» Recenzje » My Brother Rabbit

My Brother Rabbit

My Brother Rabbit
My Brother Rabbit zapowiadany był przez wydawcę jako zupełnie nowy produkt, dalece różny od nieco już opatrzonych gier z gatunku HOPA (Hidden Object Puzzle Adventure). Sprawdziliśmy więc, czy rzeczywiście rodzime Artifex Mundi dotrzymało słowa i nowy tytuł wyróżnia się znacząco od podobnych tytułów.

Żeby być bardziej precyzyjnym, należy dodać, że za tytuł odpowiada laboratorium amLab, zaś rola Artifex Mundi została ograniczona do funkcji wydawcy. Sama propozycja pozycjonowana jest jako gra przygodowa z gatunku Point'n'Click, jednak wpływ pomysłów właściwych dla HOPA jest, mimo licznych prób odcięcia się od tego, wyraźnie widoczny.

Teoretycznie gra pozbawiona jest mechaniki poszukiwania przedmiotów wymienionych na liście. Jest to jednak tylko teoria, bowiem w praktyce wiele zagadek polega właśnie na odnajdywaniu kolejnych obiektów, nawet jeśli to są komplety, na przykład 10 baloników. W takich przypadkach należy pokręcić się po planszach i skompletować zestaw, ale żeby to osiągnąć trzeba wykazać się minimum spostrzegawczości, a czasami też wykonać prostą sekwencję działań. Niezależnie więc od deklaracji wydawcy, inspiracja gatunkiem HOPA jest obecna, ale tak naprawdę w niczym to nie wadzi.

Porównując omawiany tytuł do innych produkcji Arifex Mundi to nie sposób nie dostrzec różnic stanowiących o tym, że My Brother Rabbit to całkiem odmienna propozycja. Przede wszystkim gracze realizując zadanie otrzymują krótką instrukcję obrazkową, wyjaśniającą kroki niezbędne do jego wykonania, zabrano też rozleniwiający przycisk podpowiedzi. Ważne jest też to, że dopiero wykonanie zadań umożliwia przejście na kolejną planszę i nic w tej grze nie jest przypadkowe. Każdy powtarzający się element otoczenia czy przedmiot wcześniej lub później znajdzie się na liście do skompletowania. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że mniejszy nacisk położono tutaj na zdolność logicznego myślenia, chociaż nie brakuje też takich zadań, większy zaś na zapamiętywanie położenia elementów oraz spostrzegawczość.

Jeśli chodzi o poziom trudności wszystkich zadań i zagadek, to nie zmuszają one do przesadnego wysiłku, co wynika właśnie z koncepcji gry i przeniesieniu akcentów na spostrzegawczość. Przedmioty nie są też poukrywane w sposób nadmiernie wyszukany, to jednak można zaliczyć na plus, nie ma bowiem niczego bardziej irytującego, niż mozolny "pixel hunting". Zamiast tego pojawia się syndrom ostatniego zadania, zawsze należy coś do skompletować, zawsze czeka też jakieś zadanie.  W rezultacie przeklikiwanie kolejnych ekranów zajmuje raptem kilka godzin, w czym niewątpliwie pomaga zupełny brak tekstu i ledwie kilka filmików przerywnikowych.

Pięknie i kolorowo

Oprawa audio-wizualna zachwyci największych malkontentów: jest bardzo fantazyjnie i szalenie kolorowo, co jednak jest charakterystyczne dla ogółu produkcji spod szyldu Artifex Mundi. Tym razem graficy poszli nieco dalej: o wiele więcej elementów jest animowanych i można z nimi wejść w interakcję. I tak na przykład maszyna, którą należy uzupełnić o elementy wyposażenia cały czas kręci się, a nowe elementy dodatkowo ją rozwijają. Majstersztykiem jest również powiązanie animacji z dźwiękiem. Trzymając się powyższego przykładu: kompletowane ustrojstwo wydaje dźwięki, zaś dodanie kolejnych przedmiotów, sprawia, że dochodzą nowe dźwięki tworząc przedziwną, ale na wskroś zabawną kakofonię.

Pewnym wyjątkiem jest tutaj animacja samego głównego bohatera, nie przystająca do reszty tła oraz ruchomych elementów. Królik sprawia wrażenie niedokładnie zanimowanego, troszkę jakby oszczędzano na pikselach dla niego. Jednakże jest to element o marginalnym znaczeniu w kontekście oceny całości.

