» Recenzje » Demokracja 3

Demokracja 3


wersja do druku

Czas na dobrą zmianę

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Demokracja 3
Przyjmować imigrantów czy trzymać ich daleko od granic? Złagodzić prawo aborcyjne czy nakazać bezwzględną ochronę życia? Wspierać mniejszości i redukować wydatki na wojsko? A może zdelegalizować małżeństwa jednopłciowe i przywrócić karę śmierci? Demokracja 3 pozwoli ci sprawdzić, jak twój pomysł na państwo spodoba się wirtualnym wyborcom.

Yes, We Can!

Demokracja 3 ze studia Positech Games to turowa strategia, w której wcielamy się w przywódcę jednego z sześciu państw świata. W zależności od wybranego kraju obejmujmy urząd premiera lub prezydenta i napotykamy nieco inną sytuację wyjściową, ale nasze zadania są takie same. Musimy dbać o dobrobyt i rozwiązywać kolejne problemy państwa, lecz przede wszystkim skoncentrować się na głównym celu wszystkich demokratycznie wybranych rządów – wygraniu następnych wyborów i utrzymaniu się przy władzy.

Główny interfejs Demokracji, przy którym zwłaszcza na początku spędzimy dużo czasu, przypomina dużą tablicę z pinezkami. Każda z nich ozdobiona jest ikonką, obrazującą jedną z licznych dziedzin życia społeczno-ekonomicznego: od wartości PKB, przez służby publiczne i ochronę zdrowia, po zanieczyszczenie powietrza i poziom konsumpcji alkoholu. Jest tego naprawdę dużo, a wszystko tworzy system naczyń połączonych – każdy z elementów wpływa na inny, z kolei sam jest powodowany przez jeszcze inne. Dostrzeganie tych powiązań jest konieczne, bo każda decyzja o zmianie w obrębie jednego z elementów będzie automatycznie zmieniała wiele innych, a czasem niemal wszystkie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Zmiany są konieczne nie tylko aby rozwiązywać pojawiające się problemy, ale przede wszystkim, aby zdobywać poparcie potencjalnych wyborców. Utrzymywanie statusu quo nie wystarczy – nasi obywatele nie zadowolą się tym, że niczego nie zepsujemy, będą oczekiwać, że nasze rządy przyniosą im konkretne korzyści. Jednak to, co spodoba się jednym, niekoniecznie musi być w smak innym, dlatego prawie każda decyzja o reformie lub wypowiedź w kwestiach światopoglądowych będzie przynosić nam wzrost poparcia u niektórych grup, za to spadek u innych. Chcąc pozostać na stołku musimy tak lawirować decyzjami, aby tych zadowolonych było przy najbliższych wyborach więcej.

Ciepła woda w kranie

Gdyby wyborcy po prostu dzielili się na grupy, gra byłaby zbyt prosta – wystarczyłoby dbać o poparcie tych najliczniejszych, a resztę mieć w poważaniu. Dlatego zastosowano bliższy rzeczywistości system. Każdy wyborca należy do kilku grup jednocześnie: na przykład do konserwatystów, osób religijnych, samozatrudnionych, rodziców i kierowców. To, że zaspokoimy jego oczekiwania w dziedzinie światopoglądu i podejścia państwa do religii niekoniecznie musi zagwarantować jego poparcie, bo rozzłościć go może na przykład podwyżka akcyzy na benzynę czy niewystarczające wsparcie dla drobnych przedsiębiorców.

Ponadto uzyskanie poparcia wśród danych obywateli nie oznacza, że będzie ono wieczyste. Im lepiej im się wiedzie, tym bardziej rosną roszczenia, które coraz trudniej spełnić. Brak nowych sygnałów, że rząd o nich pamięta, może spowodować, że poparcie u tych wyborców spadnie albo chociaż utrzyma się na wysokim poziomie, to nie wezmą oni udziału w najbliższych wyborach (te nie są wszakże obowiązkowe, więc musimy dbać nie tylko o to, aby posiadać liczne grono zwolenników, ale także o to, aby mieli oni motywację pofatygować się do urn).

