» Recenzje » Civilization IV

Civilization IV

Civilization IV
Civilization, gra stworzona przez Sida Meiera w 1991 roku, powinna być znana każdemu, kto miał w swoim życiu chociaż przelotny kontakt z komputerem. Ważąca około 3,5 megabajta gra pozwalała graczom poprowadzić jedną z 14 nacji ku dominacji nad światem. A wszystko to odbywało się jeszcze w środowisku MS-DOS. Tytuł sprzedawał się w tysiącach egzemplarzy, był hitem tamtych lat. Dziś mówi się o nim, że jest grą kultową. Takim samym mianem określa się również kolejną odsłonę cyklu, wydaną w 1996 roku Civilization II (wraz z dodatkami Fantastic Worlds oraz Test of Time). Trzecia część zaś, która pojawiła się na świecie w roku 2001, wzbogacone o wszystkie rozszerzenia (Conquest i Play The World) pozwalało na rozegranie walki o świat jedną z 31 nacji. A to tylko oficjalny wynik – nie liczymy bowiem setek autorskich jednostek, grafik, cywilizacji czy całych modpacków. Wszystkie odsłony Civilization Sida Meiera są uznane za tytuły kultowe i zarazem – za klasykę gatunku. Czy kolejna część serii – Civilization IV - jest w stanie przeskoczyć wysoką poprzeczkę, jaka została ustawiona przez poprzedniczki?
Wszystkie odsłony Civilization mogły poszczycić się wspaniałą grywalnością, niesamowicie długim czasem rozgrywki i fantastyczną mechaniką zarządzania imperium. Nie mogły natomiast chwalić się oprawą wizualną. O ile dwuwymiarowość w przypadku pierwszej i drugiej części cyklu nie jest czymś zaskakującym, o tyle Civilization III bez większych problemów mogło być wyposażone w trójwymiarowy świat. Jednak tradycja zwyciężyła i pozostały dwa wymiary. Civilization IV prezentuje nam zupełnie nowy, trójwymiarowy silnik graficzny. Nareszcie możemy do woli nacieszyć się możliwością oglądnięcia świata, miast i jednostek z każdej możliwej strony. Sama grafika nie jest zaskakująco piękna, ale jest dobra. I żywa – drzewa poruszane przez wiatr, rzeka nieustannie przelewająca się do morza, pluskające ryby, dymiące osady, swobodnie biegające konie – każdy detal świata został wprawiony w ruch. Dodajmy do tego intuicyjny interfejs i możemy stwierdzić, że pod względem wizualnym Civilization IV wypada pozytywnie.
Siłą serii nie była jednak grafika, ale jej grywalność – niewiele gier gwarantowało graczom tak nieskomplikowany a zarazem kompleksowy system kontroli imperium. Każda odsłona Civilization dawała graczom multum możliwości przy zachowaniu prostych, intuicyjnych zasad. Najnowsza część czerpie pełnymi garściami z mechaniki zastosowanej w poprzednich edycjach cyklu – znów zakładamy osady, wybieramy technologie, budujemy ulepszenia terenu i miast, stawiamy cuda, wykorzystujemy nasz talent dyplomatyczny i kreujemy armie. Jednak tym razem, wszystkiego jest "więcej i bardziej", jak powiedział sam Sid Meier. Do całej mechaniki rozgrywki wprowadzono liczne dodatki i ulepszenia. Zupełnie nowymi aspektami gry są: tworzenie ustroju ("Civics"), religie, wielcy ludzie i całkowicie zmodyfikowana dyplomacja.
W każdym poprzedniku Civilization IV ustrój państwa był po prostu wybierany, a dostęp do kolejnych form rządów uzyskiwaliśmy zdobywając nowe technologie. Każdy system gwarantował nam pewne bonusy za odpowiedni koszt utrzymania. Tym razem dostajemy do ręki zupełnie nowe narzędzie – "Civics", czyli poszczególne aspekty ustroju państwa, które będziemy dowolnie zmieniać w czasie rozgrywki. Gra daje nam 25 "civiców" podzielonych na pięć głównych sfer życia państwa: rząd, społeczeństwo w państwie, prawo, gospodarka oraz religia. Wraz z odkrywaniem nowych technologii, będziemy otrzymywali dostęp do nowych "civiców", z których będziemy kształtować ustrój naszego państwa. Chcesz by w Twoim imperium panowała biurokracja, system niewolniczy, pacyfizm i wolność słowa? Proszę bardzo, nic nie stoi Ci na przeszkodzie.
