» Teksty » Artykuły » Podsumowanie 2009 roku

Podsumowanie 2009 roku


wersja do druku
Autor: Redakcja: Marigold

Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Miniony rok nie dość, że dostarczył kilka bardzo dobrych filmów, to pokazał garść bardzo optymistycznych zachowań w przemyśle. Uznani filmowcy biorący pod skrzydła tych młodych i utalentowanych, niskobudżetowe SF, w którym efekty nie rażą. Powrót Camerona…

Ale nie martwcie się, nie zabrakło też całkowicie daremnych filmów, które należałoby omijać szerokim łukiem. Dlatego przygotujcie się na kolejny subiektywny i wybiórczy przegląd zeszłorocznych premier filmowych.


Styczeń - Luty


Złe dobrego początki. W styczniu kilkukrotnie trzeba było zacisnąć zęby (albo wybiec z kina). Spirit – Duch Miasta w reżyserii Franka Millera to totalny niewypał, równie zły choć w inny sposób okazał się Zmierzch (wciąż dziwię się, że dałem się nań namówić). Troszkę mniej fatalny był Underworld – Bunt Lykanów. Czarno-niebieski, bez fabuły i aktorstwa, za to z szpanerskimi mieczykami i chaotycznym montażem pogrążył serię, która nigdy nie była zbyt wysokich lotów… Na tym tle remake dnia Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia wypada niemal dobrze. W porównaniu do innych przeróbek może się pochwalić kilkoma dobrymi scenami i pomysłami, całościowo jednak jest przeciętniakiem.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Luty wypadł znacznie lepiej. Najpierw był przeładowany płytkimi symbolami, nudziarski i irytujący (Nie)Ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Niektórzy porównywali ten film do Forresta Gumpa, co w moim przekonaniu jeszcze głębiej grzebało tę wydmuszkę z nieciekawym i biernym bohaterem. Zmarnowany potencjał i totalny brak stylu Davida Finchera. Potem jednak pojawiła się Walkiria z naszym ulubionym scjentologiem. Solidny thriller historyczny ze świetną obsadą. Czasem siadało napięcie, nie zabrakło kilku banałów, ale to porządny film. Równie dobrze prezentuje się Frost/Nixon z rewelacyjną rolą Franka Langelli. Tu też można uczepić się pewnego ubarwienia historii oraz rozczarowującej postaci Frosta (tu jednak nie wiem, czy to wina realizmu, czy tak ją rozpisano). Mimo wszystko warte obejrzenia, bo wywiady z prezydentem zostały odwzorowane całkiem wiernie. Na koniec warto wspomnieć o Slumdogu: Milionerze z ulicy, czyli Hollywood kręcącym Bollywood. Z ośmiooskarowym efektem. Nie spodziewajcie się, że padniecie na kolana, traktuję ten film bardziej jak ciekawostkę i udany eksperyment.


Marzec – Kwiecień


Marzec przyniósł jeden z najlepszych filmów roku. Watchmen Strażnicy to wyjątkowo sprawna ekranizacja słynnego komiksu. Zack Synder dokonał mistrzowskich cięć na rozwleczonym pierwowzorze, uleczył również chybione zakończenie. Do tego naprawdę świetna realizacja pod niemal każdym względem, lekka nagana jedynie za tandetne sceny walk i nadużywanie spowolnionego tempa. Poklatkowo animowana Koralina urzeka obrazem, dźwiękiem i klimatem, duży powiew świeżości. Kameralny Zapaśnik to oczywiście imponująca rola Mickeya Rourke’a i choćby dla niego warto obejrzeć ten film. Zgrzytem okazała się Zapowiedź. To intelektualny paw, głupi, niekonsekwentny i z pretensjonalną końcówką. Wreszcie pożegnanie jednego z hollywoodzkich twardzieli z karierą aktorską – Gran Torino. Bardzo udane pożegnanie.

Kolejny miesiąc nie prezentuje się już tak dobrze. Dragonball: Ewolucja to kompletne nieporozumienie, wstyd po stronie ekipy i zażenowanie po stronie widowni. Potem pojawił się X-Men Geneza: Wolverine, film tak zły, że przykro z niego nawet szydzić. Nie lepiej wypada 30 dni mroku – to ciekawy pomysł spartolony idiotyzmami i kiepską realizacją. W kwietniu bronił się jedynie niedoceniony Push – bardzo udany flick o superbohaterach bez kostiumów, zrobiony na luzie i z furtką dla kontynuacji. Niestety kiepskie wyniki nie dają na to zbytnich szans.


Maj – Czerwiec


Maj rozpoczął jeden z najlepszych blockbusterów roku – Star Trek. Mimo że nie lubię tej serii, wybrałem się na film Abramsa i wyszedłem zadowolony. To Indiana Jones w kosmosie z brawurową obsadą. Filmowi brakuje porządnego łotra, do tego łatwo ulatuje z pamięci, jednak dobre wrażenie pozostaje. Anioły i Demony – nic specjalnego. Ot poprawna, obowiązkowa ekranizacja głośnej książki. Potwory kontra Obcy – przyznam, że po tej bajce spodziewałem się sporo, bo temat ma potencjał na kultową pozycję, a ostateczny efekt jest ”jedynie” dobry.

