» Wieści » Piękne istoty już za tydzień

Piękne istoty już za tydzień

08-02-2013 01:05 | Kamil 'New_One' Jędrasiak

Piękne istoty już za tydzień
Już za tydzień odbędzie się długo oczekiwana premiera filmu Piękne istoty. 13 lutego, na dzień przed amerykańską premierą, obraz będzie można zobaczyć w kinach Cinema City w całej Polsce! 14 lutego, w Walentynki, film wejdzie do ogólnopolskiej dystrybucji.

Obraz stanowi początek filmowej sagi okrzykniętej następczynią Harry'ego Pottera i Zmierzchu. Podobnie jak w wypadku wspomnianych tytułów, także tym razem mamy do czynienia z ekranizacją bestsellerowej powieści (przetłumaczonej na 28 języków i wydanej w 37 krajach świata).



Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Opis dystrybutora:

"Hrabstwo Gatlin nie wyróżniało się niczym szczególnym. Byliśmy w samym środku zwyczajności. Tak mi się przynajmniej wydawało. Ale nie mogłem się bardziej mylić. Była klątwa. Była dziewczyna. A na końcu był grób.

Ethan jest zupełnie zwyczajnym nastolatkiem, ale skrywa pewną tajemnicę – od wielu miesięcy śni o pewnej dziewczynie. Gdy pewnego dnia spotyka ją na szkolnym korytarzu, jego życie zmienia się na zawsze, podobnie jak losy wielu mieszkańców Gatlin. Lena mieszka w ponurej posiadłości swego wuja, którego mieszkańcy Gatlin uważają za szaleńca i czciciela Szatana. Dziewczyna nie szuka towarzystwa rówieśników, chodzi swoimi drogami i sprawia wrażenie jakby była 'nie z tego świata'. Między dwojgiem tak różnych od siebie istot zaczyna rodzić się uczucie, które wkrótce stanie się śmiertelnym zagrożeniem dla Ethana. Lena wyznaje mu bowiem, że jej rodzina od wieków związana jest z czarną magią, a jej nie wolno wiązać się ze zwykłymi śmiertelnikami. Mroczne siły zła niedługo upomną się o zakochanych..."


Reżyserem filmu jest Richard LaGravenese, a na ekranie zobaczymy między innymi Emmę Thompson, Jeremy'ego Ironsa i Violę Davis.
Źródło: informacja prasowa
Tagi: Piękne istoty | Beautiful Creatures | Richard LaGravenese | Emma Thompson | Jeremy Irons i Viola Davis


Czytaj również

Piękne istoty
Urokliwy czar miłości
- recenzja
Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej
Oscarze, Oscarze, któż by cię nie chciał...

Komentarze


Repek
   
Ocena:
0
Nie ma to jak skopać sobie piosenkę F+M.
08-02-2013 01:13
New_One
   
Ocena:
0
Zauważyłem, że PNR mają dzięki swojej popularności dość kasy, by wykupować dobre piosenki świetnych artystów. Przecież jeszcze przy Zmierzchu nawiązano współpracę z Muse czy Lykke Li. Muzycy muszą zarabiać, a to źródło wydaje się dość obfite, bo i target jest liczny.
08-02-2013 01:41
Repek
   
Ocena:
0
Sam trailer wygląda na takie copy-paste, że aż boli.
08-02-2013 04:37
Saya
   
Ocena:
0
no bo to jest ta sama grupa docelowa, co Zmierzch :> z moich doświadczeń wynika, że w tym nurcie właśnie schemat się najlepiej sprzedaje. Nie macie nawet pojęcia ile jest książek PNR "na jedno kopyto"...
08-02-2013 07:40
Nivellen89
    PNR???
Ocena:
0
Możecie rozwinąć skrót bo nie czaję, a google nie pomaga...
09-02-2013 12:44
Saya
   
Ocena:
0
PNR=paranormal romance :)
09-02-2013 14:00
Repek
   
Ocena:
0
Na polski: nie do końca normalny romans. :)

Pozdro
09-02-2013 14:45
~zuo wcielone

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To aż boli...
A najgorsze jest to, że z tego mógłby być nawet całkiem przyzwoity przeciętny rodzinny film jak Sierociniec czy inny hellboy... ale nie, wszędzie te romanse yuck.
10-02-2013 05:50
New_One
   
Ocena:
0
Odnoszę dziwne wrażenie, że wszystkim książkom i filmom z tego gatunku obrywa się za sam fakt, że stworzone są w tej właśnie konwencji. Innymi słowy, jeździ się po samym pranormal romace, na przykładzie konkretnych tytułów.

