» Recenzje » Biomutant

Biomutant


wersja do druku

Chimera w więcej niż jednym słowa znaczeniu

Autor: Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk, Jan 'gower' Popieluch

Biomutant
O Biomutancie usłyszeliśmy po raz pierwszy w 2017 roku, kiedy to wzbudził zainteresowanie estetyką – długo jednak trzeba było poczekać na to, by gra trafiła do naszych rąk. Czy czas poświęcony na doszlifowanie tego tytułu zaowocował? Niestety, na to nie ma co liczyć.

Historia Biomutanta rozgrywa się na naszej Ziemi, tysiące lat po katastrofie ekologicznej i wynikającej z niej zagłady ludzkości. Teraz planetą rządzą antropomorficzne zwierzęta, zdolne przeżyć w zanieczyszczonym ekosystemie. Wkrótce może jednak zacząć się kolejna apokalipsa – Drzewo Życia jest pożerane przez cztery ogromne bestie, a po zniszczeniu jego korzeni nie będzie już żadnej nadziei dla świata, o ile ktoś gigantów nie powstrzyma.

Zadanie to, oczywiście, przypada postaci gracza. Możemy wybrać wygląd awatara, zdecydować się na profesję oraz stan kilku początkowych statystyk, ale nie ma co oczekiwać skomplikowanego systemu tworzenia lub rozwoju protagonisty. Nie dość, że możliwość modyfikowania prezencji naszego lemura / fretki / innego futrzaka jest mocno ograniczona, to i reklamowane przed premierą "wpływanie na geny" postaci w praktyce sprowadza się tylko i wyłącznie do odblokowywania kolejnych zdolności oraz poprawiania odporności na różnego rodzaju statusy takie jak gorąco, zimno i tym podobne – nie ma tu niczego przesadnie interesującego.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Pora na przygodę?

Kiedy zakończymy proces tworzenia postaci, jesteśmy gotowi do rozpoczęcia naszej przygody w Biomutancie. Pod względem konstrukcji mamy tu do czynienia z typową grą open world, w której gdziekolwiek się nie ruszymy, możemy znaleźć coś do zrobienia – świat przedstawiony pełen jest potencjalnych wrogów, znajdziek oraz elementów ekwipunku w lokacjach czekających tylko na eksplorację. To, w jakim stopniu zanurzymy się w świat, zależy tylko od nas – produkcja studia Experiment 101 jest stosunkowo łatwa, a przeciwnicy w dużej mierze skalują się do naszego poziomu, zatem równie dobrze można skupić się na wątku głównym bez ryzykowania, iż trafi się na wzywanie przerastające nasze możliwości.

Misje fabularne niestety są dość krótkie, a do tego powtarzalne. Musimy odnaleźć NPC-a, wykonać dla niego kilka zadań, odblokować nową metodę transportu oraz pokonać bossa – i tak cztery razy. Wprawdzie same walki z bossami są ciekawe i odmienne od tych, z jakimi zazwyczaj mamy do czynienia podczas rozgrywki opartej głównie na bieganiu po mapie i eliminowaniu zwyczajnych przeciwników, ale też nie da się ukryć, iż fundamenty wątku głównego wypadają bardzo słabo z jednego prostego powodu – fabuły.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Baśń, której nie chce się doświadczyć

Nie owijając w bawełnę, przedstawiona w Biomutancie intryga stanowi jedną z najsłabszych, jakie widziałem w grach z ostatnich lat, i to nie tylko z powodu płytkiego scenariusza, ale też sposobu, w jaki sama historia została opowiedziana. Wiążę się z tym rozwiązanie tak głupie, że nie da się przejść obok niego obojętnie – wszechobecny i wszechwiedzący narrator. Nigdy nie jest nam dane usłyszeć lub chociażby przeczytać, co mówią nam postacie, jako że każdy NPC posługuje się swoim własnym pseudojęzykiem – zamiast tego otrzymujemy tylko streszczenie ich kwestii wygłaszane przez narratora, który, trzeba to dodatkowo podkreślić, komentuje wszystko, zawsze i wszędzie (nawet ograniczenie jego gadatliwości w opcjach niewiele pomaga).

Sprawia to, że jakakolwiek immersja w zaprezentowane uniwersum jest właściwie niemożliwa, bowiem nie da się w żadnym stopniu przywiązać do bohaterów, skoro narracja nie oddaje w żadnym stopniu ich osobowości. Jakby tego było mało, nie brakuje tu ciągłego moralizowania na temat zagrożeń związanych z zanieczyszczaniem środowiska. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt, że przekazy te są formułowane w sposób bardziej pasujący do kreskówek dla dzieci w wieku około 7 lat. Po prostu nie pasują do profesjonalnie wydanej i osadzonej w otwartym świecie gry z ambicjami na zawojowanie rynku – generalnie można odnieść wrażenie, że Biomutant był planowany właśnie jako gra dla dzieci, ale ostatecznie wydawca zdecydował się na przekształcenie tej produkcji w mainstreamowy tytuł, co niestety nie skończyło się dobrze.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Marzenia większe, niż możliwości

