Cities: Skylines

Duchowy spadkobierca SimCity 4

Autor: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Cities: Skylines
Fani budowania wirtualnych miast w końcu mają powód do radości – po wielu latach oczekiwania na rynku pojawił się godny następca SimCity 4. Przez dwanaście lat dostawaliśmy różne słabsze wersje tego pomysłu, także samo EA Games bardzo silnie rozczarowało wydaną w 2013 roku najnowszą odsłoną SimCity. Dopiero Cities: Skylines z małego fińskiego studia Colossal Order (wydawcą był Paradox Interactive) pozwala z niekłamaną przyjemnością zabawiać się w wirtualnego burmistrza.

Łatwo, prosto i przyjemnie…?

Co urzeka od samego początku to fakt, że wyjątkowo sprawnie przeprowadzono oswajanie gracza z interfejsem. Po wybraniu i załadowaniu startowej lokalizacji widzimy spłachetek ziemi i mnóstwo jeszcze nic nie mówiących zakładek. Jednocześnie każdorazowemu kliknięciu w nowy element towarzyszy wyskakujące okienko pomocy z dokładnym opisem danej opcji/zakładki czy możliwości, jakie gracz posiada na danym ekranie. Oczywiście można także ustawić poziom czułości pomocy, co ułatwia dopasowanie interfejsu do własnego poziomu zaawansowania. Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest to, że na samym początku większość struktur i usług – jak szkoły, straż pożarna, dodatkowe rodzaje elektrowni czy dróg – są zablokowane i stają się dostępne wraz z rozwojem wirtualnego miasta. Co kilka tysięcy nowych mieszkańców wirtualnych włości odblokowuje się kolejny próg. Wraz z nim otrzymujemy dodatkowe opcje budowlane, możliwości kupna dodatkowego terenu pod zabudowę miasta i, co równie ważne, zastrzyk finansowy. Jeżeli komuś to nie odpowiada, to za pomocą moda można ustawić wszystkie struktury jako dostępne już od samego początku.

Także sam próg wejścia nie jest zbyt wysoki. Co prawda łatwo napytać sobie biedy już na samym starcie (przez przypadek umieszczając ścieki przy miejscu pobierania wody pitnej), ale początkowe błędy nie są zbyt kosztowne i wydają się raczej łatwe do naprawienia. Po opanowaniu podstaw – zapewnianie prądu, wody, odprowadzanie ścieków, budowa dróg – doprowadzenie miasta do dziesięciu czy piętnastu tysięcy mieszkańców nie powinno być trudne. Cities: Skylines wybacza na początku całkiem dużo, a i nie wszystko musi być idealne, żeby zapewnić swojej domenie nowych mieszkańców. Schody zaczynają się później, a ich największym stopniem jest ruch drogowy.


…gdyby tylko nie te korki

To chyba najtrudniejsza i najbardziej frustrująca część rozgrywki – w tym elemencie negatywne konsekwencje początkowych decyzji mogą ujawnić się dopiero po kilku zainwestowanych godzinach. Prędzej czy później każdy wirtualny burmistrz spotka się z problemem zapchanych ulic – a jeżeli okaże się, że przy zabudowie od samego początku nie brano pod uwagę tego, gdzie znajdują się najbardziej wrażliwe arterie, to można skończyć z całkowicie sparaliżowanym miastem, gdzie przebudowa sieci dróg będzie kosztować krocie i liczyć się z licznymi wyburzeniami. Z drugiej strony, twórcy przygotowali masę narzędzi do tworzenia fantazyjnych i wielopiętrowych zawijasów z asfaltu, więc gracze mają tutaj pole do popisu.

W walce z korkami można również korzystać z opcji tworzenia sieci transportu publicznego, ale i tutaj należy wszystko odpowiednio i skrupulatnie zaplanować, pamiętając przy wytaczaniu tras oraz stawianiu przystanków, żeby całość była funkcjonalna. Poza liniami autobusowymi można tworzyć połączenia kolejowe, metro, a nawet przystanie dla statków! Twórcy ze studia Colossal Order mają na koncie kilka gier z serii Cities in Motion, więc podeszli do tematu bardzo dokładnie. Miłym smaczkiem jest to, że każdej linii transportu można nadać inny kolor i nazwę, co znacznie ułatwia orientację w ruchu miejskim.

Warto także wspomnieć o dość aktywnym środowisku moderskim. Praktycznie od dnia premiery na Steamie pojawiają się kolejne coraz nowsze mody, przeważnie graficzne. Poza kilkoma usprawnieniami interfejsu czy zarządzania informacjami moderzy koncentrują się na dodawaniu nowych budynków, map i rozbudowanych skrzyżowań i rond. Należy jednak pamiętać, że aktywacja modów wyłącza zdobywanie osiągnięć na Steamie.

Drobne usterki

Nie obyło się bez pewnych mankamentów. Jednym z nich jest niska jakość grafiki na dużych zbliżeniach – zwiększa to co prawda wydajność nawet na nieco słabszych maszynach, ale miasta i ruch publiczny lepiej oglądać z pewnej odległości (choć z kolei ilość odwzorowanych małych detali jest całkiem spora). Drugi problem pojawia się w przypadku poruszania się po mieście pojazdów uprzywilejowanych. Podczas gdy normalne samochody przemieszczają się poprawnie, ustępują sobie miejsca i wymijają, to karetki i wozy strażackie mają tendencje do blokowania się i nie korzystania z uprzywilejowania na drodze (irytująca jest sytuacja, kiedy strażacy nie są w stanie dojechać do pobliskiego pożaru, który zmienia kolejną fabrykę/dom w gruzy). Trochę przeszkadza również fakt, że nie można zautomatyzować niektórych prostych rzeczy, jak na przykład wyburzania gruzów.

Cities: Skyline okazało się naprawdę sympatyczną i pozbawioną większych wad produkcją. Co ważne, dla stworzenia kilkunastotysięcznej metropolii wystarczy godzina lub półtorej, a mikrozarządzanie na podstawowym poziomie nie zajmuje zbyt wiele czasu. Dlatego gra ta nada się zarówno na krótkie, relaksacyjne seanse jak i wielogodzinne maratony mające na celu stworzenie wirtualnego gigapolis. Po dwunastu latach SimCity 4 w końcu ma godnego następcę.

Plusy:

Minusy: