» Recenzje » Knock-knock

Knock-knock


wersja do druku

Is There Anybody Out There?

Autor:
Knock-knock
W naszym domu straszy. Nocami coś próbuje dostać się do środka, łomocze w drzwi i wzywa nas w głąb pobliskiego lasu. To jawa, sen, czy wyobraźnia? A może jeszcze coś innego?

Knock-knock to kolejny tytuł rosyjskiego studia Ice-Pick Lodge, znanego z nietypowych produkcji. Tym razem autorzy już w napisach początkowych informują, że ich najnowszą propozycję należy traktować nie jako grę, lecz jako "interaktywną medytację". Później pojawia się jeszcze inne, chyba bardziej adekwatne określenie: "test odwagi".

Test jest wieloetapowy. Nasz bohater każdej nocy budzi się na kilka godzin przed świtem, by wyruszyć w dziwny obchód pobliskiego lasu. Za każdym razem gubi się i z naszą pomocą musi odszukać drogę powrotną. Kiedy wraca, okazuje się, że pod jego nieobecność coś wtargnęło do domu. Należy się przed tym ukryć i nie pozwolić, aby nas odnalazło. Bezpiecznych miejsc jest jednak niewiele, a do drzwi i okien dobijają się kolejni nocni goście. Znikają dopiero wtedy, gdy na zewnątrz się rozjaśni.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Porozmieszczane w domu zegary przyspieszają upływ czasu i nadejście świtu. Natomiast każde zetknięcie z nadprzyrodzonym zjawiskiem cofa czas o kilka godzin, a gdy wskazówka przekroczy krytyczny punkt, noc zaczyna się od nowa. Jeśli zaś bezpiecznie doczekamy poranka to... dnia i tak nie będzie. Od razu zaczyna się kolejna noc. Nagle przebudzony bohater znów rusza do lasu, a po powrocie chowa się w domu, który jednak wygląda już inaczej niż poprzedniej nocy.

Gra długo nie daje nam żadnej podpowiedzi, co właściwie mamy robić. Pomocą służą jedynie wypowiedzi bohatera (którego kondycja psychiczna pozostawia sporo do życzenia) oraz odnajdywane notatki, zawierające opisy dziecięcych zabaw, w jakie można bawić się w ciemnościach. Pierwsze kilkanaście minut to czysta groteska. Później, gdy poznamy podstawowe zasady, rozgrywka staję się odrobinę klarowniejsza. Nadal jednak wiele elementów jest niejasnych, pojawiają się też nagłe zdarzenia o trudnej do uchwycenia logice - gdy na przykład trafiamy ni stąd ni zowąd do długiego i ciągnącego się niemal bez końca korytarza.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Błąkamy się więc po domu, w którym ciągle zmienia się układ pomieszczeń (a może to nie jest ten sam dom?) i próbujemy przetrwać kolejne noce (a może to jedna noc, przeżywana wiele razy?), zapalając i gasząc światła (dlaczego te same miejsca wyglądają wtedy inaczej?). Po pokojach wędrują zjawy, błędne ogniki i widmowe odbicia naszego bohatera, a graczowi po głowie wędrują myśli, czy to wszystko skrywa jakiś sens.

Jeśli potraktujemy Knock-knock jedynie jako grę zręcznościowo-logiczną, w której musimy odszukać w domu bezpieczny kąt, a gdy zagrożenie dotrze i do niego, z należytym refleksem przemieścić się do innego pokoju, nie da się o dziele Rosjan powiedzieć wiele dobrego. Rozgrywka nie dostarcza przyjemności, jest raczej męcząca i momentami irytująca, zwłaszcza gdy coś dopadnie nas tuż przed świtem i zmusi do powtórzenia już dobiegającej końca nocy.

Gdyby uruchomić grę w dzień, prawdopodobnie wydałaby się na dodatek nużąca. Zgodnie z zaleceniami twórców należy grać po zmroku, ze słuchawkami na uszach. Wydaje się to wielce wskazane, bo oprawa dźwiękowa stoi na niezłym poziomie, pobudzając wyobraźnię dobiegającymi z lasu odgłosami i dziwacznym językiem, w jakim wysławia się bohater. Poza tym jedynie wtedy można uchwycić specyficzny klimat produkcji – gdy gra się samemu w ciemności, Knock-knock potrafi być niepokojące. Horror jest tu jednak tylko otoczką, nie esencją. Tę ostatnią stanowi coś innego.

Uważne czytanie kwestii wypowiadanych przez bohatera i znajdowanych przez niego notatek pozwoli z czasem zrozumieć, jaka jest natura prześladujących go zjawisk. Jednych wyjaśnienie zadowoli, innym wyda się zapewne zbyt ogólnikowe i nie tłumaczące wszystkiego, co wcześniej widzieliśmy. W każdym razie jest ono jednak bardziej wstępem do dyskusji niż klasyczną puentą z opowiedzianej od początku do końca historii. W tym sensie rzeczywiście ukończenie tej produkcji jest czymś na kształt "interaktywnej medytacji".

Całość trudno ocenić. Wydaje się, że to jeden z tych projektów, o którym opinii może być tyle, ile osób go poznało. Co znaczy, że, jak zwykle w takich przypadkach, najlepiej wyrobić sobie własną.

 

Plusy:

  • klimat i oprawa dźwiękowa
  • ciekawa jako projekt artystyczny

Minusy:

  • średnio udana jako gra
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Knock-knock
Producent: Ice-Pick
Wydawca: Icehole
Dystrybutor polski: Techland
Data premiery (świat): 4 października 2013
Wymagania sprzętowe: Core 2 Duo 2 GHz, RAM 1 GB (2 GB dla Windows Vista/7/8), graficzna zgodna z shader model 2.0, 700 MB wolnego miejsca na dysku
Nośnik: Dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: knock.ice-pick.com/
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 9,99 USD

Komentarze

string(15) ""

Kubarath
   
Ocena:
0

Mnie się gra nieziemsko podobała, ale najbardziej powala historia :D W przeciwiestwie do średnio udanej grafiki i powtarzalnego Gameplay'u. PS. Da się ją przejść, bez odpalania ani jednego "momentu przełomowego". Niestety, ale mi się udało.

17-03-2014 19:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.