» Recenzje » Don't Escape: 4 Days in a Wasteland

Don't Escape: 4 Days in a Wasteland


wersja do druku

Nieubłagane tykanie zegara

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Don't Escape: 4 Days in a Wasteland
Świat chyli się ku zagładzie. Ogromny, popękany księżyc jest tego naocznym dowodem. Ludzkość cierpi na brak wody, pożywienia, ale przede wszystkim na brak zaufania do drugiego człowieka. Każdy jest kowalem swojego losu i stara się przetrwać, a zmieniający się raptownie klimat czy monstrualne pająki to tylko niektóre z wielu problemów, z którymi musi się mierzyć.

Don’t Escape: 4 Days in a Wasteland to pierwsza pełnometrażowa gra polskiego twórcy gier przeglądarkowych Mateusza Sokalszczuka, znanego również jako Scriptwelder. Tak samo jak poprzednie tytuły tego autora, Don't Escape ma na celu odwrócić klasyczną formułę popularnego escape roomu. Zamiast uciekać, musimy się schować, wcześniej przygotowując odpowiednio naszą kryjówkę. Oglądając zwiastun, można odnieść wrażenie, że jest to zwykła przygodówka połączona z survivalem. Jednakże, fabuła i cała otoczka tego tytułu jest przemyślna, spójna i przede wszystkim – wciągająca. Budzi w graczu ciekawość, chęć spróbowania zmierzenia się z niemożliwym i przerwania łańcucha tragicznych wydarzeń.

Śmierć przychodzi o zmroku

Nasza przygoda rozpoczyna się od koszmaru Davida, który zostaje zaatakowany przez stado owadów... czyżby proroczy sen? Następnie bohater budzi się na pustyni, nad którą widać ogromny, roztrzaskany księżyc, symbol chylącego się ku zagładzie świata, a także dziwne, unoszące się na wietrze nici. Podróż rozpoczynamy z pustym plecakiem na plecach, wiedząc jednak, że musimy odpowiednio dobierać sprzęt, gdyż miejsce w plecaku i udźwig naszego bohatera są ograniczone – dlatego kluczową sprawą jest ocena przydatności każdego przedmiotu, który chcemy ze sobą wziąć. Następnie David trafia na opuszczoną farmę, która stanie się jego schronieniem podczas nocy – bowiem ta jest dla niego szczególnie niebezpieczna, niezależnie, czy będą czyhać na nas ogromne pająki, czy też arktyczne zimno. Stary dom jest naszą ostoją, która musi zostać odpowiednio przygotowana na nadchodzący zmrok, jeżeli chcemy dożyć następnego dnia. Jest również bazą wypadową, w której możemy zostawić niepotrzebny do eksploracji sprzęt.

Czas odgrywa bardzo ważną rolę. Do wykonania niemalże każdej czynności jest potrzebna jego określona ilość, więc nim zdecydujemy się na jakąś akcję, lepiej to przemyśleć kilka razy, bo pod koniec dnia może się okazać, że brakuje nam kilku bardzo cennych minut. Po zmroku bowiem musimy zmierzyć się z niebezpieczeństwem...

Towarzysze niedoli

Ważną rolę w rozgrywce odgrywają postacie niezależne, które warto dołączyć do naszej drużyny. Czy to będzie pilotka helikoptera Cate, która rozbiła się na dachu naszego domu, sierota Cody spotkany w sklepie nieopodal stacji benzynowej, czy też wdowiec Barry, którego żona nie przetrwała poprzedniej nocy – każda dodatkowa para rąk się przydaje, bo dzięki pomocy towarzyszy czas wykonywania czynności skraca się. Od napotkanych postaci zdobywamy również cenne informacje zarówno na temat fabuły, jak i samej rozgrywki. I mimo że dialogów może wydawać się dużo, lepiej ich nie omijać, bo są one cennym źródłem wskazówek. Co prawda, nasz bohater prowadzi dziennik, jednak zawarte w nim notatki są lakoniczne i nie odpowiadają dokładnie temu, czego dowiemy się od NPC-ów. Dlatego warto czytać dialogi z uwagą i nie będzie przesadą tworzenie także notatek na własną rękę.

To nie takie proste

Błędy popełnione w rozgrywce będą nas słono kosztować – brak przemyślanego poruszania się po dostępnym terenie, czy złe wykorzystanie dostępnych przedmiotów mogą skutkować tym, że jedyną opcją na dokończenie gry jest restart. Nie raz, nie dwa musimy zaczynać grę od nowa (lub od poprzedniego dnia), bo przez niedokładne przemyślenie ruchów brakuje czasu na odpowiednie przygotowania. Czasem potrzebujemy kilku podjeść, by rozgryźć problem, który trapi zarówno nas, jak i naszego bohatera. W żadnym wypadku nie jest to jednak wada. Takie działanie ze strony twórcy zmusza nas do logicznego myślenia, do zastanawiania się nad każdą wykonywaną czynnością. Czy na pewno zamontowanie koła do samochodu jest takie pilne? Może lepiej znaleźć sposób, by dostać się do porzuconej ciężarówki... To jedne z licznych dylematów, z którymi przyjdzie się nam zmagać.

Don’t Escape: 4 Days in a Wasteland to gra o minimalistycznej grafice i prostym systemie point and click, która jednak wyciąga z fabuły maksimum możliwości. Sprawia, że czujemy sympatię bądź antypatię do pojawiających się tam postaci, każdy bohater to inna osobowość i historia, a to sprawia, że przestaje być tylko kupką pikseli, a staje się żywą istotą. Wzbudza ciekawość, sprawia, że chcemy sprawdzić, czy są jakieś inne drogi, którymi możemy podążyć. Po pojawieniu się napisów końcowych chęć rozpoczęcia gry na nowo jest silna...

... bo przecież musi być inny sposób, prawda?

Plusy:

  • spójna, przyjemna w odbiorze fabuła
  • możliwość poprowadzenia rozgrywki w różny sposób
  • dobrze wykreowane postacie

Minusy:

  • w niektórych momentach pojawia się zerojedynkowość. Daną czynność można zrobić tylko i wyłącznie jednym przedmiotem.
  • skromna oprawa audiowizualna.
8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Don't Escape: 4 Days in a Wasteland
Producent: scriptwelder
Wydawca: Armor Games
Data premiery (świat): 11 marca 2019
Wymagania sprzętowe: Dwurdzeniowy procesor 1,4 GHz; 500 MB RAM; DirectX 9; Windows XP SP2 / Vista / 7 / 8 / 10; 800 MB wolnego miejsca na dysku twardym
Nośnik: dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: dont-escape.com/
Platformy: PC

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.