» Recenzje » Ghostrunner 2

Ghostrunner 2


wersja do druku

Szybciej, mocniej, efektowniej

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Ghostrunner 2
Trzy lata temu na rynek trafił Ghostrunner, cyberpunkowa gra akcji od studia One More Level, która wprawdzie nie podbiła szczytów list sprzedaży, ale zyskała co najmniej umiarkowaną popularność oraz uznanie tak graczy, jak i recenzentów. Nie dziwi więc, że teraz otrzymujemy sequel tej produkcji, pozwalający nam raz jeszcze wcielić się w zabójczo szybkiego cyberninję – pora przekonać się zatem, czy ponownie jest on w równie dobrej formie, co ostatnio.    

 

 

Nieco ponad rok po wydarzeniach przedstawionych w pierwszej części, Wieży Dharma i jej mieszkańcom grozi chaos – chociaż sprawująca tyraniczne rządy Kluczniczka została zabita, to nie naprawiło to automatycznie wszystkich problemów. Odpowiedzialny za jej pokonanie Jack niemal cudem przeżył starcie z Marą i Architektem, ale po krótkim okresie rekonwalescencji jest znów gotów do akcji – a jego wsparcie już wkrótce stanie się niezbędne, jako że udało się przetrwać także kilku innym Ghostrunnerom, którzy bynajmniej nie mają przyjaznych zamiarów. Pewne jest jedno: Wieży Dharma po raz kolejny grozi katastrofa, a aby jej uniknąć, Jack będzie zmuszony do wspięcia się na wyżyny swych umiejętności oraz do wyruszenia tam, gdzie od dawna nie postała żadna ludzka noga – do świata zewnętrznego.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ewolucja, lecz nie rewolucja

Ghostrunner 2 należy do tego rodzaju sequeli, które nie wprowadzają rewolucji, zgodnie z zasadą, że nie należy naprawiać tego, co nie jest zepsute. W zamian zaimplementowano dużo mniejszych i większych poprawek zgodnie z tym, co wymagało skorygowania na podstawie doświadczeń wyniesionych z części pierwszej, podczas gdy od samego początku dobrze funkcjonujący rdzeń rozgrywki pozostaje względnie nietknięty. Ponownie zatem otrzymujemy tu slashera z akcją przedstawioną z perspektywy pierwszoosobowej, a na naszej drodze stawiane są wyzwania wymagające nie tylko sprawnych palców, ale i umiejętności zachowania zimnej krwi w niesprzyjających warunkach, co nie zawsze przychodzi łatwo, biorąc pod uwagę konsekwencje popełnionych błędów.

Jeśli graliście już w pierwszego Ghostrunnera, nie zdziwi was raczej potwierdzenie, że również w sequelu bycie trafionym przez wrogów choćby raz prowadzi do śmierci oraz restartu sekwencji, wzorem produkcji takich jak SUPERHOT czy Hotline Miami. Jednocześnie przeciwnicy w zdecydowanej większości przypadków też giną po jednym uderzeniu dzierżonego przez nas ostrza, więc sednem rozgrywki staje się błyskawiczne przemierzanie dystansu dzielącego nas od oponentów, zanim oni zdążą zrobić krzywdę nam.

Wymusza to na nas pewnego rodzaju perfekcjonizm, bo każda pomyłka prowadzi do utraty progresu, ale nie jest aż tak wymagająco, jak mogłoby się wydawać – twórcy poszli bowiem na rękę graczom skarżącym się na przesadnie wyśrubowany w pierwszej części poziom trudności, wprowadzając opcję blokowania mieczem nadlatujących w naszym kierunku kul. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie możemy tego robić w nieskończoność, a na dodatek w większości przypadków wrogowie atakują nas ze wszystkich stron, więc lepiej jest skoncentrować się na znanym i sprawdzonym już rozwiązaniu, jakim jest efektowne i efektywne szlachtowanie napotykanych w trakcie przygody przeciwników. Najważniejsze jest jednak to, że frajda z biegania po ścianach, unikania gradu pocisków i eliminowania w ekspresowym tempie każdego, kto staje nam drodze, pozostaje niezmienna poprzez całą przygodę – mało które tytuły są w stanie zapewnić nam podobne doznania pod tym względem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ja i mój motor

Najważniejszą nowością wprowadzoną w tej produkcji jest natomiast dodanie sekwencji, w którym mkniemy z zawrotną prędkością na motocyklu – jednych z najbardziej zapadających w pamięci momentów, jakich można doświadczyć w najnowszym dziele studia One More Level. Znajdziemy tu zarówno stosunkowo krótkie poziomy, po których przemieszczamy się wyłącznie za pomocą naszej maszyny, wykonując wywołujące zawroty głowy akrobacje, starając się uniknąć przeszkód terenowych, jak i jedną dużą lokację, po której jeździmy pomiędzy konkretnymi celami, zmieniając na chwilę gatunek gry z liniowego slashera na quasi-openworldowy.

