» Recenzje » ANNO 1701

ANNO 1701

ANNO 1701
Bogato zdobione drzwi do prywatnych gabinetów Jej Królewskiej Mości otworzyły się z dostojnym, wypracowanym przez wieki skrzypnięciem. Młody, dostatnio ubrany paź wskazał mi kierunek, zapraszając gestem do sali. Przywołałem na twarz swoją perfekcyjnie wyćwiczoną minę pod tytułem "pewny siebie, charyzmatyczny podróżnik nie chce wyciągać od Waszej Czcigodności pieniędzy, ale oferuje Waszej Dostojności doskonałą możliwość zysku". Pewnym krokiem stąpałem po czerwonym dywanie gdy stanąłem przed urodziwym obliczem Jej Królewskiej Mości – pokłoniłem się z szacunkiem, poczekałem aż lokaj mnie przedstawi, zaśmiałem się kulturalnie z żenującego dowcipu Królowej, po czym przeszedłem do rzeczy. Nie chciałem zachowywać się jak żebrający kundel, więc uderzyłem frontalnie. Potrzebuje statku, ludzi, pieniędzy i materiałów – a niedługo przywiozę złoto, przyprawy i cenne dobra. Tak właśnie powiedziałem Jej Królewskiej Mości, wskazując na mojej mapie miejsce, gdzie – miałem nadzieję – znajdują się rajskie wyspy. Jej Dostojność uśmiechnęła się, kiwnęła głową i zgodziła się. Ot teraz zaczynam nowe życie! Zostałem mianowany gubernatorem nowych ziem... To, że do tych ziem trzeba jeszcze dotrzeć i je skolonizować, nie stanowiło w zasadzie problemu. Tak mniej więcej przedstawia się wątek fabularny najnowszej odsłony popularnej serii ANNO, a mianowicie ANNO 1701. Ponownie wcielimy się w rolę odkrywcy nowych światów, kolonizatora, którego zadaniem jest budowa nowych zamorskich miast ku chwale swojego imperium. Czy jesteś gotowy na podjęcie swojej nowej roli? Na rozpoczęcie wyprawy w nieznane?
Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę... Mówiąc o serii ANNO wielokrotnie spotkałem się z określeniem "gra socjalno-ekonomiczna". W grze nie chodzi bowiem tylko o rozbudowywanie swoich kolonii i dążenie do najwydajniejszej produkcji luksusowych surowców. Kluczowym aspektem rozgrywki jest zadowalanie potrzeb naszego społeczeństwa, a te rosną z czasem i naszymi postępami. Na samym początku naszej działalności, pionierzy będą naszymi poddanymi. Ich wymagania są podstawowe – żywność, potrzeba integracji ze społecznością, ubrania i wsparcie duchowe. Kiedy uda nam się już zaspokoić wszystkie te potrzeby, co się okaże? Nagle w mieście pojawiają się osadnicy z nowymi zapotrzebowaniami! Tak to już jest z ludem pracującym, zawsze chcą więcej i więcej, Ty, gubernator kolonii, musisz nieustannie dbać o swoich poddanych – rozwój kolonii zależy od jej poziomu cywilizacyjnego. Każdy kolejny skok do przodu na drabinie społecznej równy jest uzyskaniu dostępu do nowych budowli i technologii, które poszerzają twoje możliwości działania. Niestety, każdy kolejny krok wymaga coraz większych nakładów czasu i pieniędzy, gdyż wymagania takich na przykład kupców, są niesamowicie wygórowane. Warto jednak postarać się i spełniać ich zachcianki – im bogatsza klasa społeczna, tym większy zysk z podatków. Kluczem do sukcesu jest równowaga. Nie możesz pozwolić, by cała twoja uwaga i wszystkie wydatki skupiały się na spełnianiu każdej zachcianki twoich obywateli, ale nie możesz również pozwolić sobie na zaniedbanie tychże potrzeb.
Szybko okaże się, że twoja rodzima wysepka nie jest w stanie zaspokoić roszczeń twojego społeczeństwa. Nie dość, że miejsce na wyspie szybko się wyczerpuje, to na dodatek nie wszystkie uprawy mogą zostać na niej zasiane. Wtedy właśnie nadejdzie czas na skolonizowanie kolejnych terenów, by uzyskać możliwość budowy nowych plantacji i manufaktur, które będą w stanie produkować odpowiednie surowce, na które jest zapotrzebowanie. I cóż się wtedy okaże? Archipelag nie jest tylko twoją domeną. Na wyspach zasiedlili się kolonizatorzy z innych państw, odbierając bezkarnie potencjalnie twoją ziemię! Czy będziesz pokojowo z nimi handlował czy rozwiążesz ten problem siłowo – to twoja decyzja. Nie jesteś samotną wyspą... Mówi się, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Co jak co, ale w świecie ANNO jest tak z pewnością. Jeszcze na długo zanim spotkasz się z koloniami obcych państw, odwiedzi cię pewnie wolny kupiec, żeglarz o pełnej sakiewce, który z radością sprzeda potrzebne ci produkty lub zakupi co ciekawsze towary znajdujące się w twoim magazynie. Nie zdziw się również kiedy twoja kolonia odwiedzona zostanie przez wędrującego mistrza kowalskiego, który wykuje dla ciebie trochę narzędzi, czy wynalazcę, który przyspieszy rozwój technologiczny twojego miasta. Zaś kiedy twoja kolonia osiągnie wysoki poziom i znana będzie na całym archipelagu, możesz spodziewać się wizyty samej Królowej, która swoim majestatem zaszczyci twoje wysepki.
