» Recenzje » Niepamięć

Niepamięć


wersja do druku

Amnezja w przecudnej audiowizualnej oprawie

Autor: Redakcja: Marysia 'merryadok' Piątkowska

Niepamięć
Zjawisko filmowej niepamięci posiada długą i interesującą historię. Kino od zawsze z wielką chęcią żywiło się opowieściami, których siłą napędową było poszukiwanie utraconej tożsamości. Chociaż ten motyw solidnie eksploatowano już za czasów Hitchcocka, nie uległ on wcale przedawnieniu. Świadczy o tym mnogość nowych produkcji, którym tematyka amnezji nie jest obca. Coraz ciekawsze są również sposoby ujmowania tego wątku przez filmowców. Od wyraźnie humorystycznego podejścia – w stylu animowanego "Gdzie jest Nemo" oraz Sandlerowskich "50-ciu pierwszych randek" – po ten nieco poważniejszy – znany z filmów o Jasonie Bournie, czy z niedawnego remake’u "Pamięci absolutnej". Zdarzają się także pozycje pokroju "Memento" lub "Wyspy tajemnic", które niepamięć ekranowych bohaterów przekuwają w pretekst do egzystencjalnych dywagacji nad naturą człowieka. Do tej ostatniej kategorii pretendować miał zapewne najnowszy obraz Josepha Kosinskiego.

Zanim jednak przejdziemy do analizy treści filmu, warto wpierw pochylić się nad jego formą. Stanowi ona bowiem najmocniejszy punkt produkcji. Jest to o tyle istotne, że Niepamięć należy do tej odmiany kina science fiction, w której aspekt wizualny odgrywa naprawdę kluczową rolę. Przedstawiony na ekranie postapokaliptyczny krajobraz śmiało może konkurować z najodważniejszymi kreacjami mistrzów gatunku. Zaproponowana wizja rzeczywistości jest nie tylko piękna i efektowna, ale także bardzo przemyślana. Malownicza różnorodność występujących w filmie lokacji tworzy sugestywną oraz dojmującą mapę wyniszczonej nuklearną wojną Ziemi.

Estetyczna warstwa Niepamięci przykuwa uwagę z jeszcze jednej przyczyny. Otóż obrazowi udaje się uniknąć scenograficzno-rekwizytorskiego przeładowania, będącego prawdziwą zmorą fantastyki naukowej. Zaprezentowana koncepcja nie jest odjechanym wyobrażeniem pstrokatej przyszłości, a raczej w miarę prawdopodobną prognozą tego, jak mógłby wyglądać świat po wielkiej katastrofie. Swego rodzaju realizmem odznaczają się tutaj także dopracowane i wcale nieprzesadzone modele futurystycznych pojazdów oraz projekty nowatorskich kostiumów. Niewykluczone, że to właśnie dzięki nim produkcja Kosinskiego będzie miała okazję zagościć w masowej świadomości na nieco dłużej. Szansę na to ma na pewno designerska kurtka głównego bohatera, której bardzo mu zazdrościł autor tych słów.



Wielbiciele dobrej fotografii również powinni wyjść z seansu usatysfakcjonowani. Zdjęcia autorstwa Claudio Mirandy, tegorocznego zdobywcy Oscara za Życie Pi, to kawał świetnej operatorskiej roboty. Na oklaski zasługuje zarówno realizacja sekwencji panoramicznych, ukazujących majestat przemierzanych przez protagonistę pejzaży, jak i wykonanie ujęć o bardziej intymnym charakterze, z miłosną sceną w basenie na czele. Nietrudno jest popaść w zachwyt zwłaszcza, że tym pięknym obrazom akompaniuje klimatyczna i odpowiednio dobrana muzyka skomponowana przez elektroniczną grupę M83.

Pochwały mogłyby nie mieć końca, gdyby nie zgrzyty, jakie wywołała fabuła produkcji. Niepamięć bardzo pod tym względem zawodzi, proponując nam, co prawda opowieść całkiem interesującą z założenia, lecz podaną w mało umiejętny i nieprzemyślany sposób. Perfekcyjność filmu od strony formalnej nie idzie w parze z harmonijnością jego narracji. Znajdujące się w scenariuszu wątki sensacyjne, kryminalne i romansowe zamiast połączyć się w spójną, epicką całość, tworzą miszmasz, który częściej nuży niż intryguje.

Podstawowym niedopatrzeniem, jakiego dopuścili się twórcy, było niezachowanie odpowiednich proporcji w rozstawianiu poszczególnych motywów. Wiele ciekawie zapowiadających się fabularnych tropów straciło przez to okazję na porządne rozwinięcie, nierzadko ustępując miejsca zupełnie nudnym, a rozdętym do granic możliwości pomysłom. Najbardziej ucierpiał chyba wątek Padlinożerców, czyli głównych antagonistów, których los miał potencjał na zostanie najbardziej dramatycznym rozdziałem historii. Tym bardziej niezrozumiała wydaje się decyzja o poświęceniu tak dużej ilości czasu ekranowego w sumie bezcelowemu snuciu się protagonisty po bezkresnych pustkowiach.