Trudno jednak zaprzeczyć, że te pierwsze sekwencje sprawdzają się zdecydowanie lepiej, ponieważ są na tyle krótkie i soczyste, by nie zdążyły nas znudzić, nawet jeśli pewne fragmenty musimy powtarzać wielokrotnie z powodu wysokiego poziomu trudności. Rozdział z otwartym światem z kolei jest chyba najdłuższym w całej kampanii, więc stanowi przeciwieństwo tego, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić wcześniej. Na szczęście po jego zakończeniu powracamy do lepiej skondensowanych poziomów, więc nie ma to istotnego wpływu na jakość kampanii; można to uznać za pojedynczy eksperyment, który nie przyniósł takiego efektu, jak życzyli sobie twórcy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Rozwój krok po kroku

Widać za to, że zapoznali się oni odpowiednio z feedbackiem dotyczącym swojej poprzedniej produkcji, gdyż poprawiono dwa chyba najbardziej krytykowane elementy pierwszego Ghostrunnera. Nie znajdziemy tu już zagadek, które wprawdzie ostatnim razem nie zajmowały aż tak wiele czasu, ale mimo wszystko jednak wybijały z rytmu – zamiast tego nacisk w rozgrywce położono na to, co sprawdza się zdecydowanie najlepiej, czyli ciągłą akcję i eksplorację poziomów, co sprawdza się dość dobrze. Usprawniono też nieco system rozwoju postaci, pozwalający nam na skoncentrowanie się na kilku różnych stylach rozgrywki, nawet jeśli w praktyce i tak wykorzystujemy głównie te same zdolności – ale przynajmniej mamy dzięki temu wpływ na to, jak bardzo są one efektywne.

Tym razem otrzymujemy także lepiej przygotowane sekwencje walk z bossami, których łącznie znajdziemy tu pięć – trzy są pojedynkami z prawdziwego zdarzenia, a dwa przedstawiono w formie wyzwań platformowych i motocyklowych, lecz na tyle wymagających, że zasługują w moich oczach na miano starć z prawdziwego zdarzenia. Jeśli chodzi o samych bossów, to nie ma co tu liczyć na bardzo wysoki poziom (zwłaszcza finałowa walka pozostawia spory niedosyt), ale wciąż wypadają oni lepiej, niż w poprzedniej części – progres jest tylko umiarkowany, ale nie da się ukryć, że jest. Otrzymujemy tu faktycznych wrogów, którzy przemieszają się po arenie i posiadają różnorodny arsenał ataków dających się przez nas parować, zamiast być tylko i wyłącznie zręcznościowymi wyzwaniami, które da się przezwyciężyć wyłącznie metodą prób i błędów.

Futurystyczne brzmienia, cyberpunkowo monotonne widoki

Po raz kolejny na wysokim poziomie stoi także oprawa wizualna. Ścieżka dźwiękowa (wykonana przez Daniela Deluxe, We Are Magonia, Gosta, Dana Terminusa i Arkadiusza Reikowskiego) raz jeszcze idealnie wpasowuje się w cyberpunkową atmosferę wykreowaną przez twórców, a tekstury i modele postaci wyglądają na tyle ostro i wyraziście, by dodatkowo potęgować wrażenia płynące z rozgrywki. Niestety, równie ciepłych słów nie można wypowiedzieć w kontekście samej estetyki, jako że poszczególne lokacje są w stosunku do siebie dość podobne, i na zróżnicowane doznania artystyczne raczej nie mamy tu co liczyć. Zarzutów nie mam z kolei pod względem ogólnego doszlifowania produkcji – w trakcie rozgrywki sporadycznie tylko napotykałem jakiekolwiek usterki techniczne, a nawet gdy już jakieś były, to nie wpływały one istotnie na rozgrywkę. 

Średnio wypada natomiast fabuła, która, jak łatwo odgadnąć, stanowi głównie pretekst do tego, by ruszyć do akcji. O ile historia opowiadana w trakcie eksploracji poziomów, rozwijana poprzez rozmowy głównego bohatera z wspierającymi go kompanami, wypada co najmniej nieźle (motyw cyborga, który powoli odzyskuje swoje człowieczeństwo, nie jest niczym nowym, lecz i tak dobrze spełnia swoją rolę w intrydze), to już sam wątek główny oraz antagoniści nie są zbyt przekonywujący. Warto też wspomnieć, że pomiędzy misjami odwiedzamy naszą bazę wypadową, po której możemy pospacerować oraz porozmawiać twarzą w twarz z NPC-ami, ale ów dodatek trudno uznać za niezbędny scenariuszowi. 

Cyberninja dalej w formie

Tego typu niedociągnięcia nie zmieniają jednak faktu, że Ghostrunner 2 to bez wątpienia udany sequel, który zapewnia nam wszystko to, za co polubiliśmy pierwszą część, niwelując w istotnym stopniu jej problemy oraz usprawniając to, co już wcześniej funkcjonowało dobrze. Jeśli lubicie wymagające pod względem poziomu trudności produkcje, cyberpunkową atmosferę, szybką akcję i akrobatycznych protagonistów, to trudno jest mi sobie wyobrazić, byście mogli gdzieś na rynku znaleźć lepszą pod tym względem produkcję – pozostaje tylko liczyć na to, że za parę lat będzie nam też dane zagrać w Ghostrunnera 3.

Plusy:

  • więcej nacisku na walkę i elementy platformowe, a mniej na zagadki
  • dynamiczne sekwencje jazdy motocyklem
  • świetna ścieżka dźwiękowa
  • poprawione walki z bossami
  • grywalność

Minusy:

  • mało interesujące wizualnie projekty poziomów
  • zbyt długa i powtarzalna sekwencja z otwartym światem
  • pozostawiająca trochę do życzenia fabuła
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Ghostrunner 2
Producent: One More Level
Wydawca: 505 Games
Data premiery (Polska): 26 października 2023
Wymagania sprzętowe: System operacyjny: Windows 10 x64 Procesor: Intel Core i5-4590 (4 * 3300) / AMD FX-8350 (4 * 4000) or equivalent Pamięć: 8 GB RAM Karta graficzna: GeForce GTX 960 (4096 MB) / Radeon RX 480 (8192 MB) lub Intel Arc A380 (8192 MB) DirectX: Wersja 11 Miejsce na dysku: 65 GB dostępnej przestrzeni
Sugerowana cena wydawcy: 179 zł



Czytaj również

Ghostrunner
Parkourowa poezja przemocy
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.