» Recenzje » Mary Poppins powraca

Mary Poppins powraca


wersja do druku

Londyn pełen nadziei

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Mary Poppins powraca
Mary Poppins zlatująca z nieba na parasolu to obraz tak ikoniczny, że w Filmowym Uniwersum Marvela dotarł nawet na kraniec Galaktyki. Teraz, za sprawą Emily Blunt, niania "praktycznie idealna w każdym calu" znów trafi do serc dzieci i dorosłych.

Luźna adaptacja książek Pameli L. Travers, wyprodukowana przez Disneya w 1964 roku, stała się jednym z najważniejszych musicali w historii kina i – szczególnie dla Brytyjczyków i Amerykanów – filmem pokoleniowym, na którym wychowały się tysiące dzieci. I chociaż Travers tak bardzo nie spodobały się zmiany poczynione w jej postaci, że w swoim testamencie jednoznacznie sprzeciwiła się powstaniu kolejnych ekranizacji, Disney ponownie zaprezentował widzom niezwykłą nianię.

Akcja Mary Poppis powraca osadzona jest dwadzieścia lat po wydarzeniach przedstawionych w oryginale i przenosi nas do przedwojennego Londynu w czasie Wielkiego Kryzysu. Disney nie zdecydował się więc tym razem na remake (jak w przypadku Króla Lwa), ale na pełnoprawną kontynuację; dlatego też przed wybraniem się do kina zdecydowanie warto odświeżyć sobie film z 1964 roku.

Ponownie spotykamy Jane i Michela, jednak daleko im już do beztroskich dzieci zachwyconych magią Mary Poppins. Michael – niespełniony malarz i nieszczęśliwy pracownik banku – po śmierci żony samotnie opiekuje się trojgiem dzieci. Jane pomaga bratu jak może, ale gdy grozi im utrata rodzinnego domu, sytuacja Banksów staje się dramatyczna. Wtedy do ich życia ponownie wkracza Mary Poppins, tym razem portretowana przez Emily Blunt.

Chociaż fabuła Mary Poppins powraca ma podobną strukturę do tej z pierwszej odsłony i łatwo znaleźć paralelność miedzy niektórymi scenami, to jej ton jest dużo poważniejszy i głębszy. Problemy, z którymi mierzą się bohaterowie, zostały urealnione i ciężar podejmowanych przez nich decyzji stał się zdecydowanie bardziej namacalny. Adekwatnie do tego zmieniła się również rola samej niani – tym razem jej misją nie jest zaprowadzenie porządku w domu, ale raczej pomoc dzieciom, które los zmusił do zbyt wczesnej dojrzałości, w odnalezieniu na nowo beztroski dzieciństwa. Pewne aspekty Mary Poppins nie mogły się jednak zmienić i Emily Blunt fantastycznie poradziła sobie z wejściem w tę rolę i oddaniem tak charakterystycznego wdzięku i błysku w oku. Jednocześnie nie skopiowała niezapomnianej kreacji Julie Andrews i łatwo jest wskazać różnice między dwiema wizjami tej postaci. Oryginalna niania była bardzo eteryczna, tajemnicza i zdawała się jedynie na moment dotykać przyziemnych spraw. Jej nowa wersja zdecydowanie mocniej stąpa po ziemi i odważniej ingeruje w toczące się wydarzenia.

Oczywiście żaden film o Mary Poppins nie mógłby się obejść bez muzyki. A ta jest wprost fenomenalna. Prawdopodobnie żaden z utworów nie wejdzie do powszechnej świadomości z takim impetem, jak zrobiła to oryginalna ściażka dźwiękowa, ale w niczym nie umniejsza to zachwytu, który wywołują głosy Emily Blunt, Lina-Manuela Mirandy czy Bena Whishawa. Kolejne sceny i piosenki zapewniają istny rollercoaster emocji, przerzucając nas między wruszeniem, uniesieniem i radością. Absolutnym mistrzostwem jest natomiast moment, w którym zastosowanie motywu muzycznego z pierwszej Mary Poppins nadaje odbywającego się w tym czasie dialogowi niezwykłej głębi i sensu.

Niestety, odpowiedzialny za scenariusz David Magee nie uniknął kilku drobnych potknięć. Szczególnie zwracają uwagę momenty, w których fabuła opiera się na nieprawdopodobnie fortunnych dla bohaterów. zbiegach okoliczności. Irytują również urwane wątki, z których ostatecznie nic nie wynika, takie jak – urocza swoją drogą – wizyta u granej przez Meryl Streep znajomej Mary. Streep to zresztą nie jedyna gwiazda wielkiego formatu na ekranie: zobaczymy także Angelę Lansbury (Napisała morderstwo, Portret Doriana Graya) i Dicka Van Dycka, który w oryginalnym filmie grał wszechstronnie uzdolnionego Berta – współtowarzysza przygód niani i dzieci. Tym razem obyło się na szczęście bez kuriozalnej próby naśladowania cockneya, charakterystycznej gwary wschodniego Londynu.

Funkcję Berta przejął latarnik Jack, w którego wcielił się Lin-Manuel Miranda o jest to zdecydowanie jeden z jaśniejszych punktów w obsadzie. Na uwagę zasługuje również Emily Mortimer w roli Jane Banks. Niedużo ciekawego można natomiast powiedzieć o grze Colina Firtha, któremu przypadł w udziale najbardziej sztampowy z filmowych czarnych charakterów. Na szczęście nie widzimy go na ekranie za długo, wiec nie zmniejsza przyjemności z seansu.

Kontrowersyjną i chyba niezbyt przemyślaną decyzję podjęły osoby odpowiedzialne za tłumaczenie polskich napisów. Teksty piosenek nie zostały bowiem przetłumaczone dosłownie, tylko poetycko – często z odejściem od pierwotnego sensu, za to z własnymi rymami i rytmem. O ile jest to naturalny wybór przy dubbingu, o tyle przy wersji z napisami zmusza widza do równoległego śledzenia dwóch struktur lirycznych, często o różnym znaczeniu. Jest to dość męczące i utrudnia odpowiednie skupienie.

Mary Poppins powraca to niezwykły film, który powinien się podobać widzom w każdym wieku. Emily Blunt cudownie przywróciła na ekran ikoniczną dla musicalu bohaterkę, zapewniając jej nowe pokolenie miłośników. Nie ma w tym sezonie świątecznym lepszego wyboru na rodzinny wypad do kina.

9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Mary Poppins powraca (Mary Poppins Returns)
Reżyseria: Rob Marshall
Scenariusz: David Magee
Muzyka: Marc Shaiman, Scott Wittman
Zdjęcia: Dion Beebe
Obsada: Emily Blunt, Lin-Manuel Miranda, Ben Whishaw, Emily Mortimer, Meryl Streep, Colin Firth
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2018
Data premiery: 19 grudnia 2018
Czas projekcji: 2 godz. 10 min.
Dystrybutor: Disney Polska



Czytaj również

Ciche miejsce
Musisz być cicho
- recenzja
Dziewczyna z pociągu
Nie pamiętam
- recenzja
Strażnicy Galaktyki
Kosmiczna awantura w odległej galaktyce
- recenzja
Na skraju jutra
D-Day Anno Domini 2014
- recenzja
Wędrówki z dinozaurami
Wyszłam z dinozaurami, już wróciłam
- recenzja
2013: Top 5 filmów
Podsumowanie najlepszych filmów minionego roku

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.