» Recenzje » The Falcon and the Winter Soldier

The Falcon and the Winter Soldier


wersja do druku

Skrzydła, ramię i tarcza

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

The Falcon and the Winter Soldier
Kolejna pozycja w obszernym katalogu MCU i kolejny raz przekonujemy się, że kierujący filmową gałęzią Marvela Kevin Faige ma ambitny i dobrze przemyślany plan na historię, która zamierza opowiadać.

Po pełnym eksperymentów formalnych i tajemnic WandaVision przyszła pora na kolejną odsłonę IV fazy Filmowego Uniwersum Marvela. Pierwsze zapowiedzi sugerowały, że The Falcon and the Winter Soldier będzie powrotem do komfortowego nastroju kina akcji połączonego z konwencją buddy cop, napędzaną przez kipiąca humorem relację Sama Wilsona (Anthony Mackie) i Bucky’ego Barnesa (Sebastian Stan). Prawdziwa natura serialu okazała się jednak znacznie bardziej złożona.

Głównych bohaterów spotykamy w emocjonalnie ciężkim położeniu. Sam mierzy się z ciężarem tarczy przekazanej mu przez Steve’a Rogersa i decyduje się oddać ją do muzeum, przekonany, że nikt nie jest w stanie zastąpić oryginalnego Kapitana. Tymczasem Bucky, ostatecznie uwolniony spod kontroli Hydry, stara się naprawić krzywdy, które wyrządził wielu osobom jako Zimowy Żołnierz. To jednak tylko początek zmartwień, a zwiastunem kolejnych jest decyzja amerykańskiego rządu, który przekazał tarczę i tytuł Kapitana wielokrotnie odznaczonemu za zasługi w armii Johnowi Walkerowi (Wyatt Russel).

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

O ile WandaVision skupiało się na temacie przeżywania żałoby, o tyle The Falcon and the Winter Soldier podejmuje tematy odpowiedzialności i poszukiwania własnej tożsamości. Bardzo istotnym motywem jest również systemowy rasizm w USA i sposób, w jaki władze od stuleci traktują czarnych Amerykanów. Serial jest dość krótki, ale sześć odcinków dało wystarczającą przestrzeń do właściwego poprowadzenia tego delikatnego wątku, co nie do końca byłoby możliwe na dystansie filmu kinowego. Malcolm Spellman (scenarzysta) i Kari Skogland (reżyserka) umiejętnie wykorzystali dostępny czas na wprowadzenie do MCU dyskusji, która już od lat toczyła się na kartach komiksów Marvela. Jednocześnie nic nie jest upychane na siłę, nie mamy również wrażenia, że ktoś próbuje prawić banalne morały.

Anthony Mackie i Sebastian Stan świetnie odnaleźli się w serialowym świecie. Nowa koncepcja pozwoliła wyciągnąć na pierwszy plan bohaterów, którzy do tej pory znajdowali się raczej w cieniu najważniejszych Avengersów i obaj aktorzy zdecydowanie stanęli na wysokości zadania. Szczególne wrażenie robi Sebastian Stan i jego zdolność do przedstawiania całego spektrum emocji bez choćby jednego wypowiadanego słowa. Owacja na stojąco należy się również Wyattowi Russelowi – grany przez niego nowy "Kapitan Ameryka” to postać budząca skrajne emocje, tak odległa od jakiegokolwiek dwuwymiarowego stereotypu, jak tylko można to sobie wyobrazić. Z odcinka na odcinek nie jesteśmy pewni, jak dokładnie powinniśmy się czuć w stosunku do Walkera, i jest to ogromną zasługą fenomenalnej gry aktorskiej Russela.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nieco gorzej wypada Erin Kellyman wcielająca się w Karli, jedną z kluczowych antagonistek. Motywacje jej organizacji są z pewnością ciekawe i nieoczywiste, natomiast samej bohaterce brakuje wyrazistości i charakteru, które uczyniłyby jej pozycję wiarygodną. Mamy tu do czynienia z sytuacją odwrotną niż w przypadku Walkera – twórcy serialu zdają się stawiać na konkretny zestaw emocji, który stoi w jaskrawej sprzeczności z decyzjami podejmowanymi przez Karli.

Kolejne odcinki sprawnie łączą poszczególne wątki i pozostawiają sporo miejsca na refleksję. Nie ma tu, co prawda, powodów do snucia szalonych historii, jak w WandaVision, ale efekt emocjonalny poszczególnych odcinków, poprzez ich zanurzenie w tak aktualnej i bolesnej rzeczywistości, jest zdecydowanie silniejszy. To również pierwsza pozycja Marvela, która próbuje wiarygodnie poradzić sobie z chaosem, który spowodowałoby nagłe pojawienie się 3 miliardów ludzi, nieobecnych przez 5 ostatnich lat. Słabiej prezentuje się jedynie ostatni odcinek. Chęć odpowiedniego domknięcia wszystkich poruszanych tematów sprawiła, że niektóre sceny wydają się pośpieszone i nie spinają się w spójną całość.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Pierwsze zapowiedzi serialowej strony MCU były przyjęte z dużą dozą rezerwy. Po raz kolejny przekonujemy się jednak o dość banalnie brzmiącym, ale istotnym fakcie – Marvel naprawdę wie, co robi. Na przestrzeni 23 filmów i 2 seriali były pozycje wybitne, dobre i średnie, ale od lat studio nie schodzi poniżej bardzo wysoko zawieszonej poprzeczki. Jeśli więc tylko możecie uzyskać dostęp do Disney+, The Falcon and the Winter Soldier jest pozycją absolutnie obowiązkową.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: The Falcon and The Winter Soldier
Reżyseria: Kari Skogland
Scenariusz: Malcolm Spellman
Muzyka: Henry Jackman
Zdjęcia: Sarah Finn, Jason B. Stamey
Obsada: Anthony Mackie, Sebastian Stan, Daniel Brühl, Emily VanCamp, Wyatt Russell
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2021
Data premiery: 19 marca 2021
Czas projekcji: 6 odcinków
Dystrybutor: Disney+



Czytaj również

WandaVision
Dobro w dziewięciu dawkach
- recenzja
Spider-Man: Daleko od domu
Młodzieńcza odpowiedzialność
- recenzja
Avengers: Koniec gry
Za wszelką cenę
- recenzja
Ant-Man i Osa
Baga Jaga patrzy
- recenzja
Avengers: Wojna bez granic
Wojna na kosmiczną skalę
- recenzja
Widzieliśmy Jessicę Jones – sezon 2
Zagubiona tożsamość
- pierwsze wrażenia

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.