Myślę, że ocenianie tych filmów powinno opierać się o konkretne kryteria, uwzględniające ramy gatunkowe. Czyli melodramatyczne/rom-komowe elementy zmieszane w fabule z nadnaturalnymi zjawiskami same w sobie nie powinny być argumentem "przeciw", podobnie jak m.in. wyegzaltowana, przerysowana gra aktorska.

Osobiste preferencje to jedno, ale krytyka (czy choćby dziennikarstwo branżowe) wymaga także kilku innych kategorii. To trochę tak, jakby jeździć po horrorach tylko dlatego, że są horrorami.

Może komentarze pod newsem nie są najlepszym miejscem na takie przemyślenia, ale temat wieści i ton wypowiedzi pod nią jakoś zwrócił moją uwagę na ten problem. Co o tym myślicie?
15-02-2013 19:15
Repek
   
Ocena:
0
@New_One
Primo, ma prawo obrywać za ramy gatunkowe, bo ten gatunek niestety jest w 9 przypadkach na 10 chory [ze Zmierzchem z jego toksycznym rolemodelingiem na czele]. Idąc Twoim porównaniem, dokładnie jak 9 na 10 horrorów, które są durnymi rzeźniami.

Secundo, na pewno można oceniać już w ramach tej konwencji, choćby pomysłowość. I właśnie na tym polu trailer PI zapowiada kupkę wtórniejszą od Akademii Policyjnej X.

Czy da się w tej konwencji zrobić coś dobrego? Pewnie się da, najlepiej z przymrużeniem oka. Gorące ciała, czy jak to się nazywało, wydaje się być zabawnym przełamaniem sztampy.

Pozdro
15-02-2013 19:20
New_One
   
Ocena:
0
O ile zgadzam się z ocenianiem pomysłowości i oryginalności na plus, o tyle wierność ramom gatunkowym nie powinna być przedmiotem krytyki. Jeśli więc przyjąć, że zgodnie z Twoją opinią "ma prawo [za to] obrywać", to jest to prawo nieuczciwe, które podobnie jak inne nieuczciwe prawa należy zmienić zamiast bezwiednie je stosować.

Być może lepszym przykładem niż horror byłoby kino grindhouse'owe, które w standardowych kategoriach musiałoby być zgnojone (niemal bez wyjątków), ale żaden szanujący się krytyk nie traktuje takich filmów "na serio". W wypadku pnr specyfika jest inna, ale to nie ona powinna być przedmiotem krytyki, a wierność jej założeniom.

Z horrorem sprawa jest o tyle inna, że w toku ewolucji tego gatunku można mówić o pewnym regresie czy stagnacji określonych twórców czy tytułów, ale w sytuacji tak świeżego zjawiska jak pnr trudno mówić o analogicznym rozwoju. Także sztampowość tytułów zaliczanych do tego gatunku nie powinna być zarzutem. Ich schematyczność pozwala mówić o samym istnieniu danej tendencji, wyłonić ją jako nowy byt.

Żeby była jasność: Zmierzch reprezentuje całą masę cech, które same w sobie mogą być postrzegane jako coś złego (nie tylko jakościowo, ale i np.w kontekstach społecznych itd.). Kulturowa ocena pnr na jego przykładzie może być jak najbardziej negatywna, zakładając rzecz jasna rzetelną argumentację. Nie jest jednak w porządku sytuacja, w której ocena samego filmu (albo, jak w tym wypadku, PI) podporządkowana jest stanowisku wobec całego gatunku. Posługując się analogicznym przykładem ze świata gier: można nie lubić fps'ów, ale nie upoważnia to recenzenta do negatywnej oceny Half-Life 2 za to, że wpisuje się w 100% w schematy tego gatunku (choć może lepszym punktem odniesienia byłby tytuł, który podobnie jak Zmierzch w kinie, wyznaczył ppoczątek konwencji).

