» Recenzje » Marvel's Guardians of the Galaxy

Marvel's Guardians of the Galaxy


wersja do druku

Kosmiczna przygoda pełna wrażeń

Autor: Redakcja: Piotr 'jaworock' Jaworski, Jan 'gower' Popieluch

Marvel's Guardians of the Galaxy
Po tym, jak Marvel’s Avengers okazało się straszliwym rozczarowaniem, wiele osób utraciło w pełni wiarę w to, że Square Enix może dostarczyć graczom dobre tytuły, opowiadające o bohaterach z uniwersum Marvela. Tym większe zaskoczenie stanowi zatem Marvel’s Guardians of the Galaxy, które niespodziewanie okazuje się jedną z najlepszych produkcji 2021 roku.  

Strażnicy Galaktyki, bohaterowie do wynajęcia, nie mogą narzekać na obfitość zleceń od klientów. Z tego też powodu dowodzący grupą Peter 'Starlord' Quill nakłania kompanów na wycieczkę do Zakazanej Strefy, aby schwytać żyjącego tam potwora i sprzedać go kolekcjonującej różnego rodzaju stwory Lady Hellbender. Oczywiście nic nie idzie zgodnie z planem. Peter, Gamora, Drax, Rocket i Groot zostają wplątani w ciąg wydarzeń o kosmicznej skali, podczas których spotkają starych znajomych, zyskają nowych wrogów i być może uratują po drodze galaktykę – o ile sami wcześniej się nie pozabijają.

Marvel’s Guardians of the Galaxy zostało stworzone przez studio Eidos Montreal, znane przede wszystkim z Deus Ex: Buntu Ludzkości oraz Deus Ex: Rozłamu Ludzkości. Tym razem jednak zamiast gier fabularnych, z naciskiem na motywy skradankowe, otrzymujemy względnie prostolinijną grę akcji z podstawowymi elementami RPG, dotyczącymi przede wszystkim zarządzania naszą drużyną. Podczas rozgrywki (przedstawionej z perspektywy trzecioosobowej) przejmujemy kontrolę nad Peterem, a nasi kompani walczą w dużej mierze niezależnie od gracza – tym samym najbliższym porównaniem jest seria Mass Effect, przynajmniej jeśli chodzi o sposób ukazania walk.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W grupie siła

Fakt, że z grupy tak zróżnicowanych bohaterów, jaką są Strażnicy Galaktyki, pokierować możemy tylko najbardziej tradycyjnym z nich, może wydawać się rozczarowujący, ale włożono wysiłek w to, by uzasadnić to wewnątrz samej gry. Starlord jest najsłabszym członkiem zespołu pod względem ofensywnym, ale jego siła tkwi gdzie indziej – w byciu liderem. Możemy bowiem wydawać towarzyszom rozkazy, dotyczące używania charakterystycznych dla nich zdolności, w trakcie starć z zasiedlającymi galaktykę wrogami. Dzięki temu zbierzemy ich w jednym miejscu czy unieruchomimy lub zadamy wysokie obrażenia jednemu konkretnemu celowi. Powinniśmy wykorzystywać te akcje, bo dość często są one efektywniejsze, niż gdybyśmy mieli po prostu kontynuować ostrzał w stronę przeciwnika.

Oczywiście nie da się takich rozkazów wydawać co chwilę, jako że po użyciu danej zdolności trzeba poczekać, aż znów stanie się dostępna. Właśnie dlatego pomaga nam czworo postaci, co pozwala na żonglowanie ich umiejętnościami. Nie ma tu nic nowego, jeśli chodzi o mechanizmy rozgrywki. Jednakże w praktyce opisane wyżej rozwiązania wypadają przynajmniej zadowalająco, co pozwala na kontynuowanie przygody bez poczucia, że spędzamy czas przy grze, która nie sprawia nam przyjemności. Pewne kwestie mogły zostać rozwiązane nieco lepiej.  Za wadę można uznać skromny arsenał Petera (dysponuje tylko jedną bronią z pięcioma trybami funkcjonowania). Tak naprawdę nie ma na co narzekać – w końcu nie ma potrzeby na nowo wynajdować koła przy każdej nowej produkcji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Historia lepsza, niż można by się spodziewać

Guardians of the Galaxy błyszczą najbardziej w otoczce fabularnej. Historia opowiadana podczas niespotykanie długiej (około 20 godzin) jak na standardy gatunku kampanii jest nawet lepsza od tej z filmów z MCU o tych samych postaciach. Istotny wpływ ma na to z pewnością fakt, iż w dziele Eidos Montreal mamy sposobność obcować z nimi więcej niż tylko dwie godziny. Siadając do tego tytułu, można by się spodziewać, że intryga zostanie potraktowana po macoszemu, skoro gra wykorzystuje znaną markę. Jednak bardzo mile zaskakuje to, że twórcy rzeczywiście włożyli mnóstwo wysiłku, aby fabuła stała na wysokim poziomie.

