» Recenzje » Code Vein

Code Vein


wersja do druku

Więcej niż tylko klon

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Code Vein
Fani gier inspirowanych kultową już serią Dark Souls nie mogą narzekać na różnorodność tytułów, w które możemy zagrać w tym roku. Czy nowy pretendent na solidnie już wypełnionym rynku wyróżnia się jednak wystarczająco mocno od konkurencji?

W marcu wyszło stworzone przez From Software Sekiro: Shadows Die Twice, pod koniec sierpnia do sprzedaży trafiło cieszące się uznaniem graczy Remnant: From the Ashes, a obecnie możemy grać w The Surge 2, kontynuację dzieła studia Deck13 z 2017 roku. Stawkę uzupełniła właśnie nowa pozycja od Bandai Namco, jaką jest Code Vein

Kiedy ludzkość została zaatakowana przez potwory nieznanego pochodzenia, jedyną nadzieją dla naszej planety stali się Revenanci, zmodyfikowani genetycznie nadludzie, którzy nowo nabyte siłę i wytrzymałość przypłacili koniecznością spożywania ludzkiej krwi. Podczas walk część z nich utraciła jednak nad sobą kontrolę, a sytuację próbowano opanować, tworząc jeszcze więcej Revenantów do walki z powstałymi w ten sposób Lost – jednak wszystko to było na próżno. Budzimy się niesprecyzowany czas później, w odciętym od reszty świata mieście, w którym niedobitki żołnierzy walczą przeciwko kolejnym falom wrogów, poszukując jednocześnie niezbędnych do kontynuowania walki zapasów krwi – jak to jednak zazwyczaj w takich historiach bywa, już wkrótce to właśnie od nas będą zależały losy wszystkich, którym udało się do tej pory przetrwać.

Bardziej anime niż anime

Jako pierwsza rzuca się w oczy podczas estetyka, w jakiej wykonano Code Vein. Wielokrotnie już komentowano, że gra ta powinna się nazywać "Anime Souls" i trudno jest z tym osądem polemizować – poprzez zastosowanie techniki cellshadingu odgadnięcie, czym mogli się inspirować twórcy, nie wymaga zbyt głębokiego zastanowienia. Podobnie jest też z fabułą, w której pełno jest schematów często występujących w japońskich seriach. Nie znajdziemy tu też żadnych zaskakujących zwrotów akcji, a postacie są raczej jednowymiarowe pod względem osobowości. Przedstawiona tu kiczowatość cechuje się wprawdzie pewnym urokiem i szczerością, ale z całą pewnością intryga nie jest głównym powodem, dla którego warto się zapoznać z tym tytułem, co warto mieć to na uwadze przed zakupem.

Niedługo natomiast trzeba czekać na odkrycie jednej z głównych zalet produkcji Bandai Namco, jaką jest niezwykle rozbudowany kreator postaci. W czasach, kiedy elementy kosmetyczne są sprzedawane za bynajmniej niezachęcające do zakupu kwoty, szokować może fakt, iż tutaj otrzymujemy już na starcie oszałamiające wręcz bogactwo elementów, które możemy wykorzystać podczas tworzenia protagonisty. Niektórzy gracze spędzili pierwszych kilka godzin tylko i wyłączenia na tworzeniu i zapisywaniu kolejnych awatarów i nie powinno to dziwić nikogo, kto przykłada dużą wagę do efektownego wyglądu podczas biegania i siekania.

Przygotujcie się na okazjonalne umieranie

Jak zatem Code Vein wypada w praktyce? Inspiracje serią Dark Souls są oczywiste – gracze otrzymują ograniczoną liczbę okazji do uzupełnienia zapasów zdrowia pomiędzy punktami kontrolnymi, a śmierć sprawia, że tracimy zebrane, a niewykorzystane wcześniej zapasy Mgły (pełniącej funkcję zarówno waluty wykorzystywanej w handlu, jak i punktów doświadczenia), które możemy odzyskać dopiero po dotarciu w miejsce, gdzie wcześniej polegliśmy. Oczywiście wszyscy zabici wcześniej przeciwnicy również powracają wówczas do życia, zatem lepiej jest nie robić sobie zwyczaju z umierania, zwłaszcza, że nawet słabi wrogowie są w stanie napsuć krwi w grupie.

Mimo to ciężko jest nie dojść do wniosku, że zamiast określenia soulslike bardziej pasuje do tego tytułu souls-lite, jako że mamy tu do czynienia z grą prostszą od większości konkurencji i przez to najprzystępniejszą dla graczy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym gatunkiem. Nie znaczy to jednak, że można zlekceważyć napotykane podczas rozgrywki wyzwania – gracze, którzy będą na ślepo przeć do przodu i atakować bez wcześniejszego planu działania, prędko mogą drogo zapłacić za swój brak ostrożności.

Nawet jeśli poziom trudności jest tu nieco mniej wymagający, to i tak pokonywanie kolejnych przeszkód sprawia satysfakcję – przyczepić się można wprawdzie do braku zbalansowania stopnia wyzwania kolejnych bossów (część to zwykłe popychadła, a garstka z nich jest znacznie niebezpieczniejsza od całej reszty), ale nie jest to bardzo istotny problem. Całą grę możemy w końcu przejść w towarzystwie jednego z kontrolowanych przez AI kompanów, co umożliwia dopasowanie trudności do naszych potrzeb – jeśli jest za łatwo, można z ich pomocy po prostu zrezygnować, podczas gdy na bardziej frustrujących poziomach warto poprosić o wsparcie jedną z istotnych dla fabuły postaci.