Jeżeli już mowa o "civicach", wypadałoby wspomnieć o religii. Sama w sobie nie gwarantuje żadnych wymiernych korzyści – poza darmowym cudem w wypadku pojawienia się Proroka oraz poprawie zadowolenia społeczeństwa w miastach posiadających świątynię państwowej wiary. Jednak to właśnie odpowiednie "civici" tworzą z religii podstawę budowania silnego państwa. Możemy skracać czas budowy ulepszeń, zwiększać doświadczenie armii, zmniejszać zmęczenie wojną – wszystko dzięki posiadaniu państwowej religii. Możemy również zagwarantować sobie przychylność tych narodów, które dzielą z nami tą samą wiarę i szerzyć na całym świecie ogniem, mieczem i misjonarzami.
Wspominałem już o cudach? Każdy gracz Civilization wie, czym jest cud – a dla tych, którzy nie wiedzą małe wyjaśnienie. Cudem w omawianej grze nazywamy unikalną strukturę, którą można skonstruować w mieście. Na całym świecie może istnieć tylko jedna "kopia" takiej budowli – Piramidy, Partenon, Kaplica Sykstyńska, Stonehenge itp. Te budowle nie tylko uszczęśliwiają i podnoszą prestiż Twojego społeczeństwa. Dają również korzyści w postaci wielu przeróżnych bonusów, jak szybsza produkcja jednostek, większy zysk z każdej wioski, więcej szczęśliwych ludzi w każdym mieście etc. W Civlization IV cuda generują też coś zupełnie nowego - punkty Wielkich Ludzi. Każdy kolejny postawiony w mieście cud zwiększa ilość generowanych punktów. Kiedy uzyskasz odpowiednią ich ilość, pojawi się "Wielki Człowiek": naukowiec, artysta, prorok, kupiec lub inżynier – zależeć to będzie od rodzaju cudów, ilości specjalistów i rodzaju ulepszeń, jakie znajdują się w mieście. Każdy z nich, oprócz tego, że może stać się super-specjalistą, posiada unikalną umiejętność – artysta może stworzyć wielkie dzieło sztuki, które natychmiast da jednemu z twoich miast ogromny zastrzyk punktów kultury. Prorok stworzy cud w mieście, w którym założona została jedna z wielkich religii świata, co zamieni jedno Twoje miasto w stolicę wiary. Kupca możesz wysłać do najodleglejszych miast świata, by utworzyć między nimi trasę handlową, co zagwarantuje Ci niewyobrażalne ilości pieniędzy. Naukowiec i inżynier dadzą nową technologię, przyspieszą budowę cudu lub postawią unikalne ulepszenie miasta – Akademię, która o 50% zwiększy generowanie punktów nauki w danym mieście. "Wielcy Ludzie" są przedstawiani jak zwykłe jednostki, co oznacza, że nie musisz ich używać natychmiast – możesz spokojnie wykorzystać ich talenty w najdogodniejszej dla siebie chwili. Możesz też poświęcić dwóch wielkich ludzi, by "uruchomić" złotą erę swojej cywilizacji. Jak sami widzicie, system "Wielkich Ludzi" to potężne narzędzie o wielu funkcjach.
Przed oficjalnym wydaniem Civilization IV, Sid Meier zachwalał zupełnie nową formę kontaktów dyplomatycznych. Na pierwszy rzut oka dyplomacja nie różni się w zasadzie niczym od poprzednich odsłon cyklu. Znowu możemy handlować technologiami, miastami, surowcami i mapami. Możemy też zawierać sojusze, tworzyć embarga handlowe i wypowiadać wojny. To, co uległo zmianie, to widoczny system naliczania punktów kontaktu ze sterowanymi przez AI cywilizacjami. Możemy sami zobaczyć, co zrobiliśmy źle, a co dobrze w stosunkach z danym państwem – wystarczy najechać kursorem na oblicze władcy, by pojawiło się okienko z zielonym i czerwonym tekstem. Są tam napisane zdania typu: "Jesteśmy zadowoleni z naszych umów handlowych", "Cieszymy się, iż jesteśmy braćmi w wierze", "Twoja nacja pomogła nam w kryzysie" albo też "Nasze granice iskrzą", "Handlowałeś z tymi niewiernymi popychaczami wielbłądów" czy "Wypowiedziałeś wojnę naszym sprzymierzeńcom". Każde zdanie posiada też swoją wartość punktową – na przykład, jeżeli damy komuś w prezencie jakieś surowce, to pewnie obok zdania o "pomocy w kryzysie" ujrzymy +1 punkt. Gdybyśmy uratowali jakąś nację przed wojenną zawieruchą, otrzymalibyśmy w oczach tego narodu +3/+5 punktów. Sumując punkty za i przeciw otrzymujemy wskaźnik kontaktów międzynarodowych. Od razu wiemy, która cywilizacja nas lubi, która jest nam obojętna, a która nas serdecznie nienawidzi.
