fiction utrzymana w dość ciekawej i futurystycznej, cyberpunkowej wizji przyszłości, gdzie wcielamy się we wspomnianego Richarda, mieszkańca ówczesnego Berlina. Jest to dzieło Daedalic Entertainment, studia, które na swoim koncie ma takie tytuły jak Shadow Tactics: Blades of the Shogun, Deponia, czy Filary Ziemi. Podobnie jak powyższe produkcje, State of Mind oferuje świetną przygodę, poruszającą wiele trudnych tematów, z jakimi być może przyjdzie zmierzyć nam się w przyszłości.

Przedstawiona wizja nie jest utopijna – surowce naturalne są na wyczerpaniu, dochodzi do ataków terrorystycznych, w których giną ludzie, a tłem dla tego wszystkiego są konflikty zbrojne między wschodem a zachodem. Już w prologu jasno zostaje nakreślony obraz bezwzględności policyjnych robotów V-Botów i rozwarstwienie społeczne. Berlin jest ciężkim, nieprzyjemnym miejscem, bardziej przypominającym kolonię karną niż idylliczną wizję przyszłości. Nawet wychodząc na ulice, nietrudno zauważyć podział społeczny – bezdomni, hakerzy czy miłośnicy pionierskiego projektu zasiedlenia Marsa. A to jedynie kilka z aspektów tworzących duszny, dystopijny orwellowski klimat gry. 

Emocje biorą górę

Od samego początku wszystko skupia się wokół osoby Richarda oraz frustracji powypadkowej, jaka go dotknęła. Zniknięcie żony i syna sprawia, że nie potrafi odnaleźć się w relacjach z najbliższymi przyjaciółmi – reaguje szybko, często agresywnie. Sprawy dodatkowo nie poprawia fakt, że wszyscy wokół zdają się wiedzieć więcej o jego małżeństwie niż on sam. A to jedynie wierzchołek góry problemów, jakie zaczyna dźwigać na swoich barkach. Historia rozwija się (z pozoru) chaotycznie i bardzo powoli. Od początku wszystko owiane jest tajemnicą, nic nie jest powiedziane wprost, a wielu rzeczy Richard musi dowiedzieć się sam. Docierają do niego jedynie strzępki informacji o świecie, własnej sytuacji, itp. Tu jednak twórcy wychodzą naprzeciw graczowi. Świat w State of Mind jest jednym wielkim interaktywnym centrum. Nietrudno trafić na ulotkę, wiadomość w sieci czy transmisję wywiadu z ważną personą. Zwłaszcza w dwóch ostatnich przypadkach dostajemy najwięcej danych o sytuacji politycznej.

Jednak to nie koniec zawiłości. Równocześnie poznajemy inną postać – Adama Newmana (w niego także się wcielamy). Ów człowiek również miał wypadek i to bardzo podobny do naszego. Niemniej i tu zbyt wielu informacji na początku nie mamy. Po dwóch godzinach gry nadal ciężko zorientować się, o co tak naprawdę w tym wszystkich chodzi i dlaczego kierujemy dwójką bohaterów.

Na szczęście opieszałość tyczy się tylko pierwszych godzin w grze. Kiedy w końcu Nolan uzyskuje najistotniejsze informacje, to historia rusza z kopyta. Pojawiają się nowe tropy, a Richard zbliża się do odnalezienia żony i odkrycia prawdy o światowym spisku.

Mało, ale jednak dobrze.

Mechanicznie najbardziej rozbudowany został system dialogowy. Richard, podobnie jak inni bohaterowie, w których się wcielamy (w zależności od sceny), zawsze może zdecydować, z jakim nastawieniem poprowadzi rozmowę – bardziej agresywnie albo nieco spokojniej. Niemniej protagonista z charakteru nie należy do najłatwiejszych, więc pozostaje nieodparte wrażenie, że jest nieco grubiański i mało towarzyski. W niektórych przypadkach gra w ogóle nie daje nam możliwości polubownego przeprowadzenia rozmowy. Mimo wszystko jest to ogromne i pozytywne zaskoczenie. Szukając informacji, dopytując niejako wcielamy się w detektywa, który jak po sznurku musi dotrzeć do najistotniejszych osób. Poza tym cieszy, że nic nie jest wprost zasugerowane, więc o takich rzeczach jak problemy Richarda w związku dowiadujemy się z relacji z jaką odnoszą się do niego przyjaciele.

Podobnie sytuacja ma się z otoczeniem: zarówno w mieszkaniu, jak i na zewnątrz (zwiedzimy nieduże obszary miasta), możemy w ograniczonym stopniu oddziaływać na otoczenie. Przede wszystkim poprzez zaczepianie ludzi. Czasem tylko coś odburkną albo każą nam spadać, ale w wielu przypadkach wywiąże się krótka rozmowa, często dość ważna. Jak już pisałam, w grze nie wszystko jest oczywiste, więc musimy zwracać uwagę na to co usłyszymy, niektóre informacje prędzej czy później okażą się przydatne.

W kwestii sterowania nie ma tu zawiłych mechanizmów. Richard praktycznie poza chodzeniem, dzwonieniem i prowadzeniem dialogów, ewentualnie przejrzeniem tablicy interaktywnej, nie posiada dodatkowych zdolności. Owszem, w trakcie gry zdarzy się, że będziemy musieli trochę poklikać w pamięci robotów, pokierować dronem, itp., ale nie jest to nic nadzwyczajnego, ani trudnego.

Czy warto?

Richard, jak przystało na nieco wkurzonego ojca i męża, w dość agresywny sposób próbuje uzyskać informacje. A to wiadomo przynosi mniej lub bardziej pozytywne skutki. Z kolei największym zarzutem do gry jest przede wszystkim wolno rozwijająca się fabuła. Nim Richard zdąży chociaż troszkę zrozumieć sytuację w jakiej się znalazł, to tak naprawdę połowa gry jest już za nami. Owszem, im bliżej końca tym więcej się dzieje, ale jest to jedynie rekompensata za pierwsze mozolne godziny.

Niemniej State of Mind, jeśli tylko dać mu szansę, jest naprawdę dobrym tytułem, który mocno skupia się na opowiadanej historii. Tragedia Richarda, bo tym też ostatecznie staje się jego uporządkowane życie, porusza wiele trudnych tematów, jak rozstanie czy potrzeba zrozumienia. W pewnym momencie dla protagonisty ścieżka powrotu zostaje zamknięta.

Jest to bardzo nietypowa historia, która spodoba się każdemu, kto szuka nieco politycznej przygodówki, utrzymanej w klimacie thrillera science fiction. Trzeba jednak pamiętać, że na chwilę obecną gra występuje głównie w angielskiej wersji językowej (brak napisów, czy dubbingu PL), co ze względu na dużą ilość dialogów może okazać się problemem. Aby w pełni zrozumieć poruszone w niej tematy trzeba ciągle szukać informacji poprzez interakcję z otoczeniem. 


Plusy:

  • świetny klimat ponurego Berlina
  • postać Richarda Nolana
  • szata wizualna
  • ciężka i przytłaczająca historia

Minusy:

  • skupia się głównie na opowiadanej historii
  • niektórym elementom gry brak realizmu
7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: State of Mind
Producent: Daedalic Entertainment
Wydawca: Daedalic Entertainment
Data premiery (świat): 15 sierpnia 2018
Nośnik: dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: www.daedalic.com/state-of-mind
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 107,99 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.