Najkrócej rzecz ujmując, jeśli mamy (jako ogół odbiorców) jakieś wspólne pojęcie na temat (wyobrażenie o) pnr, jakiś zestaw cech przypisywanych całemu gatunkowi, to możemy go za to nienawidzić albo kochać, ale poszczególne tytuły zasługują na ocenę w ramach tego ogólnego wyobrażenia.
18-02-2013 04:08
Repek
   
Ocena:
0
@New_One
W wypadku pnr specyfika jest inna, ale to nie ona powinna być przedmiotem krytyki, a wierność jej założeniom.

Zawężanie krytyki tylko do oceny "wypełnienia założeń ram gatunkowych" uważam za mocne zubożenie dyskusji o dziele [czy wytworach kultury w ogóle]. Jak najbardziej mogę rozmawiać o tym, czy telenowele/pnr/grindhouse'y nie stanowią same w sobie zjawiska wpływającego np. negatywnie na procesy kulturowe lub kształtowanie się wzorców społecznych.

Mogę to robić tym bardziej, im bardziej takie kino ma wpływ na jakąś grupę ludzi. Gdyby przyjąć Twoje założenia, gdyby za chwilę do kreskówek dla dzieci na szeroką skalę wkroczył pnr, nie należałoby tego oceniać negatywnie.


Także sztampowość tytułów zaliczanych do tego gatunku nie powinna być zarzutem.

Przeczytaj to zdanie. :) Skoro już na tak wczesnym etapie istnienia gatunku [i to w czasach nieograniczonej swobody twórczej, gdy nie ma w zasadzie sztywnych reguł, co wolno, a co nie] mamy totalną sztampę, to z tym gatunkiem na "dzień dobry" coś jest nie w porządku.

No i ile Twoim zdaniem miałby trwać okres ochronny dla pnr? 10 lat? 20?


Najkrócej rzecz ujmując, jeśli mamy (jako ogół odbiorców) jakieś wspólne pojęcie na temat (wyobrażenie o) pnr, jakiś zestaw cech przypisywanych całemu gatunkowi, to możemy go za to nienawidzić albo kochać, ale poszczególne tytuły zasługują na ocenę w ramach tego ogólnego wyobrażenia.

Pomijając to, że nie wierzę do końca w jakieś "wspólne pojęcia" [bo na takiej zasadzie pnr jest genialnym tworem, wyniki sprzedaży są bardziej miarodajne od naszych rozważań], to właśnie w ramach "swojego jednostkowego wyobrażenia" dokonuję oceny.

Ponieważ ogólne wyobrażenie - obrazowo mówiąc sytuuje pnr na dnie drabiny gatunkowej, to i tak oceniam wytwory należące do tego gatunku.

Pozdro
18-02-2013 10:02
New_One
   
Ocena:
0
Zawężanie krytyki tylko do oceny "wypełnienia założeń ram gatunkowych" uważam za mocne zubożenie dyskusji o dziele [czy wytworach kultury w ogóle]. Jak najbardziej mogę rozmawiać o tym, czy telenowele/pnr/grindhouse'y nie stanowią same w sobie zjawiska wpływającego np. negatywnie na procesy kulturowe lub kształtowanie się wzorców społecznych.

Repku, ale przecież ja zaznaczyłem (jak sądzę dość wyraźnie), że sam gatunek można - a może nawet powinno się - poddawać krytyce. Ale od tego są stosowne teksty, do których recenzja konkretnego tytułu raczej się nie zalicza. Oceniając film, należy oceniać film - uwzględniając zarówno uniwersalne kryteria (zdjęcia, reżyseria, aktostwo poszczególnych osób z obsady etc.), jak i specyfikę gatunku (rozwiązania scenariuszowe, styl gry aktorskiej itd.).

Nie chodzi o zawężenie krytyki, ale świadomość zdywersyfikowania typów tekstów zaliczanych do krytyki. Nie mówię, że recenzja nie może wykraczać poza subiektywne odczucia. Wręcz przeciwnie, powinna nakreślać odpowiednie konteksty. Rzecz w tym, że specyfika gatunku/konwencji (czy choćby nurtu) nie powinna być argumentem przeciw filmowi. To zwyczajnie nieuczciwe.

