» Recenzje » Master of Orion

Master of Orion


wersja do druku

Nuda w kosmosie

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Master of Orion
Moda na rebootowanie marek (czy może bardziej uwspółcześnianie ich) nie ogranicza się tylko do filmów, od pewnego czasu coraz silniej obecna jest także w dziedzinie gier komputerowych. Były już Xcomy, były Enhanced Editions Baldursów i Icewinda, a teraz przyszedł czas na wersję 2016 Master of Orion.

Tak jak poprzednie tytuły z serii, i ten jest osadzoną w kosmosie grą 4X. Tym razem pokonać przeciwników można na jeden z czterech sposobów – podbić militarnie, olśnić poziomem rozwoju naukowego, zdominować ekonomicznie lub, co najmniej klimatyczne, mieć najwięcej punktów zwycięstwa po określonej na początku rozgrywki liczbie tur. Nie odbiega to znacząco od niczego, co można napotkać w całej masie innych produkcji tego gatunku. Drzewko technologiczne jest linearne i praktycznie identyczne dla każdej z jedenastu ras. Natomiast każda z nich ma swoje cechy specjalne, które dają premię do przemysłu/nauki czy modyfikują startowe preferencje kolonizacyjne. Jedyną całkowicie odmienna rasą są Silikoidzi, którzy, będąc żyjącymi skałami, nie potrzebują żywności, ale otrzymują w zamian kary do dyplomacji.

Standardowo przez kosmos

Brak także zaskoczeń, jeżeli chodzi o tempo rozgrywki. Na początku liczy się eksploracja najbliższych układów, by znaleźć najbardziej odpowiednie planety do kolonizacji oraz odpowiednie zabezpieczenie własnego układu startowego. Później zaczyna się zasiedlanie kolejnych układów i nawiązywanie kontaktów z innymi rasami, by wreszcie przejść do etapu kosmicznej, międzyrasowej rywalizacji w wielu układach na raz. Niestety dyplomacja raczej rozczarowuje, AI jest dość pasywne i potrafi stawiać horrendalne żądania, domagając się jednocześnie sporych benefitów podczas nawet dość trywialnych negocjacji. Wszystkie rasy mają także jedną cechę wspólną: jeżeli nie utrzymuje się odpowiednio dużej floty, to nawet te najbardziej pokojowe w końcu niesprowokowane wypowiadają wojnę. Może to rzutować na graczy, którzy lubią pacyfistyczny styl.

Widok na galaktykę

Zagrożenie nudą

I o ile początek pierwszych partii bywa w miarę interesujący (eksploracja, orientowanie się w geografii wygenerowanego wszechświata, poznawanie drzewka technologicznego), o tyle później robi się nudnawo. Poruszanie się między układami jest ograniczone do ruchu wzdłuż tuneli czasoprzestrzennych, kolejne technologie odblokowują lepsze wersje tych samych budynków i modułów do statku, a pula optymalnych do zasiedlenia planet prędko się wyczerpuje. Należy więc inwestować w odkrycie terraformacji lub stworzenie dużej floty i zaatakowanie sąsiadów. W zależności od ustawień mapy i liczby przeciwników, dobrych kilkadziesiąt tur środkowej fazy rozgrywki (albo i więcej) może upłynąć na automatycznym klikaniu "następna tura". Niestety pojawia się również duża powtarzalność – jeżeli gracz nie postanowi drastycznie zmienić strategii danej rasy, to kolejne rozgrywki mogą od początku wyglądać niemal bliźniaczo.

Ubogość opcji i liczne uproszczenia...