Fabuła, której nie ma

Mimo wielu pochwał trzeba też wspomnieć o pewnych wpadkach: przede wszystkim wiele razy trzeba wracać do tych samych pomieszczeń w poszukiwaniu drobnych elementów, co bywa oczywiście nużące. Większą dolegliwością jest powtarzalność podstawowego zadania, a mianowicie poszukiwania konkretnych przedmiotów. Niezależnie od tego, że już po kilku planszach gracze przyswajają fakt, iż każdy element otoczenia może stać się później celem poszukiwań, to jednak kolejne i kolejne uzupełnianie kolekcji o pszczółki, guziki czy baloniki zwyczajnie jest mało różnorodnym zajęciem. Również ilość dodatkowych minigierek mogłaby być większa, chociaż dramatu tutaj nie ma.

Dużą słabością gry jest nikły wpływ fabuły na przebieg zabawy. Owszem, intro znamionuje grę, która będzie ociekać klimatem, zaś kolejne filmiki sprawiają, że łezka może się zakręcić w oku, ale to tyle. To, co się dzieje później nie ma żadnego przełożenia na filmiki, nie odczuwa się ich wpływu na poczynania niemego bohatera, a przechodzenie kolejnych plansz jest celem samym w sobie. Nie rozumiem tej sytuacji, bowiem chyba wszystkie gry spod szyldu Artifex Mundi reprezentowały przynajmniej solidny scenariusz, a fabuła kilku z nich wręcz porywała. W przypadku tego tytułu zupełnie natomiast tego nie czuć, a szkoda.

Dobry początek, jak będzie dalej?

My Brother Rabbit niewątpliwie nie jest rewolucją wywracającą do góry nogami podstawy zabawy wypracowane przez swoich poprzedników spod szyldu Artifex Mundi. Nie można jednak przejść obojętnie obok faktu, że jest to ewolucja w każdym jednym aspekcie. Zmiany objęły zarówno system zagadek, jaki i rozwiązania mechaniczne, dzięki czemu gracze mają poszerzone pole wyboru między bardziej statycznymi, ale lepiej sfabularyzowanymi HOPA, a bardziej przygodowymi Point'n'Click. Z kolei oprawa audio-wizualna po prostu zachwyca, gra bowiem prezentuje się rewelacyjnie.

Oczywiście nie wszystko udało się idealnie, boleję zwłaszcza nad znikomym klimatem, ale do gry podszedłem jak do pewnego projektu, który będzie dalej rozwijany i ulepszany. I to co zobaczyłem jest fajne, mam też nadzieję, że wraz z kolejnym grami będzie to jeszcze ciekawsze i angażujące. Czy miłośnicy gier z gatunku HOPA powinni wcielić się rolę królika i wyruszyć w przygodę? Bez dwóch zdań, tak! Czekam na kolejne tytuły i mam nadzieję, że będą co najmniej tak samo dobre.

Plusy:

  • cudowna oprawa audio-wizualna
  • relaksująca rozgrywka
  • syndrom ostatniego zadania
  • przystępność zadań
  • różnorodność dodatkowych zadań dodatkowych

Minusy:

  • nikłe przełożenie fabuły na przebieg zabawy
  • powtarzalność zadań na spostrzegawczość

7.5
Ocena recenzenta
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: My Brother Rabbit
Producent: Artifex Mundi
Wydawca: Artifex Mundi
Data premiery (świat): 21 września 2018
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One
Nośnik: dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: mybrotherrabbit.com/
Sugerowana cena wydawcy: 14,99 EUR



Czytaj również

Endless Fables 2: Mroźny Szlak
Śledztwo w krainie wikingów
- recenzja
The Myth Seekers: The Legacy of Vulcan
Antyk lat 20’
- recenzja
Sekrety zbrodni: Szkarłatna lilia
Śledztwo bez emocji
- recenzja
Enigmatis 3: Cień Karkhali
Filmowy HOP(A)
- recenzja
Clockwork Tales: Of Glass and Ink
Gdzieś na krańcu Europy
- recenzja
Enigmatis: Duchy Maple Creek
Nowe, lepsze zagadki
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.