Poza tymi nowościami kilka aspektów rozgrywki uległo poważnym zmianom. Awans jednostki nie jest już tylko wzrostem jej wytrzymałości, ale otwiera przed graczem multum możliwych umiejętności do obdarowania swojego żołdaka. Zwiększona siła, lepsza mobilność, premia do obrony, gdy jednostka hasa po lasach, umiejętności leczenia siebie i innych jednostek etc. Ten system wymusza na graczach dokładne pilnowanie swoich weteranów – są zbyt cenni by bezsensownie umierać. Zmodyfikowana została też liczba miast, jakie składają się na nasze imperium – o ile w poprzednich odsłonach Civilization kilkanaście miast było liczbą konieczną do utrzymania solidnego państwa, o tyle w najnowszej części cztery, pięć miast to maksymalny wynik. Utrzymanie nowych osad jest kosztowne i niełatwo je obronić przed barbarzyńcami (którzy tym razem nie rabują, ale równają z ziemią niechronione miasto). W zamian uzyskujemy nowe ulepszenie terenu – dworek wiejski, który z czasem (o ile jakiś obywatel pobliskiego miasta będzie na tym polu pracował) zamieni się w wieś, a potem w miasteczko, które generuje dodatkowe, satysfakcjonujące fundusze. Jeżeli już jesteśmy przy ulepszeniach terenu, należałoby wspomnieć, że jest ich cała masa – pracownicy nie robią już tylko kopalń, fortów i farm. Mogą stawiać obozy, zagrody, zakłady kamieniarskie, warsztaty, młyny, plantacje, młyny wodne. Konieczne stało się dokładne planowanie rozbudowy terenów podmiejskich – możesz już zapomnieć o uruchamianiu automatycznego trybu pracy swoich pracowników. Kolejną doskonała modyfikację przeszły niektóre jednostki militarne, a w szczególności słabe w poprzednich częściach serii lotnictwo, artyleria oraz marynarka wojenna. Artyleria zadaje teraz tak zwane wspólne obrażenia, raniąc wszystkie jednostki stojące na jednym polu – zastosowanie tej mechaniki w znacznej mierze osłabiło taktykę kumulacji jednostek na jednym polu (Stack of Doom), gdyż teraz łączy się to z dużym ryzykiem utraty całej armii przez atak zaledwie kilkunastu katapult czy dział. Mechanika walki powróciła więc do korzeni, gdzie w pierwszej odsłonie Civilization w czasie starcia niszczone były wszystkie jednostki znajdujące się na jednym polu.
Wszystkie istotniejsze zmiany zostały już omówione, czas powiedzieć coś o samej rozgrywce. W Civilization trwała ona minimum kilka godzin. "Czwórka" daje swoim graczom wybór trybu prędkości gry – od epickiego (i bardzo długiego, naturalnie) maratonu, po bardzo szybką, bo zaledwie 100-turową rozgrywkę. W grze możemy poprowadzić jedną z 18 nacji ku chwalebnej wiktorii, gdzie każda nacja – tutaj nic się w sumie nie zmieniło – posiada unikalną jednostkę oraz dwie pasujące do cywilizacji (a dokładnie – do przywódcy tego narodu) cechy. Gra przeciwko komputerowi nie może się jednak równać z doznaniami ze starć z prawdziwym graczem. W Civilization IV otrzymuje doskonałe tryby multiplayer – od tak zwanych "Gorących Krzeseł" (gdzie wielu graczy może grać na jednym komputerze) do rozgrywek przez Internet z graczami na całym świecie, gdzie możemy wziąć udział w ogromnej i długotrwałej kampanii lub w błyskawicznym pojedynku typu "Pojedynek Jednego Miasta" (gdzie każdy z graczy ma tylko jedno miasto, aż do końca gry). Grywalność tytułu jest niesamowita – każde kolejne starcie jest wyzwaniem, każdy nowy gracz stosuje własną strategię osiągnięcia ostatecznego zwycięstwa, a AI komputera jest niezwykle zróżnicowane – od początkującego na poziomie Settler do przerażającej machiny zniszczenia na poziomie Deity.
Słowem zakończenia, Civilization IV to godny następca swoich poprzedników – wciąż gracze całego świata z radością oddają się budowaniu nowych imperiów i podbijaniu starych (albo też nowych, tylko słabych i nieudolnie prowadzonych). Wciąż poświęcają całe miesiące swojego życia, by zwyciężyć komputer na najwyższym poziomie trudności i wciąż starają się odkryć coraz skuteczniejsze strategie kierujące ich ku wiktorii. Firaxis i Sid Meier dają nam doskonały tytuł, o przyjaznej oprawie wizualnej i porywającej grywalności. Gra jest rewelacyjna i z pewnością za kilka ładnych lat uzyska tytuł pozycji kultowej. W to nie trzeba wierzyć – tak się po prostu stanie. Plusy:
  • kontrolujemy każdy aspekt naszej cywilizacji
  • religie, "Wielcy Ludzie", nowa dyplomacja – wszystkie zmiany wychodzą grze na dobre
  • przyjemna oprawa wizualna
  • doskonały tryb multiplayer
Minusy:
  • czas jednej rozgrywki
  • poziom Deity jest nie do przejścia dla normalnych ludzi


