» Recenzje » Far Cry 3: Blood Dragon

Far Cry 3: Blood Dragon


wersja do druku

Retro pieśń przyszłości

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Far Cry 3: Blood Dragon
Moi drodzy, czas na małą lekcję historii, którą poprowadzi Ubisoft, a rolę podręcznika przejmie gra Far Cry 3: Blood Dragons. Twórcy, zamiast wykonać kolejne DLC, postawili na odrębny, choć nieopatrzony nowym numerem, tytuł, który kiczem nadaje dziełu nietypowy charakter. Produkcja należy do kategorii gier, które można zaakceptować albo odrzucić i zapomnieć – zanim jednak podejmie się decyzję, warto wiedzieć, że jest to hołd oddany trendom popkultury z lat 80 i 90-tych.
___________________


Szaleniec z wizją

Rok 2007 stał się koszmarem dla ludzkości. Wojna nuklearna zniszczyła w znacznej większości Ziemię i mimo iż zakończyła się na dobre, to w głowie szalonego pułkownika Sloana tkwi kolejny zamysł, aby utrudnić ludziom dalszą egzystencję. Pragnie doprowadzić do tego, by ludzkość cofnęła się do epoki kamienia łupanego. Przeszkodzić mu w tym może tylko Rex Power Colt, cybernetyczny i doświadczony w wojaczce żołnierz.

Opis fabuły brzmi strasznie kiczowato, ale w tym właśnie jest jej urok. Przed każdą poważniejszą misją raczeni jesteśmy tandetnymi przerywnikami w postaci kiepskiej jakości animacji dwuwymiarowych. Starsi gracze na pewno pamiętają to z gier na konsoli NES. Nie brakuje tu również nawiązań do takich hitów jak Robocop, Terminator, Karate Kid, He-man i wielu innych produktów ówczesnej popkultury. Naprawdę warto to docenić, jak również wszechobecny humor. Szkoda, że zakończenie historii poznamy po zaledwie kilku godzinach. Dodatkowe zadania polegające na podbijaniu garnizonów przejętych przez wrogich żołnierzy, ratowaniu naukowców czy eliminacji celów wydają się być lichym urozmaiceniem. Poza tym są jeszcze sztuczne wydłużacze czasu w postaci ukrytych kaset VHS, radioobiorników do wyłączenia oraz dzienników Dr Carlyle. Nie miałem silnej motywacji, by wszystko w stu procentach odkrywać, chociaż za każdy postęp dostajemy punkty doświadczenia, pieniądze, a nawet szansę dokupienia dodatkowej części do broni.


Sztuka zdobywania punktów

Przede wszystkim brakuje rozgałęzionego drzewka rozwoju. Mamy za to określone poziomy, po osiągnięciu których odblokowujemy umiejętności, czyli zwiększoną ilość kwadracików życia, prędkość poruszania się po cichu czy nowe sposoby bezszelestnej eliminacji. Dla graczy zaznajomionych z Far Cry 3 nie będzie to żadna nowość. Większość ruchów jest żywcem wzięta z podstawki.


Masz, piesku, serce

Argumenty, jakimi przemawiać będziemy do wrogów, składają się z pistoletu, karabinu, strzelby, snajperki, łuku, miniguna oraz broni miotanej, czyli granatów i koktajli Mołotowa. Oczywiście wszystko w futurystycznym wydaniu. Pod koniec dojdzie najpotężniejsza z giwer, urządzenie strzelające laserem i szybko zamieniające oponentów w niebieską papkę. Mając taką przewagę, mogłem śmiało przeć przed siebie, siać totalne spustoszenie i czuć się jak władca tej wyspy. W sumie nie ma się co dziwić takiemu zabiegowi, w końcu w filmach z lat 80-tych, wystarczył jeden bohater, który rozprawiał się z całym złym systemem. Jako że mamy dostęp do otwartej wyspy to czasami zachodzi konieczność stosowania środków transportu. W różnych miejscach porozstawiane są jeepy i paralotnie.

Na wspomniany zły system składają się cybernetycznie zmutowani ludzie, dzika fauna oraz niebezpieczne tytułowe Krwawe Smoki wyglądające jak tyranozaury, które chętnie się nas słuchają, jeśli rzucimy im na pożarcie serca wyrwane z ciał poległych rywali. O ile zwierzęce bestie biegną prosto na nas, to robotyczni adwersarze chętnie wykorzystują osłony. Oczywiście są to typy przeciwników z "trójki", tylko lekko przemodelowane.


Brzydko, ale ładnie

Poziom graficzny, jaki prezentuje gra jest kropka w kropkę jak w podstawce, z tą różnicą, że prezentuje styl adekwatny do klasyków kina z końca XX wieku. Jednym słowem, jest ciemno i ponuro. Brakowało mi jednak pięknych widoków, którymi urzekała poprzednia część. Bardzo możliwe, że twórców gonił czas i musieli wyrobić się z premierą w wyznaczonym terminie.

Za dźwięki odpowiada zespół Power Glove, który w fantastyczny sposób oddał klimat dawniejszych lat. Nie zabraknie innych świetnych hitów. Już na samym początku raczeni jesteśmy kawałkiem Long Tall Sally czy potem Hold On To The Vision. Ponadto miłą niespodzianką była obecność Michaela Biehna, który użyczył głosu protagoniście. Jest to osoba znana zwłaszcza fanom Obcego i Terminatora.


Grać czy nie grać

Z jednej strony Blood Dragonto DLC, więc ciężko porównywać je do udanej pełnej wersji gry. To jednak także samodzielna odsłona i spin-off serii – dostając świetny tytuł, liczę na to, że kolejne dodatki będą oferować podobny lublepszy poziom. Far Cry 3: Blood Dragon jest niezłe, lecz posiada sporo elementów, które młodszym użytkownikom mogą wydać się dziwne, natomiast starsi odbiorcy będą zapewne w siódmym niebie.

Plusy:
  • masa nawiązań do popkultury lat 80 i 90-tych
  • humor
  • specyficzny klimat
  • oprawa audiowizualna


Minusy:
  • krótka
  • może wedrzeć się monotonia
  • prawie to samo co w trójce
  • wyspa już tak nie urzeka widokami


Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Far Cry 3: Blood Dragon
Producent: Ubisoft
Wydawca: Ubisoft
Dystrybutor polski: Ubisoft
Data premiery (świat): 1 maja 2013
Data premiery (Polska): 1 maja 2013
Wymagania sprzętowe: Core i3-530 2.93 GHz, 2 GB RAM (4 GB RAM - Vista/7), karta grafiki 1 GB (GeForce GTX 560 lub lepsza), 3 GB wolnego miejsca na dysku, Windows XP/Vista/7/8, łącze internetowe + dodatkowo: konto Uplay
Nośnik: cyfrowa dystrybucja
Strona WWW: fc3blooddragon.uk.ubi.com/
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 49,90 zł



Czytaj również

Far Cry 3: Blood Dragon
Wejście (cyber)smoka
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
stare...
03-06-2013 17:01
orangemoose
    Podziw
Ocena:
0
Podziwiam Ubisoft za odwagę w stworzeniu tak ryzykownego DLC. W końcu w normalnym życiu to byłoby więcej tego samego, a tu coś nowego, dziwnego i genialnego jeśli chodzi o klimat.
10-06-2013 19:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.