» Recenzje » Dragon's Dogma: Dark Arisen

Dragon's Dogma: Dark Arisen


wersja do druku

Dobre chęci, przeciętne wykonanie

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Dragon's Dogma: Dark Arisen
Czy lubicie gry cRPG z otwartym światem, bitwami o epickim rozmachu, nieprzesadnie rozbudowaną intrygą oraz interesującym systemem rozwoju postaci? Dragon's Dogma: Dark Arisen oferuje właśnie to – szkoda tylko, że niewiele więcej.

Dragon's Dogma ukazało się pierwotnie na PlayStation 3 i Xboksa 360 w 2012 roku, podczas gdy rok później do sprzedaży trafiło rozszerzenie Dark Arisen. Gra została pozytywnie przyjęta przez graczy oraz recenzentów, aczkolwiek liczba sprzedanych kopii w żaden sposób nie rzuciła na kolana. Dzieło Capcomu trafia na pecety mocno spóźnione – czy ma szanse na zyskanie nowej rzeszy fanów?

Głównym bohaterem gry jest Powstały (ang. Arisen) – jeden z pojawiających się co jakiś czas osobników, którzy przeżyli atak smoka, zbudzili się jednak bez serca, dosłownie skradzionego przez poczwarę. Jak się okazuje, taka sytuacja ma pewne zalety, ponieważ Powstały może przywołać do siebie pomocników gotowych na każde jego skinienie, którzy z radością pomogą mu w polowaniu na smoka.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jak wytresować podwładnego

Fabuła niestety jest bardzo pretekstowa, i chociaż później stopniowo się poprawia, to zdecydowanie nie ona stanowi o sile Dragon's Dogma. Głównym problemem jest tu pozbawiony głosu i jakichkolwiek dialogów główny bohater, z którym nijak nie można się utożsamić ani wczuć w jego rolę. Dobrze przynajmniej, że kreator postaci jest dosyć rozbudowany i bez większego problemu można stworzyć dobrze wyglądających bohaterów.

Bohaterów w liczbie mnogiej, bo poza Powstałym możemy również zaprojektować własnego Pionka (ang. Pawn) – kontrolowanego przez SI pomagiera, któremu możemy wybrać nie tylko płeć i prezencję, ale również klasę postaci i używane umiejętności. To właśnie z nimi wiąże się największa innowacja gry Capcomu: jako że każdemu graczowi może towarzyszyć do trzech Pionków jednocześnie, to możliwe jest wypożyczanie ich od innych, dzięki czemu nabierają oni doświadczenia nawet wtedy, gdy gra jest wyłączona. Dobrze radzą sobie także z uzupełnianiem głównego bohatera swoimi zdolnościami – jeśli gramy opancerzonym wojownikiem to oczywiste jest, że warto zatrudnić maga i łucznika aby zapewnić sobie leczenie oraz możliwość ataku z dystansu lub vice versa.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Szkoda tylko, że oryginalnemu pomysłowi nie towarzyszy lepsze wykonanie. Dragon's Dogma najbardziej zapisała się w pamięci graczy dzięki systemowi Pionków, ale jest to obosieczny miecz, ponieważ korzystając z nich, musimy się również pogodzić z ciągłym, doprawdy niekończącym się napływem komentarzy z ich strony, w zamyśle pomocnych, w praktyce rozwścieczających swą banalnością i tępotą. Przy każdym napotkaniu wilków usłyszymy, że "wilki polują w stadach!", przy każdej potyczce z harpiami dowiadujemy się, że "mają skrzydła ptaka i ciało kobiety!", a że w pobliżu jest most zostaniemy poinformowani dosłownie po tym, gdy z niego zejdziemy. Dobrze przynajmniej, iż w opcjach jest możliwość wyciszenia ich ciągłego trajkotania, która nie istniała w wydanej w 2012 roku wersji.

Witamy na polu bitwy

Największą zaletą Dragon's Dogma: Dark Arisen jest mechanika walki, która w przeciwieństwie do tej z Skyrima nie usypia monotonią nieszczęsnych graczy, oferując jednocześnie więcej możliwości taktycznych niż Wiedźmin i nie frustrując przy kolejnych porażkach jak Dark Souls. Niezbędne jest przemieszczanie się po polu bitwy, używanie posiadanych umiejętności oraz unikanie ciosów, a co najważniejsze, wszystko to prędko staje się instynktowne. Walki są widowiskowe, każdy atak ma swoją wagę, a siekanie kolejnych przeciwników po prostu sprawia przyjemność – prawdziwa zabawa zaczyna się jednak, gdy na scenę wchodzą więksi i potężniejsi przeciwnicy. Potyczki z cyklopami, chimerami lub smokami zdarzają się rzadziej, ale zapadają w pamięci dzięki zapewnianemu przez nie większemu wyzwaniu.

Na początku gry mamy do dyspozycji trzy klasy, sztandarowych dla gatunku wojownika, maga i łotrzyka, jednak dość prędko dostaniemy okazję przekwalifikowania się na jedną z klas rozwijających już posiadaną lub hybrydową: Magicznego Rycerza, Magicznego Łucznika lub Skrytobójcy, a każda z nich cechuje się inną pulą czarów, zdolności oraz broni, którymi może się posłużyć. Miło zaskakuje fakt, że klasę można zmienić niemal w każdym momencie i bez większego problemu – jeśli po 2 godzinach dojdziecie do wniosku, że granie rycerzem jednak nie sprawia wam przyjemności, to wystarczy odwiedzić karczmę, z której wychodzimy już jako łowca albo czarownik. To samo dotyczy stworzonego przez gracza Pionka, dzięki czemu przez całą rozgrywkę można żonglować używanymi umiejętnościami, nie popadając w pułapkę robienie tego samego aż do zakończenia przygody.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Świat otwarty, lecz co z tego?