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jeszcze gorzej jest z obywatelami, którym nasze rządy są wybitnie nie na rękę. Mogą oni zostać aktywistami wspierającymi opozycję (ta zawsze jest "totalna", czyli z definicji przeciwko wszystkiemu co robimy), a w skrajnych wypadkach... wstąpić do organizacji terrorystycznej i zorganizować zamach na nasze życie (to, czy przeżyjemy, jak wszystko w tej grze zależy od wielu czynników – w tym przypadku między innymi od wydatków na wojsko, przyjętych procedur obrony, wydatków na służby specjalne, a nawet od liczby założonych podsłuchów).

Dobra zmiana

Demokracja 3 jest przede wszystkim propozycją dla graczy, którzy nie lubią się spieszyć i chcą w spokoju planować kolejne ruchy. Myślenie na kilka kroków wprzód jest konieczne, bo choć każda tura trwa w świecie gry trzy miesiące i część podjętych decyzji przynosi wyraźne zmiany już w następnej turze, to niejednokrotnie na efekty będziemy musieli poczekać dłużej. Część z nich jest łatwa do przewidzenia dla każdego, kto ma minimalne pojęcie o funkcjonowaniu państwa i życiu społecznym, ale nie zawsze tak będzie – czasem wpływ jednej zmiennej na inną potrafi zaskoczyć i zazwyczaj jest to dla gracza zaskoczenie negatywne.

Klucz do sukcesu tkwi w starannym analizowaniu dziedzin życia publicznego i ich wzajemnego wpływu oraz przede wszystkim potencjalnych reakcji wyborców. Mimo gąszczu zmiennych Demokracja 3 nie jest jednak grą, w której stopień trudności mógłby przytłoczyć przeciętnego gracza, co wynika z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że tę wirtualną imitację zarządzania państwem zaprojektowano w naprawdę przyjazny sposób – dostępne sieci powiązań i statystyki są przystępne, a wynikające z nich implikacje przynoszą po zastosowaniu logiczne skutki, pominąwszy wpływ pewnych sytuacji losowych, bo i na takie musiało się w symulatorze znaleźć miejsce. Natomiast drugi powód, nieco mniej chwalebny, jest taki, że przy intensywnej grze dość szybko można dostrzec pewne schematy, których zastosowanie właściwie zawsze okazuje się dla gracza korzystne i przybliża do zwycięstwa w wyborach.

Monotonii po nauczeniu się łatwych dróg do zwycięstwa można zaradzić, sięgając po dodatki, które dołączono do polskiego wydania, dające między innymi możliwość podejmowania ekstremalnych decyzji politycznych, zmierzenia się z wyzwaniami z dalekiej przyszłości, albo nawet wprowadzenia dobrej zmiany w sytuacji zbliżonej do dzisiejszej polskiej rzeczywistości. A skoro już o tym mowa, trzeba wspomnieć, że trzecia część Demokracji trafiła wprawdzie do Polski z ponad dwuletnim opóźnieniem, za to uzbrojona w liczne dodatki – poza wspomnianą zawartością bonusową, soundtrackiem i e-bookami na płycie, w pudełku znajdziemy jeszcze Konstytucję RP, niewydrukowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca oraz naklejki #NajgorszySort i #DobraZmiana.

Na koniec należy jeszcze wspomnieć o wartości edukacyjnej. I nie tylko w sensie pokazania podstaw funkcjonowania państwa, ale także jako możliwość samodzielnego testowania swoich poglądów na wirtualnych wyborcach – choć celem gry jest wygranie wyborów, to nikt nie zabrania urządzania państwa po swojemu i przekonania się, jak nasze złote recepty rozbijają się o mur niezadowolenia obywateli...

Plusy:

  • przystępna symulacja współczesnego państwa
  • logiczne powiązania między dziedzinami życia społecznego
  • walor edukacyjny
  • przejrzysty interfejs i statystyki

Minusy:

  • droga do sukcesu nieco zbyt schematyczna
  • nie jest to gra na długie godziny – z czasem może wkradać się znużenie
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Democracy 3
Producent: Positech Games
Wydawca: Positech Games
Dystrybutor polski: CDP.pl
Data premiery (świat): 14 października 2013
Data premiery (Polska): 22 kwietnia 2016
Strona WWW: www.positech.co.uk/democracy3/
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 89,99 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.