» Recenzje » Śmierć świra

Śmierć świra

Śmierć świra
Jaka może być najgorsza komedia? Odpowiedź jest prosta: taka, która nie wywołuje śmiechu. I właśnie z taką miałem do czynienia w przypadku tego filmu. Oryginalny tytuł to Pauly Shore is dead, co znani z translacyjnych wygibasów polscy dystrybutorzy przetłumaczyli jako Śmierć Świra. Czy ma to wywoływać skojarzenia z filmem Koterskiego? Być może. Z faktu pominięcia nazwiska komika w polskim tytule wynika, że nie jest ono popularne w naszym kraju, choć pewnie wielbiciele amerykańskich komedii je kojarzą. Dla pozostałych widzów film ten to skuteczny element odstraszający od zapoznania się z innymi przejawami jego twórczości.

Pauly Shore jest w tym filmie twórcą absolutnym. Odpowiada za scenariusz, reżyserię oraz oczywiście granie samego siebie. Czy stworzenie filmu o sobie nie jest szczytem megalomanii? Widać dla wielu to słowo jest obce. Tym gorzej dla nas. Osiemdziesiąt minut filmu to przede wszystkim wizytówka samego komika. Na początku poznajemy jego biografię, a tytuły filmów w których zagrał nieustannie pojawiają się w dialogach.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Punktem wyjścia dla fabuły są dwa motywy: śmierć w Hollywood oraz upadek gwiazdy. Nielubiany przez nikogo Pauly po zdjęciu swojego nowego serialu z anteny stacji FOX postanawia upozorować własną śmierć, w myśl jedynego sensownie postawionego w filmie pytania: "Lepiej być martwym geniuszem, czy żywym głupkiem?". Wygrywa opcja numer jeden. Bohater udaje więc własne samobójstwo i uzyskuje upragniony efekt. Pierwsze strony gazet oraz cenny czas antenowy należą do niego. Tym samym jego ego zostaje podbudowane.


Wabikiem dla części widzów będą nazwiska Seana Penna, czy Whoopi Goldberg, dla innych Snoop Doga, czy Paris Hilton. Jedyny problem polega jednak na tym, że pojawiają się na ekranie częstokroć krócej niż minutę. Gdyby nie posiadali statusu gwiazd nie pojawiliby się nawet w napisach końcowych. Może tylko ten sprytny manewr był w stanie ocalić mierność scenariusza?

Obraz Hollywood wyłaniający się z filmu jest jak najbardziej schematyczny i stereotypowy. Najważniejsza jest oglądalność, a żeby się utrzymać trzeba zachować upozorowany uśmiech na twarzy, wszelkie opinie lepiej pozostawić dla siebie. Sam pomysł nie jest zły, choć wiadomo, że już wyeksploatowany. W każdym razie tu został wzorcowo popsuty. Do tego dochodzą dziwne eksperymenty z kadrowaniem, czyli po prostu tzw. krzywizny. Czemu one służą? Nie wiem, bo film w końcu eksperymentem nie jest. Poziom humoru i żartów do najwyższych nie należy. Po prostu w stylu MTV, czyli dziwki, porno i masturbacja (takie żarty udają się niewielu), m.in. żart o Marylin szukającej w zaświatach wibratora. Cały dystans i rzekoma autoironia jest tylko sztuczną pozą.

Pozostaje jeszcze kwestia plakatu, który niewiele ma wspólnego z filmem. Widnieją na nim twarze Pameli Anderson, Paris Hilton, Michaela Madsena, Bena Stillera (jeśli się nie mylę najdłużej na ekranie), Charlie Sheena oraz Chrisa Rocka. Sam Pauly Shore leży na drodze, co nijak ma się do fabuły, wszak zginął rzekomo popełniając samobójstwo w domu matki. Do tego dochodzą dziesiątki znanych nazwisk pisanych dużą czcionką. Promocja na piątkę.

Muszę jednak przyznać, że jest jedna zabawna rzecz w tym filmie. Otóż zrecenzował się on sam przez siebie. W jednej ze scen serial Paula zostaje opisany jako "taka kaszana, że oczy krwawią". Nic dodać, nic ująć.
3.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Pauly Shore is Dead
Reżyseria: Pauly Shore
Scenariusz: Kirk Fox, Pauly Shore
Muzyka: Lanny Cordola, Matt Sorum
Zdjęcia: Sebastian Jungwirth
Obsada: Pauly Shore, Pamela Anderson, Ben Stiller, Michael Madsen, Tom Sizmore, Paris Hilton, Dr Dre, Charlie Sheen, Sean Penn, Snoop Dogg, Chris Rock, Britney Spears, Vince Vaugh
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2003
Czas projekcji: 83 min.



Czytaj również

Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej
Oscarze, Oscarze, któż by cię nie chciał...
Gangster Squad: Pogromcy mafii
Gangsterska tradycja wciąż żyje
- recenzja

Komentarze


Mandos
   
Ocena:
0
Ale przynajmniej dużo słów kluczowych jest ;).
04-02-2009 17:27
Froger
   
Ocena:
0
Ciekawe jaki był cel filmu (oprócz kasiory) :)
04-02-2009 22:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.