» Recenzje » Grawitacja

Grawitacja


wersja do druku

W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku

Autor: Redakcja: Kamil 'New_One' Jędrasiak

Grawitacja
Współczesne kino SF tonie w natłoku wysokobudżetowych produkcji, które niestety poza oprawą audiowizualną nie oferują widzom niczego więcej. Dlatego też miłym zaskoczeniem okazała się dla mnie Grawitacja, film nie tylko wykonany perfekcyjne, ale i skłaniający do chwili kontemplacji po wyjściu z sali kinowej.

Fabuła daje się niemalże zmieścić w jednym zdaniu i chyba wszędzie można znaleźć ten sam jej opis. Wskutek nieudanej likwidacji przez Rosjan ich własnego satelity, fala odłamków mknie wokół ziemskiej orbity, niszcząc wszystko na swojej drodze. Przypadkowo na trajektorii lotu owych kosmicznych śmieci znajduje się ekipa astronautów naprawiających teleskop Hubble'a. Załoga wahadłowca i jeden z członków ekipy przebywających w otwartej przestrzeni ginie natychmiast. Pozostała dwójka rozpoczyna rozpaczliwą walkę o powrót na Ziemię.

Z jednej strony mogłoby wydawać się, że tak zarysowana fabuła prezentuje się nad wyraz skromnie, ale z drugiej - z czasem schodzi ona niejako na drugi plan. Istotne jest nie to, co stanie się z bohaterami - bowiem tego można się domyślić całkiem szybko - lecz to, w jaki sposób następować będą po sobie kolejne wydarzenia. Właśnie w tym, jak się okazuje, tkwi prawdziwy kunszt twórców, którzy stworzyli prawdziwy majstersztyk. Najpierw mamy bowiem do czynienia z podręcznikowym wręcz "trzęsieniem ziemi", rodem z filmów mistrza Hitchcocka, a następnie napięcie już tylko rośnie.

Pod względem warstwy wizualnej Grawitacja prezentuje się świetnie. Dawno już nie widziałem równie udanej próby tak realistycznego oddania praw fizyki w próżni. Nie jestem astrofizykiem, a moja wiedza jest wynikiem oglądania programów popularnonaukowych, ale (a być może właśnie dlatego) sposób przedstawienia akcji dziejącej się w kosmosie autentycznie mnie zachwycił. W zasadzie wszystko pokrywa się z moją laicką wiedzą, począwszy od bezwładnego zachowania ludzi i przedmiotów oraz elementarnych problemów z poruszaniem się w próżni. Kosmiczni rozbitkowie wykonują niezgrabne ruchy, a każda próba przemieszczenia się lub uchwycenia poruszającego się statku kosmicznego jest heroicznym wyzwaniem. Wszystko to zrealizowane w bardzo przekonującej stylistyce, maksymalnie realistycznie, z wykorzystaniem bardzo wysokiej jakości efektów 3D. Jako widz byłem więc w stanie uwierzyć, że tak właśnie wygląda przebywanie w kosmosie.

Źródło: WarnerBros.com

Na uwagę zasługuje także sposób operowania kamerami, począwszy od szerokich ujęć Ziemi lub dalekich spojrzeń w otchłań kosmosu, poprzez wirowanie wokół własnej osi, aż po klaustrofobiczne ujęcia imitujące punkt widzenia bohaterów. Zwłaszcza te ostatnie sprawiają wyjątkowo dobre wrażenie i zapadają w pamięć, bowiem chwilami widzowie mogą naprawdę poczuć się tak, jakby sami znajdowali się w skafandrach, w sytuacji niemalże bez wyjścia, z niewielkim zapasem tlenu. Zresztą, twórcom znakomicie udało się oddać atmosferę wspomnianej wyżej klaustrofobii, pojawiającej się pomimo otaczającej zewsząd nieprzebranej czarnej pustki. Brzmi to nieco paradoksalnie, ale tak właśnie jest.

Siła obrazu wspomagana jest przez muzykę. Motywy elektroniczne pojawiają się w momentach, gdy akcja przyspiesza, a śmierć zagląda bohaterom głęboko w oczy. Oszczędne i mało różnorodne, acz właściwie skomponowane dźwięki doskonale współgrają z warstwą wizualną. Poza tym, że budują dodatkowe napięcie, ich patetyczny charakter jeszcze bardziej podkreśla bezmiar kosmosu. Natomiast w nielicznych chwilach wytchnienia, do głosu dochodzi muzyka instrumentalna, spokojna i pozwalająca na opanowanie rozszalałych nerwów. W filmie wykorzystano jednak jeszcze jeden zabieg. Oto bowiem czasami następuje kompletna cisza, potęgująca poczucie osamotnienia bohaterów i podkreślająca otaczającą ich zabójczą pustkę. Bez wątpienia więc obraz i dźwięk umiejętnie uzupełniają się nawzajem.