5. czerwca obchodzony jest Dzień Ziemi. Home - SOS Ziemia to tak zwane, multimedialne, proekologiczne wydarzenie z tej okazji. Film pokazywano za darmo w 85 krajach. O ile można się krzywić na ”zielone” klimaty, tak należy oddać obrazowi sprawiedliwość – to półtorej godziny zapierających dech zdjęć, którymi można by obdzielić piętnaście filmów dokumentalnych. Film można obejrzeć legalnie i za darmo, tutaj. Terminator: Ocalenie to z pewnością jeden z bardziej wyczekiwanych tytułów roku. Mimo to chyba nikogo nie zaskoczyło, że otrzymaliśmy bardzo kiepski produkt. Porzucono wizję mrocznej przyszłości z poprzednich filmów na rzecz pustynnego czegoś, scenariusz dostosowano do żądań Christiana Bale, który chciał mieć większą rolę, z logiką wygrała głupota. Nie uratowało go nawet kilka ozdobników. Transformers: Zemsta upadłych to też druzgoczący triumf zasady ”więcej, głośniej, głupiej”. Nie warto dalej krytykować. Zack i Miri kręcą porno to odbicie w górę po kiepskim Clerks II. Kevin Smith pokazuje, jak bezpardonowo pojechać po wszystkim i wszystkich.


Lipiec – Sierpień


Wakacje rozpoczęła Epoka Lodowcowa 3: Era dinozaurów – lepsza niż bym się spodziewał, wspominając dwa dość przeciętne filmy z genialną wiewiórką. Horsemen – lipa, na którą szkoda komentarza. Wrogów Publicznych nie widziałem, o! Adrenalinę 2 widziałem. Twórcy też poszli w ”więcej, głośniej, głupiej”, ale z niezłym efektem. Harry Potter i Książę Półkrwi to udana ekranizacja długiej książki. Efekty, obsada, timing i tylko kilka drobnych potknięć.

G.I. Joe: Czas Kobry jest równie głupie, co efektowne. Nie żałuję, ale zbliżać się tylko bez oczekiwań. Metro Strachu to przeciętniak w dorobku Tony’ego Scotta. Niby nie można mu nic zarzucić, ale film jak ze sztancy. Pyszną zabawą okazał się natomiast Kac Vegas – obecnie najlepiej zarabiająca komedia z ”R-ką” wszech czasów. I słusznie, wyborny seans na letnie popołudnie z kolegami.


Wrzesień – Październik


Po wakacjach przyszedł czas na Tarantino, który Bękartami Wojny dał pokaz swoich możliwości, równocześnie świat zachwycił swoją rolą Christoph Waltz. Chyba nie muszę zachwalać filmu, bo obejrzał go już pewnie każdy. 9 to przykład wspominanego przeze mnie trendu. Shane Acker, przygarnięty przez Bekmambetova i Tima Burtona, zdobył środki na pełnometrażową wersję swojej animacji o szmacianych kukiełkach. O ile nie jestem zachwycony ostatecznym efektem, tak jest to wyśmienita i klimatyczna animacja o świetnym designie. Na koniec trafili się Surogaci – sprawnie zrealizowany akcyjniak SF z dziurawą fabułą.

Październik rozpoczął protegowany Petera Jacksona – Neill Blomkamp, który za ”jedyne” 30 milionów dolarów wyczarował Dystrykt 9. Brutalne i świetnie zrealizowane kino SF, przywracające nadzieje na powrót gatunku, który ostatnio przeżywał kryzys. Później premierę miał rozreklamowany Odlot, który okrutnie mnie rozczarował. Po genialnym wstępie okazał się bardzo zwyczajną bajeczką. Na koniec trafiły się dwa głupiutki przeciętniaki – Gamer oraz Zabójcze ciało. Pierwszy to zmarnowany potencjał, drugi zaś nie miał nawet potencjału.


Listopad – Grudzień


Listopad reprezentują dwa tytuły. Głośne 2012 przyciągnęło do kin sporą widownię, mimo że film okazał się totalnym niewypałem. Nudny, widowiskowy tylko przez kilkanaście minut, nabity wprost niewyobrażalną ilością głupot i idiotycznych min Johna Cusacka. Zdecydowanie dołącza do Spirita i Dragonballa w rywalizacji o miano najgorszego filmu roku. Na szczęście do kina trafiła też Battle For Terra, u nas znana jako Terra 3D. SF z prostą, ale nie banalną (jak na widowisko dla dzieci) fabułą. Od dawna nie widziałem bajki, w której giną istotne postacie, gdzie jest nie tylko sielankowo. Do tego świetna muzyka naszego krajana i kapitalne, widowiskowe sceny, a także dobre projekty pojazdów i krajobrazów. Niestety film zupełnie się nie przebił.

