» » Intel Extreme Master Series Katowice 2015

Intel Extreme Master Series Katowice 2015


wersja do druku

Największe wydarzenie e-sportowe w Polsce

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Intel Extreme Master Series Katowice 2015
Między 13 a 15 marca katowicki Spodek po oraz trzeci z rzędu gościł imprezę marki Intel Extreme Masters, a po raz drugi w stolicy województwa śląskiego odbywał się finał całej serii. Przez weekend miejsce to opanowali fani e-sportu, między innymi Starcrafta, League of Legends i Counter Strike’a. Natomiast po raz pierwszy w historii całość działa się w dwóch miejscach:  w drugiej hali umiejscowiono mniejsze sceny oraz targi technologiczne, którym przewodził Intel.

Nie wszystko złoto, co w Spodku

Jak co roku na IEM do Katowic zwaliły się tłumy fanów – najwytrwalsi wystawali w wielogodzinnych kolejkach do darmowego wejścia, które już o siódmej rano miały kilkaset metrów. Wyglądało na to, że wchodzenie na teren imprezy, mimo wszystko, przebiegało dość sprawnie i karnie. Jedynym poważnym cieniem kładącym się na kulturę i ogólne zachowanie kolejkowiczów okazało się wydarzenie tak głośne, że przebiło się do głównych mediów.

Można mieć pewne zastrzeżenia także co do samej strony organizacyjnej wydarzenia. O ile kolejkę do Spodka dostrzegało się z daleka i wiadomo było, którędy wejść, o tyle wejście dla prasy i gości oznaczono dość słabo (także na stronie wydarzenia nie umieszczono jednoznacznych informacji) i prowadziło od strony Spodka przez... plac budowy, co w deszczowy, wiosenny dzień nie stanowiło zbytniej atrakcji. Również sama akredytacja odbiegała od tej, do jakiej może być przyzwyczajony uczestnik konwentów – dostawało się plakietkę (dodatkowo informację, gdzie jest press room) i w zasadzie tyle. Żadnej mapki, chociażby poglądowej, żadnego planu godzinowego wydarzenia; w obu halach, poza miejscem akredytacji, tych informacji nie można było znaleźć.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Wzmagało to chaos panujący w środku – nie podawano informacji której są rozgrywane amatorskie turnieje, czy któryś punkt programu się przeciągnął (albo już rozpoczął) ani gdzie w końcu rozegrany zostanie finał Starcrafta. Było to dość irytujące, a konieczność kursowania między dwoma halami lub dopytywania się niekoniecznie lepiej zorientowanych ludzi z obsługi nie należało do specjalnie dobrych rozwiązań.

Targi, konkursy i inne atrakcje

Trzeba przyznać, że strefa targowa prezentowała się dość okazale i obfitowała w atrakcje. Poza stanowiskami, gdzie na zakup czekały rozmaite gadżety powiązane z grami, organizacjami czy poszczególnymi osobami ze świata e-sportu, dużo miejsca zajmowały stoiska producentów sprzętu. Można było nabyć wiele produktów w całkiem opłacalnych i licznych promocjach, poradzić się specjalisty na temat overclockingu czy optymalnego zestawu komputerowego do złożenia albo wziąć udział w konkursach – od limbo, przez mecze e-sportowe, po składanie komputera na czas.

W tym miejscu znajdowały się także stanowiska komputerowe i konsolowe, przy których istniała możliwość spróbowania swoich sił między innymi w Heroes of the Storm, Hearthstone’a czy League of Legends. W tej części hali praktycznie przez cały dzień panował tłok, a odwiedzającego zewsząd dobiegały głosy różnorakich wodzirejów (także po angielsku) i komentatorów, podczas gdy hostessy krążyły w ścisku, rozdając rozmaite ulotki i bony zniżkowe.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

League of Legends rządzi

Jednak sama hala Spodka została zdominowana przez League of Legends i jej wiernych fanów – przez cały weekend, nawet na meczach grupowych, hala była prawie pełna; poza zajęciem praktycznie wszystkich miejsc siedzących wielu fanów (szczególnie tych młodszych) siadało na podłodze czy wieszało się na barierkach, byleby tylko móc zobaczyć dany mecz. W momentach kulminacyjnych dochodziło do tego, że panowie z ochrony nie wpuszczali na dane części trybun, żeby nie dopuścić do zbytniego przepełnienia. Dla tych, którzy nie chcieli siedzieć w tłoku lub nie mieli szczęścia i nie dostali się do środka, transmitowano rozgrywki na wielkim telebimie przed Spodkiem – jeżeli ktoś mieszka niedaleko, to mógł spokojnie oglądać imprezę z balkonu.

Sama oprawa i przygotowanie techniczne meczy na głównej scenie były praktycznie bezbłędne i trzymały wysoki poziom – było głośno, reflektory śmigały po widowni, a rozmaite efekty świetlne pojawiały się w co ważniejszych momentach danej rozgrywki, nie zawiedli także komentatorzy. W skrócie: rozrywka na najwyższym światowym poziomie.

Co do wyników: w LoL-a Team Solomid całkowicie zdominował w finale chiński Team WE, wygrywając 3:0. W Starcrafcie bój o dominację stoczyli dwaj koreańscy Protossi, Trap i Zest; ten drugi zwyciężył 4:1 w serii Best of 7. Jednym z ważniejszych polskich akcentów był występ drużyny Virtus.Pro w Counter-Strike'u. Polacy przegrali w półfinale z późniejszymi triumfatorami, Fnatic, którzy z kolei w finale po emocjonującym pojedynku pokonali Ninjas in Pyjamas 2:1.

IEM Katowice 2015 na pewno okazał się, jak co roku, wielkim i świetnym wydarzeniem dla fanów e-sportu oraz sprzętu komputerowego. Żałuję, że z powodu pracy nie byłem w stanie spędzić na miejscu więcej czasu – bo było naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że za rok Katowice ponownie ugoszczą IEM-a, a tegoroczne drobne problemy zostaną rozwiązane.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.