Peter A. Flannery, Decimus Fate i talizman marzeń
» Recenzje » Gabriel Knight: Sins of the Fathers

Gabriel Knight: Sins of the Fathers


wersja do druku

Voodoo klikane 30 lat temu

Autor: Redakcja: Piotr 'jaworock' Jaworski

Gabriel Knight: Sins of the Fathers
W 1993 roku Sierra wydała horror przygodowy zatytułowany Gabriel Knight: Sins of the Fathers, który mimo niewielkiego sukcesu komercyjnego cieszył się wysokimi opiniami recenzentów. Czy mimo blisko 30 lat od daty premiery gra może zaoferować coś graczom?

Od strony technicznej jest całkiem przyzwoicie i nieczęsto, jeśli w ogóle, będą pojawiać się powody do frustracji. Interfejs gry to typowy system wskaż i kliknij. W ogromnej większości sprawdza się on dobrze, akcje, które wykonujemy na przedmiotach czy elementach sceny, są logiczne. Niestety czasem mamy wrażenie, że autorzy przekombinowali, przykładowo, gdy drzwi są otwarte, musimy kliknąć “chodzenie”, gdy są zamknięte – otwórz drzwi. Jest to jednak drobnostka, która koniec końców nie wpływa negatywnie na odbiór całości. Grę przeszedłem w około 18 godzin (dane ze Steama), i przez cały ten czas trzy razy coś się zawiesiło – być może była to wina DOSBoxa, pod których chodzi gra, jednakże warto pamiętać o zapisywaniu stanu gry.

Co do poruszonej już kwestii save’ów – mimo że jest to gra stricte przygodowa, nasza postać może umrzeć, oczywiście im dalej posunięta fabuła, tym większa na to szansa. Jednakże nie jest aż tak źle, jak w innych grach sprzed kilku dekad, gdzie zapisywać trzeba było grę w różnych plikach, właściwie co scenę.

1/6 FullHD

Grafika to standardowe VGA, czyli rozdzielczość 320x200 pikseli, co powoduje, że sporo rzeczy musimy sobie wyobrażać. O ile w wielu przypadkach nie będzie to problemem, o tyle kilka razy zdarzyć się może, że trzeba będzie klikać na piksele o innych kolorach, które symbolizować miałyby książkę, żel czy jeszcze coś innego. Na szczęście w naprawdę większości przypadków jesteśmy w stanie zidentyfikować przedmioty, które chcemy wziąć czy wykorzystać. Mimo oczywistych ograniczeń w liczbie pikseli czy gamie kolorów niejednokrotnie będziemy chcieli podziwiać niektóre elementy scenerii lub napotykanych postaci – przykładowo grafikom udało się przedstawić niektóre kobiety jako atrakcyjne (tylko te, które miały takie być w zgodzie z fabułą – nie bójcie się), a niektórych mężczyzn jako silnych i postawnych lub słabych i zniszczonych życiem. Osoby ceniące sobie lepszą grafikę, powinny spojrzeć na Gabriel Knight: Sins of the Fathers 20th Anniversary Edition, która podobno ma tę samą fabułę i zmienioną oprawę graficzną.

Muzyka w grze jest całkiem przyzwoita, oczywiście, gdy spędzimy zbyt długo czasu w tych samych lokalizacjach, a raczej spędzimy, będziemy mocno rozważać jej ściszenie. Wraz z rozwojem fabuły, zwłaszcza w ostatnich scenach, rola muzyki rośnie i pomaga budować klimat grozy. Warto zauważyć, że wszystkie teksty pojawiające się w grze możemy też usłyszeć – są one odczytywane przez profesjonalnych aktorów (między innymi Marka Hamilla znanego z roli Luke’a Skywalkera w Gwiezdnych Wojnach), co w moim odczuciu niezwykle poprawia “wczutę” w grę – przykładem mogą być dialogi z wcześniej wspomnianym postawnym mężczyzną, którego teksty są odczytywane przez lektora o bardzo niskim głosie. Język angielski, który usłyszymy, jest zrozumiały i w miarę prosty. Ułatwieniem dla graczy będą zapisane wszystkie dialogi, które wcześniej miały miejsce, a także podpisy –  jeśli więc nie znacie perfekt angielskiego, ciągle macie szansę czerpać z zabawy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Fabuła i zagadki

Muzyka i grafika byłyby niczym w grze przygodowej bez odpowiedniej fabuły i zagadek stojących na odpowiednio wysokim poziomie.

Jeśli chodzi o te pierwsze, myślę, że gra zupełnie się nie zestarzała, i nawet dziś mocno zaciekawia. Fabuła wciąga od pierwszych scen, wraz z kolejnymi dniami, które przeżyje nasz bohater, rośnie napięcie, pojawiają się nowe dowody, nowe wskazówki, a nasza rodzina, znajomi czy przyjaciele (do końca nie wiemy, czy nimi są!) też w pewien sposób żyją swoim życiem. Gra toczy się w Nowym Orleanie, gdzie na ulicach przygrywa muzyka licznych grajków, pod domami siedzą bębniarze, gdzieś w tle pojawiają się tematy Voodoo, i oczywiście zagadkowa śmierć, o której prowadzona przez nas postać chce napisać książkę. Z czasem odkryjemy nowe miejsca, poznamy nowe postacie, które będą naświetlać coraz to nowsze aspekty miasta, jak i historii, którą drąży nasz bohater.

