» Recenzje » Thor: Miłość i grom

Thor: Miłość i grom


wersja do druku

Ilu Thorów potrzeba, by uratować świat?

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Thor: Miłość i grom
Po pokonaniu Thanosa Thor odłożył topór na bok i zajął się odkrywaniem siebie na nowo – zwiedzał galaktykę, medytował, szukał nowego sensu życia... Nie zapomniał jednak o Ziemi i znajdującym się tam Nowym Asgardzie, więc kiedy dostał sygnał, że miasteczko zostało zaatakowane, pognał na pomoc. Na miejscu jednak okazuje się, że jego posadę ktoś przejął. Ktoś dobrze mu znany. A na dodatek dzierży jego dawny młot?!

Thor: Miłość i grom to już czwarta odsłona przygód Thora w ramach kinowego uniwersum Marvela, a do tego druga w reżyserii Taiki Waititiego. Od razu widać, spod czyjej ręki wyszła ta produkcja, gdyż od samego początku wita nas feeria barw i świateł migających w rytm rockowej muzyki. Podobnie jak w filmie Thor: Ragnarok, Waititi występuje w podwójnej roli: reżysera i aktora, użyczając głosu kamiennemu Korgowi, który wiernie towarzyszy Thorowi w jego przygodach.

Fabuła oparta jest na wątkach z dwóch serii komiksów: Thor Gromowładny i Potężna Thor. Fani obu serii na pewno z zadowoleniem wyłapią nawiązania do konkretnych kadrów czy scen z komiksu, jednak powinni przygotować się na to, że nie jest to ekranizacja wymienionych tytułów i pewne kwestie zostały rozwiązane całkiem inaczej, niż się mogą spodziewać. Widzowie, którzy komiksów nie znają, absolutnie nie powinni się tym przejmować, gdyż prowadzona przez Korga narracja zapewnia aż nadto kontekstu. Właściwa akcja filmu potrzebuje nieco czasu, by nabrać tempa, jednak po początkowych dłużyznach i nieco niepotrzebnym gościnnym występie Strażników Galaktyki toczy się już wartko, chociaż nie zawsze do celu. Zanim Thor (Chris Hemsworth) i Poteżna Thor (Natalie Portman) zmierzą się z przerażającym Rzeźnikiem Bogów (Christian Bale), zdążą zwiedzić wiele mniej i bardziej malowniczych miejsc i poznać całą plejadę postaci drugoplanowych.

Thor i Potężna Thor połączą siły

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

To nagromadzenie postaci tła sprawia niestety, że mało czasu poświęcono Walkirii, nowemu Królowi Asgardu. Musi ona mierzyć się z biurokracją i zarządzać uroczym Nowym Asgardem, który zdążył stać się popularną atrakcją turystyczną, chociaż widać, że tęskni za czasami, gdy większość problemów mogła rozwiązać, chwytając za miecz. Odgrywana przez Tessę Thompson bohaterka zdecydowanie zasługuje na rozwinięcie kilku wątków, które zostały zaledwie wspomniane w filmie, a mogą stanowić ciekawy punkt wyjścia dla całkiem nowej historii.

Sporo czasu poświęcono rzecz jasna Thorowi, który po raz kolejny przechodzi kryzys tożsamości wywołany utratą ojca, brata, przyjaciół, planety, a także ogólnie pojętego sensu życia. Musi poradzić sobie z zazdrością o ukochany młot, który wybrał sobie nową właścicielkę, a także ze zmienioną Jane, która wydaje się już go nie potrzebować. Co ciekawe, wątek Jane, która jest drugą centralną postacią w filmie, wydaje się momentami potraktowany pośpiesznie, jakby stanowił zaledwie dodatek do opowieści Thora, mimo że to właśnie poważniejsze momenty filmu stanowią jego mocniejszą stronę. Także konfrontacja z Gorrem, która mogła być okazją do pogłębienia portretu psychologicznego bohaterów bardzo szybko przeradza się w typową nawalankę – bardzo efektowną wizualnie, ale jednak przewidywalną.