Na ostatniej prostej przed Avatarem pojawił się Zombieland. Bardzo udany feel good movie z zombiakami w tle. Zrealizowany z pomysłem (zasady przetrwania w Zombielandzie przewijające się przez cały film), pełen dobrej muzyki i kapitalnego Woody’ego Harrelsona. No i nastał Avatar, o którym napisano już chyba wszystko, który już od 6 tygodni nie chce spaść z pierwszego miejsca list box office’u, który ma już na koncie ponad dwa miliardy dolarów. Jeśli widzieliście – macie własne zdanie. Jeśli nie widzieliście, to chyba jesteście jedynymi


Powstało sporo dobrych filmów, Acker to przykład na to, że można zostać zauważonym. Blomkamp udowodnił, że przy relatywnie niskim budżecie można wyczarować sugestywne efekty. Cameron udowodnił, że rządzi w Hollywood. Szkoda, że wyborny, kameralny SF Davida Jonesa, Moon, nie doczekał się solidnej premiery w Polsce, szkoda, że zabrakło szwedzkiego Cargo. Wtedy mielibyśmy pełniejszy ogląd na to, że najwyraźniej nastaje renesans kina SF.
Tagi: Zombieland | Zmierzch | Zapowiedź | Zapaśnik | Zack i Miri kręcą porno | Zabójcze ciało | X-Men Geneza: Wolverine | Wrogowie publiczni | Watchmen Strażnicy | Walkiria | Underworld: Bunty Lykanów | Transformers: Zemsta upadłych | Terra 3D | Terminator: Ocalenie | Surogaci | Star Trek | Spirit – Duch Miasta | Slumdog. Milioner z ulicy | Push | Potwory kontra Obcy | Odlot | Moon | Metro strachu | Koralina | Kac Vegas | Horsemen - jeźdźcy Apokalipsy | Home - SOS Ziemia | Harry Potter i Komnata Tajemnic | Gran Torino | Gamer | G.I. Joe: Czas Kobry | Frost/Nixon | Forrest Gump | Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów | Dzień w którym zatrzymała się Ziemia | Dystrykt 9 | Dragonball: Ewolucja | Clerks II | Ciekawy przypadek Benjamina Buttona | Cargo | Bękarty wojny | Avatar | Anioły i demony | Adrenalina 2 | 9-11 | 30 dni mroku | 2012



Czytaj również

Komentarze


Scobin
   
Ocena:
0
Losowy komentarz: zgadzam się z tym, co piszesz o "Dystrykcie 9", tylko do pierwszej połowy filmu. Do tego momentu to jest bardzo ciekawe kino, a potem robi się straszna kaszana. ;)

A poza tym – bardzo miło się czytało, fajnie, że jest takie podsumowanie.
01-02-2010 23:06
szelest
    em
Ocena:
0
Opuściłeś Pandorum.
02-02-2010 00:36
~Raziel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
I Inka ;)
02-02-2010 01:05
Sethariel
   
Ocena:
0
I kilka innych filmów wartych wspomnienia.

Jak choćby Julie i Julia, za którą Meryl Streep dostała Złotego Globa w kategorii Najlepsza aktorka w komedii/musicalu

Albo świetny Stan Gry.

Niby obejrzeć wszystko trudno, a Craven już na samym początku mówi o subiektywnym i wybiórczym przeglądzie, ale o niektórych filmach aż szkoda nie wspomnieć, kosztem tych słabszych produkcji, na przykład Dragonballa.
02-02-2010 01:05
Marigold
   
Ocena:
0
Owszem Streep dostała Globa, ale film był średni, a Adams kiepska, więc można chyba wybaczyć Cravenowi, że go opuścił w zestawieniu ;)
02-02-2010 01:24
beacon
   
Ocena:
+1
@Marigold

Julie & Julia wcale nie takie słabe. Może trochę pokracznie skonstruowane, ale wciągające i jakieś takie przyjemne. Feel good taki.

A Stan Gry cóż, miecie.
02-02-2010 01:27
Marigold
   
Ocena:
0
Mnie się podobało częściowo, tylko etap francuski, który miał genialne momenty, ale tak niezwykle irytowała mnie Amy Adams, że wpłynęło to na cały film...
02-02-2010 01:33
~Craven z zastępczego kompa

Użytkownik niezarejestrowany
    @szelest
Ocena:
0
Pandorum też nie dotarło do naszego smutnego kraju. Nawet na DVD.
02-02-2010 08:25
~Sharn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pandorum wchodzi właśnie 22. lutego do wypożyczalń.
02-02-2010 09:19
rincewind bpm
   
Ocena:
+4
Szukałem przycisku "poleć" :P Miłe podsumowanie :)
02-02-2010 10:00

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.