Podczas swoich podróży w celu zdobycia nowych, nieznanych terenów, będziesz miał szansę spotkania się twarzą w twarz z rdzennymi kulturami lub koloniami utworzonymi na wyspach przez odległe, egzotyczne mocarstwa. Nie zdziw się więc, gdy na swojej drodze napotkasz Hindusów, Arabów, Chińczyków czy nawet Azteków. Zamiast tego, zadbaj o dobre z nimi stosunki, gdyż są oni w stanie zapewnić ogromną ilość rzadkich i wartościowych towarów. Zmierzajmy choćby na świata kraniec... ANNO 1701 jest RTSem. Ekonomicznym, ale wciąż RTSem. I cierpi na porażającą, okropną chorobę. Nie posiada żadnej kampanii. Nawet niewielkiej, składającej się z kilku misji. Jedyne co otrzymujemy to kilka scenariuszy, które nijak się ze sobą nie łączą. Owszem, muszę przyznać, że scenariusze te są bardzo przyjemne i zróżnicowane – tak i poziomem trudności jak i samą "fabułą". Mimo to, żadne scenariusze nie są w stanie stać się wystarczającym ekwiwalentem porządnej kampanii. Oczywiście, poza nimi posiadamy również możliwość grania przez internet jak i możliwość rozpoczęcia wolnej gry, w której sami ustalamy sobie cele rozgrywki. A mogą być one dość zróżnicowane – uzyskanie odpowiedniej liczby ludności, punktów czy złota. Pobicie wszystkich przeciwników, posiadanie największej kolonii i dominacji na wyspach czy nawet uzyskanie niepodległości. Wszystko to daje nam całkiem spore zróżnicowanie rozgrywek, ale wciąż nie wypełniają tragicznej luki w postaci braku jakiejkolwiek kampanii, tak pożądanej w każdym RTSie.
Jak to się przedstawia... Na pochwałę zasługuje zmiana oprawy graficznej. Seria ANNO, podobnie jak wszystkie pozostałe serie RTSów, zrezygnowała z pięknej i klimatycznej grafiki dwuwymiarowej na rzecz nowego silnika trójwymiarowego. Niestety, większość gier po takim liftingu traci na swojej atmosferze (jak i na płynności działania na słabszych komputerach). ANNO 1701 wychodzi z tej zmiany obronną ręką. Grafika jest ładna, kolorowa, ale na szczęście – nie przesadzona. Zminimalizowany interfejs jest intuicyjny, wygodny w obsłudze i można błyskawicznie go opanować. Sam świat gry jest wyjątkowo żywy i dynamiczny – fale uderzają o brzegi wysp, w lasach i dżunglach wiatr porusza drzewami, dzikie zwierzęta spokojnie wędrują po wyspach, wieloryby majestatycznie przemierzają morza, a mieszkańcy naszej kolonii żyją własnym życiem, wędrując do sklepów i odwiedzając się wzajemnie. Wszystko to sprawia pozytywne wrażenie. Garniec miodu, łyżka dziegciu... ANNO 1701 jest tytułem udanym. Ładna grafika, dynamiczna rozgrywka, interesujący i wymagający system spełniania potrzeb społeczeństwa, handel z obcymi koloniami, eksploracja, rozbudowa... Wszystko to jest tylko potwierdzeniem wysokiej jakości gry, jak i dobrym dowodem na uzyskiwanie przez ten tytuł szerokiej gamy nagród. Niestety, ANNO 1701 cierpi na poważną przypadłość. Doskonała gra strategiczna cechuje się tym, że przy każdej nowej rozgrywce odkrywamy coś nowego, coś świeżego. Jakąś nową taktykę, nową możliwość działania. Porządny RTS powinien nas zaskakiwać przy każdym kolejnym uruchomieniu. ANNO 1701 nie spełnia tego warunku. Kiedy już raz uda nam się zwyciężyć w wolnej rozgrywce, kiedy już raz osiągniemy najwyższy stopień rozwoju, gra odkrywa przed nami wszystkie swoje karty. Nie posiada w tym momencie już niczego, co może nas ponownie zainteresować. Każda kolejna rozgrywka staje się schematem tych samych działań. Jedynie gra w trybie wieloosobowym jest nieustannym wyzwaniem, gdyż nigdy nie wiemy jaką taktykę przyjmie żywy przeciwnik. ANNO 1701 cierpi również z powodu swojej mozolności. By osiągnąć najwyższy stopień rozwoju swoich kolonii, potrzebujemy poświęcić dziesiątki godzin swojego życia. A niewiele jest osób, które będą nieustannie wpatrywać się w ekran i powtarzać te same czynności (wybuduj, sprowadź towar, czekaj), by ujrzeć jak budynki mieszkalne zmieniają swoją graficzną szatę. Słowem, wynagrodzenie cierpliwości jest nieadekwatne do czasu, jaki poświęcamy by zdobyć kolejny stopień cywilizacyjny.
Te dwie poważne wady znacznie wpływają na ogólny odbiór gry. Tytuł ten przestaje bawić już po kilku rozgrywkach. Co prawda będą to rozgrywki pełne radości płynącej z rozbudowy naszych kolonii, ale to nie zmienia tego, iż niewielu z Was ponownie będzie chciało spróbować swoich sił z komputerem, który nieustannie działa według tej samej taktyki. I gracz również działa według tej samej strategii, gdyż innej drogi po prostu nie ma. Zdobywać surowce, rozwijać się i ponownie zdobywać surowce po to, by ponownie się rozwinąć. Powstaje kółko wzrastającej nudy. Słowem zakończenia... ANNO 1701 jest grą dobrą. Potrafi wyssać z gracza ładnych kilka godzin z życia, dając nam sympatyczną i w miarę lekką ekonomię, w której wszystko sprowadza się do nieustannej produkcji coraz szerszego asortymentu surowców. Jednak pomimo porządnego wykonania i przyjemnej rozgrywki, tytuł ten szybko się nudzi, staje się schematyczny do bólu. Aktywny gracz błyskawicznie odkryje "tę jedyną słuszną strategię działania", która zapewni mu zwycięstwo w każdej rozgrywce z komputerem – czy to w scenariuszu czy w wolnej grze. I to właśnie ta porażająca schematyczność rozgrywki jest najpoważniejszą i najdotkliwszą wadą gry. Jeżeli więc jesteś fanem serii ANNO albo po prostu nie jesteś przeciwnikiem gier strategicznych, które błyskawicznie przestają bawić, to możesz spokojnie sięgnąć po ten tytuł. Dobra gra na krótki czas. Plusy:
  • bardzo dobra oprawa graficzna
  • wymagający system potrzeb społeczeństwa
  • radość płynąca z eksploracji nowych wysp
  • bardzo dobra rozgrywka wieloosobowa
Minusy:
  • gra wyjątkowo schematyczna
  • wymaga poświęcenia sporej ilości czasu, by zwyciężyć chociaż jedną rozgrywkę
  • mozolność w rozbudowywaniu kolonii


