» Recenzje » Disney Epic Mickey: Rebrushed

Disney Epic Mickey: Rebrushed


wersja do druku

Uwspółcześniona wersja zapomnianego klasyka

Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Disney Epic Mickey: Rebrushed
Światy wykreowane w kreskówkach Disneya wydają się doskonałym materiałem na świetne gry komputerowe, dziwić może zatem, jak niewiele powstało takich, które byłyby warte uwagi. Jedną z ciekawszych produkcji tego typu jest Disney Epic Mickey, po raz pierwszy w historii debiutujące na pecetach – pytanie tylko, czy tytuł ten w pełni wykorzystuje drzemiący w nim potencjał.

Historia wytwórni Disneya jest tak bogata, że starczyłoby jej na kilka różnych filmów poświęconych tworzeniu animacji, zwłaszcza, że wiele z nich jest już w XXI wieku średnio kojarzonych – bądź też wcale. Disney Epic Mickey: Rebrushed to podwójny przykład produkcji przypominającej graczom o dziełach zapomnianych. Nie tylko opowiada bowiem o disneyowskich postaciach, o których pamiętają dziś tylko najlepiej poinformowani fani studia, ale też jest odświeżoną wersją tytułu sprzed ponad dekady, o którego istnieniu też wielu może nie zdawać sobie sprawy.

Myszka Miki, mimo że jest de facto twarzą imperium Disneya, nie może się za bardzo pochwalić w ostatnich latach (lub dekadach) zbyt wieloma interesującymi historiami koncentrującymi się wokół niej. Dla wielu może też być zaskoczeniem to, że Miki kiedyś był psotny i impulsywny, co widać w pierwszych animacjach z jego udziałem – i co staje się przyczyną rozpoczęcia przygody prezentowanej w grze Epic Mickey.

Wszystko to wina myszy

Pewnej nocy, w dziwnych okolicznościach Miki trafia do pracowni czarodzieja Yen Sida, w której lekkomyślnie wylewa mnóstwo atramentu na tworzony tam model magicznej krainy, niemalże ją rujnując. Okazuje się jednak, że nie był to tylko owoc czyjegoś hobby, ale rzeczywiste miejsce – królestwo zamieszkiwane przez animowane postacie, które zostały zapomniane przez widzów. Teraz spustoszonym wcześniejszym kataklizmem Pustkowiom grozi zagłada, a zapobiec jej może tylko uzbrojony w magiczny pędzel Miki.

Recenzowany tu tytuł to odświeżona wersja platformówki 3D z 2010 roku, do tej pory dostępnej tylko na konsoli Wii. Nie otrzymujemy tu zwykłego remastera z lekko tylko upudrowanymi wizualiami, ale stworzoną od podstaw grę, za którą odpowiada znane z ostatnich produkcji o Spongebobie Kanciastoportym studio Purple Lamp. Pod względem rozgrywki znajdziemy tu w zasadzie wszystko, czego można spodziewać się po tytule tego typu – czeka nas dużo biegania, skakania, eksplorowania poziomów w poszukiwaniu znajdziek, jak też walk z zaczepiającymi nas atramentowymi wrogami oraz, od czasu do czasu, starć z bossami.

Chodź, pomaluj mój świat

Pewnego rodzaju nowością w porównaniu do konkurencyjnych tytułów jest wspomniany pędzel, którego możemy używać tak do zamalowywania otoczenia i rozcieńczania wypełniających Pustkowia barw, co w praktyce pełni funkcję urzeczywistniania lub usuwania ze świata gry umiejscowionych w nim obiektów. Na tej mechanice opiera się wiele zagadek napotykanych w trakcie przygody, a co więcej, wpływa ona też istotnie na to, w jaki sposób eksplorujemy świat gry, gdyż pozwala odkrywać ukryte zakamarki, zawierające kosztowności do kolekcjonowania.

Szkoda tylko, że same poziomy są w zdecydowanej większości przypadków zaskakująco małe, co prawdopodobnie wynika z możliwości technicznych platformy, na której ukazało się pierwotnie Epic Mickey. Rzadko kiedy mamy okazję spędzić w danej lokacji więcej niż kilkanaście minut, a co gorsza – są one mało zróżnicowane wizualnie, przez co dość prędko zaczynają się zlewać z innymi w naszej pamięci. Sama mechanika malowania też nie została należycie wykorzystana, bo od momentu pierwszego skorzystania z pędzla przez całą resztę przygody nic nie zmieni się już w naszym podejściu do jego używania, co jest zresztą też ogólnym problemem dotykającym cały ten tytuł – nie znajdziemy w nim nic, co w jakiś istotny sposób by nas zaskoczyło lub zaciekawiło.

