» Artykuły » Publicystyka » Graliśmy w Phantaruka

Graliśmy w Phantaruka


wersja do druku

Opuszczony statek, mityczny potwór... czy może być gorzej?

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Graliśmy w Phantaruka
Na polskim rynku horrory FPP cieszą się coraz większą popularnością. Niedawno mieliśmy okazje zagrać w Layers of Fear polskiego studia Bloober Team, w której niezrównoważony malarz musiał odkryć przyczynę swojego szaleństwa. Teraz nadchodzi pierwszoosobowy survival horror w klimacie science fiction  – który z "garażowego" projektu przerodził się w jedną z gorętszych premier ostatnich miesięcy. A ponieważ wersja beta prezentuje się świetnie, jest na co czekać.

Potwór z legend, a może efekt ludzkiej głupoty?

Grę rozpoczynamy od przebudzenia w dziwnym miejscu – pomieszczeniu, które okazuje się być jednym z pokoi do trzymania sklonowanych ludzi. Szybko zdajemy sobie sprawę, że znajdujemy się na kosmicznym statku Purity-02, a za naszą obecną sytuację odpowiedzialna jest korporacja H+. Bohater jest klonem i własnością tej firmy. Kolejne zdarzenia tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że brak ludzi, awaryjne światła i ciemne korytarze to wina strasznego wypadku, który przybrał postać najgorszego koszmaru – tytułowego Phantaruka. 

Halo.. jest tam kto?

To nie koniec przykrych niespodzianek dla głównej postaci, bo w jej ciele znajduje się tajemniczy pasożyt, który powoli ją zabija. Jedynym ratunkiem jest krótkotrwale działające antidotum w postaci leków rozmieszczonych po całym statku, więc szukanie go często prowadzi do gorączkowej bieganiny – zwłaszcza że objawami postępującej choroby są halucynacje, utrudniające poruszanie się. Taki zabieg jest naprawdę dobrym rozwiązaniem – nie tylko podsyca i tak już ciężki klimat grozy, ale również zmusza do ciągłego zmieniania kryjówek i podążania naprzód.

Fabularnie Phantaruk porusza znaną już graczom kwestię transhumanizmu. Korporacja H+ prowadzi badania nad stworzeniem istoty idealnej, odpornej na wszelkie słabości, jakie obecnie ograniczają ludzkie ciało. To udoskonalanie przebiega jednak w sposób organiczny, bez syntetycznych udoskonaleń, a głównymi pomocami na tej drodze są klonowanie i mutacje.

Poznanie tragicznej historii statku będzie kosztowało nas niemało wysiłku. Zarówno informacje o osobistych problemach personelu, jak i historia powstania mutanta są zawarte w poukrywanych po całym statku przedmiotach (tablety, kartki i nie tylko), których zdobycie momentami może kosztować nas życie. Z kolei naszym ekwipunkiem zarządzać będzie zamontowany na prawej ręce holograficzny wyświetlacz, wraz z czujnikiem tętna.

Nie przypomina wam pewnej rzeczy z Fallouta?

Gdzie jesteś, Phantaruku?

Przy pierwszych chwilach gry mechanika kojarzy się z innym znanym tytułem, SOMĄ. Podobnie jak tam, bohater odgrywa rolę rozbitka znajdującego się w przerażająco nieprzyjaznym środowisku, a jego jedynym zadaniem jest ucieczka z tego miejsca. W Phantaruku głównym celem będzie eksploatacja pomieszczeń, która jest niezbędna, aby przeżyć i uniknąć zagrożenia. Co prawda szukać jedzenia nie musimy, ale innych przedmiotów, jak baterii do latarki, już tak. Efekt ciągłego niebezpieczeństwa wyszedł twórcom bardzo dobrze – zmuszeni do nadzwyczajnej ostrożności, musimy rozważać każdy nasz krok, a czasami ryzykować i pobiec w kierunku przeciwnym do wyjścia, aby znaleźć interesujący nas przedmiot. 