Źródło: WarnerBros.com

Należy wspomnieć także o kreacjach aktorskich. George Clooney, wcielający się w dowódcę wyprawy, prezentuje w całej okazałości swój kunszt aktorski. Bawiąc się swoją rolą, jest zdystansowany i niemalże autoironiczny, dzięki czemu stanowi skuteczną przeciwwagę do tego, co dzieje się na ekranie. Jeśli zaś chodzi o Sandrę Bullock, to nigdy nie byłem jej szczególnym fanem. Z tym większym uznaniem, nie kryjąc swego zaskoczenia, muszę jasno stwierdzić, iż jest to jedna z najlepszych ról tej aktorki, o ile nie najlepsza. Jej postać zmaga się nie tylko z kosmiczną katastrofą, ale przede wszystkim z sobą samą. Najpierw musi odnaleźć w sobie chęć życia, aby dopiero potem móc w ogóle zacząć starania o powrót na Ziemię. Jej walka wewnętrzna jest więc równie ważna, jak zmagania z kosmosem. Bullock udźwignęła ciężar tej wymagającej kreacji, za co zasługuje na słowa pochwały. Poza tym odniosłem ogólne wrażenie, że bardzo ograniczona liczba aktorów przełożyła się bezpośrednio na wysoki poziom ich gry.

Grawitacja to jeden z najciekawszych filmów SF ostatnich lat. Mimo z pozoru banalnej fabuły, zrealizowany jest w sposób perfekcyjny, a poszczególne elementy doskonale ze sobą współgrają. Sytuacja ciągłego zagrożenia i postawienie na maksymalny realizm skutecznie przykuwają uwagę widza przez cały seans, trzymając go w napięciu niemalże do ostatniej chwili. W efekcie, półtorej godziny mija niczym mgnienie oka. Nie bez znaczenia jest też iście klaustrofobiczny nastrój, który skojarzył mi się z filmem Moon z 2009 roku. Dlatego też z czystym sumieniem zachęcam do obejrzenia najnowszego dzieła Alfonso Cuaróna, najlepiej w 3D. Przestrzegam jednakże z całą stanowczością: pustka kosmosu potrafi być niezmiernie przerażająca.

9.0
Ocena recenzenta
7.88
Ocena użytkowników
Średnia z 16 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Gravity
Reżyseria: Alfonso Cuarón
Scenariusz: Jonás Cuarón, Rodrigo García, Alfonso Cuarón
Muzyka: Steven Price
Zdjęcia: Emmanuel Lubezki
Obsada: Sandra Bullock, George Clooney, Eric Michels, Basher Savage, Ed Harris
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2013
Data premiery: 11 października 2013
Czas projekcji: 1 godz. 30 min.
Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.



Czytaj również

Grawitacja
(Nie taki przeciętny) Kowalski w kosmosie
- recenzja
2013: Top 5 filmów
Podsumowanie najlepszych filmów minionego roku
Mother!
Mamo, dlaczego?
- recenzja
Birdman
Kim byłem, kim jestem?
- recenzja
Snowpiercer: Arka przyszłości
Pociąg do dobrego SF
- recenzja
Obrońcy Skarbów
W pogoni za Madonną... z Dzieciątkiem
- recenzja

Komentarze


-DE-
   
Ocena:
0

Tez ogladalem Obcego!

22-10-2013 19:57
Gawk
    Kicha
Ocena:
0

Ta recennzja, to kicha - na moje krzywe oko. Zresztą, nie ma w niej krzytyny obiektywizmu, co widać po wszystkich tych ochach i achach. Recenzję czyta się jednak po to, by mieć ogólne pojęcie o tym, czego się po filmie spodziewać, aby można było sobie wydumać, czy warto taki film obejrzeć? Czy jest on z kategorii tych, któe mogą nam przypaść do gustu? Jakieś kluczowe momenty? Ta recenzja nic mi nie mówi kompletnie, poza tym, że film jest świetny (według recenzenta), pustka kosmosu przeraża, a Sandra Bullock spisała się znakomicie w tej roli.

 

Co do nawiązania, iż wiadomo, co stanie się  bohaterami, to chyba jakiś marny spoiler. W filmie Apollo XIII też było to napięcie, ale nie wiadomo było, czy astronautom uda się w końcu wrócić na ziemię, a jeśi tak, to czy w jednym kawałku.