Ocena: 6 / 6



Czytaj również

Komentarze


Zolf
    ...
Ocena:
0
Gra musi być ciekawa (wystarczy tylko spojrzeć na ocenę). Niestety nie miałem okazji "pobawić się" trzecią częścią "Cywilizacji" (będę musiał to kiedyś zapewne nadrobić) - czego bardzo żałuję. "Czwórki" tak łatwo nie przepuszczę. Już dzisiaj zaczynam zbierać pieniądze.

Zapowiadają się pracowite Święta Bożego Narodzenia... ;-)

Recenzja całkiem fajna.
08-12-2006 18:01
Neurocide
   
Ocena:
0
Świetna gra, a CivIII tez jest super, wiec się Zolf rozejrzyj moze da sie jeszcze kupić, a moze poleci w jakimś pismie na cover cd. Warto w obie.
13-12-2006 00:37
Rincewind
   
Ocena:
0
Jest lepiej. Cenega wypuściła ją w ostatnio jako złotą kolekcję. Spolszczona z obydwoma dodatkami za 24 zł.
13-12-2006 19:35
Zolf
   
Ocena:
0
No właśnie wczoraj spacerowałem po centrum handlowym i zauważyłem owe wydanie. Szkoda tylko, że nie miałem przy sobie wystarczającej ilości pieniędzy, bo z miejsca bym wziął.

No nic, pewnie jutro pojadę po raz drugi...
13-12-2006 22:54
Rincewind
   
Ocena:
0
Naprawdę warto. Widać skad wzieli pomysły do 4.
14-12-2006 20:38
Draker
   
Ocena:
0
Wychodzi na to, ze system kreowania ustroju przypomina mocno Alpha Centaurii. Bardzo mi tego brakowalo w Civ III, wiec ciesze sie, ze wrocili do tego patentu.