Animowane wstawki są w jeszcze mniejszej rozdzielczości niż standardowa. Jednak potrafią budować klimat.

Ten ostatni, tytułowy Gabriel Knight, to zawsze biedny, wiecznie rozczochrany kobieciarz, żyjący z prowadzenia antykwariatu i prób pisania książek. Jego teksty są bardzo często zabawne, i na szczęście nieżenujące, mimo lat, które minęły od napisania dialogów do tej gry. Jak się okaże już na samym początku, Gabriel ma też koszmary będące tłem prowadzonej opowieści. Nasz bohater chciałby je zrozumieć, a może nawet kiedyś się ich pozbyć

Drugi niezwykle ważny (a może najważniejszy?) aspekt w grach przygodowych to oczywiście zagadki. Tutaj nie wystawię piątki, a niestety tylko czwórkę z plusem. Znaczna większość stawianych przed nami pytań można rozwiązać w logiczny sposób, jedno wynika z drugiego. Zagadki te, mimo swojej logiczności, często nie będą banalne, a czasami wręcz trudne lub bardzo trudne. Nie jest to ani wada, ani zaleta, a raczej cecha wydawanych w latach 80. i 90. gier – jeśli lubicie myśleć i łączyć miejsca, osoby, fakty i fanty – będziecie zadowoleni.

W grze pojawiają się niestety momenty, które nie są logiczne (lub ja tej logiki nie znalazłem), przez co wymagają długich minut, jeśli nie godzin, prób i błędów. Przykładem będzie zegar-skrytka, który otworzy się tylko przy danej kombinacji ustawień wskazówek i cyferblatu (!). Podejrzewam, że mamy tu kilkaset możliwości ustawień, a kombinowanie jest po prostu żmudne. Inne sytuacje, jeszcze trudniejsze i mogące jeszcze bardziej frustrować graczy, pojawiać będą się w niektórych scenach wymagających zapisu gry – bo źle wybrana ścieżka zakończy żywot naszego bohatera. Takich scen jest dosłownie kilka, ale z uwagi na fakt, że wymagane jest zapisywanie/odczytywanie stanu gry lub obejrzenie jakiegoś nieprzewijalnego animowanego fragmentu, możemy stracić na nie długie godziny (ja, z racji skończonego czasu, który mogłem poświęcić na zabawę, korzystałem kilka razy z solucji znalezionych w Internecie – myślę, że z czystym, lub prawie czystym, sumieniem mogę polecić takie rozwiązanie, bo fabuła jest zbyt dobra, żeby jej nie poznać, bo nie mamy od 5 godzin pomysłu jak przed kimś uciec).

Wszyscy do Nowego Orleanu, czyli podsumowanie


Gra mimo wydania blisko 30 lat temu, w moim odczuciu, jest wciąż atrakcyjna, a jej przejście daje sporo frajdy. Muzyka nawet dzisiaj dobrze spełnia swoją funkcję, lektorzy są kapitalni i ich głosy świetnie zgrywają się z postaciami, pod które są podkładane. Trudne, acz logiczne, zagadki w sensowny sposób pchają fabułę, która powinna zainteresować wszystkich fanów tematów nadprzyrodzonych i komputerowych detektywów. Jeśli więc macie sentyment do starych gier lub ich nie znacie, a czujecie się głodni porządnych i ambitnych gier przygodowych – spójrzcie na Gabriel Knight: Sins of the Fathers.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Gabriel Knight: Sins of the Fathers
Seria wydawnicza: Gabriel Knight
Producent: Sierra
Data premiery (świat): 1 stycznia 1993

Komentarze

string(15) ""

Aesthevizzt
   
Ocena:
0

Taka pikseloza przy dłuższym graniu nie meczy wzroku?

26-02-2022 22:58
Exar
   
Ocena:
+1

Zupełnie nie:)

A najlepsze jest to, że w tę grę grałem przez przypadek - miałem zagrać w coś innego, ale mi się tytuły pomyliły:)

27-02-2022 06:59
Exar
   
Ocena:
0
Tak w ogóle to recenzje staroci to coś interesującego?
27-02-2022 16:55
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+2

Dla mnie - jak najbardziej, czy to książek, filmów, czy gier. Jeśli masz wenę, pisz kolejne.

27-02-2022 17:06
Aesthevizzt
   
Ocena:
+2
Retrogranie cieszy się sporą popularnością ;)
27-02-2022 17:35
Kaworu92
   
Ocena:
+2

Oh, to może ja pierwsze dwa Broken Swordy zrecenzuję? :3

02-03-2022 21:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.