» Recenzje » Outward

Outward


wersja do druku

Kiedy dziedzictwo decyduje o przyszłości

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Outward
Kraina Aurai nie rozpieszcza podróżnych. Dzikie i niebezpieczne bestie, bandyci czyhający na każdym zakręcie – oto miejsce, w którym wszystko jest wrogiem, a równocześnie zawsze znajdą się ludzie gotowi służyć radą, nawet za cenę życia. Albo pieniędzy.

Outward to osadzony w otwartym świecie erpeg stworzony przez Nine Dots Studio. Gra stawia na długoterminową eksplorację i rozbudowany system craftingu połączony z survivalem. Na świat gry składają się cztery odrębne regiony (Chersonese, Las Enmerkar, Abrassar i Hallowed marsh), pomiędzy którymi podróżujemy, a które oferują wiele różnorodnych lokacji do odkrycia i zbadania, unikalne surowce, a także nowe misje i zadania.

Wcielamy się w mieszkańca Cierzo, który po tragicznej katastrofie statku u wybrzeży wyspy traci prawie cały majątek, w tym pieniądze mające posłużyć za spłatę Długu Krwi, zaciągniętego przez babkę bohatera. Cierzo jest starym miastem, które rządzi się swoimi zasadami, a jedną z nich jest wspomniany dług – należność pieniężna względem miasta, która przechodzi z pokolenia na pokolenie, aż zostanie spłacona. Ciężkie i niesprawiedliwe prawo to raptem początek hierarchicznego i frakcyjnego podziału w krainie.  Władzę sprawują cztery frakcje, a każda oferuje inny wątek fabularny. Jak to dotyczy głównego bohatera? Będzie musiał zdecydować, do kogo się przyłączyć.

Fabularnie historia Outward stanowi dość ciekawy, chociaż mniej zajmujący element rozgrywki. Twórcy nie postawili jej na pierwszym miejscu, niemniej nie brak tu emocjonalnych momentów, przybranych rodzicielskich więzi czy zwrotów akcji, ale też misji w stylu znajdź i zabij. Co ważne, nie kłóci się ona jednak z ogólną możliwością poznawania krainy, eksploracji i zwiedzania świata na własną rękę. Zadania możemy przyjmować również od postaci niezależnych. Dlatego zawsze goniąc za fabułą, warto rozejrzeć się po danym terenie. Bohaterowie niezależni oferują często ciekawe nagrody, warte o wiele więcej złota.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Samotny wilk

Outward jest trudny i momentami potrafi doprowadzić do frustracji. Pierwsze godziny są tragiczne dla bohatera, który nie ma praktycznie niczego. Takie rzeczy jak kij do obrony, bukłak na wodę czy drobny prowiant musi znaleźć w wiosce. Mamy tu też solidny system negatywnych efektów wpływających na zdrowie i atrybuty. Zignorowanie głodu czy pragnienia doprowadzi do omdlenia, a wszelkiego rodzaju choroby, rany i niestrawność wywołana brudną wodą lub zepsutą potrawą obniżają wytrzymałość lub regenerację zdrowia. Nie ma tu jednak permanentnej śmierci i każda utrata zdrowia kończy się ocuceniem w innym miejscu.

Od pierwszych chwil mechanika stawia na zdolność przetrwania. Podstawowych surowców (drewno, sól, woda, ryby) nie brakuje i łatwo je znaleźć. Stanowią one jednak minimum, a żeby wznieść poziom zdrowia czy energii, potrzeba wymyślniejszych potraw, a nawet garnka, który zamontowany nad ogniskiem pozwoli przyrządzać odżywcze danie. Gra ma zmienne pory dnia oraz roku, tak więc kłania się również dbanie o sen, a także odpowiedni ubiór –  w ciężkiej zbroi zimą protagonista będzie odczuwał mróz.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Powyższe przykłady zaspokoją jedynie podstawowe potrzeby. Aby poza przeżyciem bohater odnalazł się w krainie Aurai i potrafił pokonać jej przeciwności, musi ciągle wyposażać się w coraz lepsze bronie, mocniejsze pancerze, a nawet eliksiry. Świat oferuje wiele przedmiotów, od tych codziennego użytku jak widły po takie perełki jak zardzewiały miecz czy bronie magiczne. Nadwyżki warto sprzedawać, a pozostałe przedmioty rozmontowywać, tworząc kolejne komponenty. Im dalej w świat, tym czekają bardziej egzotyczne minerały i rośliny, czasami pochodzące od monstrów. Przy czym wiele rzeczy będzie charakterystycznych tylko dla wybranych regionów.

Crafting stanowi tu główną broń bohatera, jeśli chodzi o przetrwanie i walkę. Pozwala na wytwarzanie podstawowych przedmiotów, ale również skomplikowanych eliksirów i broni. Oczywiście część elementów, takich jak lepsze zbroje, wykona jedynie kowal, podobnie niektóre mikstury kupić można wyłącznie u alchemików. Przed każdą misją można tworzyć potrzebne przedmioty albo zwyczajnie zakupić je w mieście. Oczywiście umiejętność wytwarzania nawet drobnych rzeczy kosztuje, a samouctwo często oznacza zmarnowane minerały.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Lepiej uciekać

System walki jest ciężki i frustrujący. Ze względu na brak skalowalności nie możemy liczyć na taryfę ulgową. Siły wroga nie poznamy, póki go nie zaatakujemy, a to może być tragiczne w skutkach. Fauna jest różnorodna, od kosmito-podobnych modliszek, przez jaskrawe renifery, aż do steampunkowych ogarów. Część zwierząt cechuje większa agresywność, z kolei inne odpuszczają po kilku metrach biegu. Do tego na szlakach pełno bandytów czy duchów strzegących przejść.

