» Recenzje » Predators

Predators


wersja do druku

Drapieżnik bez pazura

Autor: Redakcja: Kamil 'New_One' Jędrasiak

Predators
Predator po dwóch kiepskich występach razem z Obcymi znów otrzymuje obraz, w którym jest gwiazdą numer jeden. To dawało nadzieję, że w końcu ta kultowa postać odbije się od dna i pokaże, że jeszcze nie czas na emeryturę. Dodatkową zachętą były nazwiska zarówno reżysera jak i producenta, a także ciekawa obsada. Niestety, to wszystko okazało się niewystarczające w obliczu kiepskiego scenariusza.

Najemnik budzi się w przestworzach, spadając wprost na ziemię. W ostatniej chwili otwiera mu się spadochron, dzięki czemu nasz bohater unika śmierci. Okazuje się, że nie jest jedyną osobą, która przeżyła tak kiepski poranek. Wkrótce dołączają do niego żołnierze, najemnicy, przestępcy i lekarz. Cała grupa ma jedno zadanie: przeżyć polowanie, jakie urządzili sobie na nich Predatorzy.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Rozpoczęcie filmu daje dosyć duże nadzieje na niezłe kino. Na początek widzowie zapoznają się z całym oddziałem. Większość członków to postacie ciekawe i wyraziste. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj jak zwykle świetny Danny Trejo. Najlepiej jednak wypada Adrien Brody w roli cynicznego najemnika. Co prawda Brody to nie Arnie, ale i tak jest całkiem przekonujący jako żołnierz, który dba tylko o własne życie. Najgorzej w całym zestawieniu prezentują się postaci lekarza i członka yakuzy. Są to bohaterowie bezbarwni i nic kompletnie nie wnoszący do filmu. Gdyby wycięto tę parę, obraz mógłby tylko zyskać.

Przez pierwsze kilka minut nasza ekipa będzie poznawać nowe otoczenie, by w końcu dowiedzieć się, że już nie są na Ziemi. Niestety, projekt planety Predatorów niczym nie zaskakuje. To zwyczajna dżungla, jaką można podziwiać w prawdziwym świecie. Zero kreatywności, czy pomysłu. Już tutaj widz może się natknąć na pierwsze błędy logiczne scenariusza, jak na przykład znajomość obcej flory przez lekarza. To tylko zapowiedź późniejszych, znacznie większych dziur w scenariuszu. W końcu jednak jakaś akcja się zaczyna i tu film leci już na samo dno.

Klimatu w Predators nie ma za grosz, a już tym bardziej uczucia osaczenia, jakie powinno towarzyszyć ofiarom polowania. Predatorzy poruszają się niczym niepełnosprawne bociany, wzbudzając co najwyżej śmiech. To nie jest drapieżca z pierwszej części, przy którym czuło się, że stanowi śmiertelne zagrożenie. Skoro już jesteśmy przy części pierwszej, reżyser Nimród Antal zapragnął umieścić w swoim filmie wiele nawiązań do kultowego pierwowzoru. Niestety te nawiązania są żenująco słabe i niemal ocierają się o plagiat. Miejscami wygląda to wręcz jak nieudolny remake Predatora.

Gwoździem do trumny okazuje się Laurence Fishburne a.k.a. "Spasiony Morfeusz". Postać nieudolnie napisana i zagrana. Mamy niby uwierzyć, że gruby i gładko ogolony Laurence spędził jakiś czas w dżungli i jeszcze uniknął Predatorów, po drodze zyskując wymyślonego przyjaciela? Nic w tej postaci nie trzyma się kupy i właściwie do niczego nie służy. Film zawiera sporo niepotrzebnych lub głupich scen, że wspomnę tylko o pojedynku w stylu samurajów czy wymuszonym twiście na koniec.

Oglądając Predators można się poczuć jak za dawnych lat, kiedy oglądało się tandetne sci-fi z kaset VHS. Film nie tyle oddaje ducha tamtych produkcji, co powiela ich błędy, stając się smutną autoparodią. Dla Predatora byłoby najlepiej, gdyby udał się na zasłużoną emeryturę. Najnowsza produkcja z udziałem tej postaci pokazuje, że Hollywood nie ma na nią pomysłu. Przez to wszystko fani męczyli się najpierw na dwóch częściach Alien vs Predator, a teraz doszedł omawiany właśnie film. Lepiej włączyć po raz kolejny pierwszą część i powspominać czasy, kiedy potrafiono stworzyć świetne kino akcji.
3.0
Ocena recenzenta
4.94
Ocena użytkowników
Średnia z 24 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Predators
Reżyseria: Nimród Antal
Scenariusz: Alex Litvak, Michael Finch
Muzyka: John Debney
Zdjęcia: Gyula Pados
Obsada: Danny Trejo, Adrien Brody, Topher Grace, Alice Braga, Laurence Fishburne, Oleg Taktarov, Mahershalalhashbaz Ali, Louis Ozawa Changchien, Walton Goggins
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2010
Data premiery: 7 lipca 2010
Czas projekcji: 107 min.