Wątek główny jest wprawdzie dość standardowy, gdyby oceniać go w oderwaniu od pozostałych elementów, ale jego siła tkwi właśnie w synergii między poszczególnymi częściami gry. Cutscenki wypadają bardzo dobrze za sprawą realistycznej mimiki postaci, a voice acting jest bez cienia wątpliwości jednym z najlepszych, jakie można było usłyszeć w produkcjach z ostatnich lat. Brak głosów aktorów z filmów pełnometrażowych nie stanowi problemu, bowiem osoby je zastępujące naprawdę spisały się na medal. Co więcej, podczas samych misji mamy okazję usłyszeć oszałamiająco wiele dialogów między Starlordem i jego kompanami. Są oni bowiem zdeterminowani, by skomentować wszystko, co tylko da się skomentować – zarówno jeśli chodzi o rozgrywające się wokół nich wydarzenia, jak i same działania gracza. Wszystko to zostało oczywiście okraszone sporą dawką humoru, ale nie znaczy to, że gra jest stuprocentową komedią – proporcje miedzy humorem a powagą zostały odpowiednio wyważone, na czym scenariusz tylko zyskuje.

Space opera jak się widzi

Produkcja wyróżnia się pozytywnie w sferze audiowizualnej. Pomijając wspomniane już wyżej wysokiej jakości cutscenki, reszta gry również wygląda tak, że aż miło popatrzeć. Duża w tym zasługa projektów poziomów, jako że twórcom nie brakowało wyobraźni przy przedstawianiu obcych planet, odwiedzanych przez nas w miarę rozwoju fabuły. O ile przy wielu tytułach science fiction liczyć można co najwyżej na klisze w stylu pustynnej czy wodnej planety, o tyle tutaj oglądając nowe miejsca, faktycznie można uwierzyć, iż widzimy lokacje znajdujące się bardzo, bardzo daleko od Ziemi. Na pochwałę zasługuje też ścieżka dźwiękowa, przy której wykorzystano ten sam motyw, co w filmach – sporą liczbę licencjonowanych piosenek, które jak sprawdzają się, podobnie jak sprawdzały się przy produkcjach wyreżyserowanych przez Jamesa Gunna. Warto też wspomnieć, iż specjalnie na potrzeby gry wykreowano fikcyjną kapelę Starlord, która nagrała cały album zupełnie nowych utworów inspirowanych klimatem lat 80. Na pewno nie da się zarzucić, że twórcy poszli tu na łatwiznę przy budowaniu atmosfery. Szkoda tylko, że nieco zaniedbano kwestię testów przed premierą, jako że w pewnym momentach gra dość często crashuje, co może z całą pewnością zirytować, jeśli wydarzy się pięć razy pod rząd w tej samej lokacji. 

Koniec końców, Marvel’s Guardians of the Galaxy to przykład produkcji, której całość jest lepsza, niż sugerowałaby to suma składających się na nią części. Chociaż pod względem mechanizmów rozgrywki nie ma tu nic bardzo ekscytującego, to gra nadrabia to w zupełności fabułą, oprawą audiowizualną i atmosferą, które stoją na najwyższym poziomie. Można było przypuszczać, iż otrzymamy tu tytuł zrobiony "na odwal się", odcinający kupony od znanej marki, ale zamiast tego Eidos zapewniło nam produkcję, w którą bez wątpienia włożono mnóstwo serca. Widać to praktycznie na każdym kroku. Jeśli w okresie świątecznym macie zamiar kupić tylko jedną nową grę, Strażnicy będzie bardzo dobrym wyborem.

Plusy:

  • fabuła
  • projekty lokacji
  • muzyka i podkład głosowy
  • humor i atmosfera

Minusy: 

  • miejscami kiepska stabilność tytułu
  • systemy rozgrywki mogłyby być trochę lepsze
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Marvel's Guardians of the Galaxy
Producent: Eidos Montreal
Wydawca: Square Enix
Dystrybutor polski: Cenega S.A.
Data premiery (świat): 26 października 2021
Data premiery (Polska): 26 października 2021
Sugerowana cena wydawcy: 249 zł

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.