» Recenzje » Protocol

Protocol


wersja do druku

Śmiesznie, ciekawie i głupio

Autor: Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek, Jan 'gower' Popieluch

Protocol
Nad Ziemią zestrzelono statek Obcych. Rozbił się w okolicy Koła Podbiegunowego. Trzeba zająć się przesłuchaniem i zbadaniem jego załogi – jednak uwaga! Złamanie oficjalnego Protokołu spowoduje natychmiastową likwidację tajnego kompleksu... bombą atomową.

Zgrzytający początek

Protocol to tytuł, który ma tyle samo wad, co i zalet. W tej przygodowej grze akcji patrzymy na świat oczyma żołnierza sił specjalnych, niedawno rozwiedzionego. Niezbyt wiele wie o zadaniu, które ma wykonać, ale wszystkiego dowie się na miejscu. Fabuła rozpoczyna się w gabinecie prezydenta USA, którego rękoma podpisujemy zezwolenie na posłanie protagonisty na misję. I tu pojawiają się pierwsze zgrzyty.

Primo, biurko zawalone jest papierami. Można brać je w dłonie, obracać i przeglądać. Jednak bez ustawień graficznych ustawionych na wysokie, widzimy tekst "cenzurowany", czyli zakryty mgiełką. Podobnie zdjęcia. A szkoda – jest tam kilka ciekawych informacji. Trochę to nie fair wobec osób mających słabszy sprzęt. Secundo, podpisanie zezwolenia. Straciłem 15 minut życia, próbując zgadnąć, gdzie i jak mam użyć długopisu. Najeżdżałem wskaźnikiem na różne miejsca dokumentu, jednak bez efektu. Dopiero gdy prezydent przypadkowo kucnął przy biurku, pojawiła się ikonka umożliwiająca postawienie parafki. Jest to niesamowicie frustrujące, ale na szczęście później podobnych sytuacji nie ma. Co nie znaczy, że nie natkniemy się na inne irytujące rozwiązania.

Dwie ręce, a w praktyce jedna

Z mechaniką rozgrywki zapoznajemy się, gdy nasz heros ląduje w kapsule przy tajnym kompleksie na Kole Podbiegunowym (obcy wiedzieli, gdzie się rozbić?). Niestety, kapsuła uległa uszkodzeniu, wyjście się zacięło, a w środku mamy mały pożar. Czyli początek z przytupem. Potem odkrywamy jednak, że bohater nie ma kieszeni, w których mógłby chować przedmioty, może za to nieść jedną rzecz w prawej dłoni. A co z drugą ręką? Ma na niej specjalny zegarek, który intensywnością swojego pikania informuje o zbliżaniu się do celu zadania, żołnierz może również... pokazać środkowy palec dłoni.

Zasada ta obowiązuje przez całą rozgrywkę i jest sztucznym, dość topornym wydłużeniem jej czasu. Zaraz po wyjściu z kapsuły jakieś 200 metrów dalej znajduje się panel kontrolny. Trzeba wrócić do rozbitego pojazdu i zabrać kartę, aby go uruchomić. Ale okazuje się, że panel nie działa – trzeba włożyć do niego baterię. Bateria jest tuż obok, ale nienaładowana. Jak naładować? Wrócić z baterią do kapsuły, gdzie jest prądnica, a potem z powrotem do panelu. Kolejny przykład – mamy zanieść karabin do sąsiedniego pomieszczenia. Musimy go odłożyć, podnieść kartę, włożyć ją do terminala i otworzyć drzwi do pomieszczenia. Idziemy 10 sekund tunelem i jesteśmy w magazynie. Odłkadały broń, ponieważ szafkę należy otworzyć kartą – a ta jest w terminalu. I znowu marsz, potem powrót, otwarcie szafki, odłożenie karty, podniesienie karabinu, schowanie. Gotowe. A zdarza się, że musimy coś zabrać z tego pomieszczenia i zanieść do innego – które również wymaga aktywacji kartą. I dlatego zamiast odczuwać emocje związane ze spotkaniem z Obcymi, gracz szeroko ziewa.

