» Recenzje » Krudowie 3D

Krudowie 3D


wersja do druku

Dzisiejsza przeszłość

Autor: Redakcja: Martyna 'Saya' Urbańczyk

Krudowie 3D
Mało rzeczy mnie tak irytuje jak to, kiedy słyszę zdanie rozpoczynające się od: "Kiedyś..." lub "Za moich czasów...", przy czym przeszłość zawsze wypada na korzyść w porównaniu z teraźniejszością. Film Krudowie, choć jest jedynie animowaną fikcją, doskonale pokazuje, że to "kiedyś" i "stare, dobre czasy" niewiele różnią się od dnia dzisiejszego. Bo konflikt pokoleń ma miejsce od zarania dziejów i nie jest wytworem XX wieku. Bunt młodych przeciw starszym, o ile nie jest tylko buntem dla samego buntu, jest napędem dla postępu. O tym również jest ten film.

Krudowie są Neandertalczykami – z wyglądu, zachowania i zapewne ze swojego animowanego DNA. Głową rodziny jest Grug, który ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa swoich bliskich. Zrozumiałe, w końcu czasy (gdzieś pomiędzy 200 000 a 30 000 lat przed naszą erą) nie są zbyt bezpieczne. Zwłaszcza, że ich sąsiadów spotkał przykry los: jeśli nie zostali zjedzeni przez bestie, to dopadł ich wirus lub inne paskudztwo. Żona Gruga, Ugga, podporządkowuje się rządom męża. Ich niezbyt rozgarnięty syn próbuje naśladować ojca, niestety z marnym efektem. Najmłodsza latorośl, Dzidzia, bardziej przypomina zwierzę niż bobasa. Najstarsza Eep pragnie zmian, jednak nie wie, jak się zabrać za ich wprowadzanie. Jej starania są skutecznie blokowane przez ojca, wroga wszelkich nowości i rzeczywistości poza jaskinią. Jedyną zmianą w życiu, jaką Grug jest zainteresowany, to opuszczenie przez teściową, która mieszka razem z nimi, padołu ziemskiego. Jako głowa rodziny nie jest przygotowany na koniec świata jaki znał i nadejście nowego, którego uosobieniem staje się poznany przez Eep pewnej pięknej nocy chłopak o imieniu Guy.



Guy to jeden z nas, czyli przedstawiciel Homo sapiens sapiens. Bardziej niż na sile mięśni polega na swoim intelekcie. Jest ciekawy świata, ma głowę pełną pomysłów, szuka nazw dla rzeczy, stara się je poznać, zrozumieć i wyciąga z tego wnioski. Zwierzęta nie są dla niego tylko posiłkiem, umie krzesać ogień a także nosi buty i spodnie. Prymitywne zachowanie Krudów wywołuje u niego niesmak. Z początku traktowany przez nich jak wróg, powoli wzbudza w nich fascynację i staje się liderem grupy. Prowokuje ich do większej otwartości na świat. Sam też zaczyna ich lepiej rozumieć i coraz bardziej ich lubi – zwłaszcza Eep. To z kolei bardzo nie podoba się Grugowi.

Jednak i on będzie musiał dostosować się do nadchodzących zmian. Wcześniej jego świat dzielił się na dwie strefy: wewnątrz i na zewnątrz jaskini. Bezpiecznie było tylko w jej środku, wyjście z niej groziło śmiercią. Teraz, prowadzony przez jakiegoś "młokosa", który zdaje się wiedzieć więcej od niego, znajduje się w miejscu, gdzie nie ma jaskiń, a otwarta przestrzeń zaskakuje. Mianowicie zwierzęta, z wyglądu drapieżne i mięsożerne, okazują się dysponować swoistym charakterem domowych pupilków, natomiast słodkie małe stworzonka są gorsze od piranii. Ten paradoks możemy zawdzięczać zapewne jednemu z reżyserów, Chrisowi Sandersowi, który na koncie ma takie filmy, jak Lilo i Stich oraz Jak wytresować smoka.



