» Recenzje » Zielona latarnia

Zielona latarnia


wersja do druku

W obronie Zielonej Latarni

Autor: Redakcja: Beata 'Cherrywave' Gosławska

Zielona latarnia
Pomimo wielkich nadziei, jakie wiązano z Green Lantern oraz rekordowego budżetu, który przeznaczono na reklamę i produkcję, film nie podbił serc widzów. W amerykańskim box office miał słabe wyniki, a krytycy nie zostawili na nim suchej nitki. Bez wątpienia Zielona latarnia pełen jest błędów i niedociągnięć, ale ma też mocne strony i właśnie na nich postanowiłam skupić się w tej recenzji.

Zanim to jednak nastąpi, krótki rzut oka na fabułę. Czasy współczesne. Zawadiacki pilot Hal pracuje jako tester niezwykłych samolotów. Nie mogąc poradzić sobie z traumą z dzieciństwa, staje się nieuważny i w trakcie jednego z lotów traci pracę. Tymczasem w odległej galaktyce Korpus Zielonej Latarni próbuje uporać się z reprezentującym najczystsze zło Parallaksem. Kiedy najlepszy z nich zawodzi, dzierżony dotąd przez niego magiczny pierścień wybiera na swego zastępcę Hala. Niezwykły artefakt daje pilotowi moc i czyni go superbohaterem. By uratować świat ludzi będzie on musiał pokonać Parallaksa oraz własne lęki, a także uporać się w końcu z piętnem przeszłości.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Przy realizacji Zielonej latarni błędów popełniono sporo, ale wbrew panującej opinii film nie jest zły, a nawet może się podobać i zyskać fanów. Przede wszystkim jako plus uznać można pomysł reżysera, Martina Campbella, by zrealizować adaptację inaczej, niż to czyniono dotąd z ekranizacjami Marvela, inaczej również, niż postępuje Nolan względem Batmana, i trzymać się fabuły pierwowzoru. Zielony bohater debiutował zresztą na kartkach komiksu dużo wcześniej niż postacie typu X-Men czy Hulk. Pierwszym z wojowników dzierżących tytuł Green Lantern był pełniący tę funkcję od 1940 roku Alan Scott, zastąpiony później przez pilota Hala Jordana. Obraz Campbella nawiązuje do klasycznej wersji tego bohatera, znanej polskim fanom komiksów między innymi z wydawanej u nas od 1992 roku przez wydawnictwo TM-Semic jako Szmaragdowy Świt sześcioczęściowej serii Emerald Dawn.

Przyjrzyjmy się samym bohaterom. Pozytywem jest to, że w przeszłości każdej z postaci wydarzyło się coś ważnego, o czym widz dowiaduje się stopniowo w trakcie rozwoju akcji. Dzięki temu ich zachowanie czy interakcje wydają się bardziej naturalne i prawdopodobne. W mojej ocenie jest to cecha ważna, ponieważ daje możliwość "dostrzeżenia" i polubienia bohaterów, co w filmie nastawionym głównie na akcję nie jest rzeczą łatwą. Kreacji postaci niewątpliwie pomogło aktorstwo takich gwiazd, jak Ryan Reynolds czy Peter Sarsgaard, chociaż w Green Lantern raczej nie wykorzystano ich całego potencjału.

Kolejną zaletą filmu jest jego strona wizualna. Efekty 3D wypadają lepiej niż u konkurencji (na przykład w czwartej odsłonie Piratów z Karaibów), a kosmiczny świat nie razi sztucznością ani głupotą. Kostium głównego bohatera wygląda efektownie i − co najważniejsze − nie jest wykonany z lateksu. Nie brakuje też scen widowiskowych, choć twórcy są dość oszczędni w ich prezentowaniu. Niemniej, mocniejsze akcenty są rozmieszczone równomiernie, co sprawia, że film się nie dłuży.

Na uwagę zasługuje ponadto narracja. Historia została opowiedziana w logiczny sposób, a kolejne wydarzenia wynikają z poprzednich, dlatego też ja nie dostrzegłam żadnej nieścisłości czy dziury w scenariuszu. Ot, prosta historia opowiedziana bez zbędnych scen, zwolnień czy przynudzania. Nie brakuje w niej też humoru, choć płakać ze śmiechu nie będziemy. Plusem Zielonej latarni jest również to, że reżyser nie silił się na stworzenie filmu wymagającego myślenia; od początku wiemy z czym mamy do czynienia. To dobrze, ponieważ nie oczekuję przeżycia katharsis na filmie o gościu w zielonym kostiumie i z magicznym pierścieniem.