Śmierć za obsikanie deski

Dalej w grze poznajemy tajny kompleks badawczy, którego zbudowanie kosztowało zapewne grube miliardy dolarów. Nasz bohater jest w nim jedynym człowiekiem, a towarzyszy mu sztuczna inteligencja, przybierająca kształt hologramu wyglądającego jak eks-żona bohatera, co skutecznie psuje mu humor. Jednak zanim do tego dojdzie, zaczynamy poznawać Protokół, a konkretnie – nieprzyjemności płynące z jego złamania. Może być to wszystko. SI każe Ci otworzyć szafkę nr 3, przez pomyłkę otworzysz nr 2 – złamałeś Protokół, SI życzy miłego dnia, a następnie wybucha bomba atomowa, zmiatająca kompleks wraz z Tobą. Możesz próbować znowu od ostatniego zapisu. Animacja ma około 30 sekund i widzimy ją podczas zabawy aż za często. Minus dla gry za to, że nie można jej przeskoczyć, choć można nieco przyśpieszyć odtwarzanie sekwencji, której oglądania ma się dość już po trzecim razie.

Protocol oferuje specyficzny humor. Choć gram ponad 30 lat, nie przypominam sobie, aby w  jakimś tytule protagonista poniósł śmierć za... obsikanie deski klozetowej, co jest oczywiście złamaniem Protokołu. Zdradzę też, że podniesienie deski łamie go również – jest to przejaw samczego seksizmu! Na szczęście taki rygor panuje tylko w pierwszych fazach gry, potem mamy nieco więcej luzu, ale zamiast tego mnóstwo sztucznie wydłużonych sytuacji.

Gra poświęcona grom

Protocol to nie tylko humorystyczna przygoda z Obcymi, ale przede wszystkim hołd złożony grom komputerowym. W bazie jednym z zadań jest sprzątanie pozostałości organicznych po kosmitach – są one porozrzucane, gdzie popadnie, co stanowi nawiązanie do Viscera Cleanup Detail. W kompleksie widzimy liczne odwołania do innych produkcji – na przykład leżący w pewnym miejscu łom (Half-Life 2). W dodatku na terminalu możemy pograć w Space Invaders czy Flappy Bird. Odkrywanie kolejnych odniesień jest świetną zabawą samą w sobie, jednak sterowanie w grach terminalowych pozostawia wiele do życzenia – zamiast używać klawiszy sterowania bohaterem, czyli A i D, należy najeżdżać myszką na strzałki na ekranie terminala.

A co z fabułą? Za dużo zdradzić nie mogę, ale poza nudnym chodzeniem w tę i nazad bohater ma również sporo do zrobienia – od sekcji zwłok i przesłuchań żywych Obcych zaczynając, na wymianie ognia z dronami kończąc. Widać, ze producent zadbał o to, aby gracz nie irytował się zbytnio dłużyznami i ciągłym widokiem sekwencji unicestwienia bazy. Wszystko wykonane jest niezwykle starannie pod względem wizualnym, voice-actingowi również nic nie można zarzucić.

Protocol to tytuł oryginalny. Śmieszny – ponieważ mamy wiele zabawnych sytuacji. Ciekawy – gdyż co chwila jesteśmy zaskakiwaniu nowymi pomysłami. A czemu głupio? Ano ze względu na sztuczne wydłużanie czasu gry i konieczność oglądania wciąż tej samej animacji. Czy zatem warto zagrać? Gracze, którzy nie boją się eksperymentów i są przygotowani na frustrację w paru miejscach, powinni sięgnąć po grę i i spędzić kilka godzin w towarzystwie SI oraz obcych, ściśle stosując do przepisów Protokołu. Zwolennicy bardziej konkretnych form zabawy raczej zrobią lepiej, wybierając inne rozrywki.

Plusy

  • ciekawy pomysł na grę nawiązującą do innych gier
  • czarny humor
  • różnorodność zadań
  • zaskakujące zwroty akcji
  • oprawa audiowizualna

Minusy

  • sztucznie wydłużany czas gry
  • brak możliwości przeskoczenia animacji wybuchu
7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Protocol
Producent: Fair Games Studio
Wydawca: Fair Games Studio
Data premiery (świat): 20 listopada 2018
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 44 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.