» Recenzje » Chernobylite

Chernobylite


wersja do druku

Zona w polskim wydaniu

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Chernobylite
Pomimo upływu lat, Czarnobyl i tamtejsza katastrofa dalej fascynują, o czym świadczyć mogą choćby popularność serialu Czarnobyl i fakt, że w przyszłym roku do sprzedaży trafi od dawna wyczekiwane S.T.A.L.K.E.R. 2: Heart of Chernobyl. Do grona tytułów poświęconych tej tematyce niedawno dołączyła survivalowa gra science fiction opracowana przez polskie studio The Farm 51, która wyszła pod koniec lipca z Wczesnego Dostępu.

Głównym bohaterem opowiadanej tu historii jest Igor Khmynuk, naukowiec, którego narzeczona zaginęła w tajemniczych okolicznościach podczas eksplozji czarnobylskiej w 1986 roku. Choć od tamtej pory minęło ponad 30 lat, to ukochana zaczyna ukazywać mu się w wizjach, w efekcie których Igor powraca na miejsce katastrofy.

Plan dostania się do elektrowni atomowej przy pomocy wynajętych najemników nie przynosi jednak rezultatu, jako że szyki oddziału krzyżuje Czarny Stalker, obdarzony nadludzkimi zdolnościami zabójca, współpracujący z żołnierzami sprawującymi rządy w Zonie. Igorowi udaje się ujść w życiem, zatem rozpoczyna on przygotowania do powtórnej wycieczki do elektrowni – tym razem jednak wie, że będzie potrzebował znacznie więcej sojuszników i informacji, aby misja mogła zakończyć się sukcesem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jack of all trades, master of none

Na pierwszy rzut oka Chernobylite może wydawać się polską odpowiedzią na serię S.T.A.L.K.E.R., jednakże dzieło studia The Farm 51 różni się w jeden znaczący sposób od owych gier – nie mamy tu do czynienia z otwartym światem. Zamiast tego gra stanowi mieszankę shootera (rozgrywającego się na kilku rozległych mapach, do których często powracamy podczas wykonywania misji), survival horroru i erpega, zatem lepiej jest ją do porównywać na przykład do dwóch pierwszych części Metra – a na tym nie koniec, bo dorzucono też system craftingu i uproszczoną mechanikę zarządzania bazą.

Jak to wszystko wypada w praktyce? Całkiem nieźle, choć trzeba liczyć się z tym, że poprzez wprowadzenie tylu różnych mechanik twórcy nie mogli skoncentrować się na odpowiednim dopracowaniu żadnej z nich. Opowiadana tu historia opiera się na przygotowaniach do infiltracji elektrowni atomowej w Czarnobylu, będącej jednocześnie bazą rządzących w Zonie żołnierzy NAR – aby dało się tego dokonać, potrzebni są sojusznicy, sprzęt i informacje, a okazje do ich zdobycia pojawiają się podczas misji fabularnych. Podczas gdy nasz bohater zajmuje się ich wykonywaniem, istnieje też możliwość zajęcia się zadaniami pobocznymi – na te jednak lepiej wysyłać naszych kompanów, o których zadowolenie trzeba jednak stale dbać poprzez podejmowanie popieranych przez nich decyzji podczas dialogów oraz rozbudowę bazy w taki sposób, aby wygodnie się w niej żyło.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jak żyć w Zonie? 

Aby tego dokonać, potrzebne są surowce – te znajdujemy podczas dokładnej eksploracji poziomów, zatem lepiej nie biec od razu do celu misji i ewakuować się po jego osiągnięciu, tylko pozwiedzać i nacieszyć oczy światem, wiernie odwzorowanym przez twórców na podstawie skanów 3D. Atmosfera stanowi jedną z największych zalet Chernobylite, a oprawa wizualna stoi na wysokim poziomie – niestety, odbywa się to kosztem równie wysokich wymagań sprzętowych, co w połączeniu z raczej nierówną optymalizacją może irytować graczy pozbawionych najnowszych kart graficznych.

Zebrawszy rozsianą po mapach elektronikę, zioła, grzyby i inne surowce, można zająć się wytwarzaniem mebli i elementów ekwipunku – w naszej bazie możemy skonstruować nie tylko elementy wystroju, mające poprawić morale towarzyszom, ale też różnego rodzaju warsztaty pozwalające między innymi na wytwarzanie leków i amunicji, czy też ulepszanie broni. Miejsce w ekwipunku jest ograniczone, a same misje – dość trudne, zatem trzeba być zawsze odpowiednio zaopatrzonym, aby przetrwać i poradzić sobie z napotykanymi podczas wykonywania zadań żołnierzami i potworami. Z tego też powodu lepiej nie zaniedbywać uzupełniania zapasów – nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się dodatkowa apteczka.