Ucieczka przed tytułowym Phantarukiem do najprostszych nie należy. Nie dość, że podąża za nami krok w krok, to dodatkowo spoglądanie w jego stronę powoduje halucynacje, które skutecznie potrafią utrudnić odwrót. Mutant łatwo potrafi nas dostrzec, ale tylko jeśli znajdujemy się na otwartym terenie. W innym wypadku wystarczy szeroki przedmiot, aby skryć się przed okiem bestii, a przy odrobinie szczęścia można nawet przemknąć za jego plecami. Podobną gwarancję nietykalności dają nam tunele wentylacje i inne podobne schowki. Zaś jeśli potwór będzie nas ścigać, to dość kręty bieg sprawi, że zwyczajnie zrezygnuje. Niestety są momenty, kiedy Phantaruk zabija nas często, przez co w pewnej chwili sama rozgrywka traci klimat grozy, a wręcz robi się frustrująca. Odnosi się wrażenie, że za taki stan rzeczy odpowiadają błędy twórców – nasz oprawca zacina się w biegu, zmuszając nas do dłuższego przebywania w jednej kryjówce, czasami zdarza się, że potwór – wszedłszy w jedną z odnóg korytarza – po chwili pojawia się w innej. Niemniej są to błędy sporadyczne, niepowtarzające się w tych samych lokalizacjach. Występują również na początku gry, gdzie rozgrywka nie sprawia za wiele trudności. Kolejną rzeczą będącą ukłonem w stronę survivalowych gier jest labiryntowy układ pomieszczeń oraz zamki elektroniczne wymagające dodatkowej interakcji. Sprawiają, że ucieczka jest o wiele trudniejsza, a w bardziej stresujących sytuacjach dość łatwo błądzić w korytarzach, co z pewnością zadowoli bardziej żądnych przygód graczy.

Nie za ciemno tutaj? Czyżby coś się miało wydarzyć?

Polski produkt to dobry produkt

Pod względem graficznym Phantaruk już na teraz prezentuje się bardzo dobrze. Twórcom udało się zachować mroczny klimat opuszczonej stacji kosmicznej – nasz bohater, przemierzając nieznane pomieszczenia oświetlone awaryjnym światłem, często będzie skazany jedynie na latarkę. W takich sytuacjach ciężko nie mówić o wzrastającym napięciu i strachu, zwłaszcza że tytułowy mutant podąża za nami niczym cień. Dobrze prezentuje się również wygląd pomieszczeń, efekty zniszczonych czy też starych mebli dodają kolejna cegiełkę do klimatu opuszczonego okrętu, jedynie momentami niektóre przedmioty (głównie urządzenia) pozostają dość kanciaste, a przez to lekko nienaturalne. 

W horrorze krakowskiego studia pierwsze skrzypce odgrywa muzyka opierająca się na pojedynczych dźwiękach. Jest to kolejna gra, w której odgłosy są dla nas jedynym ratunkiem, jeśli chcemy uchronić się przed śmiercią. Najważniejszymi będą oczywiście pomrukiwania tajemniczego mutanta, które wyraźnie słychać nawet zza ściany, ale momentami można odnieść wrażenie, że towarzyszące im echo pozostaje nienaturalnie długo. Poza tym otaczające nas odgłosy zmieniają się razem z sytuacją, w jakiej się aktualnie znajdujemy, pozwalając ocenić zbliżające się zagrożenie – grając na słuchawkach, dość szybko poczujemy dreszcz emocji, a co się z tym wiąże nutkę strachu towarzyszącą przemierzaniu nieznanych korytarzy. 

Z pewnością tam jest bezpiecznie! Czerwone światło nie oznacza niczego złego.

Czekać czy nie czekać – oto jest pytanie

Studio Polyslash podjęło się próby stworzenia horroru na miarę Amnesia: The Dark Descent, Layers of Fear lub SOMA. Czy będący ich dzieckiem Phantaruk, odniesie równie podobny sukces? Już teraz wersja beta prezentuje się bardzo dobrze, otrzymujemy mroczny klimat sience fiction, przerażającego mutanta i szereg innych przeszkód, z którymi musi zmagać się bohater, a to wszystko dopełnia oprawa audiowizualna sprawiająca, że momentami trudno nie poczuć przerażenia naszego bohatera. Mimo kilku błędów, bardziej technicznych, które na etapie bety są nieuniknione, gorąco polecam obserwować rozwój gry każdemu, kto uwielbia tego typu horrory FPP. Niestety jeśli ktoś ma słabsze nerwy, radzę przed grą spożyć lekkoprocentowy napój, aby za szybko nie zrezygnować z ucieczki przed potworem. Trzymajmy kciuki, aby już niedługo stanąć do walki z mitycznym Phantarukiem.

Plusy

  • klimat sience fiction
  • Phantaruk
  • tak, jest strasznie
  • wymagająca rozgrywka

Minusy:

  • lekko niedopracowane wyposażenie pokoi
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Phantaruk
Producent: Polyslash
Data premiery (świat): 16 sierpnia 2016
Data premiery (Polska): 16 sierpnia 2016
Nośnik: dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: phantaruk.com/
Platformy: PC



Czytaj również

Phantaruk
Piękna i bestia...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.