Rzeźnik Bogów to zresztą jeden z ciekawszych jak dotąd czarnych charakterów. Ma wyraźnie nakreśloną, zrozumiałą motywację, jasny cel, do pewnego stopnia logiczny plan, i nie jest łamagą, którą można pokonać bez odpowiedniego przygotowania. Sceny, w których naigrawa się z próbujących go powstrzymać bohaterów i dopytuje o ich motywacje, są jednymi z lepszych w filmie.

Strona wizualna zdecydowanie robi wrażenie. Nasycone, jaskrawe barwy, roziskrzony Bifrost, przepastna przestrzeń kosmiczna, którą co chwila przemierzają bohaterowie – wszystko to jest kolorowe, neonowe i absolutnie nierealne. Kwestią dyskusyjną jest praca kamery, która swoimi najazdami na lokacje, a także zbliżeniami na postaci czasami przypomina typowy sposób prezentacji animacji w grach komputerowych. Niektórym na pewno przypadnie to do gustu, chociaż po dwóch godzinach może być nieco męczące.

Męczący jest także natłok gagów i powtarzalnych żartów, które może i śmieszą za pierwszym razem, ale za trzecim są już zdecydowanie wtórne. Prawdopodobnie nie każdemu będzie pasował także dosyć gimnazjalny poziom poczucia humoru, szczególnie w scenach we Wszechmieście. Z drugiej strony, nikt raczej nie idzie na film Marvela, oczekując wyrafinowanej rozrywki. Zasadne wydaje się też ostrzeżenie, że niektórzy mogą się poczuć niekomfortowo ze względu na to, co dzieje się z dziecięcymi bohaterami filmu, chociaż pewnie będzie to zależne od osobistego poziomu wrażliwości na przemoc wobec dzieci.

Kto w takim razie będzie dobrze bawił się na filmie? Na pewno fani Marvela, zarówno filmowego, jak i komiksowego. Raczej niekoniecznie rodziny z dziećmi, bo nie jest to zdecydowanie film familijny. Na pewno film powinny odpuścić sobie osoby nadwrażliwe na światło, bo natężenie przywoływanych błyskawic na pewno przyprawi je o ból głowy. Pomimo tych zastrzeżeń, jest to solidna produkcja spod znaku Marvela i pozwala mieć nadzieję, że Thor jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Thor: Miłość i grom (Thor: Love and Thunder)
Reżyseria: Taika Waititi
Scenariusz: Taika Waititi, Jennifer Kaytin Robinson
Muzyka: Michael Giacchino
Zdjęcia: Barry Baz Idoine
Obsada: Chris Hemsworth, Natalie Portman, Tessa Thompson, Christian Bale, Taika Waititi
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2022
Data premiery: 8 lipca 2022
Czas projekcji: 1 godz. 59 min.
Dystrybutor: Disney



Czytaj również

Thor: Ragnarok
Jesteś bogiem piorunów czy bogiem młotków?
- recenzja
Thor: Mroczny świat
Piorunujące poczucie humoru
- recenzja
Thor #01: Thor odrodzony
Thor wraca do gry
- recenzja
Thor #1: Gromowładna
Historia kołem się toczy
- recenzja
Jackie
Dama okrągłego stołu
- recenzja
Thor Gromowładny: Bogobójca, tom 1
Przeszły, przyszły, teraźniejszy Thor
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Asthariel
   
Ocena:
0

Niestety, o ile nie jest to zły film, to nie mogę go też nazwać dobrym. Wszystko na chybcika, jak gdyby wycięto połowę scen w trakcie prac nad filmem, postacie w większości zachowują się jak karykatury, interesująca postać Gorra została zmarnowana w porównaniu do jego komiksową wersją, interesująca postać Jane / Thor została zmarnowana w porównaniu do jej komiksowej wersji. Do tej pory byłem fanem MCU, ale teraz chyba robię sobie przerwę od chodzenia do kina na nowe filmy chyba, że recenzje będą faktycznie bardzo pozytywne.

09-07-2022 22:30
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

Co to znaczy, że wątek został "potraktowany pośpiesznie"? To wątki można traktować szybko albo powoli?

10-07-2022 00:11
Aesthevizzt
   
Ocena:
+1
Recenzja ma wydzwiek negatywny a ocena filmu mimo to pozytywna. Dziwne.
10-07-2022 18:45

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.