Czytaj również

Predator
Nakręćmy nowego Predatora, będzie fajnie... mówili
- recenzja
Sin City 2: Damulka warta grzechu
Grzechy w trzech wymiarach
- recenzja
Grand Budapest Hotel
Pokój z widokiem na przygodę
- recenzja
Rytuał
Egzorcyści w XXI wieku
- recenzja
Predators
- recenzja

Komentarze


Noth
   
Ocena:
+3
Nie byłoby lepiej dla Predatora gdyby poszedł na emeryture, tylko gdyby ktoś dał kase jakiemuś scenarzyście, który się nie boi zaryzykować napisania scenariusza w którym ludzie niekoniecznie wygrywają, zakochują się, pokonują zdrajcę, w ostatnim momencie wracają by uratować kolegę itp.
28-07-2010 06:28
de99ial
   
Ocena:
0
Dla mnie już od dawna kino amerykańskie tworzy gnioty spod znaku Aliena i Predatora. Zamiast brać porządne historie z komiksów (pierwsza Wojna AvP dla przykładu zamiast ten głupi i tandetny gniot - po co???) oni tworzą dziwaczne potworki, tandetne i zupełnie niszczące wszelkie założenia uniwersów obu ras.

Omijać szeroki łukiem i nawet kijem nie dotykać bo to taki shit, że można się tylko uwalać.
28-07-2010 10:17
~Sakiyansi

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zgadzam się z de99ial. Ekranizacja komiksowej wersji Predatora mogłaby być czymś epickim, a zamiast tego wciąż dostajemy totalne zaprzeczenie dobrego, mrocznego sf. Szkoda, wielka szkoda.

Pozostaje złudna nadzieja na to, że może jeszcze kiedyś...
28-07-2010 12:30
~snoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mógł się odbić od dna :( to jednak okazało się muliste.

Mam tak samo mi też marzy się AvP na podstawie komiksu DC.
28-07-2010 13:15
Gol
    Nie zgadzam się....
Ocena:
+1
Nie zgadzam się z tak krytyczną ocena tego filmu. W moim odczuciu to godna kontynuacja cyklu na miarę 21 wieku. Film czerpie z pierwowzoru i nie uważam, tego za wadę raczej jako element pewnej kultury Drapieżników i stylu ich polowań.

Predatorzy w tym filmie jednak są groźni, a to że pojawiają się dopiero w połowie filmu, jeszcze bardziej mnie to tego przekonało.
Można tez odczuć, że scenariusz czerpie z dość bogatego uniwersum komiksów. Co widać w podziałach klanowych Predatorów, oraz tym że zdobywają wiedzę od ludzi oraz ich technik walki.

Pojedynek samurajski: zaintrygował mnie, wysoka trawa, bardzo ładna scenografia i jego rezultat.

Prawdą jest, że Morfeusz wypadł dość słabo, ale i tak lepiej niż Danny Trejo, miałem wrażenie , że pojawił się tam tylko po to by być wymieniony w czołówce. Ze swoim brzuszkiem, i ewidentnie stara buźką, wystąpił w nim chyba tylko by zachęcić ludzi do innych filmów Rodrigueza.

Mimo wszystko film na duży plus, po masakrycznie słabych, plastikowych Predatorach z AvP, mamy dobry film, trochę sztampowy i miejscami z oklepanymi dialogami, ale w porównaniu do pierwszego Predatora z wybitna grą Arniego, niczego mu nie brakuje ;]

PS: Klimat był zielona dżungla, naprawdę dobra muzyka wzorowana na pierwszej części.
Polecam.
28-07-2010 14:05
bukins
   
Ocena:
+1
100% poparcia dla Gola oprócz jednej kwestii.

Prawdą jest, że Morfeusz wypadł dość słabo

Dla mnie to był jeden z fajniejszych motywów w filmie. Niezwykle klimatyczny i fajnie rozwiązany. Plus świetna klaustrofobiczna lokalizacja.

I odnośnie recenzji jedno słowo:

Najgorzej w całym zestawieniu prezentują się postaci lekarza

Spojler!