W swoich recenzjach lubię odwoływać się do reakcji ludzi, którzy razem ze mną oglądali film w kinie. Teraz nie mam tej możliwości, ponieważ jeden tata (który chrapał w czasie seansu) przyszedł z córeczką, która nie umiała powiedzieć więcej niż: "omnomnom". Z kolei mama przyszła z synkiem, który też nie wykazywał inicjatywy większej, aniżeli powtarzanie pewnych zachowań i okrzyków za bohaterami. Mama nie reagowała. Brak reakcji to też jakaś reakcja, ale w tym przypadku raczej nie powinna przesądzać o ocenie filmu. Animacja jest tutaj na najwyższym poziomie – sceny gonitw (pierwsza przypomina mecz futbolu amerykańskiego i lacrosse) i krajobrazy mnie osobiście wbijały w fotel. Oglądałam Krudów w wersji 2D i uważam, że mimo braku trzeciego wymiaru nic nie straciłam. Spodziewałam się większego realizmu jeśli chodzi o prehistoryczne zwierzęta i z początku nie wiedziałam, co myśleć o tych dziwnych krzyżówkach i kolorowych jak papugi ssakach. Im bliżej końca filmu, tym bardziej podobała mi się ta potęga wyobraźni, której wyznawcą w filmie jest Guy. Ponadto trudno nie zwrócić uwagi na cudowną muzykę Alana Silvestri.

Krudowie to film, którego obejrzenie gorąco polecam. Najlepiej całą rodziną. Najmłodsi w stadzie będą zachwyceni kolorami i zwierzętami. Młodzież powinna się odnaleźć w postaciach Eep i Guy'a, którzy szukają własnej drogi. Starsi tymczasem może zrozumieją, że "kiedyś" na pewno było inaczej pod pewnymi względami, ale niekoniecznie lepiej. Zarówno oni, jak i my, przyszli lub obecni młodzi rodzice – pamiętajmy, że wojna pokoleniowa jest nieunikniona, ale nie ma w niej ani pokonanych, ani zwycięzców. Należy jedynie zachować szacunek dla przeszłości i być otwartym na nowości.

Okiem New_One
W przeciwieństwie do Tuperselai, miałem przyjemność obejrzeć Krudów w wersji 3D, w dodatku na sali wypełnionej niemal po brzegi rodzinami, które tłumnie przybyły w weekend do Cinema-City. Sali, co warto podkreślić, ogromnej – także ludzi przybyło mnóstwo. Nie wiem, być może w jakimś stopniu udzieliły mi się emocje reszty widowni, ale to dobrze, bo były to wrażenia jak najbardziej pozytywne. Najważniejsze jednak, że entuzjastycznie na film zareagowały dzieci, a to przecież właśnie do nich ‒ w pierwszej kolejności ‒ film jest adresowany.

Biorąc pod uwagę warstwę wizualną Krudów, mam bardzo mieszane uczucia. Przez pierwsze kilkanaście minut nie mogłem przyzwyczaić się do modeli postaci. Nie chodzi nawet o fakt, że rzadko mamy w kinie (zwłaszcza animowanym) do czynienia z bohaterami, którzy mają sylwetki ludów pierwotnych. Akurat pod tym względem modele nie odbiegają szczególnie od tego, co znamy w kinie, a ich prezencja – choć nieco inna niż w większości mainstreamowych produkcji dla dzieci – nosi wyraźny pixarowo-dreamworksowo-disneyowski rys. Być może moje początkowe zdystansowanie było skrajnie subiektywnym odczuciem, ale autentycznie miałem wrażenie, że "coś tu nie gra", jak gdyby graficy nieszczególnie przyłożyli się do swojej pracy. Z czasem jednak dyskomfort znikł i zacząłem delektować się obrazem.



A było czym! Jakość animacji, zwłaszcza wszelkiej maści drobinek – okruchów, pyłów, pyłków, dymów et ceatera – po prostu zachwyca. Ruch postaci całkiem ciekawie opisała Tuperselai, więc do tego wracał nie będę. Jednak to właśnie w detalach tkwi moim zdaniem siła tego filmu. Poza wspomnianymi, warto na przykład zwrócić uwagę na efekty świetlne, ogień czy drobne gesty zwierząt i bardziej zwierzęcych postaci (niemalże owadzi "rój" ptaków, zachowanie Dzidzi, zmienne humory dzikich zwierząt). Im bliżej przyjrzymy się Krudom podczas seansu, tym więcej pozytywów się dopatrzymy.

