Joe Hill, Rogi
» Wieści » Hobbit bez Jacksona

Hobbit bez Jacksona

21-11-2006 18:54 | Marcin 'Seji' Segit

Hobbit bez Jacksona
Peter Jackson nie nakręci Hobbita. Studio New Line Cinema zrezygnowało z jego usług. Co ciekawe, Jackson oznajmił, że NLC szuka kogoś nowego nie tylko do zrobienia Hobbita, ale także do przygotowania prequelu Władcy pierścieni. Jeśli więc to nie przygody Bilba Bagginsa są wedle NLC historią poprzedzającą LotR, to czyżby studio szykowało się do ekranizacji Silmarillionu?

Przejdź dalej: Hobbit bez Jacksona

Źródło: pl.rec.fantastyka.sf-f

Komentarze

string(15) ""

~//.sehl''

Użytkownik niezarejestrowany
    Ha!
Ocena:
0
Też kiedyś tak do tego podchodziłem! :P A Hobbit to nie "Ulisses", Tolkien to nie Joyce. ;) Inne było założenie i książka imo spełnia je znakomicie. ;)
23-11-2006 23:19
Repek
    Far-mazon...
Ocena:
0
...a jakich sensów, które są w książce, nie ma w filmie? [oczywiście zgadzam się, że film dodal wiele, ale pytam się, co istotnego w kwestii ukrytych sensów i znaczeń pominął].

Pozdrawiam
24-11-2006 00:27
Fungus
   
Ocena:
0
O sensach mowiac, mialem na mysli rozne kawalki ktore ladne byly a kupi sie nijak nie trzymaly (jak chocby caly Helmowy Jar, ale mniejsza z tym). Natomiast Jackson bezlitosnie obcial postacie zamieniajac je w jakies tekturowe dodatki do efektow specjalnych, wszelka indywidualnosc im odebral. Do tego znaczenia pominal, tyle ze nie ukryte a te calkiem podstawowe, jak chocby to z enigdy nie da sie wrocic do domu, ze zadno zlo nie jest nigdy dalekie i odlegle, odebral postciom trudne wybory (bo i po co tekturkom trudne wybory). Temat na artykul w zasadzie, a juz dosyc zimny wiec nie ma sie chyba sensu rozpisywac (tym bardziej ze zeby wymienic szczegoly musialbym te filmy jeszcze raz obejrzec, a wcale nie mam ochoty).
24-11-2006 20:51
Repek
    Zgadzam się...
Ocena:
0
...tylko w punkcie o tym, że zmieniła się końcówka. To akurat pewnie wynikało z dramaturgii - film mógłby nie przeżyć kolejnego budowania emocji i jeszcze jednego zakończenia. Zrobiono to inaczej, postawiono na 'spokojny kraj, który o niczym się nie dowiedział'.

Poza tym:
- to wlaśnie J. zindywidualizował bohaterów, nadając im w prosty sposób trochę cech psychologicznych. Prostych, bo prostych, ale u Tolkiena niewystępujących

- nie ma wyboru? Oczywiście, że jest, ale mają go tylko ci, którzy mają go mieć, czyli kilka postaci kluczowych. Tak samo jest u T, gdzie bohaterowie są całkowicie papierowi - wyjątki to dwaj hobbici, Gollum, moze Faramir... cała reszta w książce jest stała i niezmienna, to właśnie w filmie spróbowano coś z tym zrobić, by dla dzisiejszego widza było strawne, a nie patetyczne do kwadratu [przy i tak wysokim poziomie patosu]. Zyskała na tym masa postaci, z Theodenem czy Gandalfem na czele.

Tak czy siak - mam wrażenie, że opierasz się na innych wrażeniach z powieści, niż moje. Dla mnie różnica między sensami (a nie sposobem realizacji] obu form wypowiedzi jest zerowa. To wciąż ta sama opowieść, opowiedziana na nowo, innym medium i z innym rozłożeniem akcentów, co jest oczywiste przy adaptacji.

Pozdrawiam
24-11-2006 22:53
~karp

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
w filmie a i owszem "conieco" zmieniono, trochę też dodano, a trochę wycięto, ale mimo, iż ksiażke bardzo lubię, nie rozumiem "świętego" oburzenia postępowaniem Jacksona, który wg mnie osiągnął kompromis, czyli film dla szerokiej publiczności, a nie małej grupy fanatyków.
natomiast w powyższej wiadomości przeraża mnie fakt, ze powstanie film o np. wcześniejszych przygodach Aragorna tłukącego zastępy orków, ogrów i megahipopotamów z fryzurą na robina, eh.
24-11-2006 22:57
Repek
    A co w tym...
Ocena:
0
...przerażającego?