Do wyboru, do koloru

Kolejnym z powodów, dla którego Code Vein okazuje się być zaskakująco grywalne, jest system rozwoju postaci. W miarę rozwoju fabuły odblokowujemy kilkadziesiąt różnych klas (nazywanych tu Blood Codes), z których każda posiada kilka charakterystycznych dla siebie umiejętności aktywnych i pasywnych. Jeśli jednak zdobędziemy odpowiednio wiele punktów doświadczenia, mając owe zdolności wyekwipowane, to stają się one również dostępne dla wszystkich pozostałych archetypów. Pomiędzy klasami i umiejętnościami możemy przełączać się w praktycznie każdym momencie, co pozwala na dużą wolność w decydowaniu o tym, w jakim kierunku chcemy rozwinąć naszą postać. Jeśli dodamy do tego szeroki asortyment broni oraz pancerzy (które także wpływają na nasze statystyki), z całą pewnością nawet najbardziej wybredni gracze znajdą tu dla siebie taki styl rozgrywki, który przypadnie im do gustu.

Interesująco wypada też eksploracja. W lokacjach kryje się wiele sekretów i ukrytych ścieżek do znalezienia – a warto jest się za nimi rozglądać, bo pomaga to w odblokowywaniu kolejnych części ekwipunku oraz zdolności do efektywniejszego siekania przeciwników. Początkowo poruszamy się niemalże po omacku, a wskazówek odnośnie do tego, gdzie już byliśmy, udzielają nam tylko ślady stóp wyświetlanie na minimapie w już przeczesanych miejscach. W miarę odkrywania kolejnych fragmentów mapy zaczynamy jednak odblokowywać bardziej szczegółowy zarys korytarzy oraz zaułków, dzięki czemu dowiadujemy się też, jakich obszarów jeszcze nie zwiedziliśmy. Szkoda tylko, że nie wszystkie poziomy prezentują równie wysoki poziom – dwa z nich są zauważalnie dłuższe i bardziej skomplikowane od pozostałych, przez co po pewnym czasie można zacząć się nudzić, oglądając niemalże te same elementy otoczenia. Co więcej, w momentach tych odgadnięcie, w którą stronę należy pójść, aby wreszcie wydostać się z tego labiryntu, z całą pewnością sprawi trudność każdemu, kto pierwszy raz zawita w te strony. Nie znaczy to oczywiście, że owe etapy są złe. Trudno jednak polemizować z tezą, iż co za dużo to niezdrowo – powinny zostać skrócone na etapie produkcji.

Bardzo pozytywne zaskoczenie

Skoro już o otoczeniu mowa – grafika prezentuje się bardzo ładnie i tylko osoby uczulone na estetykę anime mogą wysunąć w tym względzie jakiekolwiek zarzuty. Tego samego nie da się niestety powiedzieć o muzyce, jako że poszczególne motywy wypadają wprawdzie świetnie, ale jest ich zdecydowanie zbyt mało – wystarczy powiedzieć, że 90% scen związanych z odzyskiwaniem utraconych wspomnień zawsze będzie towarzyszyła dokładnie ta sama melodia, co dość prędko zaczyna drażnić. Dobrze przynajmniej, że gra jest bardzo doszlifowana pod względem technicznym i podczas jej przechodzenia nie natknąłem się na żadne poważne bugi – jak widać, przełożenie premiery o kilka miesięcy wyszło na dobre.

Code Vein z całą pewnością spełnia pokładane w nim oczekiwania, a nawet ja przerasta. Zgadywałem, że otrzymam tu kiczowatą historię o przyjaźni w klimacie anime połączoną z rozgrywką rodem z Dark Souls, ale nie spodziewałem się, ile frajdy przyniesie odnajdowanie kolejnych sekretów oraz testowanie na wrogach kolejnych rodzajów ataków oraz zdolności. Nie jest to pozycja dla fanów wirtualnych wyzwań – od tego są jednak pozostałe soulslike'i. Jeśli natomiast chcecie zagrać w tytuł wprowadzający w podstawy gatunku, zainwestowanie w dzieło Bandai Namco może się okazać całkiem dobrym pomysłem.

Plusy:

  • oprawa wizualna oraz rozbudowany kreator postaci
  • interesujące poziomy
  • system rozwoju bohaterów
  • grywalność

Minusy:

  • garść poziomów odbiega jakością od pozostałych
  • monotonna ścieżka dźwiękowa
  • bardzo schematyczna fabuła
8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Code Vein
Producent: Namco Bandai Studios
Wydawca: Namco Bandai Enterteinment
Dystrybutor polski: Cenega
Data premiery (świat): 26 września 2019
Data premiery (Polska): 26 września 2019
Wymagania sprzętowe: Intel Core i5-2300; 6 GB RAM; GeForce GTX 760 / Radeon HD 7850; DirectX 11; Windows 7 SP1 / 10 64-bit
Strona WWW: www.bandainamcoent.com/games/code-v...
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One
Sugerowana cena wydawcy: 199 zł
Tagi: Code Vein



Czytaj również

Graliśmy w Code Vein
Dark Souls z wielkimi oczami
- pierwsze wrażenia

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.