Morał też jest optymistyczny. Człowiek, postrzegany jako najsłabszy i najgłupszy spośród wszystkich kosmicznych gatunków, pokonuje zło, z którym cały Green Lantern Corps nie mógł sobie poradzić. Jego największa siła okazuje się tkwić w słabości. To także opowieść o sile woli i wyobraźni, dzięki którym można tworzyć rzeczy niezwykłe i zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. Historia o ludzkich słabościach i traumatycznej przeszłości, z którą należy się uporać. A także o tym, że bohater może się kryć w każdym człowieku.

Podsumowując: choć Green Lantern miał ambicje stać się letnim hitem, prawdziwym blockbusterem, niestety nie do końca sprostał zadaniu. Niemniej, nie uważam go za słaby film. To historia opowiedziana w poprawny i przyjemny sposób, w której nie brakuje dających się polubić bohaterów, spektakularnych scen czy humoru. A jeśli powyższe argumenty nie przemawiają za tą produkcją, to zawsze pozostaje kwestia związana z ostatnią sceną filmu − wynika z niej, że to jeszcze nie koniec przygód "zielonego latarnika". Jest to pocieszająca informacja, zwłaszcza że popularność tej serii nie maleje − świadczą o tym chociażby ukazujące się na DVD filmy animowane czy zapowiadany Green Lantern: The Animated Series. Wszystkim rozczarowanym widzom pozostaje więc nadzieja, że sequel przygód Hala Jordana okaże się lepszy.
5.0
Ocena recenzenta
4.89
Ocena użytkowników
Średnia z 9 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Green Lantern
Reżyseria: Martin Campbell
Scenariusz: Greg Berlanti, Marc Guggenheim, Michael Green
Muzyka: James Newton Howard
Zdjęcia: Dion Beebe
Obsada: Ryan Reynolds, Blake Lively, Peter Sarsgaard, Tim Robbins, Mark Strong, Taika Waititi, Temuera Morrison, Angela Bassett, Jay O. Sanders, Jon Tenney
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2011
Data premiery: 29 lipca 2011
Czas projekcji: 114 min.
Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.



Czytaj również

LEGO: Przygoda
Zabawy klockami
- recenzja
Shazam!
Ty tak na serio?
- recenzja
Powrót Mrocznego Rycerza: Ostatnia krucjata
Gdzie Joker nie może… Joker wszędzie może…
- recenzja
DC Odrodzenie. Superman: Superman odrodzony
Nieudany crossover?
- recenzja
Aquaman
Mała Syrenka na sterydach
- recenzja

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
fajna, pozytywna recenzja :)
15-08-2011 18:20
~Kapitan Czerwona Latarnia

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Może i fajna, ale jak się nie wie czegoś na pewno to się nie pisze, bo wtedy wychodzą kwiatki.

1. GL nie miał rekordowego budżetu reklamowego - mydlenie oczu przez autorkę, czyli niewiedza bądź kłamstwo.

2. Po poprawną nazewnictwo pisania słowa "Parallaks" odsyłam tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Paral lax

3. Hal był oblatywaczem nie testerem. Nie można mówić o testowaniu czegoś co nie wymaga pilota.

4. Pierścień Green Lanterna nie jest magicznym artefaktem, w ogóle nie jest magiczny - bzdura totalna. Warto sięgnąć po komiks zanim się napisze taki crap.

5. Największy błąd niewiedzy autorki - proszę przeczytać sobie Szmaragdowy Świt i zobaczyć gdzie w tej historii jest Parallax czy Hector Hammond zanim napisze się takie bzdury: "Obraz Campbella nawiązuje do klasycznej wersji tego bohatera, znanej polskim fanom komiksów między innymi z wydawanej u nas od 1992 roku przez wydawnictwo TM-Semic jako Szmaragdowy Świt sześcioczęściowej serii Emerald Dawn."

6. Stwierdzenie: wydawanej u nas od 92 przez TMSemic - tak jakby Semic nadal istniał i nadal wydawał. Powinno być wydanej - ale w szkole nie uczą poprawnej polszczyzny.

7. Morał też jest optymistyczny. Człowiek, postrzegany jako najsłabszy i najgłupszy spośród wszystkich kosmicznych gatunków, pokonuje zło, z którym cały Green Lantern Corps nie mógł sobie poradzić. Jego największa siła okazuje się tkwić w słabości.

To nie jest morał - tylko przeintelektualizowany osąd. Nazwijmy to poprawnie - nie potrafiono wymyślić nic lepszego i tyle. Jako bajka dla 7 latków spełnia się za to znakomicie.

