» Recenzje » Venom

Venom


wersja do druku

Poczciwy antybohater

Autor: Redakcja: Tiszka

Venom
Mieliśmy dostać Toma Hardy'ego jako arcywroga Spider-Mana. Dostaliśmy Toma Hardy'ego, ale wtłoczonego w ramy klasycznej historii superbohaterskiej. Na szczęście wciąż warto go zobaczyć.

Eddie Brock jest szanowanym i odnoszącym sukcesy dziennikarzem śledczym. Sielankowe życie rozsypuje się jednak w pył, gdy reporter postanawia zająć się tematem Cartltona Drake’a – mrocznej wersji Elona Muska, który nie tylko prowadzi własny program kosmiczny, ale również eksperymenty na ludziach i tajemniczych formach życia odnalezionych w przestrzeni kosmicznej. Próba konfrontacji z miliarderem doprowadza do zwolnienia Brocka z pracy i to byłby koniec tej historii, gdyby nie przypadkowe zetknięcie bohatera z jednym z kosmicznych przybyszów. W rezultacie rodzi się Venom – połączenie człowieka z potrzebującym żywiciela obcym. A za rogiem już czekają zagrożenia, zarówno dla Eddiego, jak i dla jego nowego "znajomego".

W komiksowym kanonie Venom połączył się pierwotnie ze Spider-Manem, stając się później jednym z jego najzagorzalszych wrogów. W filmie Rubena Fleischera Peter Parker w ogóle nie występuje (Venom nie jest też częścią Marvel Cinematic Universe), a kosmita stracił niemal całą swoją złowieszczość. Owszem, odgryza czasem głowy, ale jest w gruncie rzeczy poczciwą istotą. Stąd też fabuła Venoma dość szybko wpada na standardowe tory każdej historii o superbohaterskim pochodzeniu. Po drodze zdarzy się co prawda kilka zaskakujących zwrotów akcji, ale schemat pozostaje w zasadzie niezmieniony.

Ciekawą nowością jest łączenie kilku gatunków. Początkowy nastrój Venoma ma dużo cech horroru, później pojawiają się też elementy thrillera. Jednak największą wartość filmu stanowią zdecydowanie jego elementy komediowe, powstałe dzięki rozwijającej się relacji dwóch istot dzielących jedno ciało i odtworzone przez jednego aktora – Toma Hardy’ego, znanego z Incepcji (Eames) czy zwieńczenia Nolanowskiego Batmana (Bane). Hardy dołączył tym samym do grona aktorów pojawiających się w ekranizacjach zarówno DC, jak i Marvela. Natężenie humorystycznych scen nie jest tak duże jak w Strażnikach Galaktyki czy Ragnaroku, ale kłótnie między Brockiem a Venomem o kontrolę nad ciałem tego pierwszego są dla widzów momentami czystej radości.

Tom Hardy świetnie poradził sobie z przedstawieniem obu głównych bohaterów i pod tym względem jest to zdecydowanie jedna z najciekawszych kreacji w kinie superbohaterskim. Niestety reszta obsady nie dorównuje mu poziomem. Michelle Williams (narzeczona Eddiego), Jenny Slate (prawa ręka Drake’a), a przede wszystkim Riz Ahmed (Cartlon Drake) są nijacy i boleśnie jednowymiarowi.

Od kilku lat w kinie superbohaterskim coraz istotniejszą rolę odgrywa muzyka, a zwłaszcza wykorzystywane piosenki. Nie inaczej jest i w Venomie, w którego ścieżce dźwiękowej klasyczny i współczesny rock (The Four Seasons, Imagine Dragons) łączy się z rapem (Kendrick Lamar, Kanye West). Zwieńczeniem całości jest utwór Venom, który specjalnie do tego filmu napisał Eminem.

Venom to ciekawa propozycja na okres kilkumiesięcznej przerwy w Filmowym Uniwersum Marvela i w tym kontekście jest potrzebnym oddechem od obejmującej swoim zasięgiem dwadzieścia filmów fabuły MCU, niewiele mniejszej serii X-Men czy rosnącego uniwersum DC. W końcu mamy w kinach film superbohaterski, na który każdy może się śmiało wybrać bez potrzeby nadrabiania poprzednich tytułów. Historia Eddiego Brocka proponuje także nieco inne spojrzenie na konwencję, jednak nie do końca wykorzystuje potencjał głównego (anty)bohatera, wtłaczając go w znane i zgrane schematy. W efekcie otrzymujemy dwie godziny przyjemnej, ale niezbyt ambitnej rozrywki.

7.0
Ocena recenzenta
7.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Venom
Reżyseria: Ruben Fleischer
Scenariusz: Scott Rosenberg, Jeff Pinkner
Obsada: Tom Hardy, Riz Ahmed, Woody Harrelson, Jenny Slate
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2018
Data premiery: 5 października 2018
Dystrybutor: United International Pictures



Czytaj również

Spider-Man Uniwersum
Tak wiele pająków, tak mało czasu
- recenzja
Uncanny X-Force #2: Era Archangela
Przygody X-Menów jeszcze nie były tak brutalne...
- recenzja
Ant-Man i Osa
Baga Jaga patrzy
- recenzja
Deadpool 2
Karuzela krwi i śmiechu
- recenzja
Avengers: Wojna bez granic
Wojna na kosmiczną skalę
- recenzja
Widzieliśmy Jessicę Jones – sezon 2
Zagubiona tożsamość
- pierwsze wrażenia

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.