24-10-2013 05:52
nimdil
   
Ocena:
0

Ten film to pewnie spełnienie marzeń Raja Koothrappaliego.

24-10-2013 10:06
balint
   
Ocena:
0

@Scath

Zupełnie nie zrozumiałeś przesłania recenzji, ale ok, trudno się mówi.

24-10-2013 10:49
nimdil
    @Scath
Ocena:
+2

Od kiedy recenzja ma być obiektywna o_O Z jakiego drzewa się urwałeś. Jak chcesz opisu filmu to zajrzyj do notki prasowej dystrybutora.

24-10-2013 11:44
   
Ocena:
0

Współczesne kino SF tonie w natłoku wysokobudżetowych produkcji, które niestety poza oprawą audiowizualną nie oferują widzom niczego więcej.

Grawitacja to SF? Można poznać jakieś argumenty za tym stwierdzeniem?

A dobra recenzja to coś więcej niż tylko prezentacja własnej opinii o filmie. Tej jeszcze trochę do dobrej brakuje. Ale ćwiczenie czyni mistrza ;)

25-10-2013 21:41
Gawk
   
Ocena:
0

@balint i nimdil

Może najpierw zapoznaj się z definicją słowa "recenzja", a potem z jakimś poradnikiem, jak takową pisać, miast wystosowywać komentarze nie mające sensu. Przesłanie, to może mieć film, a recenzja ma jedynie przybliżyć czytelnikowi jego treść i formę, nie zdradzając owego przesłania, do którego każdy widz powinien dotrzeć samodzielnie, ponieważ takie przesłanie jest już nieco subiektywne.

Ta recenzja jest przykładem tego, jak recenzja NIE powinna wyglądać. Jedynie cudownie wprowadza w błąd czytelnika, informując go, iż "Grawitacja", to film z gatunku SF, jak zauważył tomow.

Gdyby recenzje nie miały być obiektywne, to dzieliłyby się raptem na dwa rodzaje, i zamykały w najwyżej trzech zdaniach.

 

1) Film jest świetny/cudowny/wspaniały/dobry etc. Zdecydowanie warto go obejrzeć.

2) Film jest nieciekawy/nudny/denny/beznadziejny etc. Zdecydowanie nie warto go oglądać.

 

Takie mielibyście oto recenzje (pokroju większości komentarzy wystosowywanych na portalach kinematograficznych), a cała reszta, to byłoby już zwykłe wodolejstwo, nikomu przecież niepotrzebne.

26-10-2013 02:49
balint
   
Ocena:
0

 

 

@ towom

Nie chcę nadmiernie wskazywać detali, ale porównując Apollo 13 i Grawitacji różnice między fabularyzowanym dokumentem (a przynajmniej jego próbą) a filmem SF są aż nadto widoczne i to powoduje że Grawitacja to film SF i nic ponadto. Te filmy łączy kosmos, różni zaś cała reszta.

Co treninu czyniącego mistrza: zgadzam się. Pierwszy raz pisałem o filmie i tutaj posypuję sobie głowę popiołem. Inna sprawa że nie łatwo pisać o filmie, gdzie gra dwóch aktorów, plener jest jeden, a treść filmu zamykamy się w jednym zdaniu.

@ Scatch

Mam wrażenie, że dyskutujemy o dwóch różnych filmach: fabuła Grawitacji mieści się w jednym zdaniu i nie ma nad czym się więcej rozwodzić, bo więcej treści tu nie ma. To ta sprawa, której ewidentnie nie załapałeś, koniec kropka. Jest jeden mały zwrocik w akcji, ale nie chcę go ujawniać, więc nie drąż tematu. Siła filmu to obraz i dźwięk, a cały film opiera się tych dwóch aspektach, co zawarłem w zdaniu:  Istotne jest nie to, co stanie się z bohaterami - bowiem tego można się domyślić całkiem szybko - lecz to, w jaki sposób następować będą po sobie kolejne wydarzenia.

Natomiast jeśli nie jest to film SF, tylko dokument, to ja z przyjemnością chciałbym dowiedzieć na jakich wydarzeniach on bazuje i czym ona jest. Komedią? Filmem erotycznym? Biografią?

Generalnie odnoszę wrażenie, że próbujesz do czegoś się przyczepić, ale albo nie oglądałeś filmu albo nasze opinie są nie do pogodzenia.

