» Recenzje » Gamedec

Gamedec


wersja do druku

Wędrując przez wirtualne światy

Autor: Redakcja: Piotr 'jaworock' Jaworski, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Gamedec
W polskiej fantastyce nie brakuje tytułów z interesującymi światami, które można przenieść na różnego gatunku gry komputerowe. Skoro udało się z Wiedźminem, to czemu nie z innymi pozycjami? Do takiego wniosku doszło najwyraźniej polskie Anshar Studios, które przygotowało dla nas adaptację cyklu Gamedec autorstwa Marcina Sergiusza Przybyłka. Trzeba jednakże liczyć się z tym, że rezultat jest tu zdecydowanie mniej udany.

Opowiadana historia rozgrywa się w XXII wieku w Warsaw City, dystopijnej metropolii, której mieszkańcy często spędzają więcej czasu w wirtualnym świecie niż rzeczywistym. Wcielamy się w tytułowego Gamedeca, detektywa rozwiązującego sprawy związane z grami komputerowymi. W sieci nie brakuje oszustów, hakerów i trolli, których aktywność na różne sposoby uprzykrza życie innym użytkownikom. Tym samym potrzeba osób doświadczonych w wyłapywaniu przekrętów. Zarobki nie są zbyt wysokie, ale przynajmniej każde śledztwo stanowi nowe doświadczenie dla głównego bohatera. Wkrótce wychodzi na jaw, że cyberprzestrzeń przenika się z prawdziwym światem w stopniu większym niż zakładano, a konsekwencje decyzji podejmowanych w grach mogą być śmiertelnie poważne.

Cyberpunk w wersji noir

Recenzowany tu Gamedec jest erpegiem, któremu najbliżej z tytułów wydanych w ostatnich latach do estońskiego Disco Elysium z 2019 roku. Tutaj również skupiono się przede wszystkim na warstwie fabularnej, a zlikwidowano elementy uznane za zbędne przy opowiadaniu historii, takie jak np. walki z przeciwnikami. Jako Gamedec nie mamy potrzeby, by martwić się o stan pancerza lub kupować apteczki. Wszelkiego rodzaju starcia w wirtualnych rzeczywistościach odbywają się poprzez wybory poszczególnych opcji w oknie dialogowym, a to, co możemy zrobić, zależy od tego, jakie decyzje podejmowaliśmy i jak ukształtowaliśmy postać.

Przygodę rozpoczynamy od wybrania specjalizacji naszego bohatera, reprezentowanej przez tzw. Aspekty. Jako detektywi możemy koncentrować się zarówno na hakowaniu i wykorzystywaniu błędów w kodzie odwiedzanych gier, jak i wyciąganiu informacji poprzez tradycyjne rozmowy ze świadkami. Dzięki wiedzy związanej z medycyną i przebywaniu w Virtualium (rzeczywistości wirtualnej) możemy wpływać też na stan zdrowia. Opisane wyżej umiejętności rozwijamy poprzez wybory podejmowane podczas rozmów. Aspekty powiązane są z różnymi cechami osobowości odgrywanej przez nas postaci, co objawia się np. otrzymywaniem punktów za używanie agresywnych opcji dialogowych. Jest to dość logiczne rozwiązanie i stanowi ono jedną z zalet gry, nawet jeśli zabrakło tu odpowiedniego balansu – pod koniec gry wasz Gamedec niemal na pewno i tak będzie znał się na wszystkim, nie musimy więc przejmować się zbytnio podążaniem za konkretną gałęzią drzewka postaci.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nie trzeba być Sherlockiem

Sama rozgrywka oparta jest na powtarzającym się schemacie: na początku śledztwa trafiamy w nowe realia. Aby rozwiązać konkretną zagadkę rozmawiamy z okolicznymi NPC-ami, badamy elementy otoczenia i kolekcjonujemy wskazówki, które mają nam pomóc w wykonaniu zlecenia. W trakcie przygody odwiedzimy kilka wirtualnych gier, cechujących się zupełnie odmiennymi światami przedstawionymi, zatem na brak różnorodności pod tym względem na pewno nie można narzekać. Samo światotwórstwo jest zresztą jednym z najjaśniejszych punktów tej produkcji. Podczas gry odczuć możemy cyberpunkowy klimat, a jej twórcy wzięli z książek Przybyłka wszystko to, co najlepsze, aby jak najlepiej oddać jego wizję dystopijnej przyszłości.