Często w tej branży można już było spotkać się z przypadkami, kiedy to twórcy mieli znacznie większe ambicje, niż pozwalał budżet – Biomutant stanowi wręcz idealny przykład takiej gry. Właściwie co chwila natykamy się na elementy rozgrywki, które miały potencjał, ale nie zostały należycie dopracowane. Wspomniany wcześniej system rozwoju postaci składa się z wielu różnych modyfikowalnych detali (cechy podstawowe, odporności, zdolności biogenetyczne, moce PSI, perki, sekwencje ataków Wung-Fu), ale nie ma między nimi praktycznie żadnej synergii, przez co tak naprawdę nie ma potrzeby mieszać poszczególnych umiejętności podczas walk, skoro najbardziej opłaca się po prostu powtarzać raz za razem swój najsilniejszy dostępny atak.

Podobnie jest z systemem frakcji oraz moralności – na początku przygody musimy dołączyć do jednego z dwóch plemion (z sześciu dostępnych), ale choć gra próbuje udawać, że jest inaczej, to wybór jest całkowicie zero-jedynkowy, a pozostałe frakcje nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Tym bardziej dziwi fakt, że zadania związane z zakończeniem wojny między plemionami są niezbędne do ukończenia gry, choć nie wynika to wcale z fabuły, zatem nie da się ich traktować inaczej jak tylko zbędnego wypełniacza. Łatwo można też dostrzec pozostałości po elementach rozgrywki, które koniec końców nie znalazły się w Biomutancie, ale twórcy zapomnieli usunąć nawiązania do nich – na przykład, jeden z NPC-ów sugeruje, że będzie się dało uczynić pilotowanego przez nas mecha (używanego do walki z bossem) silniejszym poprzez zbieranie do niego kolejnych części, ale owe modyfikacje okazują się wyłącznie kosmetycznej natury, co na pewno rozzłości graczy, którzy nie lubią być w ten sposób okłamywani.

Piękno tkwi w szczegółach?

Na szczęście obcując z tym tytułem, da się znaleźć elementy, które pozwalają zapomnieć o niedociągnięciach – jednym z nich jest system wytwarzania ekwipunku, umożliwiający tworzenie śmiertelnie niebezpiecznych broni ze śmieci znalezionych w opuszczonych domach, bunkrach i innych lokacjach pozostawionych przez ludzkość. Nie tylko statystyki, ale też wygląd oręża zmienia się pod wpływem tego, jakich elementów użyjemy do jego wykończenia, co nadaje Biomutantowi nieco indywidualnej osobowości i samo w sobie stanowi interesujący koncept.

Największą zaletą gry jest bez wątpienia estetyka – dzieło studia Experiment 101 nie jest najładniejszym tytułem dostępnym na rynku, ale też nie musi być. Odwiedzane przez nas krainy są różnorodne wizualnie, co uprzyjemnia godziny spędzane przy ich eksplorowaniu w poszukiwaniu kolejnych miejscówek do podziwiania i gruntownego przeczesania w poszukiwaniu skarbów. Szkoda tylko, że o ile oprawa wizualna wypada bardzo dobrze, o tyle tego samego nie da się powiedzieć o muzyce, która jest rozczarowująco przeciętna i w większości przypadków nie pasuje do atmosfery.

Lepiej było jeszcze dopracować

Nie żałuję czasu spędzonego przy Biomutancie, ale wynika to raczej z mocnych fundamentów tej pozycji związanych z reprezentowaniem gatunku open world RPG i zapadającej w pamięci oprawy wizualnej niż poszczególnymi mechanikami rozgrywki. Jest to gra niesamowicie nierówna, a przede wszystkim – niedopracowana, co smuci dodatkowo z racji tego, ile czasu twórcy poświęcili na jej zaprojektowanie. Największą krzywdę recenzowanej pozycji uczynił jej wydawca, czyli THQ Nordic – tytuł ten powinien był zostać wypuszczony w ramach Wczesnego Dostępu, a przynajmniej w rozsądniejszej cenie. Próby sprzedawania go za 60 dolarów zakrawają na nieśmieszny żart. Być może będzie warto zapoznać się z tą postapokaliptyczną historią za rok, kiedy cena spadnie oraz wyjdą uaktualnienia ulepszające podstawowe elementy rozgrywki, ale na chwilę obecną? Gra nie jest warta żądanych za nią pieniędzy.

Plusy:

  • Barwny, miły dla oka świat
  • Różnorodne lokacje
  • System wytwarzania ekwipunku
  • Otwarty świat wypełniony aktywnościami do wykonania
  • Mimo wszystko grywalność

Minusy:

  • Niedoszlifowane elementy rozgrywki
  • Płytka i dziecinna fabuła
  • Wszechobecny narrator
  • Przeciętna muzyka
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Biomutant
Producent: Experiment 101
Wydawca: THQ Nordic
Dystrybutor polski: Koch Media Poland
Data premiery (świat): 25 maja 2021
Data premiery (Polska): 25 maja 2021
Sugerowana cena wydawcy: 249,99 zł

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.