Ostatnia uwaga bo nie chce mi się dyskutować na temat "nieistniejącej brzozy": nic nie stoi na przeszkodzie abyś napisał swoją recenzję. Taką idealną. Ja jestem otwarty na naukę i insiparcję, bo na to nigdy nie jest za późno.

26-10-2013 10:50
Z Enterprise
   
Ocena:
+3

@tomow

Utwór opowiadający o wydarzeniach fikcyjnych to tak zwana fikcja (np. literacka), po angielsku fiction. Kogo grają główni bohaterowie? Astronautów naprawiających Hubble'a? Hubble to jaki sprzęt? Naukowy? Nauka to po angielsku science.

Zestawmy te dwa słowa. Science. Fiction. :P

Dodajmy do tego fakt, że akcja dzieje się w kosmosie, który jest tradycyjnym plenerem do uprawiania SF.

Edit:

Akurat wczoraj gdy pisałem ten komentarz zbierałem się do wyjścia na "Grawitację". Po obejrzeniu dorzucę, że tak, że to na 200% science fiction - chmury odłamków niszczące wszystko co półtorej godziny, czy niezwykłe szczeście bohaterki która nie rozwala się z milion razy w ciągu filmu, niesamowite zbiegi okoliczności... to prawie space opera :D

26-10-2013 16:12
New_One
    Don't be a troll! And don't feed one.
Ocena:
+1

Może najpierw zapoznaj się z definicją słowa "recenzja", a potem z jakimś poradnikiem, jak takową pisać, miast wystosowywać komentarze nie mające sensu. Przesłanie, to może mieć film, a recenzja ma jedynie przybliżyć czytelnikowi jego treść i formę, nie zdradzając owego przesłania, do którego każdy widz powinien dotrzeć samodzielnie, ponieważ takie przesłanie jest już nieco subiektywne.

oraz

Gdyby recenzje nie miały być obiektywne, to dzieliłyby się raptem na dwa rodzaje, i zamykały w najwyżej trzech zdaniach.

Scath - całe pierwsze zdanie Twojego komentarza chciałbym zaadresować również do.Ciebie. To znaczy, kiedy zwracasz komuś uwagę, to upewnij się proszę, że Twoja wiedza w danym zakresie uprawomocnia Cię do wydawania tak zdecydowanych osądów i porad. Dotyczy to zwłaszcza drugiego cytatu z komentarza. 

Ta recenzja jest przykładem tego, jak recenzja NIE powinna wyglądać. Jedynie cudownie wprowadza w błąd czytelnika, informując go, iż "Grawitacja", to film z gatunku SF, jak zauważył tomow.

Z Enterprise wyłożył temat chyba najprościej, jak można. Inna sprawa, że oczywiście recenzja może Ci się nie podobać. Ba! Nawet z zasugerowaną interpretacją możesz się nie zgadzać. Rzecz w tym, że to Twój subiektywny odbiór i nie wydaje mi się, żeby to upoważniało Cię do jeżdżenia po autorze i pouczania go w tak złośliwym tonie. Miejmy, proszę, trochę kultury.

Szczerze powiedziawszy, całkiem poważnie zastanawiałem się nad kliknięciem przy tym komentarzu znacznika "troll". Ewidentnie wygląda mi on bowiem na flame bait . Może nie złamałeś regulaminu i na szczęście starałeś się jakoś objaśniać swoje stanowisko i zarzuty, ale niebezpiecznie balansujesz na linii oczerniania autora dla samego wyrażenia sprzeciwu. Nieładnie.

29-10-2013 00:16
   
Ocena:
0

@Zygzak

"Dowód" to taki film o matematykach (historia fikcyjna), i o znalezieniu dowodu pewnego twierdzenia (naukowego). Czyli SF?

Dodajmy do tego fakt, że akcja dzieje się w kosmosie, który jest tradycyjnym plenerem do uprawiania SF.

Rozumiem, że trudno znaleźć film z kosmosem, który nie jest SF. Ale czyli że co, każdy film w kosmosie to automatycznie SF? 

Jedynie argument o space operze jest niezły ;)

Wg mnie określanie tego filmu jako sci-fi to pewien skrót, łatwizna. Bo łatwiej tak wytłumaczyć. To już filmy o Bondzie są bardziej SF niż Grawitacja. Zresztą, niektórzy uważają podobnie: http://boxofficemojo.com/news/?id=3745&p=.htm ( (...) Aside from Gravity—which isn't really sci-fi anyway—the genre has had a tough time this year (...) ).

 

@balint

Nie musisz "nadmiernie wskazywać detali". Podaj chociaż dwa. To nie żadna złośliwość, serio bardzo chętnie je poznam.

03-11-2013 23:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.