METAL EDEN
Bieganie, latanie, skakanie i strzelanie w cybernetycznej dystopii
Ludzkość znalazła się blisko zagłady, więc jej dużą część przekształcono w cybernetyczne byty i wysłano w kosmos w celu zamieszkania po pewnym czasie w orbitalnym mieście Moebius. Coś jednak poszło nie tak, pojawiły się problemy i komplikacje, więc do wyeliminowania przeszkód stojących na drodze do realizacji tego planu zostaje wyznaczona Aska, android bojowy i jednoosobowa armia, będąca w stanie roznieść na strzępy każdego wroga.
METAL EDEN ma nieskomplikowaną fabułę, która od samego początku drażni swą przewidywalnością, patosem oraz towarzyszącym nam głosem w głowie, opowiadającym w trakcie rozgrywki o eksplorowanym świecie. Niestety jest on na tyle irytujący, że nie trzeba było wiele czasu bym zaczął żałować, że twórcy w ogóle przypisali do tej gry jakąkolwiek historię – trudno nie odnieść wrażenia, że dzieło Reikon Games sprawdziłoby się lepiej bez niej.
Ruch to życie, zatrzymanie się to śmierć
We wstępnie porównałem recenzowaną tu produkcję do ostatnich gier z serii DOOM, ale znajdziemy tu także podobieństwa do chociażby Titanfalla 2, czy też, w mniejszym stopniu, Ghostrunnera – wszystkie te tytuły cechuje bowiem nacisk na pozostawanie w ciągłym ruchu. METAL EDEN to shooter, w którym przemieszczanie się po liniowych poziomach przeplatane jest sekwencjami, w których jesteśmy zamykani na arenach i walczymy z kolejnymi falami wrogów. Nie ma tu ani miejsca, ani czasu na spokojne eliminowanie kolejnych celów, zamiast tego trzeba skakać, biegać po ścianach, latać za pomocą plecaka odrzutowego, zbierać porozrzucane bonusy i, w międzyczasie, korzystać z udostępnionego nam arsenału broni.
Zarówno eksplorowane przez nas poziomy, jak i napotykanych przeciwników, łączy ten sam problem – brak różnorodności. Lokacje są do siebie bardzo podobne, przez co nie ujrzymy w trakcie rozgrywki niczego, co utkwiłoby nam w pamięci na dłużej. Bardziej doskwiera to, że w trakcie dość krótkiej, bo trwającej około 6 godzin kampanii, przez większość czasu walczymy z tymi samymi wrogami. Wprawdzie niektórzy są, na przykład, opancerzeni, co wymusza na nas używanie innego rodzaju broni, bądź też atakują różnymi metodami, ale to jednak za mało, aby wprowadziło to wystarczająco wiele urozmaicenia.
Trzeba przynajmniej przyznać, że różne wymienione wyżej rodzaje poruszania się po mapach zaimplementowano w METAL EDEN w odpowiednio udany sposób, dzięki czemu kolejne strzelaniny są zapewnić akceptowalne minimum satysfakcji, jakiej można oczekiwać po tego typu tytule – rdzeń produkcji jest tu na szczęście rzemieślniczo poprawnie wykonany.
Cybernetyczna wojna bez większych innowacji
A skoro już o Rdzeniach mowa – jednym z głównych punktów rozgrywki jest wyrywanie ich z ciał wrogów, aby chwilę później rzucać nimi w nowych przeciwników, zadając obrażenia oraz zyskując więcej amunicji, albo używając ich do tymczasowego wzmocnienia Aski, która odzyskuje trochę utraconego zdrowia oraz uzyskuje niszczące wrogie pancerze Super Uderzenie. Miłośnicy mechaniki Glory Kill z DOOM-a będą jednak rozczarowani, bo ich tutejszy odpowiednik jest zdecydowanie mniej widowiskowy i soczysty, a wyrywanie Rdzeni, jak na teoretycznie super ważny element rozgrywki, nie odgrywa aż tak dużej roli.
Podobnie jest też z inną z reklamowanych przed premierą nowinek, czyli możliwości transformacji w stalową kulę, używaną do szybszego przemieszczania się po niektórych lokacjach. Brzmi interesująco, ale w praktyce sekwencje z tym związane są najzwyczajniej w świecie nudne, jako że nie uświadczymy żadnych dodatkowych wyzwań związanych z wykorzystywaniem alternatywnej formy, a domyślne sposoby przemieszczania się po poziomach są po prostu fajniejsze – mamy tu zdecydowanie do czynienia z najbardziej niedopracowanym z dostępnych mechanizmów rozgrywki.
Co poza tym METAL EDEN ma jeszcze do zaoferowania? Uproszczony, ale jednocześnie mający duży wpływ na rozgrywkę system rozwoju postaci, odbywającego się poprzez inwestowanie punktów umiejętności w trzy różne drzewka rozwoju. Pozwalają one na rozwijanie Aski w różnych kierunkach i choć skupiają się bardziej na ewolucji jej istniejących zdolności zamiast dodawania do arsenału nowych, to i tak pomagają one w dostosowaniu stylu rozgrywki do naszych potrzeb.
Wizualnie jest w porządku, ale nie wybitnie – pomogłaby większa różnorodność w wyglądzie map, ale jak już wspomniałem, nie ma co tu na to liczyć. Dobrze przynajmniej, że wydajność też wypada całkiem dobrze, a w trakcie przechodzenia gry nie natknąłem się na żadne warte zmianki problemy techniczne. Ścieżka dźwiękowa z kolei jest całkiem niezła i stanowi miły akompaniament dla kolejnych starć, ale nie zapada w pamięci na dłużej, co jest mimo wszystko nieco rozczarowujące.
Jest nieźle, mogło być lepiej
Jak zatem widać, METAL EDEN to sympatyczny średniak na parę godzin, który przypadnie zapewne do gustu miłośnikom pobudzających adrenalinę shooterów, ale nie ma co tu oczekiwać produkcji, która wystarczyłaby na dłużej niż kilka wieczorów zabawy. Nie jest źle, zwłaszcza gdy ocenimy ten tytuł przede wszystkim pod kątem samej rozgrywki, ale trudno jest nie odnieść wrażenia, że można było spodziewać się czegoś więcej – ale jeśli satysfakcjonujące śmiganie po wypełnionych wrogami arenach jest dla was najważniejsze, to na pewno znajdziecie tu coś dla siebie, choć rozsądniej będzie poczekać na pierwsze przeceny.
Plusy:
- satysfakcjonujące sposoby przemieszczania się po mapach
- niezła, choć nie wybitna oprawa audiowizualna
- arsenał broni i modyfikacji umiejętności pozwala na dostosowanie stylu gry do naszych potrzeb
Minusy:
- zmienianie się w kulę niewiele zmienia w rozgrywce
- niska różnorodność wśród typów wrogów
- krótka kampania
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0
Dodaj do swojej listy:
Producent: Reikon Games
Wydawca: Deep Silver
Data premiery (świat): 2 września 2025
Data premiery (Polska): 2 września 2025
Wymagania sprzętowe: System operacyjny: Win 10 (64 bit) lub Win 11 Procesor: AMD Ryzen 7 3700X / Intel Core i7 10700K Pamięć: 16 GB RAM Karta graficzna: NVIDIA GTX 1080 / Radeon RX 5700 XT DirectX: Wersja 12 Miejsce na dysku: 25 GB dostępnej przestrzeni