Gransys, kraina po której podróżujemy, niestety nie wyróżnia się pozytywnie w żaden sposób ani pod względem estetyki, ani dzięki projektom lokacji – stanowi ni mniej, ni więcej, a uosobienie fantastycznej przeciętności. Eksploracja mapy nie przyciąga zbytnio uwagi, jako że zbyt rzadko możemy znaleźć coś interesującego, a zlecane zadania to w zdecydowanej większości "zabij, znajdź, pozamiataj, przynieś" i inne wariacje na temat tego, do czego przyzwyczaiły nas już inne erpegi. Mamy wiele do zrobienia, a pracę można znaleźć na każdym kroku, ciężko jednak wykrzesać z siebie motywację do jej wykonania, gdy same misje nie potrafią zainteresować.

Gorsze jest jednak co innego – ograniczona możliwość szybkiej podróży. Hardcorowi fani gatunku mogą z pogardą ignorować istnienie tej opcji w Skyrimie, jednak lepiej jest mieć możliwość skorzystania z niej, lecz się powstrzymać, niż nie mieć jej wcale – w Dragon's Dogma możemy teleportować się w dane miejsce dopiero po pewnym czasie, ograniczoną liczbę razy oraz płacąc sowicie za taką przyjemność. Zdecydowanie częściej drepczemy tam i z powrotem na piechotę, co boli tym bardziej, że bieg bardzo prędko opróżnia pasek wytrzymałości głównej postaci, w związku z czym co pół minuty trzeba przystawać w celu odpoczynku bądź też lawirować między oboma trybami poruszania się, tracąc przy tym cenny czas.

Nie ma niczego gorszego niż nudzenie gracza poprzez zmuszanie go do wykonywania raz za razem tych samych czynności – tymczasem w Dragon's Dogma podróżujemy ciągle w te same rejony, napotykając po drodze za każdym razem te same potwory. Trudno sobie wyobrazić, by miało to na celu coś więcej jak tylko sztuczne wydłużenie czasu spędzanego na rozgrywce.

Nowe życie na pececie?

Cieszy fakt, że twórcy przyłożyli się do przygotowania konwersji na komputery. Animacja jest płynna, liczba klatek na sekundę powinna usatysfakcjonować nawet posiadaczy starszych maszyn, a podczas kilkudziesięciu godzin grania tylko raz wyskoczył błąd – wszystko działa więc bez zarzutu. Grafika zyskuje dzięki wyższym rozdzielczościom oraz 60 fpsach, ale nie ma co się oszukiwać – wciąż mamy do czynienia z tytułem z 2012 roku i w porównaniu do najnowszych gier Dark Arisen jest po prostu brzydki.

Dragon's Dogma to dobra gra, ale biorąc pod uwagę, iż wśród fanów ma reputację niedocenionego diamentu, muszę przyznać, iż zawiodłem się na dziele Capcomu. Tak, walki są bez wątpienia przyjemne i system Pionków jest interesujący, ale cała reszta elementów składających się na erpega z otwartym światem razi albo swą przeciętnością, albo niedoszlifowaniem. Fani gatunku złaknieni czegoś nowego prawdopodobnie będą nieźle się bawić, polując na smoka, ale prawda jest niezaprzeczalna – Dragon's Dogma trafił na komputery zbyt późno, by szturmem podbić serca graczy.

Plusy:

  • mechanika walki
  • system rozwoju postaci
  • idea Pionków
  • mimo wszystko grywalność
  • bardzo dobra konwersja

Minusy:

  • zbyt częste powracanie w te same miejsca
  • przeciętna fabuła
  • nijaka estetyka

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
7.17
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Dragon's Dogma: Dark Arisen
Producent: Capcom
Wydawca: Capcom
Dystrybutor polski: Cenega
Data premiery (świat): 15 stycznia 2016
Data premiery (Polska): 15 stycznia 2016
Wymagania sprzętowe: Rekomendowane: Intel Core i7-4770K 3.5 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 760 lub lepsza, 20 GB HDD, Windows Vista/7/8 Minimalne: Intel Core i5 660 3.3 GHz, 4 GB RAM, karta grafik 1 GB Radeon HD 5870 lub lepsza, 20 GB HDD, Windows Vista/7/8/10
Strona WWW: www.capcom.co.jp/DD-DA/
Sugerowana cena wydawcy: 89,90 zł

Komentarze

string(15) ""

Bakcyl
   
Ocena:
0

Capcom swoim zwyczajem dym graczy, serwując im pełną wersję gry z dodatkiem, którego nie można nabyć osobno. Zatem jeżeli ktoś kupił Dragon's Dogma wcześniej, to żeby zdobyć dodatek Dark Arisen musi znowu zakupić pełną wersję gry.

 

Sama gra to mocna 7. A spokojnie można tą ocenę podbić i do 8, jeżeli ktoś w tego typu grach się odnajduje. To kawał solidnego, obszernego rolpleja akcji, niepozbawionego jednak dość znaczących wad, które wydłużają rozgrywkę i do gry potrafią czasami mocno zniechęcić.

Warto przyjrzeć się bliżej recenzji zmajstrowanej przez Joe'go.

14-02-2016 05:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.