8.prawdziwym blockbusterem - a są nieprawdziwe blockbustery? Hollywood fałszuje lub kłamie? Ludzie zastanówcie się co piszecie, bo tego się czasami czytać nie da.
15-08-2011 19:02
mr_mond
    @Kapitan Czerwona Latarnia
Ocena:
+1
ad 2. "Poprawne nazewnictwo pisania słowa" (w szkole nie uczą poprawnej polszczyzny) Parallax jest takie: w mianowniku Parallax, natomiast kiedy pojawia się jeszcze końcówka fleksyjna, to "x" zamienia w "ks". Pisownia w recenzji jest jak najbardziej poprawna.
15-08-2011 19:13
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@mr_mond

No co ty? Kurcze, to amerykanie źle odmieniają w swoich komiksach. Napisz im to ok. Może poprawią.
Dzięki, że rzuciłeś nieco światła na sprawę.
15-08-2011 19:29
New_One
    @ Kapitan Czerwona Latarnia
Ocena:
+2
Ad. 1 - Raczej wyrażenie zdumienia, że tak duży budżet poszedł na takiego średniaka, jak GL.

Ad. 2 - mr_mond wyłożył sprawę klarownie.

Ad. 3 - Kwestia nazewnictwa, ale jestem w stanie przyznać Ci rację.

Ad. 4 - Niezwykły artefakt i magiczny pierścień - nie mieszaj proszę. Pierwowzór pierścienia był magiczny, kolejne wersje były na poły technologiczne (nie bez powodu piszę "na poły", bo pozbycie się pierwiastka magicznego to kwestia interpretacji).

Ad. 5 - "Nawiązuje", np. w warstwie obrazowej, to nie to samo, co "Jest wierną adaptacją" (tej konkretnej wersji historii). Wymieszanie kilku autorskich interpretacji uniwersum nie oznacza, że stwierdzenie o nawiązaniu do jednej z nich jest błędem merytorycznym.

Ad. 6 - TM-Semic nie wydało "Szmaragdowego Świtu" w jednym tomie, lecz wydawało go (przez krótki okres czasu, wystarczający na całą serię) od roku 1992 (do 1993). Again - zarzut chybiony. Jeśli już się czepiać, to można było napisać "wydawanego u nas od grudnia 1992 roku do kwietnia roku 1993", ale to jedynie zwiększyłoby precyzję, nie zaś zmieniło poprawność informacji.

Ad. 7 - Po raz kolejny to kwestia interpretacji, nie zaś kwestia niepodważalnego, arbitralnego osądu.


Widzę, że agresywna krytyka jest nieodzowną częścią Internetu. A przecież można to samo napisać w mniej napastliwy, bardziej uprzejmy sposób... Eeech, szkoda słów.
15-08-2011 19:41
Saya
   
Ocena:
+2
chodziło o odmianę w języku polskim, drogi anonimowy użytkowniku :> Amerykanie (przez A) mogą sobie w swoich komiksach odmieniać jak im się żywnie podoba.
15-08-2011 19:43
~KCZL

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ new one
Ad.1 Zdziwiłbyś się co można znaleźć w sieci - gaże, koszty produkcji, odszkodowania za zniszczenia, koszty promocji itp. GL jest filmem złym i budżet może dziwić, ale to film, który miał być hitem. Według autorki jest dobry. Niech nie zmyśla, że gro budżetu poszło na promocje, bo mija się z prawdą.

Ad. 2. Nie wyłożył.

Ad. 4. Powiedz mi, co ma wspólnego siła woli z magią lub technologią. Całkowicie null, zero, nic. Odsyłam do komiksu w celach podszkolenia i sięgnięcia do źródeł.

Ad.5. NEW ONE zainwestuj w okulary bo ci leci wzrok - proszę słowa autorki: Campbell zrobił to inaczej niż Nolan i tu cytat "trzymać się fabuły pierwowzoru" - tu nie ma słowa "nawiązuje"; fabuła pierwowzoru ma się do filmowego GL jak pięść do oka. Wiesz co, najpierw coś sprawdź, a potem filozofuj.

Ad. 6 Błąd jest błędem od 1992 roku do dziś TM-Semic nie wydaje. Pełne ramy czasowe powinny być, albo że wydano, a nie wydaje.

Ad. 7. To nie kwestia interpretacji, biorąc pod uwagę A - skopany materiał oryginalny, B - zero zaangażowania emocjonalnego, C - niedopracowane efekty wizualne vide Genezujący Wolverine, D - ewidentne potknięcia przy montażu, pocięto film jak wołowinę na stek, E - brak wyobraźni przy materializowaniu przedmiotów za pomocą pierścienia - mamy finał - zły film, który zamiast bawić męczy.

