» Recenzje » WandaVision

WandaVision


wersja do druku

Dobro w dziewięciu dawkach

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

WandaVision
Po raz pierwszy w 13-letnej historii MCU Marvel wprowadził do kanonu swój własny serial. I jego dziewięcioma odcinkami rozgrzał do czerwoności cały fandom, dając mu wspaniałą historię, ale i kolejne pytania o nadchodzące produkcje.

Zacznijmy od kwestii kluczowej: serial WandaVision można oglądać jedynie na platformie Disney+, która nie jest jeszcze oficjalnie dostępna w Polsce. Założenie konta i dostęp do oferowanych tam treści wymaga więc łączenia się z innego kraju, na przykład Wielkiej Brytanii. Jeśli jednak podróż do Albionu nie leży w naszych planach, z pomocą przychodzą przeróżne usługi VPN. Mimo to zdecydowaliśmy się jednak opublikować tę recenzję – po pierwsze dlatego, że Disney+, mimo braku oficjalnego wsparcia, cieszy się coraz większą popularnością w Polsce, a po drugie, ten tekst pozostanie aktualny również wtedy, gdy nowa platforma już na dobre zagości w naszym kraju.

Druga rzecz, którą musimy sobie wyjaśnić, to spoilery. W dalszej części recenzji będą pojawiały się informacje dotyczące kluczowych wydarzeń z poprzednich produkcji wchodzących w skład MCU. Informacje o samej fabule WandaVision będą jednak oczywiście ograniczone do niezbędnego minimum.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Światła, kamera, akcja

W kwietniu 2019 roku miliony ludzi ruszyły do kin, by z zapartym tchem obejrzeć finał rozpisanej na 22 filmy epickiej opowieści. Avengers: Koniec gry z pewnością zapisał się w historii kinematografii; nie tylko ze względu na budżet i rekordową sprzedaż, ale przede wszystkim – rozmach i scenopisarską odwagę, na którą nikt wcześniej się nie porwał. Dwa miesiące później, niejako na rozładowanie emocji i wyciszenie, dostaliśmy Spider-Mana: Daleko od domu, a wraz z nim koniec trzeciej fazy Marvel Cinematic Universe.

Na nowe otwarcie mieliśmy poczekać niemal rok, do maja 2020 roku. Wtedy na ekrany miała trafić Czarna Wdowa, prequel opowiadający historię Natashy Romanoff (Scarlett Johansson). Wszystkie plany wywróciła jednak epidemia Covid-19. Czarna Wdowa została przesunięta o rok (aktualna data premiery to 7 maja 2021), a Marvel stanął przed nie lada problemem. Ostatecznie zdecydowano, że czwarta faza rozpocznie się od dwóch seriali, dostępnych wyłącznie w Disney+ WandaVision oraz The Falcon and the Winter Soldier.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nie regulujcie odbiorników

Już od pierwszych minut jest jasne, że WandaVision nie przypomina niczego, co widzieliśmy wcześniej w MCU. Trafiamy bowiem do rozgrywającego się w latach pięćdziesiątych czarno-białego sitcomu, w  którym Wanda (Elizabeth Olsen) i Vision (Paul Bettany) rozpoczynają swoje małżeńskie życie w uroczym domku na przedmieściach. Szybko poznajemy również Agnes (Kathryn Hahn) – wścibską, ale pomocną sąsiadkę, na której niezapowiedziane wizyty i świeże plotki zawsze można liczyć. Ta komedia omyłek, pełnymi garściami czerpiąca z The Dick Van Dyke Show, jaskrawo kontrastuje z narastającą konfuzją widzów. Bo przecież my, oglądający małomiasteczkową utopię w formacie 4:3, wiemy, że Vision nie może beztrosko udawać wzorowego pracownika, bo widzieliśmy jego ciało osuwające się bez życia na ziemię w Wojnie bez granic. Bardzo szybko orientujemy się więc, że w tej sielance coś jest bardzo nie w porządku. Ale co dokładnie? Te emocje i pytania, buzujące w naszych umysłach, stają się dopełnieniem serialu, integralną częścią jego opowieści.

Z każdym odcinkiem intryga się zagęszcza, pytania mnożą, a na ekranie podziwiamy hołd oddawany kolejnym sitcomom, takim jak Ożeniłem się z czarownicą (oryg. Bewitched), The Brady Bunch czy Zwariowany świat Malcolma (oryg. Malcom in the Middle). Co istotne, odpowiedzialna za scenariusz Jac Schaeffer w pełni wykorzystuje fakt, że WandaVision nie zostało wypuszczone w całości (jak ma w zwyczaju robić Netflix), ale na każdy odcinek musieliśmy czekać tydzień. I chociaż epizody są bardzo krótkie (przeważnie około pół godziny), to nawet teraz warto się powstrzymać przed natychmiastowym przeskakiwaniem do kolejnego. Te przerwy, wypełnione zażartymi dyskusjami, teoriami i interpretacjami, stanowią kolejne przedłużenie koncepcji serialu. Twórcy dokładnie wiedzą, jak bardzo fani Marvela kochają analizować najmniejsze szczegóły, i postanowili w pełni to wykorzystać. Dlatego rozrzucają tu i ówdzie delikatne wskazówki i od czasu do czasu wywracają nasze wyobrażenia do góry nogami, by sprowokować kolejny tydzień burzy mózgów. Dobrym pomysłem może być włączenie sobie po każdym odcinku dyskusji na jego temat na którymś z dobrych popkulturowych kanałów youtubowych. Dla mnie ogromną pomocą byli Holden Hardman, The Blind Wave oraz The Reel Rejects – szczególnie w zakresie wyłapywania nawiązań komiksowych.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jestem w MCU, więc mam obowiązki marvelowe

