» Recenzje » Truposze nie umierają

Truposze nie umierają


wersja do druku

Zawsze celuj w głowę!

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Truposze nie umierają
W niewielkim miasteczku Centerville, gdzieś w Stanach Zjednoczonych, zaczyna się dziać coś dziwnego. Słońce przestaje wstawać i zachodzić o zwykłej porze, a właścicielka przydrożnego baru zostaje brutalnie zamordowana. Młody oficer bezskutecznie próbuje przekonać swojego przełożonego, że to sprawka zombie. Już wkrótce mieszkańcy miasteczka będą musieli stawić czoła prawdziwej pladze żywych trupów.

Naprawdę miłe miejsce

6 lat temu Jim Jarmusch przedstawił swoją wizję życia wampirów w Tylko kochankowie przeżyją. Tym razem sięgnął po kolejny znany z horrorów wątek – apokalipsę zombie. Zamiast jednak skupić się na potworach, postawił na ukazanie walki z żywymi trupami z bardziej ludzkiej, a do tego małomiasteczkowej perspektywy.

Jak zwykle w filmach Jarmuscha, w warstwie fabularnej nie dzieje się wiele więcej niż opisano w powszechnie dostępnych zapowiedziach, ale też nikt raczej nie wybiera się na jego produkcje w poszukiwaniu wartkiej akcji. W tym wypadku reżyser wraca do sprawdzonej struktury filmu złożonego z mniej lub bardziej powiązanych ze sobą epizodów. Wszystkie rozgrywają się w ciągu zaledwie kilku dni w Centerville i jego okolicach i przedstawiają, jak mniej i bardziej ekscentryczni mieszkańcy miasta radzą sobie z apokalipsą zombie. Na ekranie pojawia się cała plejada postaci, być może nawet nieco zbyt wiele, przez co duża część z nich jest ledwie naszkicowana i wypada bardzo schematycznie. Przykładem może tu być farmer Frank, paradujący w czapce z napisem "Make America White Again" i przechowujący w swoim domu prawdziwy arsenał broni palnej. Jest bardziej symbolem typowego zwolennika prezydenta Trumpa niż pełnoprawną postacią.

Nie można natomiast wiele zarzucić odpowiedzialnego za zdjęcia Frederickowi Elmesowi (Paterson, Długa noc). Ujęcia są przemyślane i niespieszne, jak choćby malownicze przejazdy wozem patrolowym przez miasteczko. Z drugiej strony zdarzają się kadry tak kiczowate, że same w sobie mogą wywołać chichot u części widowni.

Umrzecie ze śmiechu?

Z bliżej niezrozumiałych powodów Truposze nie umierają są reklamowani jako komedia, na której widz uśmieje się do łez. Rzeczywiści, filmowi bliżej jest do komedii niż do typowego horroru, ale tak naprawdę to bardziej dzieło moralizatorskie, służące do zwrócenia uwagi widza na zniszczenia dokonywane w przyrodzie i zachłanność korporacji prowadzących odwierty w poszukiwaniu ropy.

Nie znaczy to, że nie znajdziemy zabawnych momentów. Większość z nich jest wynika jednak raczej z odniesień do innych produkcji, czy to innych filmów Jarmuscha (poprzez zatrudnienie znanych z nich aktorów), czy klasycznych horrorów. Trudno o dosadniejsze nawiązanie do historii gatunku, niż sprzedawca ze stacji benzynowej mówiący do grupy nastolatków, że ich samochód jest "bardzo w stylu Romero". Sam sprzedawca oznajmia zresztą z dumą, że widział wszystkie filmy o zombie i chętnie dzieli się swoją wiedzą ekspercką z innymi walczącymi o przetrwanie mieszkańcami. Najzabawniejsze kwestie należą niewątpliwie do Adama Drivera, którego bardzo przyjemnie ogląda się w każdym filmie, w którym nie musi grać Kylo Rena.

Ludność: 783 osoby

Jim Jarmusch ma dar dobierania właściwych aktorów do właściwych ról, chociaż można odnieść wrażenie, że w tym wypadku postanowił zaprosić do współpracy każdego, kogo spotkał na after party po jakimś festiwalu filmowym. W rolach głównych wystąpili Bill Murray jako szef lokalnej policji, Adam Driver oraz Chloë Sevigny jako załoga posterunku oraz Tom Waits jako pustelnik Bob. W rasistowskiego farmera wcielił się Steve Buscemi, a Danny Glover zagrał właściciela sklepu z narzędziami. Tilda Swinton kradnie wszystkie sceny, w których pojawia się jako ekscentryczny grabarz, a jej wątek spokojnie zasłużył na osobny film, chociaż niekoniecznie ma związek z resztą fabuły. Zabawnym akcentem jest rola Iggy’ego Popa jako zombie opętanego żądzą kawy. Nie jest zresztą jedynym piosenkarzem występującym w filmie – pojawiają się w nim także RZA, Selena Gomez i Sturgill Simpson, który dodatkowo wykonuje tytułową piosenkę stanowiącą większość ścieżki dźwiękowej.

Obiecaj mi, że wszystko będzie dobrze

Pomimo swoich wad, Truposze nie umierają to nadal kawałek przyzwoitego kina. Na film zdecydowanie powinni wybrać się fani innych dzieł Jarmuscha, choćby po to, by zobaczyć, w jakim kierunku obecnie podąża. Produkcja ta może także spodobać się fanom niestandardowych komedii. Raczej nie należy spodziewać się gagów i scen, po których będziemy się śmiać w głos, ale odnajdywanie nawiązań do innych filmów stanowi pewną rozrywkę. Na pewno natomiast powinni się tego filmu wystrzegać widzowie, którym przeszkadzają filmy z zacięciem moralizatorskim. Jarmusch swoją tezę na temat katastrofy klimatycznej wykłada bardzo dosłownie, przez co część wątków i rozwiązań fabularnych ociera się o banał. Wiele ratuje dobry występ Billa Murraya i Adama Drivera, ale jeśli nie jest się fanem żadnego z pojawiających się w rolach głównych aktorów, to może to nie wystarczyć.

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Truposze nie umierają (Dead Don't Die)
Reżyseria: Jim Jarmush
Scenariusz: Jim Jarmush
Muzyka: Ellen Lewis
Zdjęcia: Frederick Elmes
Obsada: Tilda Swinton, Bill Murray, Chloe Sevigny, Adam Driver, Selena Gomez
Kraj produkcji: Szwecja, USA
Rok produkcji: 2019
Data premiery: 26 lipca 2019
Czas projekcji: 1 godz. 44 min.
Dystrybutor: United International Pictures



Czytaj również

Zero Theorem
Nie tak to miało wyglądać
- recenzja
Grand Budapest Hotel
Pokój z widokiem na przygodę
- recenzja
Snowpiercer: Arka przyszłości
Pociąg do dobrego SF
- recenzja
Obrońcy Skarbów
W pogoni za Madonną... z Dzieciątkiem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.