Frostpunk 2
Walka o przetrwanie to nie wszystko
Ostatnie miasto na Ziemi przetrwało falę morderczego mrozu dzięki pozostawionemu przez upadłe już Imperium Brytyjskie generatorowi ciepła, ogrzewającemu niedobitki ludzkości, które osiedliły się wokół maszyny. Przeżycie do tego momentu było też możliwe dzięki zdolnościom przywódczym Kapitana, odpowiedzialnego za wzięcie w swe ręce sterów władzy w drastycznych warunkach spowodowanych zimową apokalipsą. Od tamtych chwil minęło już ponad trzydzieści lat, Kapitan nie żyje, generator uległ awarii, a skłóceni z sobą mieszkańcy Nowego Londynu nie są pewni tego, co robić dalej. W takich oto okolicznościach na scenę wkraczamy my, wcielając się w rolę Zarządcy, którego zadaniem będzie dbanie o dobro i rozwój metropolii nawet wtedy, gdy sytuacja zdaje się być beznadziejna.
Nie wchodzi się dwa razy na tę samą skutą lodem rzekę
Różnica między Frostpunkiem 2 a pierwszą częścią jest przede wszystkim widoczna w kontekście skali tych tytułów. Frostpunk zaczynał się skromnie, oddając do dyspozycji gracza garstkę ocalałych i dopiero w trakcie rozgrywki obserwowaliśmy, jak Miasto się rozrasta dzięki naszym staraniom. Tymczasem Frostpunk 2 już na starcie oferuje nam parę tysięcy obywateli oraz wystarczające na kilkadziesiąt tygodni zapasy jedzenia i materiałów, pozostawionych przez poprzedniego przywódcę.
Twórcy doszli do słusznego wniosku, że nie da się ponownie zrobić produkcji opartej na tych samych zasadach, umożliwiającej mikrozarządzanie przy stawianiu budynków. Jedną z rzeczy charakteryzujących Frostpunka był motyw ciągłego rozwoju, a takowy trudno byłoby zachować, zmuszając graczy do powtarzania tych samych czynności i przejmowania się tymi samymi problemami – z tego też powodu nawet nie próbowano tego zrobić. Tym razem Zarządca, a tym samym i gracz, musi skupić się na celach ambitniejszych niż tylko przetrwanie – zadbaniu o to, by obywatelom żyło się lepiej, nie powtarzając jednocześnie błędów przeszłości.
Uproszczono zatem te elementy rozgrywki, które odgrywały główną rolę ostatnim razem, czyli aspekt budowania miasta dom po domu, fabryka po fabryce – zamiast tego stawiamy na mapie całe dystrykty, koncentrujące się na zapewnieniu miejsc do życia, wydobywania surowców oraz wytwarzania dóbr codziennego użytku. Nie znaczy to jednak, że ekonomia jako taka odgrywa mniejszą rolę – zadbanie o to, by nikomu nie brakowało dachu nad głową, pożywienia oraz źródeł ciepła wciąż jest żywotnie istotne, jeśli chcemy myśleć o odniesieniu sukcesu, nawet jeśli to, w jaki sposób mamy do tego doprowadzić, zostało w pewnym stopniu ułatwione.
Nie da się sprawować władzy w pojedynkę
Czas i wysiłek zaoszczędzone na opisanych wyżej aktywnościach zużywamy teraz bowiem na dopilnowywanie, by wszyscy żyli we względnej harmonii – krótko mówiąc, na polityce. Choć jako Zarządca w dalszym ciągu cieszymy się szerokimi uprawnieniami, to nie jesteśmy dyktatorami (chyba, że specjalnie będziemy do tego dążyć). W trakcie rozgrywki trzeba liczyć się z opiniami i ambicjami poszczególnych frakcji, których członkowie wchodzą w skład wprowadzonego we Frostpunku 2 Ratusza, gdzie przeprowadzane są głosowania decydujące o tym, jakie ustawy wejdą w życie.
Mają one znaczny wpływ na funkcjonowanie metaforycznego krwioobiegu metropolii, więc warto dokładnie rozważyć wszelkie za i przeciw ich wprowadzeniu, analizując jednocześnie, jakie mamy w danym momencie potrzeby. Przykładowo, jeśli nasi mieszkańcy cieszą się dobrym zdrowiem, ale powoli zaczyna brakować jedzenia, to można uchwalić przepis zezwalający na dodawanie do naszych zapasów pożywienia środków chemicznych, co pozwoli ograniczyć groźbę klęski głodu, zwiększając w zamian ryzyko zachorowań – a to zaledwie jedna z decyzji, które będzie nam dane podjąć.
