» Artykuły » Publicystyka » Graliśmy w Civilization: Beyond Earth – Rising Tide

Graliśmy w Civilization: Beyond Earth – Rising Tide


wersja do druku

Miasta na morzach

Autor: Redakcja: Agata 'Bulehithien' Wiśniecka

Graliśmy w Civilization: Beyond Earth – Rising Tide
Dwa najważniejsze wydarzenia branżowe tego roku – targi E3 i Gamescom – już dawno za nami. Są jednak tytuły, w które nawet tam przedstawiciele prasy nie mogli zagrać. Należy do nich zapowiedziany na jesień dodatek do Civilization: Beyond Earth. Co jednak nie było możliwe w Los Angeles ani w Kolonii, stało się faktem w warszawskim biurze Cenegi.

Kosmiczny szkwał

Beyond Earth pozwala wcielić się w dowódcę misji wysłanej z zadaniem znalezienia nowego domu dla uciekinierów z wyniszczonej konfliktami Ziemi. Jednak start rakiet nie zakończył życia i ambicji ludzi pozostałych na błękitnej planecie. Rządy i państwa upadały, walcząc o resztki zasobów, a z popiołów powstały nowe frakcje, które wkrótce również spojrzały ku gwiazdom i ich obietnicy lepszego jutra. W drugiej fali kolonizacji kosmosu wzięły udział koczowniczy lud Al Fatah, Sojusz Morza Północnego, niemiecka partia Integer i czwarta, nieujawniona jeszcze grupa. Odkrywcy, nauczeni doświadczeniami z Ziemi, gdzie wzrastający poziom oceanów stał się przyczyną śmierci milionów, wyruszyli wyposażeni w sprzęt i technologię umożliwiające przeżycie w wodnym środowisku.

To właśnie możliwość eksploracji mórz jest najbardziej widoczną zmianą w Rising Tide. Z portów wypływają łodzie patrolowe i bojowe. Koloniści i odkrywcy mają swoje wersje pływające, a wiele innych jednostek przemieszcza się na amfibiach, mogąc swobodnie przekraczać zbiorniki wodne. Jednak prawdziwa rewolucja dotyczy miast. Od teraz można je budować również na wodzie, czerpiąc dochody z surowców pobieranych z dna oceanu i utrzymując wymianę handlową z innymi koloniami. Inaczej niż osady lądowe, te otoczone falami nie poszerzają swojego obszaru wraz z awansem na kolejne poziomy. Co jakiś czas mogą natomiast wciągnąć trzymające je w miejscu kotwice i przemieścić się w bardziej dogodne miejsce. A tam czekają kolejne zasoby gotowe na eksploatację.

Nowe możliwości oznaczają oczywiście nowe zagrożenia. Pływające miasta i wojska są podatne na ataki potworów głębinowych – krakeny i makary tylko czekają na chwilę nieuwagi. Bardzo ciekawym przeciwnikiem jest hydrokoral. Te nieruchome istoty wynurzają się na powierzchnię i łączą, tworząc łańcuchy ciągnące się przez wiele pól. Dopóki nie zostanie zniszczony, taki łańcuch blokuje ruch floty wojennej i handlowej.

"Dyplomacja bez armat jest jak muzyka bez instrumentów"

Poważne zmiany dotknęły systemu dyplomacji. Każdy z przywódców frakcji ma teraz cechy, które możemy wybierać i aktywować. Cechy te dotyczą czterech obszarów – charakteru, polityki, spraw wewnętrznych i wojska. I tak postawienie w wojsku na honor zwiększy poziom Kultury za każdego zabitego przeciwnika, a wybranie imperializmu zwiększy siłę jednostek walczących na wrogim terenie. Kolejną nowością są umowy zawierane z innymi mocarstwami. Zużywają Kapitał dyplomatyczny w zamian za specjalne zdolności lub premie. Korzyści z traktatów są tym większe, im bliższe stosunki łączą nas z danym partnerem. Zacieśniać relacje możemy na dwa sposoby – wzbudzając Strach lub Szacunek.

Dyplomacja i wojna to dwie strony tej samej monety, dlatego zmiany dotknęły także arsenału. W Rising Tide nie jesteśmy już przywiązani do jednej ideologii (Supremacji, Czystości i Harmonii), ale możemy rozwijać je równocześnie. Taki wybór pozwoli na produkcję jednostek hybrydowych łączących zalety dwóch doktryn.

Nowszy wspanialszy świat

Dodatek do gry strategicznej nie mógłby istnieć bez nowych map. Tym razem dostajemy dwa środowiska o całkowicie odmiennym nastroju. Wulkaniczny świat ognia i siarki przecinają wypełnione lawą szczeliny i świeżo uformowane łańcuchy górskie. Jednak większość jego powierzchni zajmuje ocean. Absolutnym przeciwieństwem jest skuta lodem pustynia pokrywająca starą i niemal wygasłą planetę.

Niezależnie od wybranej mapy na odkrycie czekają Artefakty. Niektóre z nich odnajdujemy w pochodzących z Ziemi kapsułach z zasobami, zaś inne to skarby naszej nowej ojczyzny. Każdy Artefakt możemy wykorzystać i zyskać dzięki temu przydatne bonusy. Możemy również połączyć dwa bądź trzy znaleziska, by odkryć dużo potężniejsze efekty.

Spędziłem z Civilization: Beyond Earth – Rising Tide kilka godzin i po tym czasie trudno mi było oderwać się od monitora. Możliwość przejmowania kontroli nad morzami całkowicie zmienia sposób patrzenia na planszę. Natomiast rozwijanie cech przywódców pozwala bardziej utożsamić się z kolonistami, którzy poszukują swojego domu w dalekiej przestrzeni kosmosu. Bardzo dobre wrażenie robią wyświetlające się komunikaty z podpowiedziami i informacjami o nowych elementach. Szczególnie udanym pomysłem jest możliwość wyboru ilości wyświetlanej pomocy zgodnie z kluczem "Jestem nowy w Civilization / Beyond Earth / Rising Tide". Gra trafi na sklepowe półki 9 października i wygląda na to, że będzie kolejną wartą uwagi pozycją w tym naszpikowanym hitami miesiącu.




Czytaj również

Graliśmy w Civilization VI
Nowa odsłona starej jakości

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.