Dobre chęci to za mało

Dla uczciwości warto zaznaczyć, że twórcy mieli parę intrygujących pomysłów na aby urozmaicenie rozgrywki, ale jednocześnie żaden z nich nie wpływa zauważalnie na poprawę wrażeń z niej płynących. Garść odwiedzanych poziomów to małe miasteczka wypełnione NPC-ami, dla których wykonujemy zadania poboczne, wpływające co nieco na przebieg opowiadanej historii i jej zakończenie, lecz co z tego, jeśli owe misje to zawsze coś typu przynieś-wynieś-pozamiataj? Podobnie jest z walkami z bossami, których można pokonać więcej niż jedną metodą, lecz nie zmienia to faktu, iż same starcia są bardzo proste i nieciekawe koncepcyjnie.

Co jakiś czas etapy przekształcają się z 3D w dwuwymiarowe, jeszcze bardziej inspirowane dawnymi animacjami niż standardowe lokacje. Jest to dość interesujące wizualnie… na jakąś minutę, bo tyle czasu zazwyczaj zajmuje ich ukończenie. Najlepiej wyszła chyba sama koncepcja fabuły, pozwalającej nam zapoznać się z postaciami z prehistorycznej (jak na standardy kinematografii) historii Disneya, lecz jednocześnie intryga i bohaterowie bynajmniej nie są na tyle interesujący, by przeistoczyli się w oczach graczy w coś więcej niż tylko ciekawostkę.

Wierność oryginałowi nie zawsze jest dobra

Pochwalić można za to odpowiedzialne za wierne odtworzenie Disney Epic Mickey studio, które przyłożyło się do tego, byśmy otrzymali na premierę doszlifowany, pozbawiony problemów technicznych produkt. Wizualnie gra prezentuje się nieźle, ale więcej raczej nie dało się tu zrobić bez odejścia od oryginalnej wizji twórców – jak już wspomniałem, projekty poziomów są dość powtarzalne i aby to zmienić, potrzebna byłaby znacznie bardziej gruntowna koncepcja stojąca za odświeżeniem tego tytułu. Smuci też to, że ścieżka dźwiękowa nie zapada pod żadnym względem w pamięci, zwłaszcza, że emocjonująca muzyka bardzo często wzbogaca doznania płynące z grania w platformówki – tutaj niestety tego zabrakło.

Disney Epic Mickey: Rebrushed to bardzo kompetentnie wykonany remake, lecz nie wystarczy to, by uczynić ten tytuł faktycznie godnym zainteresowania. Twórcom zabrakło tu śmiałości, by dodać coś więcej od siebie, przez co wszystkie wady kojarzone z oryginałem, takie jak mało inspirujące projekty poziomów, czy tez bardzo niski poziom trudności, są dostępne też w jego odświeżonej wersji. Z tego też powodu grę mogę polecić tak naprawdę albo młodszym graczom, którzy dopiero zaczynają przygodę z gatunkiem i nie potrzebują bardziej wymagających wyzwań, albo też największym miłośnikom Disneya i jego historii – pozostali prawdopodobnie rozczarują się stycznością z tą produkcją.

Plusy:

  • możliwość podróży przez zapomnianą disneyowską historię
  • decyzje i sposoby pokonywania bossów wpływają na obraz zakończenia
  • niezła oprawa wizualna
  • remake jest doszlifowany pod względem technicznym

Minusy:

  • niski poziom trudności
  • nieciekawe projekty poziomów oraz starcia z bossami
  • brak czegokolwiek, co wywołałoby podekscytowanie
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Disney Epic Mickey: Rebrushed
Producent: Purple Lamp
Wydawca: THQ Nordic
Dystrybutor polski: PLAION Polska
Data premiery (świat): 24 września 2024
Data premiery (Polska): 24 września 2024
Wymagania sprzętowe: AMD FX - 4300 / Intel Core i3 – 4130; 8 GB RAM; GeForce GTX 960 / Radeon R9 380 DirectX: Wersja 11; 28 GB wolnego miejsca na dysku twardym; Windows 10
Platformy: PC, PS4, PS5, XONE, XSX|S, Switch
Sugerowana cena wydawcy: 259,99 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.