Jednymi z ciekawszych opcji wydawały się te dotyczące możliwości tworzenia własnych projektów statków oraz dowodzenia bitwami. Niestety, liczba slotów na własne propozycje jest bardzo ograniczona, a i przy wyborze wyposażenia i modułów dodatkowych brak jest oszałamiających wyborów – ot można zdecydować się na kilka różnych wersji rakiet, broni energetycznej i niekonwencjonalnej, do których dostęp otrzymuje się wraz z postępem na drzewku technologicznym, a także na parę specjalnych dodatków. Gracz jest przy tym ograniczony pojemnością statku, co też okazuje się znaczącą przeszkodą. Różnorodności brakuje też w dowodzeniu bitwami. Po rozpoczęciu starcia gracz zostaje przeniesiony na dwuwymiarową planszę, a sterowanie ogranicza się do określania zasięgu, z jakiego jednostki atakują, i ewentualnego zmieniania ich kursu. Grafika jest w tym widoku także raczej pretekstowa, a, co więcej, zdarzają się bugi – na przykład przez kilka sesji wszystkie jednostki (także w widoku tworzenia własnych projektów) wyglądały jak zrobione z klocków LEGO.

Na mapie świata obecne są także jednostki neutralne – piraci i potwory. Ci pierwsi zachowują się jak barbarzyńcy znani z serii Cywilizacja. Mają własną bazę, z której wysyłają kolejne jednostki, aby nękać graczy, i będą to robić, dopóki się jej nie zniszczy. Natomiast potwory są sporym rozczarowaniem. Mają potężne statystyki i potrafią zablokować możliwość kolonizacji w danym układzie, ale pokonanie ich nie daje żadnych profitów – ani kredytów, ani bonusów, ani doświadczenia (w Master of Orion jednostki nie awansują na kolejne poziomy).

Rozbudowana planeta

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

...ale nie jest źle

Mimo tych wad, gra się dość przyjemnie i raczej bezstresowo. Kolejne tury mijają szybko i trochę bezmyślnie. Nie ma tu zbyt wiele kombinowania ani złożoności – po rozegraniu kilku partii, kolejne będą prawdopodobnie wyglądać dość podobnie, chyba że gracz sam sobie narzuci jakieś ograniczenia lub wyzwania. To solidnie wyprodukowana gra, która powinna sprawić nieco frajdy zainteresowanym podbojem kosmosu, nie stwierdzono zbyt wiele bugów, a łatki wypuszczane są dość często.

Główny zarzut, jaki można mieć do Master of Orion, dotyczy małego stopnia skomplikowania. Porównując ją choćby ze Stellaris Paradoxu czy Endless Space Amplitude Studios, nie sposób nie być rozczarowanym liczbą opcji, jaką ma się do dyspozycji w MoO. A to wpływa bezpośrednio na głębię rozgrywki i przydatność do powtórnej zabawy. Choć może to także kwestia oczekiwań – jeżeli ktoś szuka uproszczonego modelu gry 4X w realiach kosmicznych, to dobrze trafił. W przeciwnym wypadku należałoby zainteresować się jedną z wyżej wymienionych produkcji.

"Klockowy" bug

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Plusy:

  • niski próg wejścia
  • syndrom "jeszcze jednej tury"

Minusy:

  • nuda
  • liczne uproszczenia
  • ubogość opcji
  • powtarzalność rozgrywki
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
4.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Master of Orion
Producent: NGD Studios
Wydawca: Wargaming
Data premiery (świat): 2016
Data premiery (Polska): 2016
Strona WWW: masteroforion.eu/
Platformy: PC



Czytaj również

Master of Orion – pierwsze spojrzenie
Podbijanie galaktyki nigdy nie było równie przyjemne

Komentarze

string(15) ""

Asthariel
   
Ocena:
0

Czyli wszystko wskazuje na to, że Stellaris zdominuje rynek kosmicznych 4X na następnych kilka lat, zwłaszcza, że jak w przypadku CK II możemy liczyć na ciągłe wspieranie przez twórców patchami i DLC.

24-09-2016 18:29
Draker
   
Ocena:
0

Brzmi to w zasadzie jak odświeżona graficznie, nieśmiertelna druga odsłona serii, bo w stosunku do niej można postawić te same zarzuty. Rozumiem, że rozgrywka jest uproszczona względem współczesnych 4X (chociaż Endless Space dla mnie szczególnie od starego MoO się nie różnił), ale mechaniki ze starych części serii zostały zachowane, tak?

25-09-2016 17:02
baczko
   
Ocena:
0

Względem współczesnych jest uproszczona - trudno mi wypowiadać się o starych MoO, w które nie grałem.

27-09-2016 17:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.