» Recenzje » Rango

Rango


wersja do druku

Niekoniecznie w samo południe

Autor: Redakcja: Martyna 'Saya' Urbańczyk

Rango
Szmaciany kowboj. Nieokrzesany ogr. Zjawiskowa Indianka. Nieobliczalny szczur. Fantastyczny lis. Sportowy samochód. Dziki lew. Światowa animacja wydała już wielu niebanalnych bohaterów. I choć niektórzy wymiotowali na naszych oczach, a inni pierdzieli niczym po fasolce mojej babci, to wystarczyło spojrzeć na ich delikatne rysy, łagodne oczy, a z miejsca stawali się naszymi przyjaciółmi. W przeciwieństwie do kameleona imieniem Rango, który na "pierwszej randce", czyli podczas projekcji trailera, po prostu odpycha. Za to głos ma nieziemski; któż z nas, drodzy panowie, nie chciałby mówić jak Johnny Depp?

Nie jest to oczywiście zarzut sam w sobie. Dla dorosłych widzów, którzy wraz z Marlonem Brando niejedno nagie ciało poznali i wiele słów Bogusia Lindy słyszeli, brzydka, acz niebanalna, postać Rango będzie intrygująca. Problem tkwi w tym, że najnowsza animacja Gore'a Verbinskiego reklamowana jest pod szyldem Disney'a, którego grupą docelową są raczej ci młodsi widzowie. Piszę te słowa ku przestrodze rodziców, którzy nie powinni być zdziwieni, gdy po seansie ich młodsze latorośle stwierdzą, że wspólny seans nie był najfajniejszym popołudniem w ich życiu. Owszem, polski dystrybutor na plakacie reklamowym powołuje się na takie serie jak Włatcy Móch czy Miasteczko South Park, ale umówmy się – która mama wie kim jest Czesio? Opcjonalnie skojarzy go z panem z sąsiedniego sklepu, ale w żadnym wypadku nie z pokracznym "Alleluja".

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Zgodzę się - panuje aktualnie moda na rozrywkę dla całej rodziny, czego wynikiem jest wiele nieudanych animacji. Jednak Rango opiera się dzisiejszym trendom – jakkolwiek mądre przesłania przekazuje i ciekawych bohaterów przedstawia, nie jest to film przeznaczony dla dzieci. Porównałbym go do japońskiego anime, chociażby do dzieł reżyserowanych przez Hayao Miyazakiego – oczywiście, można do kina wybrać się z całą rodziną, ale trzeba się przygotować na to, że młodszym Kowalskim po prostu wypad się nie spodoba. Już sam początek Rango wydaje się być odpychający i zgoła niepasujący do konwencji "filmu Disney'owskiego" – przydługawy, momentami nudny monolog głównego bohatera.

Jest to jednak cisza przed burzą, bowiem w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności Rango trafia do usytuowanego na pustyni miasta, stylizowanego na lokacje z filmów takich twórców jak Sergio Leone czy Sam Peckinpah. I dopiero w tym momencie otrzymujemy danie główne – spaghetti. Spaghetti western. Pojedynki w samo południe, alkoholowe trunki, bandziory, pościgi… Również sam styl animacji doskonale wpisuje się w konwencję obraną przez Verbinskiego – niesamowicie szczegółowy, hipnotyzujący wręcz, który wygląda niczym żywcem wyjęty z pijackich urojeń nawalonego w saloonie łotra. Język bywa raczej podwórkowy, niż królewski, skojarzenia momentami absurdalne, ale zawsze bardzo celne, a naleciałości w stylu amigo tylko dodają smaczku. Wszystko to sprawia, że mieścina Piach, w całym swoim odrealnieniu, jest zaskakująco prawdziwa, a na jej widok nawet sam Henry Fonda dostanie orgazmu.

Jednak mimo tego całego tętniącego życiem świata, najważniejszym bohaterem filmu pozostaje kameleon imieniem Rango. Nie do końca foremny, ubrany w hawajską koszulę, pasujący do miasta, w którym się znalazł jak brudne naczynia do moich dłoni, staje przed bardzo trudnym zadaniem. Opuszczając swoje przytulne terrarium, konfrontuje się ze swymi marzeniami o byciu kimś wielkim, kimś podziwianym. Nie byłoby w tym nic wyjątkowo wymagającego gdyby nie fakt, że jego sny mają szansę ziścić się w zupełnie nowym środowisku, a na jego życie czyha wiele niebezpieczeństw, z groźnymi ptakami na czele. No i w Piachu brakuje wody pitnej, a wiadomo, że bez niej normalne funkcjonowanie jest niemożliwe. Mimo to Rango, nie zważając na nic, bujnymi opowieściami o swojej domniemanej przeszłości zyskuje sobie sympatię mieszkańców nowego domu. I nie tylko ich. Naszą, czyli widzów także. Nie da się nie kibicować wychudzonej jaszczurce, która na przekór wszystkiemu, momentami ze zbyt dużym narcyzmem, uparcie dąży do obranego sobie celu.

Na polski rynek otrzymaliśmy dwie wersje – z podkładanymi głosami i z napisami. Szacunek dla rodzimych reżyserów dubbingu mam ogromny, jednak przy wszystkich ich umiejętnościach, ciężko przebić styl Johnny'ego Deppa, który odpowiedzialny jest za charakterystyczny sposób wypowiedzi głównego bohatera. No i łatwiej będzie nam też odnaleźć wiele nawiązań do filmów, w których występował amerykański aktor - z Las Vegas Parano i Arizona Dream na czele.

Rango jest jasnym, jak słońce w upalny dzień, punktem pośród wypalonych, niczym pustynia, światowych animowanych hitów. I wbrew higienie, której utrzymywanie w Piachu jest utrudnione, bohaterowie naprawdę biją świeżością. Ten film warto obejrzeć, niekoniecznie w samo południe.
9.0
Ocena recenzenta
7.79
Ocena użytkowników
Średnia z 14 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Rango
Reżyseria: Gore Verbinski
Scenariusz: John Logan
Muzyka: Hans Zimmer
Obsada: Johnny Depp, Abigail Breslin, Isla Fisher, Bill Nighy, Claudia Black, Gil Birmingham, Beth Grant, Alanna Ubach
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2010
Data premiery: 4 marca 2011
Dystrybutor: UIP



Czytaj również

Piraci z Karaibów: Na krańcu świata
Czyli świat jest za mały
- recenzja
Piraci z Karaibów: Na krańcu świata
Co może być lepsze niż Jack Sparrow?
- recenzja
Piraci z Karaibów: Na krańcu świata
Na krańcu trylogii
- recenzja
Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka
Istna skrzynia skarbów
- recenzja
Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka
Płyńcie na ten film!
- recenzja

Komentarze


   
Ocena:
0
Recenzja taka sobie. Strasznie na około na początku autor się wypowiada.
24-04-2011 10:07
Kuba Jankowski
   
Ocena:
0
może i tak, ale animacja świetna ;-)
24-04-2011 11:08
Nivellen89
   
Ocena:
+5
Czy Rango nie przypomina wam Wojciecha Cejrowskiego? :P
24-04-2011 18:23
   
Ocena:
0
Hmmmm celna uwaga
24-04-2011 18:51
Umbra
   
Ocena:
0
"Czy Rango nie przypomina wam Wojciecha Cejrowskiego? :P"

Haha, no dokładnie :D
24-04-2011 22:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.