Expeditions: Viking

Odkrywca, łupieżca, wojownik, handlarz – wiking!

Autor: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Expeditions: Viking
Komputerowe gry fabularne z akcją nieosadzoną w fantastycznych światach trafiają się rzadko, dlatego trzeba doceniać, gdy już taki tytuł trafi do sprzedaży. Expeditions: Viking umożliwia nam grę jako duński wiking pod koniec ósmego wieku – to powinno wzbudzić zainteresowanie.

Przygoda rozpoczyna się w momencie uczty pogrzebowej wodza wioski Skjern i ojca kontrolowanej przez nas postaci. Był on świetnym wojownikiem, ale słabym przywódcą, który zaniedbał ojcowiznę, spędzając większość czasu na zamorskich wyprawach. Podczas jednej z nich został zabity w tajemniczych okolicznościach. Teraz to na barki gracza spada brzemię wzmocnienia osady, na którą czyha wiele zagrożeń – a jedyną realistyczną na ten moment metodą, by tego dokonać jest, o ironio, kolejna wyprawa, której celem ma być Anglia. Tam właśnie trzeba będzie poszukać sojuszników i możliwości zdobycia bogactw – czy to przez handel i dyplomację, czy też rabunki i grabienie wszystkiego, co tylko możliwe.

Kim jestem, dokąd zmierzam?

Chociaż nasza postać (możemy grac zarówno mężczyzną, jak i kobietą) jest tanem Skjernu i w związku z tym posiada pewien autorytet, to z racji bycia bohaterem gry komputerowej przypada jej rola znana już dobrze z niezliczonych innych erpegów, czyli chłopca na posyłki. Otrzymywane zadania są, co prawda, lepiej umotywowane niż u większości przedstawicieli gatunku (ostatecznie pomagamy innym, aby zyskać zaufanie potencjalnych sojuszników, zamiast robić to z dobroci serca niczym paladyn), to i tak czasem zdarzają się misje niespecjalnie pasujące do kreowanego przez grę wizerunku protagonisty jako groźnego wikinga.

Fabuła jest niezła – nie cechuje się żadnymi istotnymi mankamentami, ale jednocześnie brakuje w niej trochę duszy, czegoś trudnego do zdefiniowania, co sprawiłoby, że gracz autentycznie angażuje się w losy bohaterów. Trzeba jednak docenić to, z jaką dbałością o szczegóły twórcy podeszli do jak najwierniejszego przedstawienia Danii i Anglii tamtych czasów, wraz z ówczesnymi kulturami (nawet jeśli zdarzają się, podyktowane wolnością gracza, odstępstwa od podręczników historii), a także fakt, że podejmowane przez nas decyzje mają istotny wpływ na ostatni akt gry, a tym samym jej zakończenie.

Jak rabować, to w towarzystwie

Dowodzimy drużyną złożoną z podkomendnych zarówno występujących w opowiadanej w Expeditions: Viking historii, jak też stworzonych samodzielnie przez gracza. Bohaterowie zaprojektowani przez studio Logic Artists na każdym kroku komentują decyzje protagonisty, a ich opinia na nasz temat zmienia się wraz z rozwojem fabuły. Raczej nie zapiszą się złotymi zgłoskami w historii gatunku, ale spełniają swoją rolę i pasują do atmosfery wykreowanej przez twórców. Wraz z awansami na kolejne poziomy postacie stają się lepsze w walce wręcz, łucznictwie, uzdrawianiu i wielu innych kategoriach składających się na zaprezentowany system rozwoju postaci. Problem jednak w tym, że zaoferowanych opcji jest po prostu zbyt wiele, a 80% z nich ma marginalne znaczenie – każdy skupi się na inwestowaniu w umiejętności związane z toczeniem bitew, bo po prostu one są najważniejsze. Więcej nie zawsze znaczy lepiej, a w tym przypadku dobrodziejstwo urodzaju wprowadza tylko zbędny zamęt.

Bitwy toczą się w trybie turowym – każda postać posiada przynajmniej dwie akcje, umożliwiające poruszanie się po planszy, atakowanie przeciwników albo wykorzystywanie specjalnych zdolności, takich jak wzmacnianie sojuszników czy unieruchamianie wrogów. W kontekście rozgrywanych potyczek Expeditions: Viking prezentuje się raczej przeciętnie – walki trwają zbyt długo, jest ich sporo, a przede wszystkim są zbyt proste, nawet na wyższych poziomach trudności, z racji problemów ze zbalansowaniem poszczególnych rodzajów broni. Ataki dystansowe są znacznie przydatniejsze niż ataki w zwarciu, a topornicy i siepacze zostają sprowadzeni do roli ochroniarzy dla siejących śmierć i zniszczenie łuczników.

Brzydkie jest życie wikinga

Średnio wypada oprawa audiowizualna – muzyka jest dość monotonna i żadna z melodii wchodzących w skład ścieżki dźwiękowej nie wpada w ucho, a podkładający głos bohaterom aktorzy niespecjalnie pasują do odgrywanych przez siebie postaci. Graficznie Expeditions: Viking prezentuje się niczym tytuł wydany 5 lat temu. Z całą pewnością nie uświadczymy tu ładnych widoków albo lokacji poruszających serca estetyką – lepiej przyzwyczaić się przed rozpoczęciem gry do brunatno-zielonych barw, bo często będziemy je oglądać. Sporo można tez zarzucić poziomowi doszlifowania, ponieważ błędy zdarzają się dość często – rzadko wprawdzie są istotnej wagi, ale mimo wszystko uprzykrzają życie, a częstotliwość ich występowania sugeruje, że gra zyskałaby na przełożeniu premiery o mniej więcej miesiąc.

Expeditions: Viking to pomimo wszelakich niedociągnięć dobra gra, nawet jeśli nie przypadnie ona do gustu każdemu fanowi komputerowych erpegów. Osadzenie akcji w realiach historycznych stanowi jej największą zaletę, fabuła i bohaterowie są niezłe, system bitew i warstwa strategiczna wypadają średnio, a grafika i muzyka nie wyróżniają się w jakikolwiek sposób. Nie poleciłbym dzieła Logic Artists każdemu, ale na pewno trzeba docenić wysiłek twórców – kto wie, może ich następny tytuł będzie lepszy?

Plusy:

Minusy:

Zrzuty ekrainu pochodzą z oficjalnej strony gry