Te rozwlekłe sekwencje nabrałyby może na znaczeniu w sytuacji, w której godnego pogłębienia doczekałyby się wspomniane wcześniej treści filozoficzne. Metafizyczne pytania o to "kim jestem", czy "skąd pochodzę" zostały jednak sprowadzone do czczej, łopatologicznej gadaniny, w żaden sposób nie wpływającej na filmową akcję. Wielka szkoda, ponieważ scenariusz krył w sobie co najmniej dwa zaskakujące twisty fabularne, którym przyciężkawe dialogi odebrały sporo z mocy emocjonalnego uderzenia. Byłoby to jednak wciąż wybaczalne, gdyby te zabiegi przysłużyły się jakoś wyraźniejszemu wyartykułowaniu niebanalnego przecież przesłania, które tliło się gdzieś między wierszami. Niestety stało się wręcz odwrotnie.

Fabularne dysproporcje uczyniły z filmu posiadającego całkiem pokaźną i dobrą obsadę spektakl tylko jednego aktora. I chociaż Tom Cruise ma charyzmę potrzebną do zagrania wątpiącego bohatera, który ostatecznie zmienia losy świata, przydałaby mu się czasem pomocna dłoń. Tej roli nie spełniły jednak otaczające go piękne kobiety (w osobach Andrei Riseborough oraz Olgi Kurylenko), ani intrygujący mężczyźni (o obliczach Morgana Freemana i Nikolaja Coster-Waldaua). Obiecujący aktorski drugi plan to na pewno jeden z najbardziej niewykorzystanych, a co za tym idzie nieodżałowanych elementów produkcji.

Niepamięć jest jednak dziełem o ambitnych zamiarach, w którym uważni widzowie odnajdą inspiracje takimi klasykami kina, jak Gwiezdne wojny, 2001: Odyseja kosmiczna, a nawet… Angielski pacjent. Stąd właśnie gorycz, jaką pozostawia po sobie ten rozbudzający oczekiwania, którym nie potrafi sprostać obraz.
6.5
Ocena recenzenta
7.11
Ocena użytkowników
Średnia z 9 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Oblivion
Reżyseria: Joseph Kosinski
Scenariusz: Joseph Kosinski, William Monahan
Muzyka: M83
Zdjęcia: Claudio Miranda
Obsada: Tom Cruise, Olga Kurylenko, Andrea Riseborough, Morgan Freeman, Nikolaj Coster-Waldau
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2013
Data premiery: 19 kwietnia 2013
Dystrybutor: UIP



Czytaj również

2013: Top 5 filmów
Podsumowanie najlepszych filmów minionego roku
Johnny English: Nokaut
Analogowy Jaś Fasola
- recenzja
Mission: Impossible – Fallout
Niemożliwy Cruise po raz szósty
- recenzja
Birdman
Kim byłem, kim jestem?
- recenzja
Lucy
To nie miało tak wyglądać...
- recenzja
Transcendencja
Pytania na miarę XXI wieku?
- recenzja

Komentarze


leto_ii
   
Ocena:
+3
Oj tam, oj tam. Byłem w kinie, nie zawiodłem się, a nawet wyszedłem miło zaskoczony np. przez moim zdaniem świetną muzykę M83 (momentami bardzo przypominającą Daft Punk i Tron).

W Oblivion podobało mi się to, że nie jest kręcony na siłę, nie ma wspomnianego przeładowania, pokazana przyszłość jest raczej minimalistyczna, ale z gatunku tych możliwych. Akcja nie goni strzelaniny, film może i przegadany, ale dla mnie w takim samym stopniu jak The Moon czy Solaris - taki jego klimat i już.

Reasumując: Crusie z dystansem (nie gwiazdorzy), ciekawa wizja, wizualnie bardzo ładny, muzycznie bardzo przyjemny, trochę przewidywalny (ale z twistami), trochę może nielogiczny. W sumie: dobry film. Warto zobaczyć. Chętnie do niego wrócę za jakiś czas.
28-04-2013 00:15
balint
    Zgadzam się z leto_ii
Ocena:
0
Bez dwóch zdań ma rację!
28-04-2013 20:10
~N.i.k.t.

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja się zgodzę z autorem recki - film ogląfa sie przyjemnie ale akcenty są w nim źle rozłożone.

Film z ogromnym potencjałem na zostanie kultowym - jednak szanse zmarnowane i za dwa lata nikt nie będzie już o nim pamiętał.
29-04-2013 21:06
New_One
   
Ocena:
0

Niedawna rozmowa z Fiszerem sprawiła, że postanowiłem obejrzeć ten film i... choć zasadniczo zgadzam się z większością uwag Łukasza, odbieram Oblivion znacznie bardziej pozytywnie. Także pod względem fabularnym, w moim odczuciu Niepamięć wypada co najmniej dobrze, choć oczywiście znalazło się kilka (aż nazbyt drażniących) uproszczeń, a ogólny pomysł bynajmniej oryginalny nie jest. Fajnie połączono tu natomiast znane motywy, zaczerpnięte z bardzo zróżnicowanych pod względem "ciężaru" utworów, łącząc je i wykorzystując w kinie rozrywkowym, które dzięki temu stało się całkiem niegłupie.

20-12-2013 00:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.