W pamięć zapadła mi też wymowa filmu, która wręcz w łopatologiczny sposób obrazuje metaforę oświecenia. Przyszłość, a więc postęp, znajdują się tam, gdzie jest Słońce. Można oczywiście dyskutować o politycznym znaczeniu tego elementu i zastanawiać się, czy chodzi o Wschód, Zachód, czy Południe, tylko po co? W kinie dla dzieci liczy się jasność narracji, a ta jest tutaj na wskroś klarowna. Wiadomo, jaki jest cel podróży, jakie jej konsekwencje i kto się czego w jej trakcie uczy. Jednak jak słusznie zauważyła Monika, dorośli też znajdą tu dla siebie coś, nad czym można choć chwilkę pomyśleć.

Niestety, nie wszystko w Krudach maluje się tak kolorowo. Odniosłem takie ogólne wrażenie, że przy poszczególnych zadaniach w tym filmie pracowały zespoły o bardzo nierównych – pod względem kreatywności – składach. Szczególnie mocno odczułem to w poziomie żartów. Z jednej strony co jakiś czas pojawiały się gagi, przy których wybuchałem śmiechem (jak choćby zabawa ze zwierzakiem przed zaśnięciem w jamie), z drugiej – pozostała część prezentowała żenujący wręcz poziom (na przykład rzut babcią na początku).




To samo dotyczy innych pomysłów: obok fenomenalnych wynalazków (ksero!) pojawiają się absurdalnie głupie ("pojazd" ojca), a pięknym animacjom pyłów i drobin towarzyszy niemal ignorujące prawa fizyki owłosienie i futra. Po takich hitach, jak Potwory i spółka czy Merida Waleczna przyzwyczajeni jesteśmy do znaczących skoków jakościowych. Tymczasem w The Croods nowinki technologiczne nie tyle zostały dodane do dotychczasowych osiągnięć, co je zastąpiły. Wielka szkoda, bo – jak wspomniałem – właśnie w detalach tkwi siła tego filmu... oraz jego niemała bolączka, jak się okazuje.

Krudowie to fajny film, przyjemny; momentami bardzo zabawny, a zarazem pouczający. Nie brakuje w nim emocjonujących scen akcji, nagłych zwrotów, wyrazistych bohaterów. Narracja jest przejrzysta i – nomen omen – jasna jak Słońce. Zarówno dzieci, jak i ich opiekunowie mogą w kinie bawić się dobrze (choć nie muszą, o czym świadczy relacja Tuperselai). Rzecz w tym, że zabrakło w nim czegoś, co moglibyśmy po latach, czy choćby za rok, wspominać. Nie tylko nie ma znaczącego przełomu, ale też nie uświadczymy szczególnie udanego poziomu realizacji tego, co już znamy. Ot, kolejna bajeczka, z archetypicznymi wręcz motywami, opowiedziana poprawnie, ale bez większego polotu. Szkoda, bo mogło z tego wyniknąć coś lepszego. Tymczasem jest po prostu dobrze.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: The Croods
Reżyseria: Chris Sanders, Kirk De Micco
Scenariusz: Chris Sanders, John Cleese, Kirk De Micco
Muzyka: Alan Silvestri
Zdjęcia: Yong Duk Jhun
Obsada: Nicolas Cage, Emma Stone, Ryan Reynolds, Catherine Keener, Cloris Leachman, Clark Duke
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2013
Data premiery: 5 kwietnia 2013
Czas projekcji: 99 min.
Dystrybutor: Imperial - Cinepix

Komentarze

string(15) ""

luke.orlowsky
   
Ocena:
0
Rzut babcią?! ;D
13-04-2013 15:20
New_One
   
Ocena:
0
W świecie Krudów rzucanie to chleb powszedni, a w filmie motyw ten powraca pod różnymi postaciami. Więcej nie napiszę, żeby za dużo nie zdradzać, ale jeśli zdecydujesz się obejrzeć The Croods, w mig stanie się dla Ciebie jasne, o czym piszę.
13-04-2013 15:35
earl
   
Ocena:
0
Są zbyt ładni jak na neandertalczyków.
15-04-2013 14:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.