» Artykuły » Publicystyka » Beta-test World of Tanks

Beta-test World of Tanks

Beta-test World of Tanks
Gier MMO powstaje ostatnimi czasy setki. Większość osadzona zostaje w realiach świata fantasy, ledwie garstka twórców wybiera się do futurystycznego science fiction. Jednak ostatnio na rynku pojawił się produkt nietypowy, bo zahaczał o II Wojnę Światową i w dodatku skupiał się na… czołgach! Z początku sceptycznie podchodziłem do World of Tanks. Ot, kolejna budżetówka ze Wschodu, która ma wyciągnąć kasę od graczy. Jednak gdy pojawiła się możliwość zagrania w wersję beta, niezwłocznie z niej skorzystałem i zrewidowałem swoje przypuszczenia.


Szczytem lansu jest Tygrys Królewski

World of Tanks, jak tytuł wskazuje, w centrum zainteresowania stawia pancerne kolosy z okresu II Wojny Światowej. Do naszej dyspozycji oddana została cała masa tych potworów. Dzielą się na kilka typów – czołgi (lekkie, średnie, ciężkie), niszczyciele czołgów i artyleria samobieżna. Twórcy postarali się, aby wszystkie pojazdy były zgodne z prawdą historyczną i w żadnym przypadku nie spotkamy z ich strony nadużycia. Poprowadzimy do boju zarówno amerykańskie M4 Sherman czy M3 Lee, niemieckie Pantery i Tygrysy, jak i radzieckie T-34 oraz KV-2. Jednak jest to ledwie wycinek z tego, co oferuje nam gra w fazie beta.

Zanim wyruszymy na pole walki, musimy wybrać jeden z trzech podstawowych czołgów. Są to tankietki, czyli pojazdy przeznaczone przeważnie do wsparcia piechoty. Zapomnijcie, przynajmniej na razie, o wielkich armatach czy potworach ważących dziesiątki ton. Lepsze machiny można zakupić w sklepie. Jednak aby tego dokonać, trzeba uzbierać odpowiednią ilość surowców – doświadczenia i pieniędzy. To pierwsze potrzebne nam będzie do opracowania nowych technologii. Każdy czołg ma indywidualne drzewko technologiczne. W większości przypadków ulepszenia sprawią, że bestia uzyska lepsze działo, wytrzymalsze gąsienice czy mocniejszy silnik. Te usprawnienia doprowadzą nas do możliwości opracowania nowocześniejszego modelu pojazdu. Po wydaniu określonej puli PD możemy udać się do sklepu i zakupić nowe "cacko". W garażu wolno nam trzymać pięć maszyn jednocześnie, chyba że postanowimy wydać złoto na dodatkowy slot.

Poza stalowym potworem istotna jest również załoga. To od jej poziomu wyszkolenia zależy zwrotność podczas walk czy celność działa. Wojaków szkolimy w specjalnym menu, gdzie dokonujemy wyboru treningu. Oczywiście lepsze szkolenie kosztuje więcej, więc czasami trzeba przeliczyć faktyczny stosunek zysku do kosztów. Następnym krokiem przed wyruszeniem na wirtualne pole bitwy będzie zakup amunicji. Możemy indywidualnie określać rodzaj pocisków i ich ilość, ale może to za nas zrobić gra. Tak samo jest w przypadku napraw po przebytych potyczkach.


A kto kierowcą czołgu jest?!

Dobra, zatem ruszamy do walki. W becie zaprezentowano dosyć dużą ilość map. Będziemy walczyć zarówno w miastach, jak i na otwartych polach czy w górach. Różnorodność lokacji jest naprawdę wielka, a sposób ich zaprojektowania zmusza graczy do walki, zwiększając dynamizm rozgrywki. Zaskakuje interakcja środowiska. Pod naporem gąsienic padają drzewa, murki czy stojące na ulicach samochody. Szkoda tylko, że nie można niszczyć ścian. Wyobraźcie sobie sytuację, w której nagle z budynku wyjeżdża przeciwnik. To by dopiero było coś!

Jednorazowo w potyczce spotyka się trzydziestu graczy. Gra umiejętnie dobiera poziom zawodników tak, aby nie ścierały się czołgi ciężkie z lekkimi. Zazwyczaj trafiają się pojazdy podobnej kategorii, ewentualnie klasę wyżej, ale to rzadkość. Zauważyłem także, że w miarę osiągania lepszych rezultatów w bitwach (tym samym wehikułem), zostajemy przeniesieni o poziom wyżej i walczymy już z lepszymi maszynami. Gdy idzie nam gorzej, powracamy do starć z gorszym przeciwnikiem.

Punkty, które potem system zamienia na pieniądze i doświadczenie, otrzymujemy za zniszczenie przeciwnika, ale także za zadanie mu obrażeń oraz zwycięstwo. Jest to sprawiedliwy podział, zważywszy na to, iż nieraz to my ściągamy wrogowi większość życia, a ostateczny cios zadaje ktoś inny. Sterowanie w World of Tanks jest proste i intuicyjne. Czołgiem poruszamy za pomocą klawiszy WSAD, natomiast więżą i działem operujemy przy użyciu myszki. O ile jest to jakieś uproszczenie, to w przypadku wymiany ognia musimy brać pod uwagę odległość, ukształtowanie terenu oraz czas na obrócenie się wieżyczki.

W fazie beta irytująca jest przewaga artylerii. Jest ona niesamowicie silna i precyzyjna. Często zdarza się tak, że czołg musi wystrzelić blisko pięć razy, by zniszczyć pojazd artyleryjski, a ten jedynie raz. Nawet w przypadku dużych różnic klasowych na korzyść tego pierwszego. Mam nadzieję, że twórcy przed wydaniem gotowej wersji gry poprawią ten problem.