Dla mnie postać lekarza była naprawdę spoko - uwierzyłem, że jest zwykłym gnojkiem i przez cały czas się zastanawiałem po co reżyser go wrzucił do filmu. A na koniec okazało się wiadomo co - dla mnie bardzo fajny motyw psychologiczny pokazujący, że nie była to do końca taka typowa stereotypowa drużynka. No i uwielbiam motyw zdrajcy :)

28-07-2010 14:40
Noth
   
Ocena:
0
Spoiler

Motyw zdrajcy jest świetny, ale moim zdaniem film by wyszedł o wiele lepiej, gdyby pan lekarz skończył to co zaczął, a Pan Pułkownik Wielki Nos wyleciał w powietrze razem ze statkiem. A takto mamy klasyczne ograne do bólu, nudne, niewiarygodne, masowe, głupie, sztampowe i śmierdzące kamieniami zakończenie: Wracam w ostatniej chwili po dziewczynę, bo o to nagle odkrywam w sobie dobrego człowieka, kopie dupsko wszystkim, którzy jeszcze stoją i nie są lachonem, a potem będziemy się całować.
28-07-2010 15:14
bukins
   
Ocena:
0
Na szczęście udało mi się przymknąć oko na zakończenie - to jednak hollywoodzki blockbuster na lato, więc nie mogło być inaczej :)
28-07-2010 15:20
Noth
   
Ocena:
+2
Ja właśnie nad tym ubolewam, że tak właśnie jest, że nie mogło być inaczej.
28-07-2010 15:56
Gol
   
Ocena:
0
@bukins

Morfeusz zagrał przyzwoicie, ale jego kondycja troszkę psuła ten efekt jako całości :P

A co do zakończenia to jednak, może we dwie osoby w tym z izraelskim snajperem ma się większe szanse na przetrwanie.
Inna sprawa, sam na sam na innej planecie, może jednak warto ocalić dziewczynę, nieważne jaka by była :]
28-07-2010 19:23
Deckard
   
Ocena:
+3
OK, jak bardzo wstydziłeś się drogi recenzencie faktu zabrania kogoś ze sobą na ten film?

Z recką nie zgadzam się co do większości twierdzeń - imo powinno się ją skreślić już za samo konfrontowanie pierwszego Predatora z obecną produkcją - inne czasy, inne założenia, już bliżej Predators do Pitch Black.

Zbędna Twoim zdaniem scena walki stylizowanej na pojedynek samurajów - cóż mogę powiedzieć - odbiłeś się od konwencji filmu, po prostu - na ten pojedynek widz czeka od pierwszego pojawienia się gangstera, oczekiwanie podkręca później odnalezienie eksponatu w kryjówce pilota. Podobnie przez drugą połowę filmu czekałem na rozwiązanie wątku lekarza - nie zawiodłem się.

O filmach z wypożyczalni bardzo chętnie porozmawiam - dla Ciebie są one powodem do śmiechu, dla mnie przykładem produkcji s-f, które nie składają się wyłącznie z filmów Spielberga czy Camerona. Btw, wiele z pokazanych w nich rzeczy do dzisiaj nie udaje się odtworzyć w obecnym kinie (proponuję obadać Starfire z trzema równoległymi wątkami i porównać do łopatologii obecnych produkcji, zobaczyć Split Second, Moon 44 albo Dark side of the moon).

Predators: 4+/6, recenzja: 3/6
28-07-2010 21:39
~Łoo

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
naprawdę moi przedmówcy wierzą że predators to kiczowate kino akcji czerpiące garściami z komiksów? Że predatorzy uczą się walki od ludzi?

O jeden seans kill billa/kickass za dużo.
To nie jest duszne sf, to nie jest ekranizacja komiksu, nie jest nawet Dobre kino akcji. Podkreślam dobre. Kiczowate conajwyżej i nie wiem ile w tym zamierzeń twórców. Pitch Black był na swój sposób budżetowy, niszowy nawet jak ba blockbustera. Właśnie, robienie z predatora blockbustera na lato_ tu jest właśnie problem. Za duże oczekiwania co do filmu. 3/6 za zmarnowany potencjał. Przyjemny, odmóżdzający gniot. 4+ to ihmo powyżej dobrej, pare fajnych scen, które są tylko fajne a miały być przezajebiste nie uratująfilmu. To komentarz, nie recenzja, stąd pozwoliłem sobie na luźny styl. Conajmniej luźny.
29-07-2010 12:02
de99ial
   
Ocena:
0
Predators nie widziałem więc tego filmu nie oceniam - ale po ostatnich AvP nie nastawiam się na arcydzieło. Nawet na dobry film się nie nastawiam.
29-07-2010 12:12
Vermin
   
Ocena:
+1
Ja osobiście idąc na Predators liczyłem na coś minimum pokroju pierwszego AvP. Dosłownie minimum, bo liczyłem na coś lepszego, dynamiczniejszego i pełnego fajerwerków. W efekcie dostałem półtorej godziny nudy. Zawiodłem się niemiłosiernie.