Pif, paf i do przodu

Szkoda tylko, że o ile eksploracja map jest interesująca sama w sobie, o tyle Chernobylite jest co najwyżej średnim shooterem, co wynika przede wszystkim z dość słabej sztucznej inteligencji. Siła przeciwników wynika nie ze sprytu, ale z tego, że zawsze mają przewagę liczebną i więcej zdrowia niż zbliżający się do wieku emerytalnego Igor. Kiedy już zdobędziemy odpowiednio dobre uzbrojenie oraz odblokujemy kilka przydatnych talentów, mało co jest w stanie stanowić wyzwanie w drugiej połowie gry. Szkoda też, że liczba udostępnionych broni jest ograniczona do zaledwie kilku, zatem nie ma co liczyć na różnorodność.

Dobrze przynajmniej, że produkcja nadrabia fabułą, nawet jeśli z powodu przewidywalności jest ona zbliżona poziomem do filmów klasy B. Niewątpliwy plus stanowią natomiast nasi sojusznicy, którzy tworzą bardzo barwną, nawet jeśli niezbyt skomplikowaną, mieszankę różnych osobowości. W przywiązaniu się do nich pomaga również rosyjski dubbing. Niech was jednak ręka boska broni przed poznawaniem opowiadanej tu historii, słuchając angielskich aktorów głosowych – zdecydowanie nie warto. Na pochwałę zasługuje też finałowa misja, podczas której widzimy rezultaty podejmowanych podczas przygody decyzji, a to, jak dobrze sobie radzimy, zależy od tego, czy odpowiednio przygotowaliśmy się podczas zadań fabularnych. Warto rozegrać finał przynajmniej dwa razy aby zobaczyć, jak bardzo różnić się może jego przebieg zależnie od tego, jakie opcje są ostatecznie dostępne. 

Polski Stalker też może!

W anglojęzycznych zakątkach internetu funkcjonuje określenie eurojank, odnoszące się do gier komputerowych z Europy wschodniej, charakteryzujących się interesującymi pomysłami i sporą grywalnością, ale też ogólnym niedopracowaniem i budżetem nieprzystającym do ambicji twórców. Na takie miano zasługuje też Chernobylite, które chce być bardzo wieloma różnymi rzeczami – survival horrorem, shooterem, atmosferyczną grą z naciskiem na eksplorację – ale w żadnym z tych aspektów nie wykorzystuje pełni swego potencjału z racji mieszania gatunków oraz wprowadzania wielu różnych mechanik rozgrywki do przygotowanej przez The Farm 51 mieszanki. W tym też jednak tkwi urok tego tytułu, zatem nie stanowi to tak wielkiego problemu, jakby się mogło wydawać – fani stalkerowskich klimatów powinni być usatysfakcjonowani pomimo niedociągnięć. Ja na pewno będę kibicował twórcom przy ich kolejnym projekcie – chciałbym zobaczyć, co wyjdzie, jeśli otrzymają większy budżet. 

Plusy:

  • oprawia wizualna
  • towarzysze
  • atmosfera
  • grywalność

Minusy:

  • słaba sztuczna inteligencja wrogów
  • kiepska optymalizacja
  • ogólne niedopracowanie poszczególnych aspektów rozgrywki
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Chernobylite
Producent: The Farm 51
Wydawca: All in! Games
Data premiery (świat): 2021
Data premiery (Polska): 28 lipca 2021
Wczesny dostęp: 16 października 2020
Wymagania sprzętowe: Intel Core i5-2500K CPU; 8 GB RAM; Geforce GTX 770 / AMD Radeon HD 7870; Windows 7 SP1 64-bit; 45 GB wolnego miejsca na dysku twardym
Strona WWW: www.chernobylgame.com/
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One, PlayStation 5, Xbox Series X|S
Sugerowana cena wydawcy: 99,99 zł



Czytaj również

Graliśmy w Chernobylite
Jeszcze raz do Prypeci i Czarnobyla
- pierwsze wrażenia
Dworzec Śródmieście
Borka po raz trzeci
- recenzja
Antymir. Wstęga
Czy Zona może jeszcze zaskoczyć?
- recenzja
Tam gdzie ciepło
Historia kołem się toczy
- recenzja
Wedle zasług
Jak z tą Zoną, naprawdę było
- recenzja
Łańcuch Pokarmowy
Kusicielka Zona
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.