» Recenzje » Cult of the Lamb

Cult of the Lamb


wersja do druku

Tam, gdzie kreskówkowość spotyka się z horrorem

Autor: Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk, Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Cult of the Lamb
Kiedy coś odnosi sukces, na rynku prędko zaczynają się pojawiać naśladowcy – nie inaczej jest w przypadku gier niezależnych, jako że najczęściej wykorzystują one trendy, które zaowocowały już wcześniej sukcesem w innych tytułach – z tego wynika między innymi pewne przesycenie rynku niektórymi gatunkami. Nie wystarczy jednak samo naśladownictwo, trzeba też dodać coś nowego od siebie. Efektem takiego eksperymentu jest łączące w sobie elementy gry roguelite oraz survivala Cult of the Lamb. Czy okazało się ono sukcesem?

 

Złowieszcze sekty oddające cześć mrocznym bóstwom to motyw znany i lubiany w popkulturze. Być może nic zatem dziwnego, że natknął się na nie, dość nieszczęśliwie, protagonista Cult of the Lamb – uroczy baranek, którego przed śmiercią ratuje tylko wstawiennictwo Tego, Który Czeka, demonicznej istoty pragnącej wydostać się na wolność. Nie ma jednak nic za darmo – w zamian nasz bohater staje się sługą owego boga, a jego zadaniem staje się zbudowanie niemalże od zera poświęconej mu nowej wiary. Zabicie przywódców konkurencyjnych sekt ma doprowadzić do tego, iż Ten, Który Czeka wyrwie się ze swego więzienia, zatem święta wojna przeciwko wyznawcom innych religii staje się nieunikniona.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Bóg jest z nami?

Głównym rdzeniem rozgrywki jest mechanika znana z tytułów roguelite (cechujących się stopniowym odblokowywaniem nowych umiejętności oraz dolegliwymi konsekwencjami śmierci) – eksploracja proceduralnie generowanych poziomów oraz walka z napotykanymi przeciwnikami. Świat gry został podzielony na cztery regiony, rządzone przez wrogich biskupów, a nasze wyprawy w nie musimy ukończyć po kilka razy, zanim zostanie odblokowana możliwość wyeliminowania rywali. Sam system bitewny jest mało skomplikowany – otrzymujemy wprawdzie do dyspozycji kilka różnych broni różniących się szybkością oraz ilością zadawanych obrażeń, jak również służące do atakowania z dystansu klątwy i różnorakie modyfikatory oddziałujące na nasze zdolności, ale zabrakło tu czegoś więcej, co pozwoliłoby w, choć niewielkim stopniu, dorównać Hadesowi.

W trakcie krucjat wzbogacamy się w złoto i inne surowce, a porażka ma konsekwencje – wprawdzie zostajemy przywróceni do życia, ale tracimy część złupionych skarbów. Aby wzrastać w siłę niezbędną do przezwyciężania napotykanych przez nas przeciwności, niezbędne staje się zarządzanie kultem, czemu poświęcono drugą połowę dzieła studia Massive Monster. Zamiast zdobywać punkty doświadczenia, nasza postać odblokowuje nowe bronie i zdolności poprzez wiarę, jaką nawracani w trakcie przygody wyznawcy "inwestują" w naszą sektę. Trzeba jednak mieć na uwadze, iż znacznie większe korzyści będziemy odnosić wtedy, gdy członkowie naszego kultu są mu odpowiednio oddani, a zanim do tego dojdzie, muszą być zadowoleni z życia we wspólnocie.

Trudne jest życie przywódcy

Tutaj właśnie  pojawiają się elementy survivalowe, podobne nieco do tych z Don’t Starve – do naszej dyspozycji oddany zostaje kawałek przestrzeni, na której budujemy bazę zasiedlaną przez kultystów. Potrzebują oni miejsca do spania – trzeba zatem zbudować domki. Domki są z drewna – zatem trzeba ściąć drzewa. Ścinanie drzew w pojedynkę jest nieopłacalne pod względem spędzanego nad tym czasu – zatem może lepiej zbudować tartak, w którym będą pracować nasi sojusznicy? Do tego dochodzi kwestia zdobycia żywności używanej do przygotowywania posiłków – zatem pora zbudować farmę. Można by tak wymieniać jeszcze długo, ale wniosek jest prosty – aby sekta wzrastała w siłę, konieczne jest przygotowanie odpowiedniej infrastruktury.