Przeczytaj to zdanie. :)

Co do sztampowości, to jestem w pełni świadom tego, co napisałem. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Moment wyłaniania się pewnej tendencji w kulturze wiąże się nierozerwalnie z powstaniem rozpoznawalnego schematu, którego realizowania przez wiele tekstów nie należy traktować jako coś złego. Jeśli np. pnr zdąży się rozwinąć, zmodyfikować schemat, zmienić go ewolucyjnie, to super! Wtedy pięćsetny film zrobiony tak jak Zmierzch będzie nawet w ramach tej konwencji passe i wówczas zarzut wtórności będzie jak najbardziej na miejscu - zakładając, rzecz jasna, że nie będzie samoświadomym pastiszem. Tymczasem mamy do czynienia z zaledwie kilkoma markami, które dopiero umożliwiają mówienie o pnr jako zestawie utworów obdarzonych jakimiś cechami wspólnymi, dającymi wyraźny początek gatunkowi. To trochę tak, jakby jeździć po klasykach noir za to, że wszystkie są do siebie podobne i wtórne. Albo po monster movies Ishiro Hondy za konsekwencję formuły i tematyki. Absurd!

Podkreślam raz jeszcze: można nie lubić, a nawet gardzić nurtem/gatunkiem/etc., ale należy to czynić wtedy, kiedy to właśnie ów nurt/gatunek/etc. uczynimy obiektem naszej refleksji w tekście, a dany tytuł potraktujemy jako przykład. Jeśli piszemy recenzję filmu, to piszmy o filmie, nakreślając to wszystko, co dla niego istotne. Jedną z takich rzeczy jest właśnie wpisanie w szerszą tendencję. Nic nie stoi na przeszkodzie, by przy ocenianiu takich Pięknych istot napisać o swoim stosunku do całej konwencji. Ten stosunek nie powinien jednak zdominować kryteriów oceny filmu. Jeśli ktoś nie lubi fantasy, to jeżdżenie po Władcy pierścieni za epickość i dziwny świat jest nadużyciem w recenzji. Co innego w tekście poświęconym fantasy jako takiemu.

nie wierzę do końca w jakieś "wspólne pojęcia" [...] Ponieważ ogólne wyobrażenie - obrazowo mówiąc sytuuje pnr na dnie drabiny gatunkowej, to i tak oceniam wytwory należące do tego gatunku.

Mamy wreszcie kwestię wspólnych pojęć, będącą podstawą działania jakiegokolwiek dyskursu. Próba stworzenia definicji musi opierać się na intersubiektywnych kryteriach, czyli np.ramach gatunkowych. Inaczej nie ma sensu mówienie o takich zjawiskach, jak np. pnr. Pisząc o "ogólnych wyobrażeniach" nie mam na myśli oceny danego zestawu cech, ale umiejętność jego wyłonienia, wskazania. Pod tym względem zwolennicy i przeciwnicy danego zjawiska są zgodni. Różny mają natomiast stosunek do tych wyobrażeń. Wspólne pojmowanie pnr służy więc nie tyle ocenie pnr, co umożliwieniu dyskusji o tego typu utworach, o wyłonieniu samego "typu".
18-02-2013 18:09
Repek
   
Ocena:
0
@New_Onie
Rzecz w tym, że specyfika gatunku/konwencji (czy choćby nurtu) nie powinna być argumentem przeciw filmowi. To zwyczajnie nieuczciwe.

Rozumiem to podejście. Za równie "nieuczciwe" uważam jednak przymykanie oka na toksyczność gatunku w imię obiektywizmu recenzji i oceny w ramach założeń gatunkowych. To oczywiście moje subiektywne podejście.


Jeśli ktoś nie lubi fantasy, to jeżdżenie po Władcy pierścieni za epickość i dziwny świat jest nadużyciem w recenzji. Co innego w tekście poświęconym fantasy jako takiemu.

"Lubienie" nie ma tu nic do rzeczy, bo nie o sympatię do gatunku chodzi. Zgadzam się natomiast, że łatwo przy moim podejściu popaść w dogmatyzm, bo to dość pryncypialne podejście. Podsumowując podejście do tej kwestii - po prostu nie wyobrażam sobie napisania recki pnr bez zaznaczenia tego, że to dla mnie w 9 na 10 przypadków chory gatunek. Jako takie "ostrzeżenie dla potencjalnych oglądających" typu "palenie szkodzi zdrowiu".

Co do ostatniego akapitu - aha, o to chodzi. W takim kontekście oczywiście zgoda.

Pozdro :)
18-02-2013 21:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.