Oprawa wojenna

Technicznie gra sprawuje się nad wyraz dobrze. Chyba tylko raz przez kilka godzin gry miałem styczność z utratą płynności, ale nie na tyle, aby znacznie przeszkodziło to w rozgrywce. Pod kątem oprawy wizualnej nie doświadczymy fajerwerków, ale mapy są wykonane w miarę przyzwoicie, a czołgi zaskakują ilością detali i płynnymi animacjami.


Fajne te czołgi

Sceptyczne podejście do World of Tanks było słuszne, bo pozwoliło mi zaskoczyć samego siebie pozytywnymi stronami tej produkcji. Jest to genialny sposób na zabicie wolnego czasu, nie wymagający poświęcenia dużej jego ilości, jak w przypadku chociażby MMORPG. Wisienką na torcie dla fanatyków II Wojny Światowej będzie zarówno możliwość obserwowania w ruchu czołgów, jak i przyjemność płynąca z samej walki. Póki co, mamy wersję beta i jeżeli twórcy wyeliminują zbytnią przewagę artylerii, to mamy kandydata na solidną i sympatyczną grę MMO.




Czytaj również

Komentarze


~mery się nie loguje

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ile tekst przechodził przez mechanizmy publikacji skoro drzewka rozwoju dotyczą chyba początków gry?

Tym bardziej, gdy recenzent pisze: "Gra umiejętnie dobiera poziom zawodników tak, aby nie ścierały się czołgi ciężkie z lekkimi. Zazwyczaj trafiają się pojazdy podobnej kategorii, ewentualnie klasę wyżej, ale to rzadkość."
Gdzie akurat jest to wierutnym kłamstwem, bo system matchmakingu jest obśmiewany już od kilku miesięcy co najmniej, a widok PzKpfw III pomiędzy PzKpfw VI Ausf. B i Is-3/4 nie jest czymś dziwnym...

Sama gra, choć uproszczona maksymalnie, to jest całkiem przyjemna dla miłośnika sprzętu pancernego z okresu II WŚ (umownie oczywiście, bo sporo z prezentowanych pojazdów w grze, to prototypu, tudzież pojazdy które uruchomione zostały długo po wojnie...)

Artyleria choć irytująca jest zwyczajnym składnikiem bitwy, bo jak niby inaczej miałaby operować w takiej grze. Nie jest wcale przegięta, tym bardziej właśnie w dzisiejszych czasach (widać jasno jak dawno temu była pisana recenzja, bo ponoć niegdyś artyleria faktycznie młóciła niemiłosiernie...), gdzie często to artylerie wini się za przegraną bitwy (sic!).
12-03-2011 02:25
Dante
   
Ocena:
0
Wierutne kłamstwo to zbyt mocne określenie, a tym bardziej chybione. :) Fakt, zdarza się tak, że PzKpfw III staje w szramki z VI, Isami, KV czy innymi czołgami ciężkimi, ale w moim przypadku było to dosyć rzadko. Raczej zawsze walczyłem z równym przeciwnikiem. Wracając jednak do przypadku matchmakingu, to zestawienie czołgów lekkich czy średnich przy ciężkich ma IMO swój cel. Jako mały i mobilny czołg próbujemy wychwycić pozycje przeciwnika dla artylerii. :)

Pzdr.!
12-03-2011 10:11
~mery się nie loguje

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
No chyba, że grasz Waszmość na serwerach US, bo z tego co słyszałem w najlepszych godzinach siedzi w grze zaledwie 3tyś luda...

Na EU tak ładnie to już nie ma, wystarczy zobaczyć chociażby posty na oficjalnym forum gry, gdzie matchmaking jest najbardziej krytykowanym elementem gry.

To, że w każdej bitwie powinna być część pojazdów lekkich, a część ciężkich, to dobry motyw, ale niestety często dochodzi do takich sytuacji, że na polu walki zostaje 6 lekkich pojazdów i jeden ciężki po przeciwnej stronie, któremu nic nie można zrobić. Dlatego matchmaking jest niestety wielce dyskusyjny.
Pozostaje tylko nadzieja, że takie kwiatki mają miejsce tylko z racji testów (w końcu to beta), a w normalnej edycji będzie to bardziej przemyślane, bo w obecnej chwili, gdy po jednej stronie ląduje 6/7 T-54, a po drugiej zaledwie jeden czy dwa pojazdy tego typu, to ciężko mówić o "poprawnym dobieraniu przeciwników"...

Nie pluję się bezpodstawnie na recenzję.
Gram co prawda tylko od listopada, ale prawie 4tyś walk na koncie, chyba świadczy o jakiejś tam orientacji w grze...
12-03-2011 15:55
lucek
   
Ocena:
0
match-making ssie na maksa. Nieraz zdarzyło mi się hetzerem strzelać (ha ha ha) z ferdynandem. Albo M2 Light z tygrysem II...
W recenzji sporo przekłamań, które wytknął przedmówca.

l.
14-03-2011 12:40
Dante
   
Ocena:
0
Przekłamań? Po prostu do momentu napisania tekstu miałem farta (?) i bardzo rzadko mi się trafiało, abym walczył z nierównymi sobie. :) Teraz faktycznie, dosyć często się to trafia - w 2:1.

I apeluje, aby nie używać tak mocnych słów. :)
14-03-2011 14:33
~mery się nie loguje

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Słowa nie są przecież "mocne", stwierdzam tylko fakty, kojarząc screeny jeszcze sprzed Open Bety, z prezentowanymi w tekście wrażeniami z gry...

Od czasu promocji x5, gra się w grę po prostu koszmarnie i jest to fakt. Już od spokojnie dwóch miesięcy, są takie cyrki z matchmakingiem i to są zwyczajne fakty.

15-03-2011 03:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.