W przypadku konfrontacji pancerz, plecak i broń będą miały wpływ na szybkość i witalność bohatera. Ciężka zbroja lepiej chroni, ale spowalnia ruchy, podobnie jak nałożony plecak. Miecz dwuręczny zadaje więcej obrażeń ale jest wolniejszy, z kolei siekiera będzie szybsza, ale mniej wydajna w walce. Broni jest naprawdę sporo, od zwykłych zardzewiałych noży, po dwuręczne monstrualne oręża. Przebierać możemy w toporach, halabardach, mieczach czy zwykłych widłach, a także pistoletach i łukach. Nawet drewniany kij może uratować życie.

Co jednak ważne, nie jest to system oparty o zbieranie punktów doświadczenia. Poziom umiejętności, odblokowanie dodatkowych ataków dla broni czy zaklęć rozwijamy poprzez ich kupno za złoto. W każdym mieście jest kowal, u którego zdobędziemy dobrą broń oraz osoba specjalizująca się w danym rodzaju walki: broni białej, walki wręcz czy magii. Ale i najlepsze umiejętności nie wystarczą, aby być postrachem Aurai, Outward zmusza nas do planowania prawie każdej wyprawy i potyczki, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą silni przeciwnicy. Czasem nawet i doskonała broń to za mało, jeśli nie poobserwujemy wroga i nie przełamiemy jego gardy.

Walka to nie tylko machanie mieczem, uniki i bloki. To również konieczność wspomagania się efektami dającymi pasywne bonusy, jak częściowa odporność na obrażenia fizyczne, efekt szału albo podpalenie broni, co zwiększa jej obrażenia. Ogromny arsenał i możliwości wynikają też z różnorodności przeciwników, których spotykamy na drodze – część zwierząt jest szybka, inne rażą prądem, a jeszcze kolejne strzelają trującymi oparami lub eterem. Odtrutki oraz ochronne i wzmacniające eliksiry będą wręcz zbawienne.

Jest trochę pusto

Bez wątpienia Aurai jest dużą krainą, ale niekoniecznie przełożyło się to na jej atrakcyjność. Nie jest to poziom na tyle urzekający, aby zachwycać się nad każdym detalem, ale nie jest to też złe modelowanie. Przestrzeń jednak daje o sobie znać, pomimo że twórcy starali się wprowadzić nieco odmiennych lokacji – pod powierzchnią znajdziemy tunele i pieczary, a nawet miejsca czasowo zalewane wodą. Co ważne, w części rejonów odnawiają się potwory i materiały do wydobycia. O dziwo gra ma bardzo dużo ustawień graficznych od tekstur kanciastych do tych o sporej szczegółowości. Na najwyższych ustawieniach zobaczymy każde źdźbło trawy czy rozświetlone wschodem słońca krajobrazy.

Brak szybkiej podróży sprawia, że wędrówki stają się nieco nudnym mozolnym biegiem. Do tego brak systemu lokalizacji w czasie rzeczywistym (położenia bohatera na mapie), wymusza samodzielną orientację w terenie. Dużym dyskomfortem są również błędy oraz niezbyt pomagający samouczek. Nie przygotuje zbytnio na nadchodzące problemy, poza podstawowymi elementami, jak zmiana ciuchów, atak czy stworzenie ogniska. Poza tym gra boryka się ze standardowymi bugami: to wróg wbiegnie na pionową skałę, to dziwnie chodzi w miejscu. Frustrujący jest system walki, aczkolwiek tu ciężko stwierdzić, czy taki był zamysł twórców, czy po prostu jest niedopracowany. Zdarzy się też, że postępy nie zostaną zapisane.

Outward jest grą wymagającą, która stawia przed graczem niesamowicie wiele wyzwań. Trzeba myśleć praktycznie o wszystkim, w dodatku być wszechstronnym wojownikiem, magiem i  łucznikiem oraz posługiwać się miksturami i efektami. Może jest ciężko, może napsuje krwi, ale kiedy damy jej szansę, dostarczy naprawdę sporo satysfakcji.

Plusy:

  • dostarcza sporo satysfakcji
  • rozbudowany system craftingu i surwiwalu

Minusy:

  • nieco satromodna grafika
  • puste krajobrazy
  • błędy
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Outward
Seria wydawnicza: Outward
Producent: Nine Dots Studio
Wydawca: Deep Silver, Koch Media
Dystrybutor polski: CDP
Data premiery (świat): 24 marca 2019
Data premiery (Polska): 26 marca 2019
Wymagania sprzętowe: System operacyjny: Windows 7/8/10; Procesor: Intel Core i5-2400 or equivalent; Pamięć: 8 GB RAM; Karta graficzna: Nvidia GTX 960 or equivalent; Miejsce na dysku: 15 GB dostępnej przestrzeni
Nośnik: Dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: www.ninedotsstudio.com/outward
Platformy: Steam
Sugerowana cena wydawcy: 130,90 zł



Czytaj również

Outward – The Soroboreans
Akademia Soroboreańska zaprasza
- recenzja
Maneater
Będziemy potrzebowali większego rekina
- recenzja
Metro Exodus – Sam's Story
Gdzie Tom nie może, tam Sama pośle
- recenzja
Graliśmy w Relictę
Księżycowe łamanie głowy
- pierwsze wrażenia
Metro Exodus
Kiedy Metro przestaje wystarczać
- recenzja
Kingdom Come: Deliverance
Kowal wyrusza w świat
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.