Nie jest to jednak takie proste, jak mogłoby się wydawać, bowiem przedstawiciele kultu potrafią być humorzaści i nie zawsze robić to, czego się od nich wymaga – zwłaszcza jeśli nie mają zbyt wiele zaufania co do sposobu, w jaki zarządzamy naszą trzódką. To, jak ich udobruchamy, zależy już od podejmowanych przez nas decyzji odnośnie tego, jakiego rodzaju religię chcemy stworzyć – a nic nie powstrzymuje nas od wprowadzenia rządów żelaznej pięści. Możemy wprawdzie spełniać zachcianki kultystów i utrzymywać ich wysokie morale, ale możemy też np. złożyć w rytualnej ofierze nieszczęśnika, który nam podpadł, albo wyprać mu mózg, aby nawet nie mógł myśleć o sprzeciwieniu się naszym rozkazom. W trakcie rozgrywki odblokowujemy również kolejne budynki i mistyczne rytuały przydatne w utrzymywaniu naszych podopiecznych pod miłosierną (lub nie) kontrolą – im dalej w las, tym więcej otwiera się przed nami ścieżek, którymi możemy poprowadzić sektę ku świetności.

Jest dobrze, mogłoby być lepiej

To właśnie zarządzanie kultem stanowi tą bardziej interesującą część rozgrywki – szkoda zatem, iż jest ona jednocześnie mniej istotna niż wyruszanie na kolejne krucjaty, jeśli chodzi o fabularny progres. Aby pchnąć (dość mało skomplikowaną) historię do przodu, konieczne jest przechodzenie poszczególnych lokacji i pokonywanie stojących nam na drodze biskupów, podczas gdy rozporządzanie trzódką wiernych jest tu tylko metodą, za pomocą której wzrastamy w siłę, by tych przeciwników wyeliminować. Biorąc pod uwagę, ile wysiłku włożono w rozbudowanie elementów rozgrywki związanych z naszą bazą, dziwi trochę, iż twórcy nie poszli o krok dalej, dodając dodatkowe interakcje między tym, jak sobie radzimy jako lider a tym, co dzieje się podczas wypraw – być może doczekamy się czegoś w tym stylu w przyszłych aktualizacjach? O tym, iż takowe otrzymamy, informuje nas nawet część menu głównego Cult of the Lamb, a sama gra na pewno na nich skorzysta, gdyż jednym z jej najsłabszych momentów okazuje się słabo dopracowana i urwana końcówka – trudno nie dojść do wniosku, że deweloperzy planowali coś więcej, ale skończyły im się czas i pieniądze.

Ogromną zaletę gry stanowi natomiast oprawa wizualna. Zastosowany tu kreskówkowy styl w interesujący sposób kontrastuje z teoretycznie poważną tematyką, dzięki czemu otrzymujemy tytuł stanowiący świetny przykład czarnej komedii. Tak, poświęcanie w ofierze naszych wiernych mrocznemu bóstwu na pewno nie jest miłe z naszej strony, ale trudno nie uśmiechnąć się pod nosem, jeśli są oni zwierzątkami z wyłupiastymi oczami, przywodzącymi na myśl np. Happy Tree Friends. Z kolei modele bossów niewiele mają wspólnego z humorem i są na tyle groteskowe, by budzić pewien respekt z naszej strony, nawet jeśli same starcia z nimi nie są aż tak skomplikowane, jak można by się spodziewać. Szkoda, że gra nieco kuleje pod względem doszlifowania technicznego – co jakiś czas można natknąć się na bugi, czasami nawet poważne, jako że największym pechowcom grozi nawet możliwość zablokowania progresu. Dotyczą one przede wszystkim elementów poświęconych zarządzaniu kultem – czasami znikają budynki, czasami kultyści tracą możliwość wykonywania naszych rozkazów, tego typu rzeczy, które na pewno zirytują graczy.

Sekta warta dołączenia

Ogólnie jednak Cult of the Lamb stanowi przykład produkcji, w przypadku której całokształt jest wart więcej niż suma poszczególnych elementów składowych. Wprawdzie i system walk i budowanie bazy nie wyróżniają się w znaczącym stopniu na tle konkurencji, ale wymieszane razem sprawiają, że tytuł ten cechuje się sporą grywalnością, motywującą do spędzania kolejnych godzin przed komputerem. Nie obyło się tu wprawdzie bez pewnych problemów i niedociągnięć, ale żadne z nich nie są na tyle poważne, by w istotny sposób wpłynąć na ostateczny werdykt. Cult of the Lamb to po prostu dobra [8/10 to raczej gra bardzo dobra, niż tylko dobra] gra – ni mniej, ni więcej.

Plusy:

  • Oprawa wizualna i atmosfera
  • System zarządzania kultem
  • Grywalność
  • Humor

Minusy:

  • Nieco niedopracowana końcówka
  • Różnego rodzaju bugi i usterki techniczne
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Cult of the Lamb
Producent: Massive Monster
Wydawca: Devolver Digital
Data premiery (świat): 11 sierpnia 2022
Data premiery (Polska): 11 sierpnia 2022
Wymagania sprzętowe: Windows 10, Intel Core i5-3470, 8 GB RAM, GeForce GTX 1050 (2048 VRAM); Radeon R9 380 (2048 VRAM)
Sugerowana cena wydawcy: 89,99 zł

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.