» Recenzje » 9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek

9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek


wersja do druku

W mrocznym mieście węży

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek
Tap it Games, stosunkowo świeży na rynku producent przygodówek, połączył siły ze znanym polskim studiem Artifex Mundi, tym razem występującym w roli wydawcy. Rezultatem tej współpracy jest to, na czym oba zespoły znają się najlepiej: hidden object point and click adventure, a więc klasyczna przygodówka z elementami wyszukiwania obiektów, zawierająca dodatkowo nieco zagadek logicznych. Brzmi jak marzenie każdego fana lekkiego wysiłku intelektualnego, ale jak działa w praktyce?
 

Voldemort kontratakuje

Główna bohaterka gry, detektyw, pewnego dnia otrzymuje telefon od przyjaciółki-dziennikarki, która tłumaczy, że poczyniła pewne straszliwe odkrycie, wplątując się tym samym w kłopoty. Na wezwanie o pomoc protagonistka bezzwłocznie przybywa do Serpent Creek, urokliwego nadmorskiego miasteczka, aby zbadać, jakie kryje ono tajemnice. Szybko zauważamy, iż miasto jednak nie jest tak urokliwe, jak można by mieć nadzieję: jego mieszkańcy zachowują się dość dziwacznie, burmistrz z wyglądu przypomina Voldemorta, wszędzie znajdujemy informacje dotyczące Festiwalu Węży, a do tego panią detektyw zaczyna prześladować jakiś tajemniczy, groźny osobnik.

Całkowicie liniowa fabuła gry niestety nie jest specjalnie zaskakująca. Nic zresztą dziwnego: przy zaledwie 4–5 godzinach rozgrywki trudno spodziewać się fajerwerków kreatywności. Pomimo prób scenarzystów, by zawrzeć w niej choć kilka ciekawych zwrotów akcji, wszystkie rozwiązania okazują się wręcz karykaturalnie sztampowe. Przywodzi mi to na myśl gorsze chwile Agathy Christie czy też stare opowiadania Lovecrafta, przy lekturze których trudno się nie uśmiechnąć, widząc absolutną naiwność "szokujących" zabiegów fabularnych. Trudno powiedzieć, czy taki był zamysł twórców gry, ale jeśli tak, to udało im się wprost doskonale.

Pani detektyw w akcji

Podczas rozgrywki spotka nas kilka różnych typów łamigłówek do rozwiązania. Jedną z nich jest dość ciekawy w zamyśle "tryb detektywa". Gdy nasza postać wpada do pomieszczenia, w którym przed chwilą doszło do jakiejś bójki lub szamotaniny, na podstawie rozmieszczonych tu i ówdzie poszlak takich jak plamy na ścianach czy przewrócona lampa próbuje odtworzyć bieg wydarzeń. Rola gracza ogranicza się do odnalezienia wszystkich podejrzanych znaków, co przy normalnym poziomie trudności jest dodatkowo ułatwione dzięki jarzącemu się kursorowi. Następnie nasza bohaterka, używając szóstego zmysłu detektywa, tworzy z nich dość pomysłowe rekonstrukcje zdarzeń.

Trybem rozgrywki szczególnie bliskim mojemu sercu są minigry hidden-object polegające na poszukiwaniu obiektów ukrytych w twórczym bałaganie. Widziałam już i lepsze, i gorsze realizacje tego typu zadań. Na obrazkach nie znajduje się tak wiele elementów, jak by mogło, a kilka razy zdarzają się też naprawdę niejasno opisane, ale rzeczywiście momenty te potrafią dostarczyć kilku dobrych chwil zabawy. Nie da się tego powiedzieć o innych łamigłówkach – otwieraniu wężopodobnych zamków, rozplątywaniu sznurków czy układaniu puzzli. Wszystkie są naprawdę krótkie i proste i choć opracowane zgrabnie, to jednak niewymagające wiele wysiłku.

Główny mechanizm gry, klasyczne point-and-click, czyli poszukiwanie osób i przedmiotów, które można sobie zabrać lub wejść z nimi w interakcję, został zrealizowany zupełnie poprawnie. Przedmioty nie wyróżniają się za bardzo z tła i łączą ze sobą w sensowny sposób. W żadnym punkcie gry nie zacięłam się bezpowrotnie, nie mogąc wykombinować, co zrobić dalej.

Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy był wybrany przeze mnie (spośród łatwego, normalnego i trudnego) normalny poziom trudności, przy którym wyświetlane są na mapie podpowiedzi dotyczące następnej lokacji, w której możemy wykonać jakąś akcję. Dzięki temu zabiegowi co prawda akcja toczy się dużo bardziej wartko – w końcu nie musimy cyklicznie sprawdzać wszystkich możliwych miejsc, co zwykle jest raczej męczącą koniecznością. Z drugiej strony jednak czas gry zostaje w ten sposób jeszcze bardziej skrócony.

W zasadzie przez całą rozgrywkę nie mogłam pozbyć się wrażenia, że gra jest po prostu za łatwa. Wszechobecne wskazówki i ułatwienia nie wpłynęły dobrze na moją satysfakcję z rozgrywki. Po grze tego typu spodziewałabym się jednak nieco większych wyzwań. Wydaje się, że tylko na poziomie trudnym Tajemnice Serpent Creek przestają rozwiązywać się same, a zaczynają stawiać graczowi jakikolwiek opór. Dziwi mnie to o tyle, że po "normalnym" stopniu trudności spodziewałam się po prostu braku ułatwień i utrudnień, a nie prowadzenia za rączkę.

Mgła i mrok

Na koniec warto wspomnieć o warstwie wizualnej 9 Poszlak, która robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. Wszystkie lokacje, przedmioty i zagadki są narysowane estetycznie i z dbałością o szczegóły. Wszystkie zachowują przy tym mroczny i tajemniczy klimat lekkiego thrillera. Również animacje, choć wyglądające dosyć oldschoolowo, są zupełnie zadowalające i trzymają w napięciu.

Trzeba powiedzieć jasno: 9 Poszlak: Tajemnice Serpent Creek to gra casualowa, nieprzeznaczona dla osób poszukujących w przygodówkach fascynującej fabuły, ambitnych dialogów czy nietuzinkowych łamigłówek. W produkcji tej nie ma ani jednego naprawdę efektownego elementu. Jeśli szukacie tylko prostej, ładnej zabawki na kilka godzin, powinniście być zadowoleni. W innym przypadku raczej zawiedziecie się – podobnie jak ja.

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: 9 Clues: The Secret of Serpent Creek
Producent: Tap it Games
Wydawca: Artifex Mundi
Dystrybutor polski: Artifex Mundi
Data premiery (świat): 18 lipca 2013
Data premiery (Polska): 18 lipca 2013
Wymagania sprzętowe: CPU 2 GHz, 1 GB RAM, 1,5 GB wolnego miejsca na dysku, Windows XP/ Vista / 7
Nośnik: dystrybucja cyfrowa
Strona WWW: artifexmundi.com/page-pl/9clues/
Platformy: PC
Sugerowana cena wydawcy: 17,29 zł



Czytaj również

My Brother Rabbit
Królik i zagadki
- recenzja
Perseverance: Part 1
Decyzyjność pozorowana
- recenzja
Star Swapper
Pardon, nie kupuję tego
- recenzja
Endless Fables 2: Mroźny Szlak
Śledztwo w krainie wikingów
- recenzja
The Myth Seekers: The Legacy of Vulcan
Antyk lat 20’
- recenzja
Sekrety zbrodni: Szkarłatna lilia
Śledztwo bez emocji
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.