Będzie film o Aragornie tłukącym zastępy orków. Może będzie ciekawy, może nie. To postać literacka, niczyjej pamięci się tu nie obraża i nie można się spotkać z zarzutem przekłamania historii.

Jak ktoś ma genialny pomysł, by zrobić film familijny o dzieciństwie Froda [trudnym zapewne], to dlaczego mu nie pozwolić?

Pozdrawiam
24-11-2006 23:10
Fungus
    Zindywidualizowal?
Ocena:
0
Alez prosze, toz Jackson ich wzial i wbil w foremki typowego kina akcji typu Aragorn-lider, Legolas-supersprotowiec, Pippin-glupek, Gimli-tez glupek ale pierdzacy.
Papierowe to sa postacie u Jacksona, gdzie praktycznie kazda znaczaca postac stracila jak Elrond, Aragorn, Gandalf, Gimli, Faramir, Denethor itd...
Zyskala masa postaci? W tym biedny, zagubiony Gandalf, medrzec ktory nic nie wie, a frustracje wylaowuje bijac namiestnika Gondor? Toz to parodia Gandalfa z ksiazki, a nie zadno rozwiniecie.

Dla mnie to zupelnie inna opowiesc, (tutaj odpoiwedz tez dla karpa) marny kompromis. Gdyby Jackson realizowal swoja wizje, Tolkiena nie ruszajac (moze inspirujac sie Wladca, nie ekranizujac go), albo gdyby Jackson pozostal wierny ksiazce, jestem przekonany ze w obu wypadkach powstalby lepszy film. Teraz mamy cos co milosnikow Tolkiena odrzuca zmianami, a przecietnego widza przynudza i bywa niezrozumiale.

Oczywiscie, dla niektorych moze to byc arcydzielo, wiadomo, DGCC ;-) Czas pokaze, jak sadze.

Aha, nie widze nic zlego w filmie o dzialalnosci Aragorna i Gandalfa przed wydarzeniami Wladcy Pierscieni. Pod warunkiem ze beda porzadnie zrobione, w klimacie Srodziemia, itd. Taki film nawetlatwiej by nakrecic,bo nie ma ksiazki z ktora trzeba sie liczyc :>
25-11-2006 11:05
Repek
    To nie jest...
Ocena:
0
...DGCC w tej kwestii. Nadajesz tym postaciom w książce cechy, których Tolkien w ogóle im nie nadał. Pisaleś, że bohaterowie mają mieć wybór, no to właśnie J pokazał, że nawet Gandalf ma ludzkie uczucia i obawia się pomyłki, bo 'nawet czarodziej nie przewidzi przyszłości.' To samo dotyczy wszystkich bohaterów niemalże - to prosta psychologia oczywiście, ale taka która nie topi filmu w morzu patosu [książka jest jego pełna, film oczywiście też]. Co do żartobliwego podejścia do postaci - co kto lubi rzeczywiście. Poza tym J jako twórca horrorów miał pewnie świadomość, że trzeba rozładowywać atmosferę.

W horrorze co chwila rozładowuje sie grozę, a w filmie heroicznym nadęty patos musi ustąpić miejsca beztrosce. Inaczej widz umrze ze zmęczenia.

Poza tym konsekwentnie nie piszesz, jakich sensów lub bardzo istotnych cech postaci [z książki] nie ma filmie.

Pozdrawiam.
25-11-2006 14:02
Rheged
    Heh...
Ocena:
0
Bo i nie napisze. Jego argumenty ocierają się o skrajności - mam wrażenie, że dla Far-Mazona film jest "be" z samego faktu tego, iż powstał. "Bo Tolkiena ruszać nie wolno, tak wielka i epicka saga to była". Litości... Zgadzam się z Repkiem, że adaptacja musiała wyglądać inaczej, niż pierwowzór książkowy, bo inaczej nie wyszłoby to dobrze. A tak mamy film dla fanów, ale i nie tylko. Dla każdego jest tam coś dobrego. Oczywiście - nie jest to ideał, ale na pewno film zrobiony z pasją.

A wracając do ad remu - "Fabryka Snów" zaczyna wracać do swojej polityki: zacznijmy robić gnój za pieniądze tych, co pójdą do kina. To udaje im się lepiej niż wszystko inne.
26-11-2006 12:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.