Zapowiedzi nowych seriali Marvela wzbudziły w fandomie sporo dyskusji i wszyscy nie za bardzo wiedzieliśmy, czego się faktycznie spodziewać. Na szczęście WandaVision daje jednoznaczną odpowiedź – Marvel wciąż wie, jak tworzyć dobre fabuły. Dostaliśmy znacznie więcej niż tylko eksperyment formalny i przerywnik w oczekiwaniu na powrót do kin. W MCU już wcześniej widzieliśmy poważne, dojrzałe historie (szczególnie w Wojnie bohaterów, Wojnie bez granic czy Końcu gry), ale Jac Schaeffer idzie ze swoim scenariuszem znacznie dalej. Opowieść, w którą nas wciąga, to przede wszystkim studium żałoby i radzenia sobie ze stratą. Podjęcie takiej tematyki było możliwe tylko dzięki odważnemu określeniu grupy docelowej. WandaVision nie traci czasu na przedstawienie bohaterów i ich przeszłości – znajomość całości MCU jest tu punktem wyjścia, który pozwala zbudować kolejną warstwę. Marvel postanowił zaufać swoim widzom i nie prowadzić ich za rączkę; i to był strzał w dziesiątkę.

Jeremy Branch z "Movies Are Terrible” powiedział, że to niezwykłe, że najlepsza historia miłosna w MCU rozgrywa się między wiedźmą i robotem. To nie byłoby możliwe bez wspaniałej gry aktorskiej Elizabeth Olsen i Paula Bettany’ego. Teraz, gdy dostają swój własny serial, pokazują prawdziwą klasę, i na przestrzeni dziewięciu odcinków wielokrotnie odkryjemy łzy wzruszenia wzbierające w oczach.

Chociaż WandaVision ma swoją własną, samodzielną fabułę, jest również częścią kampanii mającej przygotować scenę pod filmy IV fazy, takie jak Doctor Strange in the Multiverse of Madness. Stąd pojawiają się tu postacie i wątki o niewykorzystanym potencjalne, będące głównie zajawką przyszłych wrażeń. Powoduje to uczucie pewnego zawodu, gdy część elementów, które wydawały się ważnymi wskazówkami do rozwiązania intrygi, nie znajduje satysfakcjonującego rozwiązania. Tak jednak jak inne filmy w MCU umożliwiły istnienie WandaVision, tak teraz ta produkcja musi dołożyć swoją cegiełkę do przyszłości uniwersum.

Zamknięcie historii Thanosa wywołało wśród fanów zrozumiałe pytanie "co dalej?". Na szczęście WandaVision pokazuje, że w Marvelu nie brakuje pomysłów na dobre, wciągające i skłaniające do dyskusji historie. To z pewnością jeden z najciekawszych seriali ostatnich lat i jedna z lepszych produkcji superbohaterskich (w bardzo szerokim rozumieniu), jakie kiedykolwiek powstały. Jeśli jesteście fanami MCU i możecie zdobyć dostęp do Disney+, naprawdę nie ma na co dłużej czekać. Tym bardziej, że już 19 marca pierwszy odcinek The Falcon and the Winter Soldier.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.5
Ocena recenzenta
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: WandaVision
Reżyseria: Matt Shakman
Scenariusz: Jac Schaeffer
Muzyka: Christophe Beck, Alex Kovacs
Zdjęcia: Jess Hall
Obsada: Elizabeth Olsen, Paul Bettany, Kathryn Hahn, Teyonah Parris, Kat Dennings, Randall Park
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2021
Data premiery: 15 stycznia 2021
Czas projekcji: 9 odcinków
Dystrybutor: Disney+



Czytaj również

Spider-Man: Daleko od domu
Młodzieńcza odpowiedzialność
- recenzja
Avengers: Koniec gry
Za wszelką cenę
- recenzja
Kapitan Marvel
Błękitna nadzieja
- recenzja
Ant-Man i Osa
Baga Jaga patrzy
- recenzja
Avengers: Wojna bez granic
Wojna na kosmiczną skalę
- recenzja
Widzieliśmy Jessicę Jones – sezon 2
Zagubiona tożsamość
- pierwsze wrażenia

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.