» Recenzje » Inversion

Inversion


wersja do druku
Inversion
Charakterystyczną cechą wielu ludzi jest dziwne dążenie do wymyślania sobie nowych problemów. Wykonywanie różnych czynności czy pokonywanie przeszkód bywa uciążliwe, ale często daje także satysfakcję ze zwycięskiego wyjścia z sytuacji. Niestety czasem kłopoty przychodzą same wtedy, gdy ich najmniej oczekujemy. Nieraz wszystko staje na głowie wbrew wszelkim staraniom. Jeżeli jednak ktoś uważa, że jest źle, to najwidoczniej nie wie jeszcze, co spotkało bohatera gry Inversion. Inwazja obcych, (dosłownie) rozpadający się świat, utrata rodziny i całego dotychczasowego życia, to tylko niektóre z licznych kłopotów nań czyhających.
____________________________


Dobre złego początki

To był zwykły dzień po robocie. Policjant, David Russell, wracał do kochającej rodziny. Wszystko skończyłoby się typową sielanką, gdyby nie nagła, niespodziewana inwazja obcych zwanych Luthadores. Na dodatek stwierdzenie "wywrócić świat do góry nogami" można w ich przypadku traktować dosłownie, gdyż całe miasto zaczęło rozpadać się pod wpływem anomalii grawitacyjnych. Bohater wspierany na duchu i w walce przez swojego partnera, Leo Delgado, okazjonalnie łącząc siły z ruchem oporu, wyrusza szukać córki w rozpadającym się świecie.


Na ziemi i w powietrzu, nasypiemy im pieprzu

By ją odnaleźć, będzie musiał przebić się przez fale obcych, od czasu do czasu walcząc z bossami. Wrogów jest kilka rodzajów. Większość będzie kryć się za osłonami jednocześnie go ostrzeliwując. Nieraz stanie do walki z takimi, którzy ruszą na niego z bronią do walki wręcz czy też podbiegną jak najbliżej obwieszeni ładunkami wybuchowymi. Wyjątkowych problemów mogą przysporzyć przeciwnicy z urządzeniami do manipulacji grawitacją, gdyż w ciągu kilku chwil mogą pozbawić go osłony.

Na szczególną uwagę zasługują wspomniane starcia z bossami. Początkowo zapowiadały się świetnie i wydawały się dobrze zrealizowane. Niestety trochę później okazało się, że głównych przeciwników jest zaledwie kilka rodzajów, przez co walki często są powtarzalne.

W trakcie strzelanin trzeba uważać nie tylko na to co z przodu, ale i to co dzieje się nad głową. Co jakiś czas można przeskoczyć na ścianę czy sufit. Nieraz przyjdzie nam walczyć z przeciwnikiem "przyczepionym" do innej powierzchni, a wtedy obserwowanie jak rzucony granat przykleja się do sufitu obok kryjącego się za osłoną Luthadora to prawdziwa przyjemność. Niestety potencjał tych scen został zmarnowany, bo pojawiają się zbyt rzadko, by można było się nimi nacieszyć. Dużo częściej można trafić w miejsca, gdzie grawitacji nie ma w ogóle. Będąc w takim obszarze, trzeba odpychać się od zawieszonych w przestrzeni skał i innych obiektów, okazjonalnie korzystając z Gravlinka.


Broń masowej produkcji

Oczywiście by walczyć z inwazją kosmitów, trzeba mieć odpowiednią broń. Twórcy teoretycznie dają nam wybór, czym tłuc przeciwników. Wybierać można spośród karabinów szturmowych, strzelb, broni snajperskiej, ciężkiej i granatów. Niestety znaczna część uzbrojenia różni się tylko wyglądem i zadawanymi obrażeniami. Jednak nie one są najważniejsze. Prym wiedzie Gravlink – urządzenie obcych, które pozwala manipulować grawitacją. Wystarczy podczas gęstej wymiany ołowiu wystrzelić z niego w kierunku kryjówki wroga, by "wypłynął" zza niej, odsłaniając się. Grawitacja nie będzie w stanie go utrzymać. Technologiczna zabawka najeźdźców pozwala także przenosić i wyrzucać różnego rodzaju obiekty, od głazów i beczek z benzyną po samochody. Daje także możliwość wzmacniania siły oddziaływania grawitacji, co pozwala przygwoździć wrogów do gleby czy opuszczać mosty. W krytycznej sytuacji można wznieść osłonę, która wielokrotnie uratuje skórę Davidowi. Przyda się, zwłaszcza że ginąć przyjdzie mu często.

Grę cechuje całkiem wysoki, choć nie przesadny, poziom trudności. Zwykle ginąłem przez głupie błędy, ale trzeba zauważyć, że gra rzadko je wybacza. Należy uważać też na amunicję. Wydawać by się mogło, że zwykle leży jej pełno na ziemi, ale wbrew pozorom szybko się kończy. Często musiałem ją oszczędzać i wykorzystywać z rozwagą.


Zdany na siebie

Gra posiada tryb multiplayer, acz po wielu próbach udało mi się zagrać tylko jedną rozgrywkę deathmatch i to tylko przeciwko jednemu graczowi. Nie ma co się oszukiwać – ta gra powstała dla singla. Niestety nie jest zbyt długi. Jednorazowe przejście zajęło mi osiem godzin, zaś na niższym poziomie trudności skończyłby się zapewne po pięciu. W połączeniu z martwym multi oznacza to, że odstawimy grę po dwóch-trzech wieczorach.

Graficznie gra prezentuje się bardzo dobrze, acz nie należy spodziewać się niczego ponad to. Przyzwoicie prezentuje się przede wszystkim główny bohater, który w trakcie gry dorobi się wielu ran i zadrapań. Równie dobre wrażenie pozostawiają też wyraźnie zmieniające się lokacje i scenerie, jakie przyjdzie nam podziwiać.


To co dobre zawsze się kończy – szkoda, że tak szybko

Zakończenie jest mocne. I nie mam na myśli hollywoodzkiego, epickiego końca z pompą, tylko takie bardziej dorosłe i spokojne, a jednak wywracające jedno z podstawowych założeń fabularnych.

Choć Inversion posiadało olbrzymi potencjał wykorzystania grawitacji, zmarnowało go. Dostajemy co prawda potężną broń i wykorzystujemy ją często, jednak za mało było tego, co miało stanowić o wyjątkowości gry. Mam na myśli przede wszystkim strzelaniny przy odwróconej lub brakującej grawitacji. Kolejnym problemem jest to, że produkcja jest zdecydowanie zbyt krótka. Gra na pewno spodoba się wszelkim fanom strzelanin z kryciem się za osłonami i drobnymi elementami zręcznościowymi, ale w tej cenie dla wielu dużo lepszym rozwiązaniem jest kupienie Gears of War czy nawet Mass Effect.


Plusy:
  • kontrola grawitacji
  • mocne zakończenie
Minusy:
  • broń różniąca się głównie wyglądem
  • za krótka
  • zmarnowany potencjał


Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Inversion
Producent: Saber Interactive
Wydawca: Namco Bandai Games
Dystrybutor polski: Cenega Poland
Data premiery (świat): 27 lipca 2012
Data premiery (Polska): 27 lipca 2012
Wymagania sprzętowe: Core 2 Duo 2,6 GHz, 3 GB RAM, karta grafiki 1 GB (GeForce GTX 460 lub lepsza), 5 GB wolnego miejsca na dysku, Windows XP/Vista/7
Nośnik: 1 DVD
Strona WWW: www.inversion.com/
Tagi: Inversion



Czytaj również

Inversion
Granie do góry nogami
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.