Ad. 8 Krytyka, jaka krytyka - osoba nie mająca zielonego pojęcia o GL po przeczytaniu tego tekstu dowie się nieprawdziwych rzeczy. A powinno chyba być inaczej. prawda?
15-08-2011 20:47
mr_mond
    @KCZL
Ocena:
0
No to może w pełni wykwalifikowani poloniści wyłożą: http://www.polonistyka.fil.ug.edu. pl/?id_cat=303&id_art=1182&lang=pl
15-08-2011 21:14
~suchy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@KCZL Wszystko co chcę ci powiedzieć zawiera się w piosence Łony i Webbera pt. Miej Wątpliwość.
16-08-2011 00:11
~mokry

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Kacze El, nie pieprz synek. Znajdź se jakieś twórcze zajęcie, bo aż żal dupę ściska na widok kolejnego trolla-hejtera grasującego bezkarnie po polteru.
16-08-2011 09:06
Nuriel
   
Ocena:
+1
@KCZL

Obraz Campbella nawiązuje do klasycznej wersji tego bohatera, znanej polskim fanom komiksów między innymi z wydawanej u nas od 1992 roku przez wydawnictwo TM-Semic jako Szmaragdowy Świt sześcioczęściowej serii Emerald Dawn.

Lulami napisała wyraźnie. Film nawiązuje do bohatera. Czytaj: Hala Jordana, nie Alana Scotta, nie Kyle Raynera. Nie do fabuły ze Szmaragdowego Świtu, a do pierwszej wersji Zielonej Latarni jaka została pokazana polskim komiksiarzem w tej serii.
16-08-2011 10:17
~KCZL

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ suchy
Dzięki.

@mokry
Hejterem nie jestem, nie lubię jak są pisane bzdury i przekłamania. Poproś autorkę o rzetelność. To niewiele chyba nie?

@Nuriel
Zacytuje ci wyraźnie bo nie zrozumiałaś, a na bystrą wyglądasz:
"Przede wszystkim jako plus uznać można pomysł reżysera, Martina Campbella, by zrealizować adaptację inaczej, niż to czyniono dotąd z ekranizacjami Marvela, inaczej również, niż postępuje Nolan względem Batmana, i trzymać się fabuły pierwowzoru".

Zróbmy małą analizę: 1. Campbell reazlizuje inaczej do Marvela i do Nolana, bo trzyma się fabuły pierwowzoru - Jasne.
2. Jeżeli wziąć za pierwowzór Alana Scotta to autorka mija się z prawdą.
3. Jeżeli Szmaragdowy Świt - to też.
4. A wracając do twojej wypowiedzi, że nawiązuje do Hala Jordana to w kontekście zacytowanego przeze mnie zdania mamy rozbieżność w tekście.
5. Nie poruszam już kwestii originu Jordana umieszczonego poza Szmaragdowym Świtem, bo taki również istnieje, ale o wiedzę na ten temat to autorki nie posądzam.
6. Miłego dnia i podwieczorku.
16-08-2011 11:18
dzemeuksis
   
Ocena:
0
Hejterem nie jestem, nie lubię jak są pisane bzdury i przekłamania.

To sam ich nie pisz, zanim zaczniesz wymagać od innych. Jak widać w powyższej dyskusji nie dość, że kwestie zasad ortografii języka ojczystego (chodzi o pisownię Parallaksa) są Ci obce, to jeszcze nie masz ochoty się w tym zakresie dokształcić.

Powiedz mi, co ma wspólnego siła woli z (...) technologią. Całkowicie null, zero, nic.

Niezupełnie nic. Linki można by mnożyć, ale to już sobie sam pogooglasz, jeśli Cię temat zainteresuje. Podaję dwa przykładowe: Świat sterowany myślą, Samochód sterowany umysłem.
16-08-2011 11:37
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
dzemeuksis, tylko że te pierścienie to nie jest niczyj wynalazek, tylko kawałek meteorytu w kształcie pierścienia. I nie jest sterowany myślą, ale nią zasilany. Sprawdź w The DC Comics Encyclopedia. Nie popisuj się wiedzą, której nie masz.
16-08-2011 11:48
New_One
   
Ocena:
0
Przyznaję się do błędu, którym zdecydowanie było łyknięcie flamebait. Postaram się na przyszłość być bardziej czujnym. :)
16-08-2011 13:36
~KCZL

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@dzemeuksis

Nie są mi obce. Preferuję oryginalną pisownię imion obcych istot z kosmosu.
Dzięki za przykłady, jak wspomniałeś sam w poście - możesz się dokształcić z uniwersum GL i przekonać się czym jest pierścień GL i jak działa. A linki opraw w ramkę, będą dostojnie się prezentować.

16-08-2011 16:29
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
gościu powinieneś iść z tym swoim czepianiem do sejmu byś się tam nadawał, żadna ustawa by przy tobie nie przeszła, typowy Polak zawszę znajdzie coś do przyczepienia ,ktoś coś zrobił to zamiast powiedzieć " spoko" to on powie "nie" tak specjalnie żeby się pokłócić ,współczuje twojej drugiej połowie o ile ją masz (z takim podejściem ) bo pewnie do niej też się czepiasz "zupa ma o 5mg za mało soli to skandal, popraw się "

co za człowiek

a tak w ogóle to spoko recenzja
17-08-2011 00:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.