Na plus należy zaliczyć też to, na jakie sposoby możemy pchać fabułę do przodu, gdyż choć Gamedec nie jest zbyt trudny, to nikt nie prowadzi tu gracza za rękę. Poszczególne sprawy wymagają od nas łączenia faktów na podstawie informacji, które zdobyliśmy. Bywa też tak, że końcowe wnioski okazują się błędne, co wpływa na zmianę przebiegu wydarzeń. Twórcy z całą pewnością mieli spore ambicje i zrobili co w ich mocy, aby je zrealizować w swoim dziele. Szkoda tylko, że w wielu miejscach ponieśli oni porażkę z racji niewystarczającego budżetu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Bugi w grach i bugi… w grze

Dość prędko okazuje się bowiem, iż większość interesujących pomysłów występuje na samym początku rozgrywki, a później nie doświadczamy niczego nowego, co mogłoby nam urozmaicić rozwiązywanie kolejnych spraw. Rażąca jest liczba błędów występujących w Gamedecu – roi się w nim od różnego rodzaju mniejszych lub większych usterek, począwszy od placeholderowych debugowych tekstów wyświetlanych w losowych miejscach, a na przedwcześnie odblokowywanych kwestiach dialogowych skończywszy. Warto też wspomnieć, że choć pod względem wizualnym produkcja Anshar Studios wypada dość dobrze (ładne są przede wszystkim portrety poszczególnych postaci), to kuleje tu oprawa dźwiękowa, a konkretnie – brak podkładu głosowego pod dialogi. Trudno oczywiście oczekiwać, by wszystkie kwestie zostały nagrane, gdyż to wymagałoby zbyt wielu pieniędzy. Jednakże nawet podłożenie głosów pod choćby część z nich pomogłoby naszej wyobraźni w nakreśleniu charakteru rozmówców, ale nie ma niestety co na to liczyć.

Największą wadą gry jest jednak coś innego – fabuła, która powinna stanowić jej największą siłę. Należy tu odróżnić chwalone przedtem światotwórstwo od samego scenariusza. O ile otoczka pozostaje interesująca, tak sam wątek główny nie wywołuje dobrego wrażenia, gdyż po prostu brakuje tu czegoś, co pozwoliłoby graczowi na emocjonalne zaangażowanie się w wydarzenia. Intryga opiera się na kilku pozornie niezwiązanych ze sobą śledztwach, które ostatecznie okazują się mieć elementy wspólne. Zanim to sobie uświadomimy, minie kilka ładnych godzin. W ich trakcie mogą wystąpić częste wątpliwości odnośnie tego, czy w ogóle warto kontynuować przygodę. Co gorsza, ostatni akt jest zdecydowanie najsłabszy fabularnie. Twórcy odchodzą w nim od rozwijanych wcześniej motywów charakterystycznych dla twórczości Przybyłka, aby skupić się na bardziej schematycznych elementach science fiction, widzianych już wielokrotnie w innych historiach. Nie wychodzi to grze na dobre. Skutkiem tego jest raczej mało satysfakcjonujące zakończenie.

Smutny obraz niezrealizowanego potencjału

Z tego też powodu trudno mi polecić Gamedeca. Chyba że zależy wam w większym stopniu na nagrodzeniu Anshar Studios za ich próbę stworzenia czegoś oryginalnego, nawet jeśli ostatecznie nie osiągnęli sukcesu. Aby autorom gry udało się zrealizować ich wizję, potrzebny byłby zarówno większy budżet, jak i znacznie więcej czasu poświęconego na development – a obu tych elementów zabrakło.

Plusy:

  • Przedstawione w grze realia
  • System rozwoju postaci
  • Różne możliwości rozwijania fabuły
  • Atmosfera

Minusy:

  • Ogólne niedoszlifowanie
  • Mało przejmująca fabuła
  • Brak podkładu głosowego
  • Kiepski ostatni akt i słabe zakończenie
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.5
Ocena recenzenta
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Gamedec
Producent: Anshar Studios
Wydawca: Anshar Studios
Data premiery (świat): 2020
Data premiery (Polska): 2020
Wymagania sprzętowe: Intel Core i5-3570 3.4 GHz / AMD FX-6300; 4 GB RAM; NVIDIA GeForce GTX 550 / ATI Radeon HD 6XXX; Windows 7 SP1 / 8.1 / 10 64-bit; 30 GB wolnego miejsca na dysku twardym
Nośnik: dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: gamedec.com/
Platformy: PC, Nintendo Switch
Tagi: GAMEDEC



Czytaj również

Gamedec. Granica rzeczywistości
Początki wirtualnego detektywa
- recenzja
Gamedec
Detektywi wirtualnych światów
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.