Wspomniane wcześniej ugrupowania cechują się oczywiście swoimi własnymi planami na to, w jakim kierunku powinno rozwijać się Miasto i jak łatwo można sobie wyobrazić, nie da się usatysfakcjonować wszystkich jednocześnie. Jeśli zyskamy sobie uznanie danej partii, to nie tylko jej członkowie będą nas wspierać przy uchwalaniu nowych praw, ale też okazjonalnie pomogą na inne sposoby, na przykład finansując zbudowanie nowego szpitala. Z drugiej strony, jeśli zbyt często ignorować będziemy inne ugrupowanie, może to doprowadzić do niepokojów społecznych, czemu z kolei najlepiej będzie jak najszybciej zapobiec poprzez chociażby wsparcie finansowe ich aktywności lub składanie obietnic odnośnie wprowadzenia w życie nowych przepisów.
Każdy kij ma dwa końce
Choć Frostpunka 2 najprościej można podsumować jako grę strategiczną, to moim zdaniem bliższe prawdy jest stwierdzenie, że jest to produkcja poświęcona podejmowaniu bolesnych decyzji, a deweloperzy zrobili wszystko w ich mocy, by pokazać trudność znalezienia oczywistych rozwiązań; każdy wybór może przynieść nieoczekiwane konsekwencje.
Komunizm, faszyzm, kult jednostki, rządy najsilniejszych, równość, demokracja, progres, tradycjonalizm – wszystkie tego typu koncepcje możemy wprowadzić w życie poprzez to, w jaki sposób sprawujemy rządy, kogo popieramy i jakie prawa stanowimy. Jeszcze większe pole do popisu pod tym względem otrzymujemy w towarzyszącym głównej kampanii trybie pobocznym zatytułowanym Utopia Builder, w którym oferowane są niedostępne wcześniej opcje i możliwości. Możemy sobie za jego sprawą pozwolić na dłuższą rozgrywkę i dać upust ambicjom, zwłaszcza, że napotkamy tu również ugrupowania nieobecne podczas domyślnego scenariusza, które zauważalnie ubarwiają atmosferę.
Burza pokonana, ale co dalej?
Nieco mieszane odczucia wzbudza sama kampania. Z jednej strony, przez pierwsze godziny zabawy czułem się tak, jakbym znów po raz pierwszy grał we Frostpunka z 2018 roku – połączenie piętrzących się wyzwań, dylematów, stresu wywołanego chęcią zapobiegania kolejnym problemom oraz mrożącego krew w żyłach klimatu sprawiały, że nie mogłem oderwać się od ekranu monitora. Nawet jeśli opowiadana tu historia nie jest bardzo skomplikowana (bo w końcu trudno tego oczekiwać po grze strategicznej o zarządzaniu ekonomią), to poprzez wiadomości poświęcone konsekwencjom naszych decyzji czułem, że faktycznie mam wpływ na to, co dzieje się w Mieście. Co więcej, kilka razy w grze stawiane są przed nami wybory o jeszcze większym znaczeniu, które mogą pchnąć fabułę w nieco innych kierunkach zależnie od tego, z jakimi wartościami bardziej się utożsamiamy, co pomaga w dodatkowym spersonalizowaniu naszych doświadczeń w trakcie kampanii.
Mimo to jestem zmuszony przyznać, że pod względem zbudowanego napięcia nowa intryga nie dorównuje niestety tej z pierwszego Frostpunka. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę to, co pisałem wcześniej o próbach implementowania nowych rozwiązań i niechęci do powtarzania wykorzystanych już wcześniej motywów, ale faktem jest, że pomimo prób i starań twórców, ich nowemu dziełu brakuje tego czegoś, za co pokochaliśmy wcześniejsze. Widać to nie tylko w tym, jak różnią się momenty kulminacyjne obu produkcji, ale też w stopniu zaangażowania wymaganego od graczy w ich dalszych rozgrywkach. Byłem dość zaskoczony uświadamiając sobie, że w drugiej połowie kampanii tak naprawdę nie ma zbyt wiele do roboty, a nawet wyzwania związane z zakładaniem nowych kolonii (co było zapowiadane jako jedna z najważniejszych dla Frostpunka 2 nowości) nie są tak naprawdę niczym szczególnym. Trudno nie odnieść wrażenia, że twórcy nie poszli wystarczająco daleko, wprowadzając zapowiadane mechaniki rozgrywki, przez co dość prędko można przyzwyczaić się do nowych okoliczności, a przez to – popaść w wywołaną brakiem konkretnych kryzysów stagnację.