W odrozneniu od autora recenzji od Civ IV odrzucala mnie grafika 3d. W moim przekonaniu 2d idealnie sprawdza sie w tego typu grze - jest czytelniejsza i ladniejsza (przeciez Civ III byla sliczna :) ).

Swoja droga, lotnictwo, a konkretnie bombowce, bylo niesamowicie skuteczne w poprzednich Cywilizacjach. Byla to formacja praktycznie nie ponoszaca strat, a dotkliwie nekajaca przeciwnika. Odpowiednia flota niszczyla przy niemal zerowych stratach obrone przeciwnia, a potem wystarcza tylko wjazd czolgami lub piechota zmechanizowana do przejecia miasta.
14-12-2006 23:43
Rincewind
   
Ocena:
0
Zgadzam się. 3d śmierdzi. Za dużo bajerów, za duże wymagania.

Civ 3 była średnio sliczna. Pare modów i już była :P
15-12-2006 07:05
Saise
   
Ocena:
0
Owszem, nie była całkiem zła - ale teraz jest naprawdę mocna. Coleterall Damage skutecznie zniszczyły problem pojawiający się w Civ III, czyli tzw. Stack of Doom. Dodatkowo artyleria i lotnictwo mogą normalnie atakować zwykłe jednostki ;)
15-12-2006 07:06
żuczuś
   
Ocena:
0
Fantastyczna gra, aż żal się przyznać, że nie grałem w Civ 3, i znów muszę się zastanowić nad modernizacją kompa, bo od 18 wieku zaczyna niemiłosiernie zwalniać
29-12-2006 22:57
~Garfields

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ale nada grajac w Civ IV zdarzaja sie idiotyczne sytuacje gdy (w czasie gry) oddzial sloni bojowych atakuje oddzial helikopterow, a ty sie zastanawiasz czy ich nie 'zestrzeli.'
Tak samo jak morderczy lucznicy angielscy uforyfikowani w miescie skutecznie odpierajacy atak nowoczesnej artyleri ;].
Narazie najbardziej 'zabawnym' przegranym starciem byl atak komputerowych pikinierow na moj uszkodzony oddzial 'modern tank'. Pikiniery wygrali...
30-01-2007 15:43
~.

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Za największy minus uważam grafikę, co wiąże się z dużymi wymaganiami sprzętowymi. Z tego powodu ta kultowa gra w nowej odsłonie jest niedostępna dla wielu graczy, w tym mnie na przykład. :]
01-02-2007 15:10
~MAX

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
mam problem z dyplomacją w grze multipleyer "gorące krzesła" a mianowicie kiedy próbujemy pohandlować czymkolwiek to na ekranie po stronie prawej nie można nic opuścić na ekran handlu ponieważ odrazu wraca z powrotem na liste co to może być
19-06-2007 16:46
~krytyk

Użytkownik niezarejestrowany
    no
Ocena:
0
Gra jest w porządku, ale im dłużej w nią gram, a spędziłem z nią dłużo czasu tym bardziej mnie wpienia. Przede wszystkim nie wiem skąd opinia że wojna w tej grze się niby nie opłaca i jest trudna. Nic bardziej mylnego, podbój umożliwia przejście tej gry bez problemowe na wysokim poziomie trudności, zrobimy sobie imperium z wieloma miastami i możemy posyłać na wroga setke armii, i pokonać każdego, bo komputer jest strasznie nie kumaty. Rozumiem coś takiego w Total War ale nie w Cywilzacji. Bitwy też są proste, wystarczy trworzyć armie z dużym udziałem artlerii czy armat i komputer leży trzeba znać zasady trej gry. JEśli dla kogoś bitwy są za trudne to pewnie atakuje kogoś przez rzeke, albo atakuje na miasto bez osłabienia fortyfikacji. I nic dziwnego że wtedy słonie rozwalają helikopter jak ktoś tu pisał.
Dla mnie ta gra na dłużsżą metę jest bezsensu heh ale spędziłem na niej dłużo czasu więc polecam ją wszystkim :)
06-08-2010 16:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.