Na plus na pewno można zaliczyć świetną scenografię, kostiumy predatorów oraz najemników jak i porządne efekty specjalne (choć te z AvP były trzy razy lepsze wizualnie i jakościowo). Wyżej wymienione czynniki sprawiły że dałem filmowi 3/10, a nie 0/10.

To co dla mnie zabiło ten tytuł to scenariusz i gra aktorska. Nie dość że mamy tutaj masę kompletnie niepotrzebnych monologów oraz wywodów, to Brody z swą kompanią wypadli całkowicie nieprzekonująco. Jakby to był kabaret to by nawet wypalił, ale niestety miał to być film akcji. Bardzo cenię tych aktorów, lecz tym razem ostro dali ciała.

Muzyka niby nawiązywała do soundtracku pierwszej części, ale po dłuższej chwili wpadała w jakieś dziwaczne rytmy rodem z klubów techno.

sama fabuła - byłaby ok gdyby była walka, a nie ciągłe marudzenie.

Pojedynek samurajski lałem ze śmiechu na jego widok. Parodia.

Predators są tam samo kiczowaci jak AvP2. Jeśli Hollywood chce ciągnąć tą serie niech zacznie ekranizować jej komiksy lub wiernie przełoży fabułę z gry.
29-07-2010 17:41
Qball
   
Ocena:
0
Ja dopiero się wybieram i mam nadzieję że to Deckard się nie myli co do filmu :)

Ale jeśli poleca "Split second" na który wszyscy psioczą a ja uwielbiam to raczej jestem dobrej myśli :)
29-07-2010 22:01
Gol
   
Ocena:
0
@ Łoo
Pich Black nie był kinem budżetowym, tylko australijskim filmem sf za mała kasę, który potem zmienił się w całe universum.

Film polecam, dużo lepszy od AvP i AvP2, (swoją drogą nie wiem co w tych dwóch filmach może się podobać).
29-07-2010 22:11
de99ial
   
Ocena:
0
@Vermin - z całym szacunkiem ale każdy AvP JEST gniotem - nieważne czy pierwszy czy drugi. Są pozbawione sensu. Zupełnie.
30-07-2010 11:25
Vermin
   
Ocena:
0
AvP2 to całkowity gniot, pod każdym kątem - fakt

AvP1 - ma co prawda płyciznę fabularną, ale poza tym bardzo dopracowane efekty komputerowe, ciekawie stworzone pojedynki (pierwsze starcie Alien i Predator, zajebiste), bardzo dobrze wykonaną scenografię, aktorzy odgrywają swoje role wczuwając się w nie, kostiumy są wykonanie też na poziomie. Muzyka daje radę.

W Predators, poza efektami i scenografią reszty zabrakło. Poza tym 2/3 filmu jest przegadane a w pierwszym AvP mamy masę akcji i mało głupkowatych monologów.
Dla mnie Predators to szmira na resorach - nudna, dziecinnie naiwna, kiczowata z małą ilością walk, które i tak w większości wypadają miernie.
31-07-2010 10:37
de99ial
   
Ocena:
+1
W pierwszym AvP zupełnie podważono założenia obu ras.

1. Jeden Predator, nawet zielony leszcz jest na tyle sprawny, że powinien kłaść trupem kilkunastu Alienów. Nie alien dwóch Drapieżców.

2. Alieni nigdy nie byli na Ziemi. Może oprócz Wielkiej Fali czyszczącej życie we wszechświecie - wtedy mogli być, wyrzezać wszystko i zniknęli.

3. Predatorzy mają społeczeństwo hierarchiczne w którym rządzi kult siły oraz walki wręcz. Założenie więc, że po przybyciu Łowcy mają dotrzeć do "punktu odbioru" specjalnego ekwipunku którym jest.... shoulder cannon to gniot i bzdura. Niby gdzie tu logika skoro całe społeczeństwo podporządkowane jest kultowi walki wręcz?

Dla mnie wszystko od AvP jest gniotem - akcja niby jest ale tandetna i nielogiczna. Efekty są OK ale co po efektach jak fabuła się kupy nie trzyma. No i Weyland który przecież był w alienie 3....

To tak ad hoc. Z tego co pamiętam - a mogę słabo pamiętać - to Predatorzy z AvP byli... za mali. W pierwszym Predatorze arnie - wszak nieułomek - był niższy od Łowcy przynajmniej o głowę.
31-07-2010 11:52
~Gol

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W pierwszym AvP ewidentnie widać plastik zbrój i ci ciężkozbrojni Predzie są naprawdę słabo wykonani, co widać, po tym, że 2 części w powrócono do mniej oplastikowanych Predatorów.
31-07-2010 12:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.