Zupa wprawdzie bez trocin, ale taka jakby niedogotowana
Pewien brak doszlifowania widać też w kwestiach dotyczących balansu kampanii oraz warstwy technicznej. Tak jak wspomniałem wcześniej, podejmowane decyzje mają wpływ na przebieg historii oraz to, z jakimi dylematami się mierzymy, lecz można odnieść wrażenie, iż jedna z dwóch głównych ścieżek stawianych przed graczem zauważalnie ułatwia nam życie w kontekście dostępności surowców, co, jak łatwo można odgadnąć, odgrywa kolosalną rolę. Co gorsza, interfejs nie jest zbyt intuicyjny i znalezienie potrzebnych nam informacji często może sprawić pewne trudności, a w grach strategicznych przejrzyste UI jest jeszcze bardziej potrzebne, niż w przypadku innych gatunków, więc tym bardziej bolą braki z tym związane.
Nie doświadczyłem problemów ze stabilnością, ale za to natrafiłem na kilka mniejszych lub większych błędów, przy czym najpoważniejszy doprowadził do tego, że straciłem około 40 minut progresu i musiałem cofnąć się do wcześniejszego zapisu. Nieco pozostawia do życzenia też optymalizacja – wprawdzie da się grać nawet na kilkuletnich maszynach, ale w późniejszych etapach kampanii zauważalne są spadki wyświetlanych klatek na sekundę. Warto jednak dodać, że ścieżka dźwiękowa ponownie trzyma równy, wysoki poziom – kompozytor spisał się na medal, a muzyka istotnie wpływa na nasze doznania podczas obcowania z grą.
Krok do przodu, krok do tyłu
Frostpunk 2 cechuje się wieloma z zalet, za które pokochaliśmy część pierwszą, jak choćby zimową atmosferą i naciskiem na dylematy moralne. Wprowadzono też sporo ciekawych nowości, w tym warstwę polityczną, która wzbogaca nasze wrażenia z rozgrywki. Taka sama pozostaje też grywalność, sprawiająca, że jeśli polubiliście poprzednie dzieło 11 bit studios, to również i teraz będziecie spędzać długie godziny usprawniając ekonomię waszych metropolii. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że nawet jeśli wciąż mamy do czynienia z produkcją wysokiej jakości, to ustępuje ona części pierwszej pod względem zapadających w pamięć momentów oraz odczuwanego w trakcie kampanii napięcia towarzyszącego walce o uratowanie niedobitków ludzkości przed zimową apokalipsą.
Z tego też powodu ostatecznie otrzymaliśmy tytuł może nie zauważalnie słabszy, ale też nie zauważalnie lepszy od poprzedniego – gra wciąż zasługuje na uwagę fanów gatunku oraz dokonań studia, ale wciąż pozostaje sporo pola do poprawy dla deweloperów. Oby kolejne aktualizacje i dodatki pomogły Frostpunkowi 2 rozwinąć w pełni skrzydła, bo z całą pewnością gra ma potencjał, by pozostać na dłużej w świadomości fanów – pod warunkiem, że 11 bit studios weźmie sobie do serca opinie graczy.
Plusy:
- atmosfera wciąż mrozi szpik w kościach
- decyzje, które każą się nam zastanowić nad ich słusznością
- nieliniowa kampania
- emocjonująca muzyka
- konieczność współpracowania z ugrupowaniami politycznymi
Minusy:
- nie do końca przejrzysty interfejs
- optymalizacja pozostawia trochę do życzenia
- historia ostatecznie nie dorównuje tej z części pierwszej
- druga połowa kampanii jest uboższa w zawartość w porównaniu do pierwszej
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0
Dodaj do swojej listy:
Producent: 11 bit studios
Wydawca: 11 bit studios
Data premiery (świat): 20 września 2024
Data premiery (Polska): 20 września 2024
Wymagania sprzętowe: System operacyjny: Windows 10/11 (64-bit) Procesor: AMD Ryzen 5 / Intel Core i5 2.5 GHz Pamięć: 8 GB RAM Karta graficzna: AMD RX 550 4 GB VRAM / NVIDIA GTX 1050Ti 4 GB VRAM / INTEL ARC A310 4GB VRAM DirectX: Wersja 12 Miejsce na dysku: 30 GB dostępnej przestrzeni
Sugerowana cena wydawcy: 159,99 zł