Ocena: 4 / 6
Tagi: Anno



Czytaj również

Anno 2205
Jak zabić ducha serii
- recenzja

Komentarze


~Adamsky z Pajęczna

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
kupiłem sobie pełna wersje anno 1701 i powiem wam ze warto.jedyny zonk to zajebista karte graficzna trzeba miec aby uzyskac 100% efekty wizualne gry. Pozdro;)
08-02-2007 14:48
~Y@siu

Użytkownik niezarejestrowany
    Ad. ocena
Ocena:
0
Dla mnie za ostro oceniona. Uważam, że w grze, gdzie esencją i główną frajdą jest rozbudowa kolonii nie można policzyć za wadę mozołu w ich rozwijaniu. Co więcej, także konieczność poświęcenia grze sporo czasu (tym bardziej spędzanego przyjemnie) uważam za zaletę, gdy obecnie gry są coraz krótsze.

Na minus dorzuciłbym jednak od siebie brak spójnego scenariusza dla rozgrywki jednoosobowej. Dostępne misje może i są ciekawe, ale lubię mieć zachowaną ciągłość (choć wiem, że w tym przypadku byłoby to dla twórców spore wyzwanie).
11-02-2007 21:01
Saise
   
Ocena:
0
Mozolność to dość specyficzne pojęcie. Gry z cyklu Europa Universalis też są moznolne - ale wymagają nieustannego skupienia, nieustannego reagowania na nowe warunki i działania otoczenia. Anno 1701 tego nie wymaga - ot, powtarzamy te same rytuały. Dlatego mozolność jest w tej grze wadą. Ona po prostu się nudzi w pewnym momencie, kiedy nie chce się nam już ponownie robić tego samego. :)

Odnośnie twojego minusa. Jest on opisany w tekście :)
14-02-2007 18:51
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
no wow ja mam anno 1701 naprawde wygar
05-01-2008 22:35
~BiszkopT33

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Uwielbiam Anno i chę kupić tę część ale nie wiem czy mi pójdzie, wszystkie wymagania mój laptop spełnia ale jak to laptop ma mało GHz, czyli 1,80Ghz. I dlatego wnoszę zapytanie czy z tyloma GHz mi pójdzie ta gra?
23-08-2008 11:35
~Dawid

Użytkownik niezarejestrowany
    nie moge uruchomic tej gry!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ocena:
0
wszystko ladnie zainstalowalem ale wyskoczylo mi ze nie mam jakiegos pliku wstepu CO MAM ROBIC!!!!!!!!!!
Email:dida1318@wp.pl
11-04-2010 14:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.