RIDE

Gleba na zakręcie

Autor: Paweł 'Alamo' Ścibiorski

RIDE
Wyścigi motocyklowe znacząco różnią się od samochodowych. Niby nadal trzeba przejechać z punktu A do B, ale lżejszy jednoślad może szybciej przyspieszać, a ze względu na mniejsze tarcie droga hamowania wydłuża się. Łatwo też o wywrotkę, zwłaszcza na ostrych zakrętach. Ze względu na tę wyjątkowość co roku powstaje relatywnie niewiele gier tego typu, ale studio Milestone regularnie wiąże swoje produkcje z dwukołowymi maszynami. Nie inaczej jest z ich kolejnym tytułem – RIDE.

Trudne trudnego początki

Na początku tworzymy swojego awatara, dobieramy pierwszy motocykl, przechodzimy krótki samouczek i w teorii ruszamy ścigać się na tor. "W teorii", ponieważ pierwsze przejazdy motocyklem nie należą do prostych. Minie wiele wyścigów zanim przestaniemy przewracać się na co drugim zakręcie, a gdy to już nastąpi, nadal będziemy daleko od zostania dobrym kierowcą. To dlatego, że gra oferuje sporo opcji związanych z poziomem skomplikowania sterowania czy fizyki i w momencie gdy nauczymy się podstaw, możemy zawsze zmienić kilka ustawień i mieć dzięki temu większy wpływ na kontrolę pojazdu.

W samej formie wyścigów nie znajdziemy dużo oryginalności. Można rywalizować z innymi zawodnikami albo z samym czasem, robiąc okrążenia po zamkniętym torze lub sprawdzając nasze przyspieszenie i prędkość maksymalną na prostej. Są też dwie mniej standardowe konkurencje: przejazd, w którym musimy w określonym czasie prześcignąć jak najwięcej przeciwników, oraz pościg za jednym motocyklistą, a następnie utrzymanie prowadzenia przez określony czas. Mimo wszystko nie jest to coś, czego nie da się znaleźć w innych grach.

Kręta droga do sukcesu prowadzi przez mocniejszy silnik

Gdy przejechanie toru stanie się wykonalne i zaczniemy osiągać pierwsze sukcesy, szybko się zorientujemy, że w celu uzyskania lepszych wyników trzeba zmodernizować motocykl. Jeżdżąc w wyścigach, zdobywamy punkty reputacji, które z jednej strony stawiają nas coraz wyżej w rankingu światowych kierowców, a z drugiej – pozwalają kupić nowe jednoślady i ulepszenia do nich. Niektóre są tanie, na przykład wymiana oleju na wysokowydajny, inne – jak obróbka tłoków silnika – pozbawią nas solidnej dawki punktów, jednak większość usprawni parametry pojazdu. Znajdzie się też trochę zmian kosmetycznych takich kolorystyka motocykla oraz ubrania kierowcy. Przed wyścigami możemy także modyfikować poszczególne elementy takie jak twardość zawieszenia czy przekładni skrzyni biegów. Podobnych ustawień jest oczywiście dużo więcej – zaczynając od skrzyni biegów, która może być manualna lub półautomatyczna, poprzez działanie jednoczesne lub oddzielne obu hamulców, po takie szczegóły jak ustawienie kierowcy za owiewką motocykla. Do naszej dyspozycji oddano też różne poziomy zaawansowania ustawień fizyki, co wpływa przede wszystkim na częstotliwość wywrotek i wypadków przy zderzeniach z innymi jadącymi.

Nawet w momencie pisania tej recenzji rzadko kończyłem wyścigi bez wypadków, ale twórcy lekko rozpieszczają gracza, pozwalając mu na kilkukrotne cofnięcie czasu, co w połączeniu z może nieperfekcyjnymi, ale zadowalającymi umiejętnościami pozwala kończyć rywalizacje na czołowych pozycjach. Czas tracimy nie tylko spadając z motoru – kary do wyniku możemy dostać już choćby za zjechanie z trasy. Denerwujące jest też nieduże, ale odczuwalne opóźnienie przy sterowaniu, które potrafi zirytować przy serii ostrych, przeciwstawnych zakrętów.

Cylindry to nie wszystko

Pojazdów do wyboru jest około setki. Podzielono na różne klasy pod względem pojemności silnika, liczby cylindrów czy producenta. Co więcej poszczególne motocykle znacznie różnią się sposobem prowadzenia. Niektóre potrafią być tak zrywne, że przednie koło z ledwością trzyma się powierzchni przy przyspieszaniu, podczas gdy inne dają się gładko prowadzić od początku do końca, zmuszając jedynie do zachowania uwagi przy zakrętach pokonywanych z niską prędkością. Znajdą się nawet – dzisiaj jeszcze niezbyt popularne – dwukołowce o napędzie elektrycznym charakteryzujące się dobrym przyspieszeniem. Nieraz sporo czasu zajmie przyzwyczajenie się do nowego pojazdu, ale z każdym kolejnym (zwłaszcza w tej samej klasie) będzie to przychodzić coraz łatwiej.

Grafika to zdecydowanie najsłabszy punkt RIDE. O ile same jednoślady jeszcze prezentują się całkiem znośnie, o tyle otoczenie przypomina grę sprzed co najmniej 5 lat. A szkoda, bo często to właśnie gry wyścigowe potrafią zachwycić pięknem krajobrazu czy pojazdów. Na trasy można narzekać nie tylko jakościowo, ale i ilościowo – jest ich kilkanaście i dość szybko zaczyna się wkradać powtarzalność. Średnio prezentuje się też ścieżka dźwiękowa. To raptem kilka zagłuszanych przez ryk silników dynamicznych utworów, których nie będziemy nawet pamiętać kilka zakrętów dalej.

Laurka dla producentów dwukołowców

RIDE ciężko doszukiwać się oryginalności. Jest z jednej strony solidnie zrealizowaną (może tylko trochę bardziej wymagającą) grą wyścigową, a z drugiej – wpisuje się w niszę, jaką są gry z motocyklami w roli głównej. Dzięki temu projektanci z Milestone nie musieli się wspinać na wyżyny swoich możliwości, gdyż jest to produkt kierowany głównie do entuzjastów jednośladów. Z myślą o nich dodano rozbudowaną bazę ponad stu pojazdów, w której każdy jest szczegółowo opisany wraz ze swoją historią, parametrami i informacjami o tym, co czyni go wyjątkowym. Dla reszty nie pozostaje tu zbyt wiele do szukania.

Plusy:

Minusy: